czwartek, 28 maja 2026

No kurcze blade!

 Wysłuchałam bardzo wzruszającą rozmowę Magdy Mołek z mężem nieżyjącej Agnieszki Maciąg. Jakiś czas temu pisałam tutaj o jej chorobie i się zastanawiałam, czy w ogóle chodziła do ginekologa bo rak szyjki macicy jest uleczalny jeśli jest wcześnie wykryty, zwykle wolno się rozwija, trzeba tylko robić regularnie cytologię. Ale okazuje się, że sprawa ma jeszcze inne dno. Agnieszka tak bardzo wierzyła w naturę i jej moc leczenia, że przez półtora roku nie podejmowała leczenia onkologicznego... Jej mąż mętnie tłumaczył, że była za słaba i że musiała się wzmocnić, ok. Ale PÓŁTORA ROKU???

Patrząc na ból tego człowieka, ogromne cierpienie po stracie najbliżej osoby robię się zła. Przecież mogła żyć!

Natura jest piękna i mądra i z tej natury czerpiemy wiedzę i to jest ok. Ale kurfa jak boli cię ząb idziesz do dentysty! Jak złamiesz nogę wsadzasz ja w gips w szpitalu! A kiedy masz raka leczysz się na onkologii!!!

Nie bądźcie jak Agnieszka 

Badajcie się i ufajcie medycynie.

środa, 27 maja 2026

O Sobocińskich

 Witold przeżył 87 lat. Był bardzo aktywnym operatorem, wymienię tylko dwa filmy,  Ziemia obiecana i Frantic. Oba wyśmienite 

Piotr senior żył bardzo krótko, 43 lata,  umarł na planie filmu Trapped, 24 godziny. Był operatorem na planach kilku filmów Kieślowskiego, co mówi samo za siebie. 

Piotr, wnuk Witolda, syn Piotra

Sami popatrzcie 



Nie zdawałam sobie sprawy...

Trochę wstyd. Człowiek ogląda dobry film i czasem zapamięta aktora albo reżysera. A operatora nie koniecznie

Chyba muszę zmienić optykę...

Obejrzeliśmy Ministrantów. Dla mnie to był film wybitny choć oceny ma tylko bardzo dobre. A kiedy na koniec ksiądz mówi do głównego bohatera, który tak bardzo chciał pomagać ludziom, że mało tego życiem nie przypłacił, "nie pasujesz tutaj" to mi się przypomniało, że kiedyś do mnie też tak powiedziano, nie w tych słowach ale w tym sensie. Bo też naiwnie chciałam coś w Kościele naprawić...

Jednak smutne. 

wtorek, 26 maja 2026

Mamy mamy

 Moja gdyby żyła miałaby 87 lat. Ale od 22 lat nie mam do kogo zadzwonić. Nigdy nie przyszło mi do głowy żeby tego dnia zadzwonić do teściowej, może dlatego że nigdy nie poczułam się jej dzieckiem, co najwyżej kimś, kto ukradł jej dziecko.

Moja synowa i zięć składają mi życzenia, mam nadzieję, że nie tylko z poczucia obowiązku ale bo wiedzą, że ich kocham i szanuję i są moimi dziećmi, tak o nich mówię.  Jadę do dzieci. 

Jestem mamą, która popełniła w życiu wiele błędów i wciąż strzela samobóje. Ale nie ma idealnych mam. Ani idealnych dzieci. Co najwyżej są idealne wnuki😁

Cudnego dnia wszystkim mamom i dzieciom. I przytulam tych, co płaczą za mamą. I tych, których mamy nie były dobre. I tych, co nigdy mamy nie poznali. 


poniedziałek, 25 maja 2026

Dalej o tym rozmawianiu

 Bardzo lubię też rozmawiać z dziećmi. Moimi, dorosłymi. I ich wspaniałymi połówkami. Moja synowa jest niesamowita, robi kolejne studia. Psychologiczne. Bardzo lubię z nią dyskutować o życiu. 

Nie jest łatwo wejść głębiej w tematy, bo są dzieci i one kradną większość czasu i słusznie!

Jeszcze pieseł kradnie uwagę!




Ciekawe, bo każdy pyta, dlaczego właściwie przyjechaliśmy do Polski, widzę, że się boją, że o czymś zapomnieli😁😁😁

niedziela, 24 maja 2026

A dziś Joannom.

 Aśki, zdrowia i świętego spokoju!

Dużo z mężowym rozmawiamy w samochodzie w czasie długich podróży. Od zawsze. Kiedyś podróże z Polski trwały dużo dłużej i dobrze, bo oboje zrzucaliśmy z sobie emocje związane z naszymi rodzinami w Polsce. Przez wiele lat mąż mieszkał w Warszawie u swojej mamy a ja z dziećmi u mojej. Relacje z rodzicami mieliśmy skomplikowane, ja wracałam czasem prawie chora. Bo i mama. I teściowa. I w ogóle. 

Przegadanie tego dobrze nam robiło. 

Z czasem tematy mam się zmieniały ale ciągle dobrze nam się gada. Wczoraj było trochę zastanawiania się, czy życie człowieka zawsze daje coś światu?

Oraz

Cieszy mnie ta ciepła pogoda bardzo.  

sobota, 23 maja 2026

Iwonkom najlepszości!

 Tradycja zanika ale ja lubię imieniny i o niektórych pamiętam. Dlatego dzisiaj składam Iwonkom najlepsze życzenia imieninowe. 

Ruszam w drogę, przystanek w Poznaniu. A po niedzieli się nawet zobaczę z jedną taką Iwonką. 

Dziś wieczorem mam nadzieję ściskać dwie małe cudowne dziewczynki. A po niedzieli chłopca co mając 6 miesięcy raczkuje i siada, szykuje się nam jakiś atleta 😁😁

Dla każdej babci jej wnuki są najniezwyklejsze, prawda?? Choć nie dla mojej macochy, ona nie umie lubić swojej rodziny. Ją też mam zobaczyć, być może trzeba jakoś pomóc. No ja nie umiem nie pomóc, jeżeli mogę...

piątek, 22 maja 2026

Czy ja już o tym pisałam?

 Jakiś czas temu przeczytałam bardzo ważną informację dotyczącą rokowań w chorobach, zwłaszcza nowotworowych. Otóż wszystkie dane, które czytamy dzisiaj oparte są na dawnych badaniach. Np 5 letnie przeżycia dotyczą osób, które zachorowały co najmniej 5 lat temu. Kiedy było np inne leczenie. To mi bardzo pomogło, kiedy przeczytałam ile średnio żyje człowiek po takim rozpoznaniu jakie ma mój mąż. Przypomniało mi się to, bo wczoraj zażartował, że już powinien nie żyć, jako że to "średnio" w jego przypadku wynosi 11 miesięcy a od diagnozy mija rok. Cały czas się leczy, ale pracuje i jest w dobrej formie. Miecz nad nami wisi ale w tym momencie łatwo udawać, że, go nie widzimy. 

Piszę o tym, bo może są tutaj inne osoby mierzące się z trudnymi diagnozami. Mnie nikt tego nie powiedział 15 lat temu a miałam her2 i rokowania wtedy były średnie dla takich chorych ale teraz już wiem, że oparte m.in na badaniach, kiedy jeszcze nie było leczenia herceptyną.

Nasza Roxi zresztą jest nieustającym chodzącym dowodem, że statystyka swoje, a kiedy się pacjent uprze to rak jest bezradny.


Dobrego weekendziku!