niedziela, 1 listopada 2026

A ja lubię

 Lubię Wszystkich świętych. I zaduszki. Lubię się zadumać nad grobami, choć rzadko mi się udaje być tego dnia w Polsce a w Luksemburgu to nie to samo. Tak 1% tej co u nas. 

Kiedy tego dnia jestem na cmentarzu otula mnie tłum ludzi, którzy jak ja, przeżyli stratę. Niby to oczywiste ale...

Dodatkowo ten dzień kojarzy mi się z wyjazdami na groby do babci,  znaczy babcia żyła ale dziadek miał grób i tam się gromadziła cała rodzina i było naprawdę fajnie. To jest na wschodzie Polski i zawsze było zimno. Raz zapomniałam rękawiczek i do dziś pamiętam jak mi zmarzły ręce. Rozgrzewałam je potem nad piecem węglowym u mojej babci w wiejskim domu. 

Takie tam

Wspomnienia...

A mam też inne, bardzo świeże wspomnienie. Rok temu urodził mi się wspaniały kochany wnuk Filip. 🥰🥰🥰🥰🥰🥰

sobota, 31 października 2026

Clifford

 Dostałam na przechowanie na weekend Clifforda


Mój jest prawdziwy. Ogromny. I łagodny jak Clifford. 



Ludzie, którzy nie mają swoich piesów są bardzo potrzebni kiedy ci co je mają muszą gdzieś wyjechać i ktoś się musi zaopiekować piesem. 

Trochę mam obawy, bo to pierwszy raz, ale może nas nie pożre. 

A dla Bogusi zdjęcie torebeczek, dekoracyjnych, kusiło, żeby kupić, ech kusiło. 



Miłego halonyłowego


Tak że ten😁😁😁

piątek, 30 października 2026

Przed świętami zaduchowanymi

 Z tymi pogrzebami i stosunkiem do ciała po śmierci bywało różnie i jest różnie w różnych krajach. I się czasem zmienia. Kiedyś kremacja w Polsce była nie do pomyślenia. Dopiero w 1993 roku powstała pierwsza współczesna spalarnia zwłok i wtedy przeprowadzono pierwszą nowożytną kremację. Teraz będzie można mieć większy wybór jeżeli chodzi o sposób grzebania lub nie przodka i nie tylko.  

Lech napisał, że tam, gdzie ludzie chodzą do góry nogami będzie tez możliwość przerobienia ciała na ziemię. Nawet szybko to się dzieje kilka tygodni i już jesteś czarna i bogata. Kto bardziej ciekawy klik.

Jeżeli chodzi o mnie to mi wszystko jedno, prawie, ale bardzo bym chciała mieć jakieś fajne epitafium. Ciągle nie mogę nic wymyślić. Zazdroszczę pewnemu chłopakowi, ma ma grobie ( a właściwie z tyłu, bo nie wolno takich słów umieszczać). Otóż ma tam wygrawerowane tak

Żyłem jak chciałem i chuj

Podpowiedzcie coś!


Tu leży Ryba

Umarła 

Chyba


Może być?;)))

czwartek, 29 października 2026

Chustka

 Gdyby Chustka nie umarła 14 lat temu dzisiaj by miała 50 lat. Wiem, że gdybanie jest głupie. Ale czasem nachodzą mnie gdybające refleksje.

Gdyby nie rak...

Tak, dużo dobra się wydarzyło dlatego, że zachorowałam na raka. To dobro to ludzie, których spotkałam. Ale NIGDY bym nie powiedziała, "ach to super że miałam raka."

Bo jakby to dalej pociągnąć to super, że Joanna Sałyga chorowała bo dzięki temu dużo dobra się w moim życiu wydarzyło. 

Nikomu nie życzę takich przejść, takiej choroby, leczenia, strachu.

A syn Chustki ma chyba z 25 lat? Na zawsze pozostanie w nas, czytaczach z tamtego czasu, wspomnienie podgrzewanej na kaloryferze piżamki dla małego chłopca...

A wiecie, że pierwszą poznaną przeze mnie osobiście czytaczką bloga była taka L ci to ma dzisiaj urodziny? Nie mam pojęcia czy to przeczyta. Ale sto lat 🍀 i dużo zdrowia i może nawet wnuka?,)

A innej czytaczce, też poznanej tutaj, właśnie rodzi się wnuczka. 



