Nie pamiętam tytułu tego filmu, Chustce się bardzo podobał. Kobieta dostaje diagnozę rak, za późno na leczenie i postanawia ukryć to przed najbliższymi. Że niby w ten sposób okazuje się miłość rodzinie. Okłamuje ici do końca.
Kompletnie się z tym nie zgadzam i nie wybaczyłabym tego bliskim, że nie dali mi szansy na pożegnanie, na intensywniejszy kontakt. Na bycie blisko i wspieranie.
Takie ukrywanie to jest okrucieństwo.
Choć oczywiście wiem, że dla chorej osoby to może być sposobem na radzenie sobie z rzeczywistością. Jeżeli nikt nie wie, to TEGO nie ma. Nie będą na mnie patrzeć z litością. Nie będą szukać w wyglądzie objawów choroby. Będą traktować "normalnie."
Ale żal tych co zostali może być ogromny przez to. Mój jest..
A dzisiaj ja pierwsza, bo z Ameryki
OdpowiedzUsuńTo była Hanna z Kolorado
UsuńCześć Hanna! Jaka tam u was pogoda?
UsuńDzień dobry
OdpowiedzUsuń\o/?\o/?
]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
\~/*
|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
(_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
[_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
Nie powiedziałabym. Okrucieństwo? Raczej dyskretne opuszczenie towarzyskiego spotkania.
OdpowiedzUsuńG.
Tyle, że kolejnego nie będzie..
UsuńNie wiem jak by mi było. Z jednej strony szanuje decyzję każdą z drugiej ...żal smutek i pustka.
OdpowiedzUsuńMój szacunek teraz wygląda tak, że udusiłabym gołymi rękami..
UsuńChoroba weryfikuje relacje - bliska osoba powiedziała mi wprost - nie chcę słuchać o twojej chorobie bo mnie to przygnębia.
OdpowiedzUsuńNikt nigdy nie porzucił mnie w tak podły sposób.
Może tego się chorzy boją - odrzucenia, zepchnięcia na margines. Bo już nie są otwarci, gotowi poświęcać czas i siły tak jak dotychczas. I nie chorują dwa tygodnie czy miesiąc.
Klarko, jak mogła? straszne!
UsuńTo wstrętne i okrutne!
UsuńBrak mi słów!!
Klarko, to był najwyższy stopień egoizmu😥.
UsuńNie wiem jak sama bym zrobiła, o chorobie mamy wiedzieliśmy od początku i chyba dobrze wykorzystaliśmy ten czas...
OdpowiedzUsuńMama znajomej do końca kryła się z rakiem. A znajoma 10. Lat dochodziła do siebie po tej traumie.
UsuńJest też inna strona tej sytuacji: człowiek do końca chce żyć względnie normalnie, a ktoś kiedyś powiedział, że czasami ludzie zbiegają się do nieszczęścia, jak muchy do gówna. Tzn. nie każdy lubi takie "wsparcie", nadmierne zainteresowanie, którego główną motywacją jest "umierasz, a my się chcemy pożegnać". Oczywiście, nie mam pojęcia jakbym ja się zachowała. Może chciałabym mieć widownię, a może nie. Z drugiej strony, pewnie chciałabym wiedzieć o chorobie bliskich, ale też wiem, że jest to moja egoistyczna potrzeba.
OdpowiedzUsuńMogli tak być, jak piszesz. I to mnie jakoś pociesza. Bo to, co czuje, to smutek z powodu samotności umierania bliskiej osoby. Dlatego też biblię mi ciężko myśleć, że mój tata tak dam odchodził w szpitalu.
UsuńChoć u mnie to byłoby niemożliwe, to ja szanuję taki wybór. Nic nie mówienia. O ile nie ma całkowitej izolacji od bliskich, bo wtedy jednak coś z tymi relacjami z bliskimi było nie tak, bo to nie mówienie też do jakiegoś czasu… jak dla mnie jest zrozumiałe, gdyż następuje moment, że choroby nie da się ukryć,
OdpowiedzUsuńI mimo ogromnego doświadczenia w chorowaniu, to gdy przyjdzie taki moment, to też nie wiem, czy nie ograniczyłabym kontakty tylko do najbliższych. Ale, wcześniej pożegnałabym się z pozostałymi. Zbyt wiele im zawdzięczam, by zostawić ich bez słów…
Ten bardzo ostatni czas jest zarezerwowany dla najbliższych. To oczywiste.
UsuńJa też szanuję ten wybór, po prostu egoistycznie brakuje mi pożegnania, domknięcia. Mam nadzieję, że dojadę na pogrzeb.
Nie mam tu jednoznacznej opinii i pełnego przekonania, być może wszystko zależy od stopnia bliskosci,zaufania, a nawet w najblizszej rodzinie bywa rożnie.Nie zastanawiam sie narazie jak ja bym postąpila.Z roznymi postawami sie spotkalam,widzialam bardzo rozne reakcje rodziny,bliskich.Pewna pani do konca nie wierzyla w chorobe meza,opowiadala wszystkim,jaki on jest zdrowy,uwazala,ze te jego "slabosci" to zlosliwosc z jego strony.Ale to inny problem dotyczacy wciaz braku akceptacji dla starosci,choroby,niedolęznosci.Przed wiekami w kulturach azjatyckich krol byl duszony,gdy nie mogl juz wypełniac obowiazkow małzenskich...wiem,nie na temat,choc moze tylko trochę:))
OdpowiedzUsuńMoja macocha cały czas jęczała, że to ona jesu chora i jej się należy uwaga. Tata umarł a ona żyje...
UsuńStare powiedzenie: "Żona choruje, mąż umiera". Z jakiegos powodu takowe powstalo.
UsuńTak, znam kilka takich sytuacji...
