poniedziałek, 19 stycznia 2026

Szukanie prawdy

MEGI zarzuciła mi wczoraj, że słucham opowieści byłych członków Świadków Jehowy i na tej podstawie wyrabiam sobie zdanie o świadkach. No tak, ale dobrze wiedzieć, że w dużej części ich relacji pozytywnie przedstawiają wiele aspektów życia w tej wspólnocie. Ale odeszli bo spotkała ich jakaś krzywda, albo utracili wiarę. I o tym mówią. Czy człowiek opowiadający o tym, że nie wolno mu było wziąć cukierka od kogoś w klasie, kto świętował urodziny i że z tego powodu był nieszczęśliwy i czuł się wykluczony, czy ta opowieść jest subiektywna? Pewnie jakoś tak. Czy to jest ok, że się nie odchodzi ze zboru bo się boi, że już nigdy do niego nie odezwie się mama ani tata? Co by mi w tej opowieści dało świedectwo kogoś wierzącego? Kto to rozumie i dla kogo to jest ok? Dla mnie nie jest i nigdy nie będzie. Moja koleżanka katoliczka wyrzekła się homoseksualnego dziecka, to jest dla mnie też chore.

Czytałam też książki Moniki Białkowskiej, Połamany celibat i Siostry

O księżach, którzy mieli problem z celibatem i o siostrach, które odeszły bo nie wytrzymały życia zakonnego. Czy mam wykrzywiony obraz życia prezbiterów i sióstr zakonnych? 

 Nie mogę zaprzeczyć doświadczeniom konkretnych osób.  A jeżeli mam zaufanie do autora to tym bardziej ufam historiom. 

Byłoby skandalicznie głupie, gdybym chcąc wiedzieć, jak to jest być księdzem, siostrą, świadkiem J, słuchała tylko oficjalnych przekazów. Tylko szczęśliwych ludzi. Tylko ludzie zaślepieni będą się burzyć, że się słucha wszystkich stron. 

Lubię słuchać historii ludzkich to ich słucham. I tyle.

Chyba namotałam 😂😂😂


Ps 

Muszę dodać. Świadkowie Jehowy twierdzą, że 144 tysiące ludzi ocaleje z Armagedonu. Daty tegoż zmieniają częściej niż ja rękawiczki. Ale niech sobie wierzą w co chcą. Tylko niech nie krzywdzą innych.

89 komentarzy:

  1. Dzień dobry
    \o/?\o/?
    ]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
    {_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
    \~/*
    |_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
    (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
    [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak jak w przypadku historii byłych sióstr zakonnych, tego typu opowieści z własnego życia pokazują ciemną stronę danej organizacji,. A gdy nie chcemy widzieć ciemnej strony (z różnych powodów, czasami osobowościowych, bo przecież wszystko na 100%, bo nie popełniamy błędów, jeśli idziemy do grupy, to tam musi być miód i orzeszki, a o reszcie ciiiiii), całkiem jest możliwe, że to my jesteśmy źródłem zła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często nie chce się widzieć tej ciemnej strony. Wielu katolików w Polsce odrzuca fakty i mówi, że pedofilii w polskim kościele nie ma i nie było, a jeżeli już, to bardzo mało, nie ma o czym mówić a jak się mówi, to to jest atak na Kościół.
      Co ciekawe, była głośna afera pedofilska wśród Świadków w Australii i to jest absolutnie temat tabu w Polsce. Wśród Świadków nie wolno o tym mówić i się temu zaprzecza, zresztą odkrycie tego często bywa powodem odejścia członków organizacji

      Usuń
  3. Nie namotałaś, trzeba wysłuchać wielu opowieści. Coś, co ma tylko zalety od razu jest podejrzane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli coś tak dramatycznie odbiera ci wolność, to warto się zastanowić, czy to jest dobre

