To może przewrotnie zapytam was, czego nie lubicie jeść. I nigdy nie lubiliście.
Ja fasoli bardzo nie lubię. Ani groszku. Wydłuwbywałam z sałatki jarzynowej.
Nie przepadam też za papryką.
Anyżu nie lubię. I marcepanu.
Dawajcie swoich wrogów!
To może przewrotnie zapytam was, czego nie lubicie jeść. I nigdy nie lubiliście.
Ja fasoli bardzo nie lubię. Ani groszku. Wydłuwbywałam z sałatki jarzynowej.
Nie przepadam też za papryką.
Anyżu nie lubię. I marcepanu.
Dawajcie swoich wrogów!
Moi czytacze raczej już sporo w życiu przeżyli. Widzieli. Zjedli. Zatem mam pytanie
Czy macie taką potrawę, która wam smakowała kiedyś w dzieciństwie, i do dziś leci wam ślinka i chętnie byście pożali?
( zdaję sobie sprawę, że młodsze pokolenie by inaczej wybrało, sushi słałoby się gęsto)
Ja mam tak
Wigilijna kapusta z grzybami
Pierogi szlacheckie klik ( ja robię trochę inaczej;)
Też robię inaczej😁
A raczej sodaków nie robię bo nigdy mi się nie udają. Zięć jest miszczem. Wkupił się teściowej że ho ho ho!
Dawajcie swoje odwiecznie pyszne potrawy.
DANIA OFICJALNIE PRZEPRASZA
Za przymusową antykoncepcję Inuitek.
Duńskie władze od lat 60. do początku lat 90. poddawały Grenlandki przymusowej antykoncepcji. Ponad 4,5 tysiąca kobietom i dziewczynom, w tym nawet 12-letnim, założono spirale antykoncepcyjne. NIEMAL CO DRUGIEJ GRENLANDCE w wieku rozrodczym. A wszystko po to, żeby na świat przychodziło mniej dzieci.
Kobiety te były poddawane przymusowej kontroli urodzeń. Wkładki domaciczne zakładano bez ich wiedzy, bez zgody i wbrew woli ich rodziców, bo ofiarami tej akcji były także nastolatki.
Wiele z nich skarżyło się na wyniszczający ból, niektóre nawet po wyjęciu wkładki nigdy już nie mogły mieć dzieci. Została trauma na całe życie i poczucie upokorzenia. Odebrano im prawo do decydowania o własnym ciele, do macierzyństwa, do przyszłości.
Premierka Danii Mette Frederiksen pod koniec sierpnia publicznie przeprosiła Grenlandki: „Nie możemy zmienić tego, co się stało, ale możemy wziąć odpowiedzialność. Dlatego w imieniu Danii pragnę powiedzieć: przepraszam”.
24 września przeprosiła je osobiście podczas ceremonii odbywającej się w stolicy Grenlandii, Nuuk.
Te praktyki nie były odosobnione. Były częścią szerszej polityki „cywilizowania” Inuitów.
W latach siedemdziesiątych nastąpił szczyt przymusowej asymilacji Grenlandczyków.
Masowo przesiedlano ich z małych osad do miast, niszcząc tym samym tradycyjne społeczności tradycyjnych wspólnot, odbierano dzieci rodzinom i wywożono je do Danii. Wszystko w imię „modernizacji” według duńskich standardów. W praktyce było to systematyczne łamanie praw człowieka.
Ta historia to przypomnienie, że kolonializm nie zawsze przybierał formę wojen, czasem był to cichy, instytucjonalny gwałt na godności całych społeczności.
To też przypomnienie, że walka o prawa kobiet wciąż trwa.
M.
📍 Grenlandia
KOBIETA NA KRAŃCU ŚWIATA,
Dzisiaj, godz. 12:00, TVN
Muszę to obejrzeć...
To się działo tak niedawno! W tzw cywilizowanym świecie. Bez udziału kościoła jak się wydaje?
Jestem wstrząśnięta
Piotr Konieczny i jego pracownia realizują niesamowite projekty architektoniczne. Uwielbiam je oglądać, ostatnio znowu mi się przypomniało bo zobaczyłam artykuł w Rzepie KLIK
Zdjęcia z netu
Muszę przyznać, że w ogóle wolę nowoczesność od starych budowli z tzw "duszą". Tak samo meble czy inne przedmioty.
Żadnych antyków. Sama sobie wystarczam jako taki.
Od lat wspieramy fundację Gajusz
Wspiera ona rodziców jeszcze przed urodzeniem, kiedy dzieci mają wpisany wyrok śmierci tuż po urodzeniu. I są przy dzieciach porzuconych przy porodzie, ciężko chorych. To jest dla mnie ucieleśnienie prolajfu. Dlatego wspieram.