środa, 28 października 2026

Klarko!!

 A jednak można myć kaloryfery od środka!!!

Trzeba tylko to obejrzeć

Tak, wiem, że trzeba mieć FB. Jak ktoś nie ma to mogę tylko powiedzieć że to skomplikowana czasochłonna i prawdopodobnie skuteczna metoda mycia kaloryferów. Roksana się chwaliła, że ostatnio posprzątała mieszkanie, no to ciekawa jestem, czy kaloryfery też doczyszczone 😁😁😁😁😁.

W każdym razie 

Klarka skończyła wczoraj 138 lat, ale kto by liczył kobiecie lata😜.

Klarko, żyj mam jeszcze 189 i niech gupigós Ci odpuści i do pisania dla nas dopuści!


Kochamy Cię bardzo!

wtorek, 27 października 2026

Wspólnota przeżyć

 Pisałam, że mój kolega ma trudną zdrowotnie sytuację, dużo wskazuje na raka ale, ciągle trwają badania,  całą rodzina jest przytłoczona stresem.

Nie byłam nigdy bardzo blisko z tymi znajomymi. A jednak teraz to ja najbardziej się nimi interesuję i wspieram i dopytuję. Na początku nie chciałam być tak blisko, bo wiedziałam, że maja kupę bliższych ludzi wokół. Ale ci bliżsi nie bardzo umieją się odnależć w trudnej sytuacji. Nie oceniam. Ktoś kto się nie konfrontował z taką sytuacją może nie wiedzieć a  ja niestety wiem, co czują i przez co przechodzą. 

Tak to już jest. Kiedy rodzą się nam dzieci lepiej rozmawia się o problemach z maluchem z przypadkowo poznaną mamą na placu zabaw niż z najbliższą ale bezdzietną przyjaciółką. Nikt nie zrozumie emigranta jeżeli sam nim nie był. Pracy lekarza. Wdowieństwa. Walki o urodzenie dziecka. Życia z alkoholikiem pod jednym dachem. Można tak bez końca.

Mój mąż był bardzo blisko kiedy zachrowałam, widział mnie codziennie. A jednak dopiero kiedy sam doświadczył tej wstrętnej choroby to szczerze przyznał, że dopiero teraz to czy tamto zrozumiał...

Wspólnota przeżyć...

poniedziałek, 26 października 2026

Mój wrodzony optymizm;)

 Tego lata dostałam 2 mandaty. Jeden w Polsce, drugi w Niemczech. W Polsce nie mam pojęcia co się zadziało, bo ja naprawdę jeżdżę jak KD przykazał. Jeżeli jechałam 77 na 50 to znaczy, że nie zauważyłam, że jest ograniczenie. Trudno. 

W Germanii wpadłam w pułapkę, z własnej głupoty, znam to miejsce przecież. Nie ważne. Kiedy się dużo jeździ samochodem to mandaty za po prostu wpisane w koszty utrzymania pojazdu koniec kropka.

W każdym razie

Jedziesz, radar robi ci zdjęcie, zdjęcie trafia do urzędu, urząd wysyła do winnego wraz z papierkiem, który trzeba wypełnić, przyznając się do winy, należy teraz to odesłać do urzędu, który następnie przydziela karę i wysyła werdykt w odpowiedniej wysokości ( cholera tyle kosztuje bilet w jedną stronę samolotem lux Warszawa). 

Osobiście bym wolała od razu dostać ten wyrok. Mniej zachodu i taniej. A tak tylko krążą te polecone w te i we wte.  Choć niemieckie przyznanie się do winy można było zrobić online, tyle dobrego. Z polskim mandatem się nie udało. 

Ale do brzegu. 

Kilka dni temu dostaję awizo. Widzę, że polecony z Niemiec, z biura od mandatów. Wiem na pewno, że to nie nowy. No to co to ma być? I tutaj mój wrodzony optymizm mi zaczął podpowiadać że na pewno odbierają mi prawo jazdy za te 19km ponad limit 100 i jak ja będę do Polski jeździć buuuuu!!!

A list zawierał informację, że zapłaciłam mandat i za co o ile. .

Kurtyna.