      Usuń
  4. Uczylam kilkoro dzieci świadków J.! Widziałam, jak się męczyly, w tych chwilach na luzie, bo cukierki i Sto lat! Jeden wpadl na pomysł, jak wybrnąć- brał cukierka, ale nie jadł😥.Ten akurat odszedł ze wspólnoty, mam kontakt -rodzice się go wyrzekli, nie chcą go znać- skończł fajne studia- mieszka w Warszawie, ale boli go to odrzucenie przez rodziców. Innego z chlopców rodzice zmuszali, by w tych wędrówkaxh po domach koniecznie stukal z nimi do drzwi jego nauczycieli! Maly wyglądal bardzo nieszczęśliwie, gdy musiał zagajać tym ich tekstem do pani, która mu dala pałę ze sprawdzianu😥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za ten komentarz. Wyobrażam sobie też, jak dzieci sobie opowiadają o prezentach, czy to na urodziny, czy pod choinkę i jak im smutno, tym od świadków, że one nic nie dostają. Dzieci to dzieci.
      No a już to wyrzekanie się, zrywanie kontaktu z niewierzącym dzieckiem, jak strasznie trzeba mieć wypaczony mózg, żeby życiu coś takiego!! To jest dowód wprost, że to jest sekta.

      Usuń
    2. W okolicy byla spora grupa wyznawców J.- zdarzylo się, ze kilka osób-wlasciwie rodzin, bo dzieci przechodza z automatu- dołączylo do nich, rezygnując z dotychczasowej wiary- i natychmiast , w sposob widoczny, poprawial się ich status majątkowy.Wygląda na to, ze czynnik ekonomiczny byl zachętą.

      Usuń
    3. A to ciekawe! Ciekawe skąd te pieniądze.

      Usuń
    4. Mnie odrzuciła grupa ponieważ kulałam na jedną nóżkę a prym wiódł ministrant ulubieniec księdza ,skończyło się nerwicą
      depresją i stanami lękowymi.
      Niestety w szkole każda odmienność czy odstawanie od reszty - jest wykorzystane jako pretekst do gnębienia.
      Czy to w co wierzysz jak wyglądasz czy jak się poruszasz.
      Ps.A moją najlepszą koleżanką w tamtych czasach okazała
      się Natalia która właśnie była Ś.J i jestem jej to winna żeby o tym napisać. Myślę że nawet nie wie, jak mi wtedy pomogła.
      Karola.

      Usuń
    5. Wystarczy czasem mieć rude włosy.
      Przykro mi bardzo czytać, przez co przeszłaś.
      A masz kontakt z Natalią? Fajnie, że była przy Tobie, część osób opowiada, że nie wolno im było kolegować się z ludźmi spoza ŚJ...

      Usuń
    6. Sporadyczny ponieważ wyjechali całą rodzinką do USA.
      Jest na pewno dalej Ś.J. i nieraz przesyłamy sobie zdjęcia
      naszych dzieci.
      Nic mi o tym nie wiadomo, często chodziłyśmy do siebie na nocowanki - i nigdy nie odczułam jakiegoś dyskomfortu ze strony jej rodziców.
      Pozdrawiam Karola

      Usuń
    7. To super! To wydaje się zdrowe i normalne, nie każdy ŚJ miał takie szczęście

      Usuń
    8. Jak nie każdy katolik,muzułmanim czy zielonoświątkowiec .
      Mia moja religia zabrania in virto czy popierania Owsiaka ,
      obchodzenia Halloween
      Będę odrzucony w klasie.

      Usuń
    9. Jajka to religia, bo nie katolicka. Jakies głąby tylko tak robią

      Usuń
    10. Basiu gdzie TY uczysz chyba gdzieś na prowincji,
      gdzie cukierek stanowi problem i powód do odrzucenia.
      Jestem nauczycielką w Trójmieście i mamy fantastyczną grupę dzieciaków Ś.J uczestniczących w różnego rodzaju olimpiadach ,konkursach a co za tym idzie są też rodzice z którymi fajnie nam się współpracuje, wypracowujemy wspólnie różnego rodzaju kompromisy - wystarczą tyko chęci i szacunek z obu stron.
      Widać że dużo jednak zależy od nauczycieli.
      Marzena.

