wtorek, 25 lipca 2017

złota torebunia

czyżby ktoś wstawał z kolan?
pozwólcie, że zostanę przy swoim pesymizmie

niemniej jednak sukces świeczek wyprowadzanych na spacer uśmiechnął mnie i natchnął wiara w człowieka

dlatego to oto cudeńko dzisiaj nam umili dzień:))





ostatnio w ogóle jakoś mi radośnie w sercu, choć kłopoty też wychodzą z kątów
ale słońce, lato, moja ławeczka - żyć, nie umierać:)))
jak ktoś potrzebuje, niech bierze z mojego koszyka moce!


poniedziałek, 24 lipca 2017

śmiech czy strach

trochę żałuję, że mam mało czasu na pisanie postów
tyle się dzieje
 a ja przecież jestem w warszawie
spaceruję, hue hue hue, od czasu do czasu po różnych ulicach
trochę nie wiem, czy jako ta wdowa ubecka czy pożyteczny idyjota czy zdradziecka mordeczka czy kanalia
jakoś nic za bardzo do mnie nie pasuje, ale to odleciałym od rzeczywistości pisowcom nie przeszkadza, lecą swoją kulturą i elegancjom pełnom pisofskom gębom

jak się ograne to chyba coś napiszę
raczej że śmiesznie, bo żałość bierze
i strach też, ale śmiech jest lepszy
i na dłuższą metę skuteczniejszy

TVP Info o kocie prezesa


no bo jak się nie śmiać patrząc na TVpis??
:DDDD


niedziela, 23 lipca 2017

kolejna torebeczka:)


może do kościoła w niedzielę bym nie poszła z nią
ale znalazłoby się kilka okazji:))






wolność na kilka tygodni się zbliża
dziecko małe na wakacje bez mamuni wyjeżdża

jakie małe??
wszyscy jak go widzą zamiast cześć dziecko mówią - ALE TY UROSŁEŚ!!

szkoda, że na mój widok nie krzyczą - -ale ty schudłaś!!!:ppp











sobota, 22 lipca 2017

szczyt szczytów


ciut męczący ten pobyt
może nawet więcej niż ciut
no, po prostu męczący
a może i bardzo

byłam wczoraj z dzieciakami w kinie na Transformersach a to nie jest cichy film najdelikatniej mówiąc!

i ja, co do spania muszę mieć zatyczki w uszach i zaklejke na oczy, żeby było ciemno, zasnęłam w tym kinie!!!

no

ale idzie lepsze, teraz odpocznę
albo i w sierpniu może:pp





piątek, 21 lipca 2017

o osobach wspierających, post sponsorowany przez Luchę

na tym znam się słabo

mimo, że moja mama umarła na raka to ja byłam daleko i mam przykre poczucie że nie zdałam egzaminu
mimo, ze moja przyjaciółka chorowała na raka, bo jak zachorowałam ja to popatrzyła mi w oczy i powiedziała - dopiero teraz mnie zrozumiesz

bardzo trudno jest być osobą towarzyszącą choremu na raka
chorzy są śmiertelnie przerażeni, czasem agresywni, czasem po prostu załamani czy smutni
pół biedy jak się wszystko dobrze kończy
choć i wtedy często  latami muszą swoje życie podporządkować choremu

gdy nie ma hapiendu do ciężaru towarzyszenia dołącza żałoba

osobiście uważam, że łatwiej jest być tym chorym:/

mój mąż spisał się wspaniale
był opoką, skałą, i rozbrajał mnie poczuciem humoru
ja akurat tego potrzebowałam,

choć potrzeby są różne...





czwartek, 20 lipca 2017

trzeba komuś dać siłę i moc , post sponsorowany przez Klarkę

jest to jak wiadomo blog rakowy
zaczęłam go pisać jak jeszcze nie wierzyłam, że przetrwam i będę żyła, że będę normalna i że jak mnie zakuje w boku to nie pomyślę że to rak

początek choroby nowotworowej to jakby ktoś maczugą herkulesa walnął w łeb
zupełnie nie wiadomo co się dzieje, ale ma się przeczucie, że to ostatnie chwile
człowiek rano się budzi i zanim stawi czoło lekarzom, chemioterapii, radioterapii, życiu, rokowaniom - musi się wyryczeć, dziwi się, że świat ciągle ma swój rytm, zastanawia się, co komu zapisać w testamencie, musi podjąć dramatyczną decyzję - z peruką czy bez!
nagle znajdujesz się w świecie, którego istnienia nie przypuszczałaś

żeby było śmieszniej, jak patrzę wstecz to się dziwię, jak dobrze przeszłam ten potworycznie trudny rok życia

ale też wydarzyło mi się dużo dobra w tym czasie
dostałam wspaniałe wsparcie rodziny i przyjaciół i obcych ludzi

no i trafiłam tutaj

okazuje się, że można potraktować raka śmiechem
że można robić żarty z pogrzebu
pamiętacie zakładanie zakładu pogrzebowego??


teraz jestem w dobrym momencie, choć wiem, że to rak, który zawsze może wrócić, ale dzięki leczeniu już wygrałam blisko 6 lat! dla pacjenta onkologicznego to pół życia:)
ale już nie drżę jak osika przed kontrolnymi badaniami - a to wielka różnica

jest tu wiele dziewczyn z podobnymi przeżyciami
napiszcie proszę coś optymistycznego, ale bez ściemniania
bywa trudno
każdy chory ma prawo do łez i smutku
ale dobrze wiedzieć, że inni tez tak mieli i teraz jest dobrze
i teraz możemy się pośmiać z różnych rzeczy

w tym momencie przypomniało mi się, żę raz pojechałam na radioterapię w sukience, a tam trzeba było się rozebrać do pasa i przejść kawałeczek, a ja nie wyglądałam jak Claudia Szyfer i normalnie nie wiedziałam co zrobić, owinęłam się komicznie zdjętą sukienką i hyc hyc pod ścianą - a technicy nawet nie zauważyli, że coś nie tak
pewnie miewali gorsze widoki;)