wtorek, 18 marca 2025

Kłopot z łykaniem

 Byłam dzieckiem ciężko chorującym na astmę. Nie było wtedy nowoczesnego leczenia, dostawałam jakieś tabletki pod język w czasie ataku. No i często chorowałam. A jak choroba to leczenie, proszki, antybiotyki. A antybiotykowych syropków o miłym smaku jeszcze wtedy nie było. 

Odkąd tylko zaczęłam rozumieć, że mogę uniknąć przełykania tabletek prosiłam lekarkę o zastrzyki. Byłam znana w przychodni bo chyba wcześniej nie mieli dziecka, które z własnej woli decydowało się na igłę. Kilkuletniego.

Z całą pewnością ma to jakieś podłoże psychologiczne, bo jedzenie przełykam bez problemu. Ale ciągle walczę z odruchem wymiotnym przy przełykaniu proszka. 

Jakiś czas temu dotarło do mnie, że jedna moja babcia miała dokładnie tak samo, WSZYSTKIE tabletki rozpuszczała w czymś i dopiero wtedy spożywała. Co skończyło się skrętem kiszek i śmiercią, ale dopiero po 86 roku życia. 

Z moich obserwacji wynika, że większość osób boi się raczej igieł. Zastrzyków, pobierania krwi. Ale na pewno nie brakuje też takich jak ja. Maskakropka pisała, że owijała w chleb proszki. Ja brałam do ust np. kawałek czekolady. Albo inną smaczną rzecz. Ale i tak stałam nad sedesem...

Ciągle mam problem ale jestem dużą dziewczynką i łykam co każą...

Wy jak?

Igła czy proszek?

58 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Pacz pani jak się nam Olga zepsuła! I ci to będzie po zmianie czasu!

      Usuń
    2. kryste, kiedy zmiana?

      Usuń
    3. Za niecałe 2 tygodnie...

      Usuń
  2. Dzień dobry
    \o/?\o/?
    ]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
    {_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
    \~/*
    |_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
    (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
    [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
    )_(" )_(" )_(" )_(" )_(" )_("

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam kilka takich osób, które mają problem z połknięciem tabletki. Na szczęście są teraz leki do rozpuszczenia np przeciwbólowe czy antybiotyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dla mnie coś najwspanialszego! Przy dzieciach też jak to się sprawdzało!

      Usuń
    2. Mela, no są rozpuszczalne ale je tez trzeba wypić :-( kurcze a smakują kiepsko to i problem, mam problem ogólnie z tabletami z połykanie i wypiciem. fuj. i dramat.

      Usuń
    3. Rozumiem Was, dziewczynki! Osobiście wolę tabletkę połknąć np aspirynę niż rozpuszczać ją w wodzie. Z takimi rozpuszczonymi w wodzie na przeziębienie czy przeciwbólowo radzę sobie duuuużo gorzej niż z połknięciem nawet dużej tabletki.

      Usuń
    4. A ja i z tym i z tym mam problem

      Usuń
    5. Wiem jak to jest bo mój starszy syn ma problem z tabsami. Na szczęście nie musi brać ich często, małe połknie. Ale zwykłego antybiotyku przy anginie już nie. Są te same leki tylko rozpuszczalne właśnie i na razie załatwia to sprawę.
      Mam też kilka koleżanek, które tak jak Ty wolą zastrzyki. Jedna opowiadała mi, że dorosłe dzieci ,,nauczyły" ją przełykać tabsy 😜

      Usuń
    6. Mnie druga ciąża, patologiczna
      Człowiek dla dziecka wszystko zrobi...

      Usuń
  4. Teraz nie mam problemu z łykaniem proszków, ale czasem nawet mycie zębów powoduje wiadomy odruch. U dentysty znieczulenie, a gastroskopia w narkozie.🙈
    Zdecydowanie wolę igły. Akupunktura jest fajna.😉
    Miłego dnia!🥰

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siostro, rozumiemy się!
      Choć ja rozumiem mam ten problem.

      Usuń
  5. Mam tak samo. Zawsze, gdy to możliwe wolę zastrzyki, nie cierpię syropów ani dużych tabletek.

    OdpowiedzUsuń
  6. biorę na dłoń 5 tabletek, w tym są dwie takie podłużne, wrzucam wszystkie na raz do buzi, popijam, przełykam i już

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli tabletki są duże, wybiorę zastrzyk. Rano jem dwie witaminki, ale malutkie i zawsze je rozgryzam przed połknięciem. Moja mama też tak ma, co ciekawe miałam taki czas, gdy przełykałam duże tabletki bez problemu, ale raz coś mi lekko utknęło w gardle, przypomniało może jakąś traumę z dzieciństwa (miałam operację w wieku 2.5) i się skończyło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W życiu bym nie rozgryzła tabletki! Ten smak jest ohydny!

