No nie tak powinno być w czerwcu!
Żeby rybka nie mogła siedzieć wieczorami na swoim ukochanym balkoniku to to się w głowie nie mieści!
No nic. Jest jeszcze lipiec i taras w Warszawie, nie będę jojczyć. O ile pojadę, jak się siedzi na bombie to plany są zawsze typu udosiealbonieudo. Człowiek się trochę przyzwyczaja do takiego życia.
Człowiek w ogóle ma ogromne zdolności przystosowawcze. Słyszałam, że ludzie z tzw syndromem zamknięcia* czyli wszystko słyszącymi ale nie mogący się ruszyć, już po roku zaczynają się czuć szczęśliwi. Niewyobrażalne! Podejrzewam, że każdy z nas w tym momencie chce krzyknąć, wolałbym umrzeć!
* profesjonalne uwagi mile widziane