UsuńCzy to nie było "Moje życie beze mnie"?.
OdpowiedzUsuńW sytuacji krytycznej każda decyzja jest trudna.
Mietek
Pewnie tak, pewnie ten tytuł, dzięki Mietku.
UsuńNo i czasem nie ma czasu na przemyślenie decyzji...
Decyzja zawsze należy do osoby chorującej. A często bywa tak, że osoba chora chce skupić się na leczeniu, dobrym życiu jakie jeszcze zostało, a nie zajmować się pocieszaniem, tłumaczeniem, słuchaniem 'dobrych rad' itp. Nie wiem co ja bym zrobiła w takiej sytuacji. Z moją siostrą i tatą byłam od początku choroby i myślę, że dałam takie wsparcie, jakiego potrzebowali.
OdpowiedzUsuńMiłego
próbowałam ukryć przed najbliższymi bardzo złe samopoczucie, by ich nie martwić, ale {na szczęście} syn wpadł i wylądowałam w szpitalu w bardzo nieciekawym stanie...
OdpowiedzUsuńAno właśnie!!!
UsuńTo jest wręcz niebezpieczne!
No ja tak samo jak Gaga...
UsuńNie chcę żeby ktoś się o mnie martwił :/
Taaaa
UsuńNo
UsuńMoja pacjentka pięknie się żegnała z wszystkimi. Pisała do nich listy, albo dawała karteczki z wierszami i podziękowaniem. Mówiła tylko, że bardzo jej trudno kontaktować się z ludźmi, kiedyś ważnymi dla niej, z którymi nie widziała się kilka lat (są tacy, dawni przyjaciele np., z którymi kontakt jakoś się urywa). Mówiła - no jak mam to zrobić? Zadzwonić i powiedzieć wiesz, dzwonię, bo umieram?
OdpowiedzUsuńElla-5
Tak, to musi być piekelnie trudne. Sami zawiadamianie o ciężkiej chorobie, o raku, jest już trudne...
UsuńBardzo spodobał mi się komentarz Moniki.
OdpowiedzUsuńKażdy z nas jest inny.
Nikt nie ma obowiązku tłumaczenia się że swoich decyzji.
Widocznie nie byłaś jej aż tak bliską.
Nie ma co rozdrapywac.
"Takie ukrywanie to jest okrucieństwo" - absolutnie nie. To decyzja osoby chorującej. Mamy obowiązek uszanowania jej. Nawet jak boli. Choroba bardzo weryfikuje. Bardzo.
OdpowiedzUsuńNie odpisuję na komentarze osób nie podpisanych. Nie mam na to mocy
OdpowiedzUsuńI nikt też nie oczekuje od Ciebie komentarza
OdpowiedzUsuńNie zawsze świadomość tragicznego końca jest panaceum na przeszłe troski.
OdpowiedzUsuńI chyba nie o to chodzi
UsuńPaskudne te anonimowe komentarze. Wiesz, ja też miałabym problem z tym, żeby powiedzieć, nawet najbliższym. Może to głupie, ale w ten sposób chciałabym ochronić ich przed martwieniem się i długotrwałą traumą podczas choroby. Miałam kiedyś sytuację, że trzeba było usunąć podejrzanego guzka i powiedziałam dzień przed pójściem do szpitala. Widzisz więc, że są i takie motywacje... Nie świadczy to o braku zaufania czy lekceważeniu. Trzymaj się, Rybeńko.
OdpowiedzUsuńJa też co mogę to ukrywam.
UsuńCoś sobie znalazłam w piersi to poszłam po cichu sprawdzić. Nic nie było. Ale gdyby było, to nie ukrywałabym. I zabiłoby mnie, że ktoś mi najbliższy ukrywa. Po to jest ta miłość, żeby się wspierać. Żebyś nie szedł sam w boli i cierpieniu. Ukrywanie sprawia, że człowiek się czuje tym, komu nie można zaufać.
Wspierający znajdzie siłę, wiem coś o tym.
Ja bym nic nikomu nie powiedziała żeby się nie martwili, tak długo jak by się dało. Pewnie nie do końca ale nie wyobrażam sobie zwłaszcza rodziców myślących o mojej chorobie( trochę to egoistyczne bo wiem że mama przerzucałaby na mnie swoje martwienie się a ja wolałabym nie myśleć wtedy jeszcze o cudzym martwieniu się tylko o własnym..)
OdpowiedzUsuńWczoraj musiałam odpowiadać na pytania dorastającego syna czy długo będzie żył, czy zachoruje na raka, czy jego choroba jest bardzo poważna, bardzo dużo mnie kosztowało nieprzerzucenie mojego bólu na zewnątrz i nieobciążanie przez to jego. Więc pewna siebie mina, spokój, trochę wręcz nonszalancji… a w środku piekło.
Więc nie chciałabym sprawić bólu innym w razie swojej choroby ale też chciałabym się przed ich bólem wtedy ochronić.
Cypel
Skąd myślenie, że w ten sposób się chroni bliskich? Znaczy w mniejszych sprawach tak, wiadomka. Ale w tych naprawdę ważnych?
UsuńWiem jak się czuję kiedy chorują bliscy. O ile potrafiliby sami ogarnąć swoje sprawy z leczeniem to egoistycznie nie chciałabym o tym wiedzieć. Mam po kokardę chorób bliskich, gdyby ktoś mógł zdjąć ze mnie ten ciężar to chybabym tego chciała. Teraz mam taki moment że jest nam bardzo trudno i z ulgą bym oddała tę odpowiedzialność i wiedzę i wszystko. I swoim bliskim w momencie mojej choroby też bym nie chciała nakładać tego ciężaru. I ich bólu sobie.
UsuńCypel