      Usuń
    11. I od zboru...
      I starszych w zborze...

      Usuń
  5. Również słucham tego samego kanału byłych Świadków. Bardzo szeroko przedstawiają temat, mówią też o pozytywnych rzeczach u Świadków. Dla mnie jest fascynujący, niesamowite są rozmowy zarówno z byłymi Świadkami, jak i z obecnymi - takimi, którzy już nie wierzą, ale są jeszcze w organizacji, bo obawiają się utraty kontaktu z rodziną.
    Ella-5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda?? Też pisałam o tym, że obraz jaki się wynurza po wysłuchaniu ludzi, bardzo często pokazuje dobre rzeczy w tej organizacji.
      Ale
      Nie wiem, jak można nie widzieć, że to jest coś nie halo, takie ograniczenie wolności! Jak można bronić sekciarskiego dyktowania innym, z kim mogą a z kim nie mogą rozmawiać!

      Usuń
  6. Tak, odrzucenie homoseksualnych dzieci u katolików, też dla mnie jest chore.
    Ale przypominam sobie, że będąc w kościele był taki przekaz dotyczący dzieci mających keks przed ślubem i homo - żeby nie akceptować. I pobożni ludzie różnie to rozumieli... chcieli dobrze...
    Ella-5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrymi chęciami...

      Odrzucanie własnych dzieci w KK to nie wynika z nauki kościoła tylko z nadgorliwości niektórych jego członków. To jest duża różnica. Z tego powodu focusie też do nadużyć np w żeńskich klasztorach. Trzeba o tym mówić, żeby przerwać to zło

      A są też rodzice, co bez religijnych pobudek zrywają kontakt z dziećmi.

      Usuń
    2. Tak. Byli i rodzice, którzy nawet słysząc taki przekaz mówili - no ale jak, przecież to mój syn...
      No i tak to chyba wygląda, jak ktoś ma silne oparcie w sobie, intuicję to się potrafi sprzeciwić, myśleć samodzielnie, czuć, a jak ktoś potrzebuje oparcia w religii, zasadach, to może iść jak w dym...
      Ella-5

      Usuń
    3. Z wiekiem raczej się ma coraz więcej oparcia w sobie. Ale wiem że już jako młoda mama bym za moje dzieci wskoczyła w ogień. Nikt by mnie nie zmusił, żeby przestać z nimi rozmawiać. A wobec instytucji KK jestem bardzo krytyczna i moje dzieci będą miały we mnie wsparcie w każdej decyzji. Nawet w tych decyzjach, co dla KK są złe, jak np in vitro.

      Usuń
  7. ŚJ mają w Niemczech taki zwyczaj, że przeglądając nekrologi, przy młodych zmarłych, często piszą do rodziny zmarłego listy. Ludzie w wyjątkowej sytuacji psychicznej są łatwą zdobyczą. Nie każdy sie na to załapuje, ale być może, jakiś tam odsetek im wystarcza. Te listy są szczególnie zredagowane, znam treści, i zdaje sobie sprawe, ze ktoś załamany psychicznie wskakuje w toto, nie widząc w pewnym momencie innego światła w tunelu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bombardowanie miłością to podstawowe działanie sekty...

      Usuń
    2. Ciekawe, czy są u mnie. Nigdy się nie spotkałam...

      Usuń
    3. Spotkała mnie taka sytuacja, kiedy umarł Jacek. Klepsydra wisiała na drzwiach klatki schodowej i moi młodzi sąsiedzi natychmiast się do mnie odezwali listownie (wrzucili list do skrzynki pocztowej), proponując szukanie oparcia w Bogu i, oczywiście w ich religii. To było niedługo po pogrzebie, kilka dni, i tak mnie wkurzyli, że nawet nie odpowiedziałam.

