sobota, 5 września 2026

Dzień bez bloga

W sumie to nawet ciekawe doświadczenie. 

Od czasu do czasu sprawdzałam o co kaman i nic. Przygotowałam spotkanko. Zrobiłam długą kompiel.  I myślę sobie. 

A co, jeśli tak to już będzie zawsze?

I nie wiem  czy mogę zadać to pytanie, znaczy czy mogę liczyć na podpowiedzi 😂😂😂

piątek, 4 września 2026

Korzystając z okazji, że nie można komentować

 Zaraz przyjdą do mnie koleżanki. Fantastyczne dziewczyny wspierające mnie zawsze a najbardziej w ciągu tego roku. 

Wszystko zaczęło się od bardzo powiększonego węzła szyjnego. M nie lekceważy niczego. Poszedł do lekarza. Jedno badanie, drugie. Trzecie.  Antybiotyk. Zero poprawy. Za to niepokój rósł. Bo czuł się coraz gorzej. Pojawił się stan podgorączkowy i bóle w brzuchu. 

Po jednym z badań, wysłałam wyniki znajomej lekarce. I odpisała natychmiast. M musi zobaczyć onkologa ASAP. Nogi się pode mną ugięły... Mimo że była na wakacjach umówiła nas z onkolożką. Zajmującą się chłoniakami bo wszystko wskazywało na taki właśnie scenariusz. 

Nie będę pisać o tym, jak się czuliśmy psychicznie bo albo ktoś to przeżył i wie albo nie przeżył i nie zrozumie..

Wizyta w piątek rano i od razu hospitalizacja. Pierdyliony badań, biopsja od razu w sobotę,  PET we środę. We czwartek wstrząśnięta lekarka mówi, że to nie chłoniak. Że w węźle to komórki przerzutowe. Tylko, że nie wiadomo, co to za rak. ... Na PET nie widać litego guza...

Rollercoaster się dopiero rozpędza...

M wrócił do domu. Czuł się coraz gorzej. Lekarka zleciła gastroskopię. Gastrolog zajrzal do środka. Orzekł, że nic nie widzi poza lekkim stanem zapalnym. Pobrał próbki oczywiście. 

Kilka dni później telefon. 

Rak żołądka. 

Jakkolwiek to zabrzmi, ale jak my się ucieszyliśmy! Brak diagnozy był najgorszym scenariuszem! Leczenie w ciemno byłoby bezcelowe.

Na tym teraz skończę. O leczeniu w innym terminie. 

Napisałam to wszystko po to, żebyście nic nie lekceważyli. Nigdy. 

I żeby oddać hołd moim przyjaciołom z całego świata co od samego początku trzymali mnie za rękę

❣️


Houston mamy problem

 Nie mogę ani u siebie ani u innych komentować 


Może się potem odblokuje!


Buziaki 

Inauguracja

 Kilka koleżanek dziś wpadnie 

Będziemy żegnać wakacje/ cieszyć się z powrotu. I pić wino. Albo nie. Coś zjemy, oplotkujemy nieobecne, normalne klimaty 😜

Wczoraj zapomniałam pójść na drenaż mojej upośledzonej ręki. Chyba się jeszcze nie wdrożyłam w codzienność, nie szkodzi! Ręka jest w stanie zadowalającym. 

Byłam też u dętystki 

Tu mała anegdota

Syna lat 22 raz w roku pojawia się na kontroli. Był i teraz. Wychodzi z gabinetu i słyszę jak dentyska mówi, słaby z ciebie pacjent, nie zarobię na tobie, ale nie martw się, odbiję sobie na mamie. 😂😂😂😂

Kurtyna



czwartek, 3 września 2026

Koniec wakacji

 Dziś zaczynam zwyczajne luxowe życie.  Dom, chór, takie tam. 

Syn wrócił na studia. Ostatni rok, jak to możliwe?? Jeszcze wczoraj byłam w szoku, że jestem w trzeciej ciąży!

Dobrze mi tutaj. W tym Luksie. Lubię spokój, poczucie bezpieczeństwa, ludzi z całego świata, milion języków,  pewną niezmienność. Przyrodę. Bezpłatny transport publiczny najbardziej 😂😂






Dobrego czwartunia 

Już prawie weekend!




środa, 2 września 2026

Mikrofala

 Pierwszą,  moulinexa, kupiliśmy już w lux, używaną, miała już 3 lata, znajomi się wyprowadzali i odsprzedali nam. Jest mikrofalą kultową. Od jakiegoś czasu mieszka w Polsce. Ma takie funkcje, że dzisiaj tego nie znajdziecie. Albo ja nie umiem. Optiquick. Jeden przycisk i podgrzewa 45 sekund. Dwa naciśnięcia i minuta 15. Najczęściej używana przez nas opcja.

W różnych domach mieliśmy do użytku inne i żadna nie była taka dobra. 

Kupiliśmy sobie jakiś czas temu firmy na W. Matko kochana co za debil ją projektował! NIGDY nie doszliśmy do tego, jak ustawić na niej moc! Zmiana czasu bez instrukcji i 15 minut- nołłej! A często trzeba było zmieniać bo się spieszył zegar ponad minutę na miesiąc. 

Raz nawet postanowiliśmy kupić nową, zamówiliśmy, przyszła inna niż w zamówieniu i na dodatek zepsuta😂😂😂.

Poddaliśmy się. Syndrom sztokholmski wziął górę. 

Aż się w końcu ta głupia zepsuła!! Nie mogliśm;)y uwierzyć we własne szczęście, dzieci patrzyły się na nas jak na wariatów, bo śmialiśmy się do rozpuku. 

Potem już było mniej śmiesznie, bo zaczęliśmy szukać nowej. Ja wymyśliłam sobie Smega al - long story short - niech spierdalają.

Kupiliśmy Panasonika z tymi airfrejami itepe. Przyszła nawet ta, co zamówiliśmy. Działa. Zegar ustawia się w 3 sekundy intuicyjnie. Jest nawet funkcja optiquick. Taaaa. I trzeba dwa guziczki nacisnąć. Trzeba będzie się pocić

Nasza pierwsza na zawsze pozostanie naszym ideałem. Cóż. 


Róże dla Livii.  I innych co je chcą i potrzebują.

wtorek, 1 września 2026

Pierwszy dzień szkoły

 Ninka mnie natchnęła 

Uwielbiałam wyprawkę do szkoły! Jako wzorowa uczennica miałam prawo do zakupu nowych podręczników. Takie to były czasy. (Te z poprzedniego roku się odsprzedawało). 

Ależ one pachniały! 

No i te zeszyty! Takie dziewicze, z gładkimi stroniczkami! Bardzo lubiłam. 

No i te tornistry, chińskie piórniki, pachnące gumki. Znaczy o ile się udało kupić, wystać w kolejce itepe.

Dzieciom poza krótkim epizodem najmłodszego w szkole europejskiej nie robiłam wyprawek. Poza jakimiś szczególnymi przedmiotami. Wyrafinowany kalkulator, flet, pisaki, temperówki. 

Powodzenia dzieciaki!

Powodzenia nauczycielki i nauczyciele!