poniedziałek, 19 stycznia 2026

Szukanie prawdy

MEGI zarzuciła mi wczoraj, że słucham opowieści byłych członków Świadków Jehowy i na tej podstawie wyrabiam sobie zdanie o świadkach. No tak, ale dobrze wiedzieć, że w dużej części ich relacji pozytywnie przedstawiają wiele aspektów życia w tej wspólnocie. Ale odeszli bo spotkała ich jakaś krzywda, albo utracili wiarę. I o tym mówią. Czy człowiek opowiadający o tym, że nie wolno mu było wziąć cukierka od kogoś w klasie, kto świętował urodziny i że z tego powodu był nieszczęśliwy i czuł się wykluczony, czy ta opowieść jest subiektywna? Pewnie jakoś tak. Czy to jest ok, że się nie odchodzi ze zboru bo się boi, że już nigdy do niego nie odezwie się mama ani tata? Co by mi w tej opowieści dało świedectwo kogoś wierzącego? Kto to rozumie i dla kogo to jest ok? Dla mnie nie jest i nigdy nie będzie. Moja koleżanka katoliczka wyrzekła się homoseksualnego dziecka, to jest dla mnie też chore.

Czytałam też książki Moniki Białkowskiej, Połamany celibat i Siostry

O księżach, którzy mieli problem z celibatem i o siostrach, które odeszły bo nie wytrzymały życia zakonnego. Czy mam wykrzywiony obraz życia prezbiterów i sióstr zakonnych? 

 Nie mogę zaprzeczyć doświadczeniom konkretnych osób.  A jeżeli mam zaufanie do autora to tym bardziej ufam historiom. 

Byłoby skandalicznie głupie, gdybym chcąc wiedzieć, jak to jest być księdzem, siostrą, świadkiem J, słuchała tylko oficjalnych przekazów. Tylko szczęśliwych ludzi. Tylko ludzie zaślepieni będą się burzyć, że się słucha wszystkich stron. 

Lubię słuchać historii ludzkich to ich słucham. I tyle.

Chyba namotałam 😂😂😂


Ps 

Muszę dodać. Świadkowie Jehowy twierdzą, że 144 tysiące ludzi ocaleje z Armagedonu. Daty tegoż zmieniają częściej niż ja rękawiczki. Ale niech sobie wierzą w co chcą. Tylko niech nie krzywdzą innych.

15 komentarzy:

  1. Dzień dobry
    \o/?\o/?
    ]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
    {_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
    \~/*
    |_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
    (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
    [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak jak w przypadku historii byłych sióstr zakonnych, tego typu opowieści z własnego życia pokazują ciemną stronę danej organizacji,. A gdy nie chcemy widzieć ciemnej strony (z różnych powodów, czasami osobowościowych, bo przecież wszystko na 100%, bo nie popełniamy błędów, jeśli idziemy do grupy, to tam musi być miód i orzeszki, a o reszcie ciiiiii), całkiem jest możliwe, że to my jesteśmy źródłem zła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często nie chce się widzieć tej ciemnej strony. Wielu katolików w Polsce odrzuca fakty i mówi, że pedofilii w polskim kościele nie ma i nie było, a jeżeli już, to bardzo mało, nie ma o czym mówić a jak się mówi, to to jest atak na Kościół.
      Co ciekawe, była głośna afera pedofilska wśród Świadków w Australii i to jest absolutnie temat tabu w Polsce. Wśród Świadków nie wolno o tym mówić i się temu zaprzecza, zresztą odkrycie tego często bywa powodem odejścia członków organizacji

      Usuń
  3. Nie namotałaś, trzeba wysłuchać wielu opowieści. Coś, co ma tylko zalety od razu jest podejrzane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli coś tak dramatycznie odbiera ci wolność, to warto się zastanowić, czy to jest dobre

