moja przyjaciółka G to bardzo mądra i dobra osoba
stara się żyć zgodnie z naturą, do wielu rzeczy podchodzi nietypowo, patrzy na sprawy niekonwencjonalnie
wspiera mnie w każdej chorobie
na wieść o nowej też zaczęła drążyć po swojemu
zapytała, czy nie miałam jakiejś traumy w dzieciństwie
chwilę się zastanowiłam i zapytałam, czy zna kogoś, kto miał tylko szczęśliwe, dobre dzieciństwo?
bo ja nie nie znam
albo nic o tym nie wiem:)
Dzień dobry :)
OdpowiedzUsuń\o/?\o/?
]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
\~/*
|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
(_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
[_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
)_(" )_(" )_(" )_(" )_(" )_("
[_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
(_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
Dzień dobry :)
UsuńPoproszę mocną kawę
dzień dobry.
Usuńod tygodnia mamy w domu malego psa. ponieważ nie pracuję, zostałam oddelegowana do spania z nim w pokoju. nie jest łatwo, bo sen mam wyjątkowo czujny. tak więc litr kawy poproszę.
Oooo
UsuńTo nie wiem
zazdrościć czy wręcz naprzeciwko?
Ja tam współczuję.....mi wystarczy gorączkujące dziecko
UsuńOwocku.
Usuńwspółczuję bardzo.
Chore dziecko to zuo.
Dzięki Rybenko :*
UsuńSama podsunęłam diagnozę lekarce..no i utrafilam..
Mlody czekajac godzinę na p.doktor prawie leżal na krześle,prosilam taka matke przede mna, czy moglaby mnie wpuścic(jej synek gral sobie na tablecie zadowolony)zgadnij jaka padla odpowiedz.
Owocku niech dziecko szybciutko wraca do zdrowia :*
UsuńJa bym nie wypuściła:p
UsuńDzięki Mel:*
UsuńRybenko,tamta mama powiedziała,ze ona tez dlugo czekala,dodalam,ze mój syn ma wysoka gorączkę...a tamta"ale ja szybko zalatwie sprawę"Jak wrocilam do domu to Mlody mial 39...
Owocku, każda mama najpierw się zatroszczy o swoje dziecko
Usuńja się w sumie nie dziwię
/i co powiedział lekarz?
Rybko,ja nie raz przepuszczałam dzieci z gorączką,kiedy widać bylo ze leca przez ręce....no ale to ja..
UsuńRaz tylko poprosilam o grzeczność i dostalam pstryczka w nos...Mlody ma zapalenie węzłów chłonnych,dostal antybiotyk pierwszy od 6 lat..ma gorączkę non stop od soboty rana,dzisiaj juz sie cieszylam,bo do południa nie bylo gorączki,ale przed chwila znowu 38,5
bardzo Ci współczuję!
Usuńjutro będzie lepiej, ale dziś na pewno w nocy będzie jeszcze gorączkował
ściskam mocno
ja źle znosze chorujące dzieci z gorączką:(
Ja tez Rybciu...jeszcze wczoraj byla tak wyczekiwana wycieczka kladowa,bylam w stalym kontakcie z wychowawczynią,bo myslalam,ze to ta slynna trzydniówka..i ze we wtorek poczuje sięma tyle dobrze,ze pojedzie,ale niestety ..tak mi go bylo szkoda,no ale co zrobić...
UsuńDzieki Kochana za troskę :*
Wycieczka klasowa oczywiscie a nie kładowa,ten telefon pisze co chce..
Usuńa już miałam wizję tych kładów!
Usuń:-))) to by byla masakra:-)
UsuńOwocku gdy mój F. ma gorączkę to ja jestem bardziej chora od niego;))
UsuńZależy co rozumiała pod pojęciem trauma.
OdpowiedzUsuńPrawdę powiedziawszy trudno byłoby mi w dzieciństwie odnaleźć jakieś prawdziwie traumatyczne wspomnienie.
Olga
Usuńty chyb naprawdę miałaś szczęśliwe dzieciństwo:)
ja też traumatycznych przeżyć sobie nie przypominam. może nie było zbyt dostatnio, nie było wylewnie, ale zawsze czułam, że jestem kochana i mogę liczyc na rodziców. przynajmniej tak to oceniam z perspektywy czasu.
Usuńno i mam nadzieję, że nie dostarczę Młodej złych wspomnień z dzieciństwa.