      Moje dzieci były uczone łykania przez straumatyzowaną matkę, dopiero jako dorosłe zaczęły normalnie funkcjonować

      Usuń
  8. najlepiej ani jedno ani drugie...
    zawsze był kłopot i z jednym i z drugim, jako dziecko na pewno wybrałabym tabletki, rzygała i połykała, bo panicznie bałam się igieł ale na szczęście żadnej przewlekłej choroby nie miałam. z igłami się oswoiłam późno ale aktualnie zastrzyki w brzuch, to żaden problem, natomiast połknięcie tabletek zwłaszcza duzych to problem jak cholera. tez łykam nad kiblem....także piątka przybita.

    OdpowiedzUsuń
  9. Są leki które trzeba zażywać codziennie, ale przecież codziennie nie będę jeździła na zastrzyk!!! Na szczęście teraz zażywam tylko lek na nadciśnienie i jest to malutka tabletka którą i tak popijam dużą ilością wody; ale był czas że musiałam zażywać tego dużo i się śmiałam że jak to połknę to już śniadanie nie będzie mi potrzebne 🙃 i pamiętam że wtedy denerwowało mnie że ten lek trzeba zażyć przed posiłkiem ten po posiłku ten wieczorem i tak dalej, niekoniecznie się do tego stosowałam 🤣 no i nienawidzę dużych tabletek bo potrafią stanąć w gardle; jakiś czas temu dostawałam środki przeciwbólowe w zastrzyku, ale to było w pupę więc tego nie widziałam i byuo ok, nawet jak pobierali krew mojemu kotu to musiałam odwrócić wzrok 🤐

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leki na ciśnienie biorę codziennie, ale to malutkie są. Zastrzyki biorę raz w tygodniu i cieszę się jak głupia, że mi zmienili z tabletek

      Usuń
  10. obecnie łykam, ale te większe np biseptol gryzę zanim połknę. Acz niejednokrotnie mam odruch wymiotny. Najgorzej było gdy przez lata musiałam połknąć 8 piguł olaparibu- męka dwa razy dziennie, zmniejszenie do 2x4 bylo już ulgą.
    Moja Mam miała ogromny kłopot, zaś przyjaciółka połyka garść na raz. Igieł nigdy się nie bałam. Ale chyba już wolę łykać maleńką tabletkę p. zakrzepową niż zastrzyk, bo sińce z brzucha jeszcze mam choć chyba już 2-3m nie robię zastrzyków, a i zrosty były, więc codziennie 2 zastrzyki przez miesiące to też nie jest fajna opcja...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, częste zastrzyki też mają swoje skutki uboczne

      Usuń
  11. Nie mam problemu z łykaniem,ani z kłuciem.Teoretycznie😊 Pamietam z dzieciństwa tabletki wielkości młyńskiego koła,które lykalismy beztrosko sami,z moim bratem.Nie mam pojęcia, co i po co to było.Dzis myślę z trwoga o córce Ewy Błaszczyk..Biorę regularnie( z przerwami) chlorelle,maluskie tableteczki,trzeba wziąć 15-20 szt w ciągu dnia.Smakuja trochę jak pestki dyni.Lekarstw sensu stricto narazie na stałe nie biorę,rzadko też się przeziębiam,co w czasach szkolnych doprowadzało mnie prawie do rozpaczy😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I niech tak trwa, niech te leki trzynaście się z dala od ciebie!

      Usuń
  12. w tej kfili uykam 9 tabletek, a jak kcem spać duuugo, to dokuadam jeszcze 3