      Usuń
    4. Nie dziwię się, że nie odpowiedziałaś. Mnie też by to wkurzyło

      Usuń
    5. Kilka dni po śmierci córeczki Ś.J przyszli i zaczęli rozmowę, że Bóg może pomóc w żałobie.

      Usuń
    6. Może chcieli przekazać: widzisz Twój Bóg Ci nie pomógł, a nasz pomoże. I otoczymy Cię opieką. I jeśli trafi to na słabsze osoby, to zadziała. Bo żal, wściekłość i inne do Boga, są w takim czasie normalne.

      Usuń
    7. To dobrze, że człowiek Jezus znajdzie ukojenie w straszliwym bólu. Ale takie korzystanie z cudzego nieszczęścia, żeby go zwerbować, no nie wiem.

      Usuń
    8. To chyba taka manipulacja uczuciami. Oni wiedzieli, że straciłam dziecko. Skąd? Nie wiem.

      Usuń
    9. Zdecydowanie manipulacja

      Usuń
  8. Najgorsze wydaje mi się u Świadków ta konieczność donoszenia do starszych na innych (gdy na przykład czytają odstępcze treści, albo zapalą papierosa). Nie mam chyba nawet słów na to...
    Ella-5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to kolejny kamyczek do sekciarskiego ogródka. Wstrętne to jest.

      Usuń
  9. i po co w ogóle te sekty? nie rozumiem tej potrzeby. przynależności i tego, że ktoś ma mi układać życie według jakiś reguł...świadkowie to osobny temat, mam kontakt z dziećmi. którym się zabrania i wielu rzeczy im nie wolno. utrudniają życie innym i sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ale tolerancja. jeśli ktoś świadomie wybiera jego sprawa. dorosły jest. podobnie z dziećmi. wychowanie katolickie, jechowe, talmudowe z obrzezankiem Brit mila... proszę bardzo.
      Nie rozmawiam gdy przychodzą pod mój dom. nie ma o czym.
      o kk już nie wspomnę, że to też sekta, sorry. była, jest i będzie. Tylko członkowie reguł nie przestrzegają no i polityka panie światowa dyktuje warunki wiary.

      Usuń
    2. Tylko czemu pluć w ich zupę skoro im smakuje ...
      Ktoś tam pisał o kablowaniu, mnie podkablowała koleżanka najbardziej świętojobliwa do księdza że sypiam z moim chłopakiem i to dopiero była jazda na religii przy wszystkich ,rodzice zostali wezwani ... wszędzie są anomalie
      Ps.Ja akurat mam fajnych znajomych Ś.J. w pracy po prostu
      szanujemy się..
      Miłego dnia Kasia.

      Usuń
    3. Szanować to sie po prostu trzeba
      No to niezła koleżaneczka, ja pierniczę! Mam nadzieję, że rodzice się ciebie nie wyrzekli..

      Usuń
    4. Teatralna, no właśnie normalny katolicyzm nie jest sektą, możesz odejść.
      Za to w ramach kościoła katolickiego powstaja sekty, i dramatem jest jak słabo sobie z tym Kościół radzi

      Usuń
    5. Ostatnio dużo czytam, mało komentuję. Z tą tolerancją jest różnie, używa się tego słowa i pluje jadem. Niestety nawet skomentować nie można, bo jest cenzura. Dziwny jest ten świat...

      Usuń
    6. Tak, tolerancja zwykle dotyczy tego, żeby nikt nie atakował moich przekonań i wartości.

      Usuń
  10. Rybeńko nie obnażaj się brakiem wiedzy na temat ich wierzeń
    warto wiedzieć co się pisze i raczej nie robić tego w sposób
    prześmiewczy... w woli wyjaśnienia to 144.000 tysiące osób to jedyna grupa ludzi która otrzyma życie w niebie a reszta będzie żyć na ziemi wiecznie, po wojnie Bożej zwanej Armagedon.
    I nie rozumiem czemu zabraniasz im w to wierzyć...
    Katechetka z Warszawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 😀Bo zabawne jest to wyliczenie! Tylko tyle miejsca w tym Niebie?A jak 144001 też zasłuży, to się nie zmieści?Przeciez nikt nikomu nie zabrania wierzyć, dopóki nie krzywdzą innych, choćby dzieci- odrzuceniem.