      Usuń
  4. Uczylam kilkoro dzieci świadków J.! Widziałam, jak się męczyly, w tych chwilach na luzie, bo cukierki i Sto lat! Jeden wpadl na pomysł, jak wybrnąć- brał cukierka, ale nie jadł😥.Ten akurat odszedł ze wspólnoty, mam kontakt -rodzice się go wyrzekli, nie chcą go znać- skończł fajne studia- mieszka w Warszawie, ale boli go to odrzucenie przez rodziców. Innego z chlopców rodzice zmuszali, by w tych wędrówkaxh po domach koniecznie stukal z nimi do drzwi jego nauczycieli! Maly wyglądal bardzo nieszczęśliwie, gdy musiał zagajać tym ich tekstem do pani, która mu dala pałę ze sprawdzianu😥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za ten komentarz. Wyobrażam sobie też, jak dzieci sobie opowiadają o prezentach, czy to na urodziny, czy pod choinkę i jak im smutno, tym od świadków, że one nic nie dostają. Dzieci to dzieci.
      No a już to wyrzekanie się, zrywanie kontaktu z niewierzącym dzieckiem, jak strasznie trzeba mieć wypaczony mózg, żeby życiu coś takiego!! To jest dowód wprost, że to jest sekta.

      Usuń
    2. W okolicy byla spora grupa wyznawców J.- zdarzylo się, ze kilka osób-wlasciwie rodzin, bo dzieci przechodza z automatu- dołączylo do nich, rezygnując z dotychczasowej wiary- i natychmiast , w sposob widoczny, poprawial się ich status majątkowy.Wygląda na to, ze czynnik ekonomiczny byl zachętą.

      Usuń
    3. A to ciekawe! Ciekawe skąd te pieniądze.

      Usuń
  5. Również słucham tego samego kanału byłych Świadków. Bardzo szeroko przedstawiają temat, mówią też o pozytywnych rzeczach u Świadków. Dla mnie jest fascynujący, niesamowite są rozmowy zarówno z byłymi Świadkami, jak i z obecnymi - takimi, którzy już nie wierzą, ale są jeszcze w organizacji, bo obawiają się utraty kontaktu z rodziną.
    Ella-5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda?? Też pisałam o tym, że obraz jaki się wynurza po wysłuchaniu ludzi, bardzo często pokazuje dobre rzeczy w tej organizacji.
      Ale
      Nie wiem, jak można nie widzieć, że to jest coś nie halo, takie ograniczenie wolności! Jak można bronić sekciarskiego dyktowania innym, z kim mogą a z kim nie mogą rozmawiać!

      Usuń
  6. Tak, odrzucenie homoseksualnych dzieci u katolików, też dla mnie jest chore.
    Ale przypominam sobie, że będąc w kościele był taki przekaz dotyczący dzieci mających keks przed ślubem i homo - żeby nie akceptować. I pobożni ludzie różnie to rozumieli... chcieli dobrze...
    Ella-5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrymi chęciami...

      Odrzucanie własnych dzieci w KK to nie wynika z nauki kościoła tylko z nadgorliwości niektórych jego członków. To jest duża różnica. Z tego powodu focusie też do nadużyć np w żeńskich klasztorach. Trzeba o tym mówić, żeby przerwać to zło

      A są też rodzice, co bez religijnych pobudek zrywają kontakt z dziećmi.

      Usuń
    2. Tak. Byli i rodzice, którzy nawet słysząc taki przekaz mówili - no ale jak, przecież to mój syn...
      No i tak to chyba wygląda, jak ktoś ma silne oparcie w sobie, intuicję to się potrafi sprzeciwić, myśleć samodzielnie, czuć, a jak ktoś potrzebuje oparcia w religii, zasadach, to może iść jak w dym...
      Ella-5

      Usuń
    3. Z wiekiem raczej się ma coraz więcej oparcia w sobie. Ale wiem że już jako młoda mama bym za moje dzieci wskoczyła w ogień. Nikt by mnie nie zmusił, żeby przestać z nimi rozmawiać. A wobec instytucji KK jestem bardzo krytyczna i moje dzieci będą miały we mnie wsparcie w każdej decyzji. Nawet w tych decyzjach, co dla KK są złe, jak np in vitro.

      Usuń