Mnie się Good boy podobał.
Osoby z którymi byłam na seansie miały mieszane uczucia ale dyskusjom nie było końca. A to o czymś świadczy!
Film trzyma w fotelu od początku do końca, a nawet potem! To też o czymś świadczy.
Wydaje mi się, że to coś, co powinni obrys wszyscy. Bo jest o miłości, o jej braku, o pustce w życiu, o remedium, które, no właśnie. Czy jest przemocowe? Czy można piwnicą i wymuszeniem naprawić człowieka? Czy złota klatka może być lepsza od pustej wolności?
I czym jest wolność?
No to takie pytania na weekend dla was. Ja na nic nie odpowiem bo u mnie teraz tak






