czwartek, 15 stycznia 2026

Czy można się złościć na nieboszczyka

 Nie pamiętam tytułu tego filmu, Chustce się bardzo podobał. Kobieta dostaje diagnozę rak, za późno na leczenie i postanawia ukryć to przed najbliższymi. Że niby w ten sposób okazuje się miłość rodzinie. Okłamuje ici do końca. 

Kompletnie się z tym nie zgadzam i nie wybaczyłabym tego bliskim, że nie dali mi szansy na pożegnanie, na intensywniejszy kontakt. Na bycie blisko i wspieranie.

Takie ukrywanie to jest okrucieństwo. 

Choć oczywiście wiem, że dla chorej osoby to może być sposobem na radzenie sobie z rzeczywistością. Jeżeli nikt nie wie, to TEGO nie ma. Nie będą na mnie patrzeć z litością. Nie będą szukać w wyglądzie objawów choroby. Będą traktować "normalnie." 

Ale żal tych co zostali może być ogromny przez to. Mój jest..


17 komentarzy:

  1. A dzisiaj ja pierwsza, bo z Ameryki

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień dobry
    \o/?\o/?
    ]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
    {_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
    \~/*
    |_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
    (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
    [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie powiedziałabym. Okrucieństwo? Raczej dyskretne opuszczenie towarzyskiego spotkania.
    G.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem jak by mi było. Z jednej strony szanuje decyzję każdą z drugiej ...żal smutek i pustka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój szacunek teraz wygląda tak, że udusiłabym gołymi rękami..

      Usuń
  5. Choroba weryfikuje relacje - bliska osoba powiedziała mi wprost - nie chcę słuchać o twojej chorobie bo mnie to przygnębia.
    Nikt nigdy nie porzucił mnie w tak podły sposób.

    Może tego się chorzy boją - odrzucenia, zepchnięcia na margines. Bo już nie są otwarci, gotowi poświęcać czas i siły tak jak dotychczas. I nie chorują dwa tygodnie czy miesiąc.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem jak sama bym zrobiła, o chorobie mamy wiedzieliśmy od początku i chyba dobrze wykorzystaliśmy ten czas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mama znajomej do końca kryła się z rakiem. A znajoma 10. Lat dochodziła do siebie po tej traumie.

      Usuń
  7. Jest też inna strona tej sytuacji: człowiek do końca chce żyć względnie normalnie, a ktoś kiedyś powiedział, że czasami ludzie zbiegają się do nieszczęścia, jak muchy do gówna. Tzn. nie każdy lubi takie "wsparcie", nadmierne zainteresowanie, którego główną motywacją jest "umierasz, a my się chcemy pożegnać". Oczywiście, nie mam pojęcia jakbym ja się zachowała. Może chciałabym mieć widownię, a może nie. Z drugiej strony, pewnie chciałabym wiedzieć o chorobie bliskich, ale też wiem, że jest to moja egoistyczna potrzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogli tak być, jak piszesz. I to mnie jakoś pociesza. Bo to, co czuje, to smutek z powodu samotności umierania bliskiej osoby. Dlatego też biblię mi ciężko myśleć, że mój tata tak dam odchodził w szpitalu.

      Usuń
  8. Choć u mnie to byłoby niemożliwe, to ja szanuję taki wybór. Nic nie mówienia. O ile nie ma całkowitej izolacji od bliskich, bo wtedy jednak coś z tymi relacjami z bliskimi było nie tak, bo to nie mówienie też do jakiegoś czasu… jak dla mnie jest zrozumiałe, gdyż następuje moment, że choroby nie da się ukryć,
    I mimo ogromnego doświadczenia w chorowaniu, to gdy przyjdzie taki moment, to też nie wiem, czy nie ograniczyłabym kontakty tylko do najbliższych. Ale, wcześniej pożegnałabym się z pozostałymi. Zbyt wiele im zawdzięczam, by zostawić ich bez słów…

    OdpowiedzUsuń