      Usuń
    2. Nie wiem czy śmieszne,sama znajdziesz tą symboliczną liczbę w Twojej katolickiej Biblii.
      Ktoś fajnie napisał gdzieś wyżej czemu plujecie im do zupy.
      Widać że to wszystko piszą starsze kobity,możecie się uczyć tolerancji
      od młodych .

      Usuń
    3. Mnie naprawdę nie przeszkadza, że ktoś wierzy w potwora spagetti. Serio. Może mnie to jednak dziwić .
      Nie prowadzę tutaj wykładu o tym jak wygląda wiara ŚJ, ale wiem o niej naprawdę dużo, liczbę 144000 znam od zawsze chyba.

      Ponieważ jednak uważam, że religia nie może krzywdzić ludzi to sie sprzeciwiam regule wyrzekania się własnych dzieci i skazywania na śmierć najbliższych, mówię o krwo.

      Usuń
    4. Nie znam cie anonimie, nie mam pojęcia, czy jesteś stary czy młody, ale nie umiesz czytać ze zrozumieniem, nie wiem, czy to brak edukacji czy głupota. Może jedno i drugie.. Nikomu nie zabraniam wierzyć w co chce. Ale widzę co widzę i sami byli świadkowie mówią o tym, jak ich szokuje kiedy czytają pytania, mające sprawdzić, czy ktoś jest w sekcie i na każde odpowiadają twierdząco.

      Usuń
  11. To nie jest takie proste dla ludzi ktòrym zależy na własnym zbawieniu. Jak się chcę iśċ za Jezusem a własne dziecko nie ma takiej potrzeby to trzeba dokonaċ wyboru. Nawet jak ktoś nie należy do żadnej religii ale ma Boga w sercu na pierwszym miejscu to raczej unika głębszych relacji z tymi ktòrym Boże prawa są obojętne bo nie można dwom panom służyċ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Religia, wg której zbawienie dokonuje się kosztem miłości, z mety jest dla mnie do odrzucenia. Mój katolicki Bóg jest w każdym człowieku, bez względu na wyznanie i zachowanie tedy drugiego. Wyrzekajac się swojego dziecka wyrzadzam ogromną krzywdę, dziecku, jego rodzinie, sobie, swojej rodzinie, całemu światu. I za to ma być nagroda w niebie?
      Nie kupuje tego

      Usuń
  12. Zbawienie nie jest obowiązkowe

    OdpowiedzUsuń
  13. Miłośċ jest najważniejsza ale trzeba pamiętaċ że to Bóg jest miłością a ludzie mylą miłośċ z egoizmem i przyjemnością

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedno mylą inni nie mylą
      Niektórzy to nawet nie pozbędą się tego egoizmu i nie będą podpisywać swoich komentarzy

      Usuń
  14. Rybeńko! Wywołalaś wojne religijną😀Nigdy bym nie przypuszczala, ze to az takie emocje wywola!(Zapłoną stosy?🤔 a ja tak sobie nadzwyczajnie zagladam, bo czekam, az kolorek mą steraną głowę pokryje! Bo i Dzien Babci i wizyta u pięknego ortopedy w środę!)Dobrego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masz emocje mną tym farbowaniu 😃😃😃

      No ja też nie przypuszczałam, mam nadzieję, że sobie łbów nie pourywamy
      Najbardziej mnie wkurza, że zaraz zlatują się anonimy, co im religia zabrania się podpisywać!

      Usuń
  15. Jakoś nie przypominam sobie żeby Jesus nauczał że Bóg jest w człowieku. Człowiek może w modlitwie nawiązaċ z Nim kontakt. Tylko Jesus który przyszedł z Boskości mógł powiedzieć “ Ja i Ojciec jesteśmy jedno”. Owszem, przez całe stworzenie przepływa Boża siła ale ta siła nie jest Bogiem.