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie mam problemu z połykaniem tabletek. Od czasu, kiedy jako dziecko rozgryzłam tabletkę multiwitaminy, myśląc, że to czekoladowa drażetka, łykam wszystko, nawet kilka tabletek naraz, i nic nie rozgryzam. Raz tylko, kiedy dostałam jakiś lek na wątrobę w formie proszku zamkniętego w opłatku, zwątpiłam. Miałam tak z dziesięć lat, a tabletka była wielkości złotówki chyba. Ale na szczęście okazało się, że łyka się łatwo, bo po włożeniu do ust ten opłatek robił się śliski.
    Zastrzyków się jako dziecko bałam, bo wiecznie z siostrą chorowałyśmy i ładowali nam penicylinę albo debecylinę, a zastrzyki z debecyliny były bardziej bolesne. Dziś mnie żaden zastrzyk za bardzo nie wzrusza, może tylko te w oko, ale nie tyle się ich boję, co źle reaguję na ogólną atmosferę w szpitalu.
    Natomiast moja córka nie jest w stanie połknąć niektórych tabletek, a po innych ma odruch wymiotny albo wręcz wymiotuje (kiedyś nawet, a była wtedy młodziutka, myślałam, że jest w ciąży, a ona tylko wzięła jakiś preparat witaminowy w owalnej, różowej pastylce, nie pamiętam jaki). I obie nie wiemy skąd to się bierze, bo inne, tej samej wielkości, łyka normalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie
      To jest coś w psychice.

      Niech te zastrzyki w oko działają!

      Usuń
    2. Działają, dzięki nim dobrze widzę, ale niestety trzeba je co jakiś czas powtarzać.

      Usuń
  14. Ze mną mieli inny problem. Jako dziecko rzygałam zawiesinkami z antybiotykami (kto pamięta Rondomycynę i V- cylinę?) i chciałam TYLKO tabletki. Jako pięcio- czy sześciolatka. Lekarka miała problem z dostosowaniem dawki. Jako siedmiolatka zachorowałam na zapalenie płuc, zastrzyki z penicyliny, nie pamiętam za dokładnie, chyba dość bolesne były. Potem też jeszcze w podstawówce parę razy penicylina w tylną część ciała. Generalnie zastrzyków się nie boję, ale na pobraniu krwi mimo wszystko odwracam wzrok. Tabletki łykam, ale czasem przechodzą łatwo, a czasem nie...
    pani z apteki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to chyba te leki to nie jest natura jednak;)

      Usuń
  15. Nie mam problemu z łykaniem tabletek, chociaż nie lubię dużych. Na szczęście rzadko mam potrzebę brania tabletek. W ogóle nie mam problemu z zastrzykami (też bardzo, bardzo rzadko zachodzi taka potrzeba). Pobieranie krwi nie robi na mnie żadnego wrażenia, chociaż mam żyły głęboko osadzone i czasem z tego powodu ręce są posiniaczone.
    Miłego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To całe szczęście, że masz wywalone na to pobieranie krwi, wiele osób przy takich problemach się traumatyzuje

      Usuń
    2. Zaraz tam trauma, jak trzeba to trzeba, ale nie lubię na to paczać! Odwracam głowę ale nie wyrywam ręki 🙃

      Usuń
  16. Ponoć jak byłam małym dzieckiem, to chętnie wystawiałam rękę do szczepienia. Chorowałam mało, nie miałam zastrzyków ale często miałam pobieraną krew i nie stanowi to dla mnie problemu. Tabletki łykam od dawna, z niektórymi mam ogromny problem, ale ze zjedzeniem winogron również 😀. Pozdrawiam Tulip

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, winogrona!
      Ale przecież zapewne je gryziesz!

      Usuń
    2. I tak stają mi w gardle, jeszcze kilka innych prduktów a badanie przełyku ok

      Usuń
    3. Bardzo współczuję i współodczuwam

      Usuń
  17. Zastrzyki nigdy (no, chyba że migrena, to wtedy wszystko byle przestało boleć:), tabletki niechętnie, bo czasem utykają po drodze. A rozpuszczalne są wstrętne.
    Ella-5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudnie by było nie musieć używać żadnych leków

      Usuń
    2. nimesil albo smekta - rozpuszczalne, piję ale na koniec zawsze rzucam brzydkim słowem

      Usuń
    3. Brrrrr
      Znam tylko smectę i mi wystarczy

      Usuń
    4. Nimesil słowo kojarzę, więc się z tym spotkałam, ale smecta to było coś dla dzieci?

      Usuń
    5. Smecta jest dla wszystkich, na kłopoty jelitowe

      Usuń
    6. Takie małe saszetki? Szczęśliwie osobiście nie musiałam używać ale u syna musiałam, jak był mały, dlatego tak mi się kojarzy

      Usuń
    7. Tak, takie saszetki
      U nas od czasu do czasu ktoś w rodzinie potrzebuje

      Usuń
    8. Czym Ty ich karmisz?🤣

      Usuń
  18. Zdecydowanie igla. Mialam tak samo. Jako mala dziewczynka, majac 10 razy do roku angine, wolalam zastrzyk. Do dzis zapijam tabletky litramy wody a one wracaja z powrotem do gardla.
    Lilka

    OdpowiedzUsuń