Ostatnio do łez wzruszył mnie post na fb
Czy można piękniej, nieoceniająco podejść do tematu?
Fundacja Gajusz
Warto wspierać.
Nawiedzenie można powiedzieć.
Znowu boty nabijają mi wejścia, w jeden dzień pół miesiąca, fju fju. I po jakiego uja?
Do tego ilość komentarzy wczoraj, ojej.
Nie wiedziałam, że rozpętam taka dyskusję. A wiadomo, że w Kościele się nie dyskutuje.
Z ciekawostek życiowych. Kolega jest w trakcie leczenia onkologocznego. Poszedł tydzień temu na kolację z kolegami. W trakcie jeden ze znajomych pochrząkiwał a dzień później miał już dodatni wynik testu na covid. Kolega się lekko wkurzył bo naprawdę by nie chciał chorować i mieć przekładaną chemię. No i 5 dni później zachorowali wszyscy poza kolegą na chemii.
Tak że ten.
Wiem, wiem, jeszcze halołyny i nawiedzanie cmentarzy.
Jestem osobą coraz mniej średnio religijną i być może dlatego zastanawiają mnie różne rzeczy np język okołokościelny. Całe życie myślałam, że w modlitwie Zdrowaś Mario kiedy jest mowa o żywocie to to jest o życiu. A to łono jest.
No a dlaczego w ramach uzyskania tzw odpustu zupełnego trzeba cmentarz albo kościół "nawiedzić " . A nie pójść. Może cmentarz czuje się bardziej doceniony jak jest nawiedzony? A z drugiej strony mówienie do kogoś, "ty to nawiedzony jesteś, " z tego nawiedzonego robi trochę wariata. A my chcemy uszanować kościół i cmentarz. No i nawiedzone domy to ja bym wolała omijać z daleka.
Żarty żartami ale język robi z naszej wiary jakiś skansen, a to nie służy tej wierze.
A miało być o tym, że za 3 miesiące Wigilia. I wygląda na to, że wtedy nawiedzę ojczyzny łono.
Ale mi się połączyło;))
Pamiętacie?
Potem zawisło w korytarzu
A rano wczoraj taki widok
Się popłakało, poprawiło koronę i do roboty
Najgorsze jest, czy zaufam kolejnej ramie??
Jestem taka stara, że pamiętam, jak Ryszard Rynkowski stracił pierwszą żonę. I się zapierał, że nigdy się nie ożeni, bo przecież jest już stary. Aż tu nagle
Dużo młodsza partnerka. Dziecko. Że też mu się zachciało ojcować tak na stare lata. Myślisz sobie, że nie zdąży go wychować.
A życie pisze swoje scenariusze i druga żona Rynkowskiego umarła.. Miała 52 lata. Ich wspólny syn Ryszard ma teraz 17 lat.
Bardzo lubię jego śpiewanie, ojca, nie syna, ale tak sobie widzę, że to jest facet z problemami. 10 lat temu szalał z naładowaną bronią grożąc samobójstwem. A kilka miesięcy temu pijany spowodował kolizję drogową.
Walczył ze swoimi demonami, każdy wszak jakieś ma...
Ale nikt tej piosenki lepiej nie zaśpiewa...
Fajny rower, no nie?
Nie dali się przejechać to nie wiem jak tam z komfortem jazdy;) Ale bardzo podziwiam pomysł i wynalazek.
Historia z innej beczki
Córka znajomej była napastowana seksualnie na pewnym dworcu w Holandii ( nie, nie przez imigranta, przez rodaka naszego). Wyobraźcie sobie, że z automatu dostała wsparcie psychologiczne i pełnomocniczkę, która ma za nią składać wyjaśnienia. Żeby nie dokrzywdzać raz już skrzywdzonej kobiety i żeby nie musiała kilka razy tej historii opowiadać...
Przyznam, że szczęka mi opadła...
A do kawki...
Może trochę kiełbaski?
A jak ktoś woli wino...
A żeby trafić do tego sklepu...
Takie cuda w sklepie Namur. Czego to ludzie nie wymyślą!
Smacznej soboty
Ja idę pływać śpiewać.
Jechaliśmy do Schwarzwaldu wiedząc, że kuchnia niemiecka lekka nie jest. Zjedliśmy całkiem smacznie ale pewnego dnia pojechaliśmy do włoskiej knajpki, wysoko ocenianej, 4,6 bodajże. Wzięliśmy 2 pizze i jedne kluseczki.
