W każdym razie internety zapłonęły zorzą polarną.
Ja niestety będąc w centrum Dublina nie zdołałam zobaczyć. Czyli ciągle przede mną zachwyt Aurorą.
W wywiadzie w TP Makłowicz pisze o tym, że on nie musi jechać daleko, żeby poczuć się szczęśliwy i zachwycić się chwilą. I ja bardzo to czuję. Umiem się zachwycić tym tu i teraz, bez względu na widok za oknem. Choć akurat mam wspaniałe widoki nieba z salonu;).
Są takie momenty w życiu, że nic nie cieszy. Nie ma takiego widoku, który by rozjaśnił ciemności. Tym bardziej korzystajmy z momentów zachwytu!!
Ja i zorza...


Dzień dobry :)
OdpowiedzUsuń\o/?\o/?
]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
\~/*
|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
(_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
[_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
)_(" )_(" )_(" )_(" )_(" )_("
[_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
Udało się! Super!
OdpowiedzUsuńTak, ale gołym okiem NIC!
UsuńTeż do tego doszłam- nie muszę daleko szukać, by być szczęśliwą, ważniejsze z kim, niż gdzie.Zorzy nie widziałam, bo chmuryA dziś wstałam o świcie i czekam ze sniadaniem na wracającego z morskiejwyprawy.Ale wcześnie wstaje dzien!Pięknej niedzieli!☕
OdpowiedzUsuńJa też nie widziałam
UsuńTylko aparat w telefonie
każdy powinien mieć swoją zorzę
OdpowiedzUsuńOoo, jakie to ładne!
UsuńJa tez nie muszę jechać daleko, nawet spacer może sprawić wiele radości, a mieszkam w uzdrowisku:-)
OdpowiedzUsuńCzasem to nawet podlanie kwiatka może uradować
Usuńale że teraz?? czyli nad Bałtykiem dziś w nocy??
OdpowiedzUsuńŻe wczoraj z lux
UsuńOczywiście, że nie trzeba nigdzie daleko jechać. Po pierwsze trzeba być w dobrej dyspozycji psychicznej, bez narowów - wtedy czy wyjeżdżasz, czy zostajesz, jesteś zadowolona.
OdpowiedzUsuńTak, łatwiej się uśmiechać kiedy boli noga niż kiedy zdrowie psychiczne szwankuje
UsuńPamietam jak Chustka na ostatniej prostej potrafila cieszyc sie przejazdzka w jesiennym sloncu, mimo ze wracala od doktora ktory jej powiedzial ze juz nic nie mozna, tylko czekac. Ta to miala dar...
OdpowiedzUsuńChustka......
UsuńNieszczęśliwi muszą być ci, których uszczęśliwiają tylko podróże, najlepiej dalekie😉
OdpowiedzUsuńA tak na poważnie, to gdy się lubi swoją domową/zawodową bajkę, to codziennie znajdzie się powód do uśmiechu i zadowolenia. Wystarczy go dostrzec i nie dać się wepchnąć w depresyjną dziurę. To bezcenna umiejętność.
Ja pamiętam, że kiedyś trick wstydziłam się być szczęśliwa
UsuńBo z dyni wyniosłam, że to nie wypada...
Chyba wszyscy (nasze pokolenie) musieliśmy się nauczyć okazywanie zadowolenia, również z samych siebie.
UsuńJa też tak to widzę, choć znam inne opinie.
UsuńAle nie dziwię się poprzedniemu pokoleniu, tak bardzo straumatyowyzanemu.
Widziałam zorzę, choć słabo, bo tylko przez okno, bo mi się nie chciało z domu wychodzić o 23.30. Ale i tak miałam farta, bo to przecież było w mieście, choć na peryferiach, północnych. Ale córka widziała po 22 jadąc do mnie samochodem i nawet zrobiła zdjęcie. Ona też żałuje, bo nie chciało jej się wysiąść, żeby zrobić lepsze. Wczoraj również były szanse na zorzę, więc pojechałyśmy za miasto, ale nic nam się nie udało zobaczyć. Podobno była dopiero po północy.
OdpowiedzUsuńA jeśli chodzi o własną zorzę, to owszem, bywa, ale ostatnio mi ją los gasi co i raz. Ona tak faluje jak prawdziwa zorza, raz się rozjarza, raz gaśnie, czasem tylko na krótko, a czasem długo jej nie dostrzegam. No ale jest, nie zniknęła całkowicie.
Ninka
UsuńJesteś w moich myślach odkąd wiem, jak straciłaś swoją połówkę
Dzisiaj z moją jestem na wojennej ścieżce;) ale już wiem dzięki Tobie, że to bez sensu.
Nie wyobrażam sobie TEJ straty..
Ale co się Makłowicz najeździł wcześniej , to swoje :) Nie wspomnę też, że ma domy i w Polsce i w Dalmacji- trochę jednak jeździ.
OdpowiedzUsuńOczywiście i mówi o tym. Ale nawet nie liczy tych krajów. Imię się ucieszyć też wyjazdem za miasto
Usuń