    OdpowiedzUsuń
  16. To zignoruj brak podpisu I skip się na treści

    OdpowiedzUsuń
  17. Wszystko co uczyniliscie jednemu z braci najmniejszych mniescie uczynili...
    Ella-5

    OdpowiedzUsuń
  18. Sa rozne pojęcia Boga i tego co on przekazuje...
    Jak to sprawdzić, ktory jest ten prawdziwy??? :)))
    Tak czy tak, kanał "światusy" jest super :
    Ella-5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba sobie właśnie umieć zadawać pytania, mnie w żaden sposób nie jest w stanie przekonać do siebie religia z okrutnym Bogiem.

      Usuń
  19. Przypominam

    Usuwam niepodpisane komentarze
    I proszę mnie do sekty nie wciągać, jesteście bez szans

    OdpowiedzUsuń
  20. Miałam w rodzinie ŚJ. Piszę - miałam, bo zerwali kontakt z rodziną po pewnym czasie od wstąpięnia do świadkow. A wstąpili bo nie umieli sobie poradzić z tragiczną śmiercią dziewięcioletniego syna, która zginął w głupi sposób, na własnym podwórku i praktycznie na oczach rodziców. Oszaleli z rozpaczy, próbowali popełnić samobójstwo, można powiedzieć że sekta im ,,pomogła".
    Pamiętam jedną rozmowę , moja mama zadała im pytanie o transfuzję. Czy gdyby która z ich dwóch córek potrzebowała transfuzji, to naprawdę nie zgodziliby się? Wujek odpowiedział że nie zgodziliby się. Dla mojej mamy i dla mnie było to kompletnie niezrozumiałe , zwłaszcza że widziałyśmy jak bardzo kocha dzieci. Ich córki po osiągnięciu pełnoletności odeszły z ŚJ ale nie wiem jak wyglądają ich kontakty z rodzicami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To byłam ja- Mela, nie wiem czemu nie mogę się zalogować

      Usuń
    2. Tak, dla mnie to właśnie jest nie do zaakceptowania, ta niezgoda na transfuzję... Co to za Bóg jest???

      Usuń
    3. Powiedział że to na chwałę Jezusa czy jakoś tak

      Usuń
  21. Teraz mogę! Coś pogrzebałaś rybeńko, przyznaj się! 😄🤭

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic!
      Blogger jest gópi, nawet mojego komentarza nie mogę czasem zmieścić!

      Usuń
  22. W psychoanalizie mówi się, że ktoś z surowym superego projektuje je w religię. Czyli szuka w religii surowych zasad, bo grają z jego wnętrzem. Innygłos - powie o tym pewnie ładniejszym językiem :)
    Ella-5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Surowe superego - czyli taki surowy krytyk wewnętrzny w uproszczeniu:)

      Usuń
    2. Innyglos zupełnie się zgadza i nie ma lepszego jezyka:)
      Innyglos

      Usuń
  23. Przypominam
    Jeżeli ktoś jest takim durniem, że nie umie postawić na dole komentarza nicka lub imienia niech idzie do innych durniów.

    To w ogóle jest niezmienne od początku blogowania, złośliwe, głupie trole nigdy się nie podpisują. W tej dyskusji to w ogóle urocze, taki jestem dumny z mojej wiary to będę się ukrywał, ukrywała.