Bardzo długo czekaliśmy i na złożenie zamówienia i na przyniesienie, choć było pusto.
Synowi smakowała pizza, mężowa pasta była ok a ja mojej pizzy zjadłam tak z 25%. Była za ostra a ciasto niesmaczne. ( następnego dnia bolał mnie brzuch)
Przy płaceniu okazało się, że nie można kartą... Ja akurat zawsze mam gotówkę ale hmmmm...
No i masz uczciwie nap)isał w internetach ocenę i wrażenia.
Ale się gościu z knajpy wkurzył!! Zero przyjęcia na klatę krytyki! Niczym nasz Episkopat zamiast choć trochę uderzyć się w pierś, na nas zrzucił całą winę.
Ufff. Jak ja się cieszę, że już nigdy tam nie pójdę.
Na całe 3 dni. Ale i to cieszy. Zimno, ciemno i ponuro i tak nas nie ominie.
Wczoraj do mnie dotarło, że od zmiany czasu na zimowy do najkrótszego dnia w roku mijają 2 miesiące. A od najkrótszego dnia w roku do zmiany czasu na letni 3 . Widzę w tym jakąś niekonsekwencję. A nawet niesprawiedliwość. Zresztą kiedyś zmiana czasu na zimowy była miesiąc wcześniej.
Czy dożyję czasu, kiedy nie będzie tych zmian?
Póki co nie wyciągam jeszcze zimowych swetrów i cieszę się ciepełkiem
I idę pływać, oczywiście. Tylko nie o 7 ;)
Tytuł dla przyciągnięcia uwagi. W każdym razie trochę.
Jak wiecie, zawzięłam się i pływam. Kilka razy w tygodniu. Mam karnet nawet, to też dobra mobilizacja. Jedyne co nie jest fajne na mojej pływalni to godziny otwarcia. Było fajnie w czasie wakacji się teraz.. Sami zobaczcie . Że już nie wspomnę, że trzeba znać 2 języki, żeby dobrze odczytać rozkład jazdy.
No ale moja determinacja jest tak wielga że postanowiłam wstawać przed 7 ( to brzmi ciut lepiej niż po 6 ) i być tam od razu po otwarciu i mieć wypływane tak jak lubię, czyli rano.
No niestety, takich determinatorów było wczoraj bardzo dużo. Nie dało się wcisnąć do wody w dużym basenie, znalazłam alternatywę w postaci pływania w małym i płytkim zbiorniku.
Na koniec, kiedy już się ubierałam, nie mogłam znaleźć majtek. Wiedziałam, że je włożyłam do torby ( jechałam już ubrana w kostium ). Ale nigdzie ich nie było. Stwierdziłam, że nie zapytam obsługi, czy nie znaleźli gdzieś, bo sobie zwizualizowałam, że dadzą mi taki koszyk z gaciami i będę w nim grzebać szukając swoich. Przerosła mnie ta wizja.
Wróciłam do domu i co ja paczę, majtki postanowiły, że nie będą brać udziału w tej hucpie w środku nocy i zostały na krześle. W kuchni. Nie pytajcie.
Bardzo bardzo polecam wam film na HBO max
Historia Souleymana
To nie jest taka jakaś prosta historyjka o imigrantach, imigracji, to jest opowieść o człowieku, o zmaganiu się z życiem.
Od razu przypomnieliśmy sobie z mężem nasze przygody z pracą na zachodzie. Niekoniecznie legalną, koniecznie źle płatną, wymagającą zaciskania zębów i znoszenia i poniżania i zwykłych trudów.
Największym luksusem w życiu jest poczucie bezpieczeństwa. Stabilny dach nad głową, brak strachu o to, co będzie rano, czy będę mieć co jeść, gdzie spać. Czy moi bliscy są bezpieczni.
Bezpiecznego dnia kochani.
Udało nam się wczoraj bez deszczu pochodzić po lesie. Po cichu liczyliśmy na grzyby do sosu, ale musieliśmy obejść się smakiem. Choć nie do końca.
Zobaczyliśmy po drodze kilka grzybów. Niezbyt jadalnych ale niektóre cudnie urokliwe
Bardzo chciałabym wam polecić profil dziewczyny, która robi niesamowite zdjęcia przyrody.
Niestety dla ludzi z fb only chyba
Znajdziecie tam głównie zwierzęta. Ale też cudne widoki, zresztą sami zobaczcie
Wiecie jak bardzo lubię solarne lampki. Mam ich dużo i nie waham się ich używać. Nawet wykorzystuję je w domu. Przynoszę do środka jak się ściemni. I pewnej nocy co ja pacze!
