Była moją pierwszą koleżanką tutaj. Równo 10 lat starszą ale nie czuło się tego.
Jej młodszy syn był w wieku mojej córki.
Mam pierdylion dobrych wspomnień z nią związanych.
Kilka lat temu wyjechała do Warszawy. Była taka tam szczęśliwa. Pisała wiersze, zakochała się w malarzu.
Nie pozwoliła się pożegnać. Nie przyznała się do choroby a od diagnozy minęło kilka miesięcy. I nie ma Hani.
Rozpadło mi się serce.
Spieszymy się kochać ludzi tak prędko odchodzą...
Dzień dobry
OdpowiedzUsuń\o/?\o/?
]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
\~/*
|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
(_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
[_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
Bardzo, bardzo mi przykro...
OdpowiedzUsuńTulę najcieplej ❤️
💚
UsuńRybeńko😥!
OdpowiedzUsuń😟
UsuńNiewypowiedzianie mi przykro :(
OdpowiedzUsuńBea
😞
UsuńBardzo przykre, smutno zaczyna się ten rok...
OdpowiedzUsuńTak mi żal rodziny...
Usuńoch, jakie to smutne, trzymaj się
OdpowiedzUsuńBardzo smutne...
UsuńMoja kolezanka umarla 9 stycznia. W polowie zeszlego roku napisala, ze jedno jest pewne, w 2026 roku bedzie na emeryturze, tylko jeszcze nie wie dokladnie gdzie (majac na mysli kraj w Europie).
OdpowiedzUsuńSzok i ogromny smutek
Pozdrawiam
ElaBru
Ten szok, ten grom z jasnego nieba, okropne,
UsuńWyrazy współczucia 🖤
Przytulam❤️
OdpowiedzUsuńSą osoby, które nie chcą, nie potrafią mówić o swoim chorowaniu.
Nasza szkolna koleżanka długo skrywała, aż potrzebowała pomocy. Zdążyłam ją pożegnać. Ona zawsze mnie odwiedzała, gdy po chemiach lądowałam u Mam.
Moja Hania bardzo mnie wspierała w mojej chorobie. Dlatego tym bardziej jest mi żal, że ja nie mogłam się odwdzięczyć.
UsuńMuszę jednak jej wybór zaakceptować...
Nie kojarzę jej stąd.Ech,życie..przytulam,Rybko❤️
OdpowiedzUsuńZ basenu🙃
Wczorajszy basen dał mi ból gardła
UsuńNie, tutaj może coś o niej pisałam ogólnie, nie wiedziała że mam bloga
Przepraszam,że uznałam blog za Twoje miejsce zamieszkania 😊 kumatosc mi wyraźnie szwankuje, starzeje się czy cus😊
UsuńSię kuruj ,Rybko!
Jutro się wybierałam znowu pływać, zobaczymy
UsuńBardzo smutna wiadomośc Rybenko na sam poczatek roku.
OdpowiedzUsuńInnyglos
Rąbnęło mną bardzo...
UsuńCzasem i tak rok sie zaczyna mimo tych wszystkich zyczen pomyslnosci. Smutno.
OdpowiedzUsuńSmutno bardzo
UsuńOch. Wiem...
OdpowiedzUsuńPrzytulam.
💚🫂
UsuńBolesny wpis.
OdpowiedzUsuńMietek
Bo boli....
UsuńWspółczuję, trudno się pogodzić z takim szybkim i dyskretnym odejściem, pozostaje tylko zaakceptować wybór i być wdzięcznym, że dane było się spotkać w tym życiu.
OdpowiedzUsuńO tak, a mam dużo wdzięczności za jej obecność w moim życiu
UsuńNo cóż, dlatego postanowiłam na nic i na nikogo się już nie oglądać, z nikim się nie liczyć, żyć pełną piersią na własnych zasadach, li i jedynie. Ściskam mocno, Li.
UsuńSię zadumałam. No żyć pełną piersią, o tak. Tylko jakie są moje zasady? I czy da się żyć tylko na własnych zasadach jeśli chce się być w dobrych relacjach z bliskimi ludźmi.
UsuńAle moje zasady nikogo nie krzywdzą, Rybciu. Może tylko spadkobiercom zostanie po mnie mniej pieniędzy, ale za to będą mieć dom w Kalabrii, który mnie cieszy za życia:) A dom na południu Europy był zawsze moim marzeniem, choć może powinnam dołożyć dziecku do mieszkania. Kiedyś odlożyłabym marzenie na później, teraz je realizuję.
UsuńAleż nie sugerowałam nic takiego! Nad sobą się zamyśliłam.
UsuńJedno co wiem, to żadnej więcej przeprowadzki do innego kraju😅