    OdpowiedzUsuń
  24. To jest mój blog
    I moje warunki

    OdpowiedzUsuń
  25. Aleś wywołała wojnę religijną! :D :D :D
    Abstrachując od wiary, bom niewierząca zupełnie w żadnych bogów ani Bogów ani bożków, ani bóstwa to myślę sobie o sytuacji ŚJ w społeczeństwie i jak ona może wpływać na ich dobrostan psychiczny.
    A zatem jako grupa wyznaniowa (nawet, jeśli nie sekta) żyją odcięci od szerszej społeczności, czują się często prześladowani i wyśmiewani - i pewno często są, wyobrażam sobie, że sa dzieci SJ wyzywane od kociej wiary itd. No a taka sytuacja pogłębia paranoję, że wszyscy są przeciwko mnie, a tylko my jesteśmy wybrani, jedyni dobrzy i sprawiedliwi. Więc znowu mamy splitting - czyli podział my-oni, my - będziemy zbawieni, oni -nie, my jesteśmy z Bogiem, oni- są z diablem itd. No i tu wchodzi poczucie wyższości - my wiemy, my jesteśmy dobrzy, cała reszta jest zła. To poczucie wyższości może być obroną, im bardziej inni nas znieważają i poniżają, tym bardziej my się musimy wywyższać i patrzyć z góry na innych. To poczucie zagrożenia powoduje jeszcze większą izolację i równoczesny atak na innych.
    To jest dla mnie właśnie coś, co jest dysfunkcyjne, bo prowadzi do wiecznej spirali wzajemnych pretensji i jak to w konfliktach bywa, trudno powiedzieć kto zaczał.
    Ten zakaz transfuzji też jest ciekawy, mam wrażenie, że ktoś kiedyś tak coś zinterpretował i poszło, zostało wpisane na amen i ciężko się z tego wycofać. Wydaje się, że nie ma w tej organizacji mechanizmu, który by umożliwiał rozwój, dostosowanie się do zmieniającej się rzeczywistości (a im bardziej jest coś sztywne, tym mniejsze prawdopodobieństwo przeżycia w długim terminie - wierzę w ewolucję idei).
    A z punktu widzenia religii to nie jest w sumie nic dziwnego, ja mam wrażenie, że wszystkie religie zaczęły się od wierzeń wzmacniających tzw in-group, przeciwko out-group - Stary Testament może być czytany jako zbiór norm społecznych dla Żydów, gdzie były regulowane nawet kwestie ekonomiczne (na przykład słynny zakaz noszenia ubrań z mieszaną nitką może być odczytany jako ochrona rodzimej produkcji tekstylnej ;D, bo żydowcy pasterze hodowali owce i mieli wełnę i musieli się bronić przed zalewem lnu z Egiptu , który był świetnej jakości, czyli zamiast ceł - zapis w prawie, czyli Biblii;D
    Innygłos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, że ta wojna wybuchła wbrew moim intencjom, to nie ja ją rozdmuchalam ale właśnie sekciarze

      Bardzo mi się podoba, co napisałaś.

      Usuń
    2. Chyba szcztuczna inteligencja Ci to pisała . Jakie odcięcie ,jakie wyśmiewanie jakie prześladowanie chyba że na wsiach zabitych dechami w dużych miastach nic takiego nie występuje chyba bardziej światli ludzie mieszkają.
      Luka

      Usuń
    3. O widzisz, ja nigdy nie używam sztucznej inteligencji, mam własną🙂. No i dla mnie ciekawe dlaczego mnie atakujesz personalnie, czy ja coś napisałam o Tobie?
      Przesladowanie w dużym mieście znam z osobistych opowieści osób, które odeszly z SJ.
      Innyglos

      Usuń
    4. O jakich prześladowaniach mówisz??
      Czyli jednak mogli odejść?
      Bo z sekty niby nie można odejść 🤔
      Luka

      Usuń
    5. A czy po odejściu osoba odchodząca ma kontakt z rodziną? Może się spotykać z przyjaciółmi, którzy nie odeszli?
      Można odejść
      Ale za jaką cenę???

      Usuń
  26. 😳 nie wiedziałam że mój wczorajszy komentarz wywoła takie emocje.
    Dużo komentarzy które ni jak mają się do rzeczywistości opowiem siostrze - bo jak by co, to możemy ze sobą rozmawiać a nawet się spotykać 😅😅😅
    Miłego popołudnia
    MEGI

    OdpowiedzUsuń