Otusz lampki mają bardzo zaskakującą cechę! Wyłączają się po jakimś czasie mimo, że nie wyczerpuje im się bateria! A jak się tylko na moment zapali światło to się budzą i znowu świecą!
No cuda panie, cuda!!
No cusz. Życie jest pełne niezpodzianek.
Dziś by były imieniny mojej mamy Eugenii. Swoją drogą, to nie było zwyczajne imię na wsi w tamtych czasach. Genowefa tak, ale nie Eugenia. Ciekawe, co przyszło do głowy mojej babci Pelagii i dziadkowi Marianowi, żeby tak nazwać swoje pierworodne dziecię.
Ps. Gaga piersza!
Najpierw odniosę się do tego, co wczoraj napisała Klarka. Ja też widzę jak moje starsze dzieci wychowują swoje córki. Uważam, że robią to wspaniale. Dziewczynki mają wszystko, co im potrzebne, miłość, czas, uwagę, cierpliwość. Na tym tle wyraźniej widać nasze rodzicielskie błędy. Czasem mi z tym źle. Ale potem przypomina mi się, jakie ja miałam zasoby i wzorce i widzę, jak dużo dałam moim dzieciom, miały dobry, bezpieczny dom. Nikt nie jest idealny. I dzieci Klarki i moje też nie są.
A Nina zwróciła mi uwagę na temat dzieci. Ja podobnie jak ona, w ogóle nie zastanawiałam się nad tym, czy chcę mieć dzieci. Dzieci się po prostu rodziło. Po ślubie ofkors. I szczerze mówiąc dopiero po ślubie zaczęliśmy o tym rozmawiać z mężem. Inaczej niż moja córka, kiedy się zakochała i związek zaczynał wyglądać poważnie od razu zapytała chłopaka, czy chce mieć potomstwo. Żeby potem nie było rozczarowania. To bardzo mądre ale dla mojego pokolenia lekko szokujące.
Oczywiste jest dla mnie, że każdy człowiek decyduje o sobie i wara innym od ich decyzji. I to działa w obie strony. Pewna znana wokalistka straciła u mnie całą sympatię mówiąc, że tylko ludzie bez celu w życiu i niespełnieni rodzą dzieci. No raczej że chyba jednakowoż to chyba oznaka niespełnienia, takie bredzenie.
Dobrego piątunia, zwłaszcza szkolnym ludziom.
Blog jakby lekko przysypia.
Może nie powinnam tego pisać bo często czytacie to przy kawie, a trzeba się raczej mobilizować i do zadań ruszać a nie przysypiać.
A ja zaczęłam nowy sezon chórowy i piętrze państwa już śpiewam kolędy. Tak tak, a nawet Halloweenu nie było. Zresztą już nie mogę się doczekać kolejnej wojenki o dynię.
Jesteśmy szczęśliwym narodem skoro stać na na walkę na śmierć i życie o EZ, lekcje religii w szkole, o dynię, o tęczę, Boże kochany jak ja mam dość tego ujadania. A gdyby tak każdy zajął się swoim życiem, a najbardziej polscy biskupi??
Znowu wczoraj się nam kanalizacja zatkała. Mieliśmy to już tutaj, 6 lat temu. Na szczęście teraz było mniej trudno usunąć awarię. I znowu można siakać ;)
U nas ulewa, podobno w Krakowie też pozalewało. Oby nam tym razem nie zalało, mam dość ostatnio takich atrakcji.
No i chyba pójdę dzisiaj popływać. Żal, że tak daleko trzeba jechać a nie że w szlafroczku i myk i już;))
I tak oto wyszedł post o wodzie.
Oglądaliście?
Widzieliście?
U mnie pojawiły się chmury nad horyzontem ale w końcu wyszet
Uwielbiam takie zjawiska kosmiczne
Za rok, w sierpniu, w Hiszpanii, będzie widoczne całkowite zaćmienie słońca. W sierpniu. Już mamy zabukowany hotel
Ale tyle się dzieje, że nie wiem, czy pojadę...
To już 4 rok studiów. Idzie mu bardzo dobrze co jest w tej sytuacji bardzo istotne, bo na Trinity jeśli chce się mieć przed "inż " te litery "mgr" to trzeba mieć dobre i bardzo dobre oceny. Inaczej nici z 5go roku.
A mnie chyba coś zaszkodziło ostatniego dnia wakacji. Raczej niesmaczna pizza niż basen;)
Dobrze, że podróż nie taką długa. W domu od razu nabrałam sił.
