Od czasu do czasu zdarza mi się towarzyszyć teściowej w różnych gabinetach lekarskich czy zabiegowych. Ona ma teraz 94 lata, mieszka sama, nieźle sobie daje radę. Ale oczywiście nie ma formy 50ciolatki, mówi wolniej, ma aparat słuchowy, źle widzi. Do brzegu daleko.
Kiedy wchodzę z nią do gabinetu od razu wszyscy uznają, że będą rozmawiać ze mną. Obok pacjentki. Zadają mi pytania, sugerują to czy tamto. A tak się składa, że ja nie wszystko wiem o zdrowiu matki mojego męża i to ona powinna być w centrum zainteresowania. I staram się zwracać na to uwagę.
Starsi ludzie mają swój świat w którym żyją. Tam czas płynie wolniej ale to nie znaczy, że trzeba ich traktować jakby byli niespełna rozumu. Daj Boże my też dożyjemy 94 lat i też będziemy chodzić wolniej i mówić wolniej, może gorzej słyszeć czy widzieć. Ale to nie znaczy, że takim osobom nie należy się szacunek i cierpliwość.
Godność człowieka to niezwykle cenna rzecz.