Jak wszystkich, smuci mnie bardzo śmierć pani Stoparczyk. I przypominają mi się niedawne wpisy o tym, jak bardzo w Polsce debile jeżdżą na zderzakach. I przez to giną piękni ludzie.
Uważajcie na siebie!
Edit!!!
Dziś zaćmienie księżyca!!
Trzeba wracać, spakować syna. Fajnie nam z nim było, wieczorami sobie graliśmy w gry. Nie wiem, czy znacie Tajniaków. W skrócie to taka gra, gdzie się ma kilka słów i trzeba połączyć te słowa w grupy tak, żeby jednym słowem je nazwać a osoba naprzeciwko ma je odgadnąć. Np.pszczola truteń miód to można nazwać ul. Polecam ale nie po to piszę.
Mój syn bardzo dobrze mówi po polsku, choć lepiej mówi po angielsku. Ale twierdzi, że jego pierwszy język to polski. Mimo, że nie urodził się w Polsce. Mimo, że przy takich grach słownych to trzeba mu czasem wytłumaczyć to czy tamto, np co to truteń i co znaczy opoka albo belka. Ale bardzo chętnie się tego uczy a my mamy rodzicielską dumę, że udało nam się nasze dzieci tak dobrze nauczyć ojczystego języka.
Taki kącik samochwały.
Idę pływać.
Nic wczoraj nie robiłam poza tym, co robiłam;)
A najfajniejsze, że prognozy zapowiadały dużo deszczu a prawie w ogóle nie było. A na powrót będzie na nas czekał w lux upał!
Wszystko jest tu fajne ale to jedzenie niemieckie, no ciężkie jest. Ale nie narzekam, skoro nie muszę gotować;))
Odkryłam, że jak się po idzie na basen na 8 to jest pusty. Czuję się, jakby to był mój prywatny kawałek wody. W sumie byłoby fajnie mieć taki basen w domu.
Rano blisko km w wodzie
Po śniadaniu 13 km po górach.
Tak tak, wiem, że najlepiej się odpoczywa aktywnie
Ale dziś mam w planach tylko basen i basen. Fakt, że jest super, bo nie ma dużo ludzi a basen jest duży, 16x10m. Nigdy w hotelu jeszcze nie widziałam tak dużego. Zamierzam z niego korzystać co najmniej raz dziennie.
Dziś na być słaba pogoda ale leżenie z książkami bez poczucia winy to też bardzo aktywny wypoczynek;))
Mimo, że nie oglądam wiadomości dotarł do mnie filmik na którym pani redaktor zadaje pytanie czterem mężczyznom, czym się różni okres od owulacji. Reakcja panów posłów i ministrów, miodzio. Oni serio nie mieli pojęcia, o co da pytani...Poczułam ogromne zażenowanie. I złość!
W dobrym momencie to się pojawia, kiedy katotalibski świat ogarnia histeria związana z wprowadzeniem do szkół edukacji zdrowotnej. Ewolucja powinn
A ja tymczasem oddycham czarnolaskim powietrzem
Dziewczynki dobrze sobie poradziły w pierwszym dniu. Starsza była tak szczęśliwa, że, cytuję, "chciałam wyskoczyć przez okno" 😱🤔🤭😂😂
Młodsza popłakała trochę ale wyszła uśmiechnięta i nie grozi niepójściem dzisiaj;)
A my dzisiaj w końcu wyjeżdżamy na mini wakacje..
Trzeba było poprosić nasz ZUS o zezwolenie, wszak człowiek chory ma chorować a nie szlajać się po świecie. Ale wypełniliśmy papierek, trzeba wpisać daty i kraj docelowy, lekarka aprobuje i to ona wysyła do urzędu. Urząd się nad tym pochyla i mniej więcej po tygodniu dostaje się list, że mają zaszczyt nas poinformować, że wydali zgodę. Serio serio.
"Monsieur, j'ai l'honneur de vous informer ..."
No to naprawdę jest fajny język:)
Tutaj szkoły zaczynają się w różnych terminach. Lokalne mają jeszcze wakacje, do 15,16 września. Ale jest jeszcze ogromna szkoła europejska, zaczyna się w tym tygodniu no i są szkoły międzynarodowe i niektóre to już pod koniec sierpnia zapraszają dzieciaki.
Ja już "nie chodzę" do szkoły, ale dotyczy mnie to o tyle, że niestety zaczyna się okres korkowo zatłoczono.
A z ważnych wydarzeń, dziś dwie moje wnuczki idą pierwszy raz do przedszkola. Jedna do grupy misiów, druga do smerfów. Ciekawe, jak się zaadaptują...