Rybenko, myślę, że tak!
UsuńNie było w domu alkoholu, nie było awantur, przemocy, ani dramatów typu pożar, czy inne klęski żywiołowe. Zawsze mogłam liczyć na wsparcie Rodziców, pozwalali mi rozwijać skrzydła, choć zanim stałam się pełnoletnia, to wydawało mi się, że moim koleżankom wolno więcej.
Wiadomo, były bunty nastoletnie, ale to norma, ogólnie dobrze dogadywałam się z Rodzicami. Wiedziałam, że mnie kochają.
Olga. To piękna opowieść:0
UsuńI tak jak u Rudej, nie było zbyt dostatnio, tylko Tato pracował. Nie było też wylewnie, z pewnością nie słyszałam jak w amerykańskich filmach, kilka razy dziennie słów "kocham się", ale była czułość, były gesty, były czyny. Spędzaliśmy razem dużo czasu, graliśmy w gry, czytano mi głośno, chodziliśmy na spacery, jeździliśmy do lasu, nad rzekę, dużo wtedy rozmawialiśmy.
UsuńPamiętam, miałam wtedy może cztery, może pięć lat. Obudziłam się i poszłam do kuchni, a tam moja Mama przy maszynie do szycia nerwowo zgarniała coś, chroniąc przed moim wzrokiem. Wkrótce okazało się, że pod choinką znalazłam starannie uszyte sukienki dla mojej ukochanej lalki :)
Mam wiele wzruszających, ciepłych wspomnień.
O moim Dziadziu i o tym ile mi dał pisałam już kiedyś.
Olguś, cała się uśmiecham do twoich wspomnień :))))
Usuńja też:)
UsuńOlguś,cudowne wspomnienia....ja mialam deficyt mamy,wiecznie zapracowana,zabiegana,jeszcze po nocach na maszynie przepisywala innym prace magisterskie,do dzis to pamietam...kiedy miala.trochę czasu,wtedy byly najpiekniejsze chwile spedzone razem,pieknie opowiadala mi różne historię,czytala bajki....
UsuńTo wielki dar mieć mamę w domu, choć to, że moja po moim urodzeniu nie pracowała nie było do końca Jej wyborem. Musiała zaopiekować się swoim Tatą.
UsuńKochana,tak czy inaczej mialaś Ją w domu...tak to dar...
UsuńMam jeszcze dwóch braci,tato zarabial b.mało.do tego zaglądał.często do kieliszka...praktycznie głową domu byla Mama....Ja z perspektywy czasu postrzegam Ją jako Herosa..
ja miałam codziennie mnóswo traum - zmuszano mnie do jedzenia :)
Usuńale poza tym to rodzicom spaliło sie mieszkanie - rzeczywiście pamiętam to, pomimo, że miałam trzy lata.... niemniej nie sądzę, żebym miala od tego rzs - po prostu mam od paciorkowców - mozę Ty tez sobie gdzieś je wyhodowałaś? mozna mieć popaciorkowcowe komplikacje nawet bez takich zasyfiałych migdałów jak moje, tylko po anginie... one strasznie podstepne są - kolega miał zapalenie wsierdzia, prawie że umarł od tego..
a skąd wiesz, że od paciorkowców??
Usuńbo to raczej genetyczna choroba
.ja kiedyś byłam bardziej skłonna szukać przyczyn psychologicznych
teraz jestem coraz dalsza od wiary we wpływ psyche na fizis;)
Ruda, Olga :) nie czytauam tego, zanim napisauam o swoim braku traumy :)
UsuńDzień dobry, jadę do pracy na 8, moja mama obudzila mnie o 5. To jest trauma....
OdpowiedzUsuń;PPP
UsuńMożna pi czymś takim na kozetce wylądować :pp
UsuńFuti :-))))
OdpowiedzUsuńA w ogóle,dzien dobry,zabieram kawkę...
Odnośnie dzieciństwa,niestety mam traumatyczne wspomnienia.........
To wszystko sie odbija w późniejszym czasie niestety....czesto jest podlozem lęków,kompletnego braku pewnosci siebie....
Moge sie jedyne pod tym podpisac...
UsuńNo to ja też. Choć bynajmniej nie chodzi mi o domowe perturbacje. Raczej te rówieśnicze.
UsuńNic nie widzę, ciężka noc była. Ciekawa jam odpowiedzi Pani G ;)
OdpowiedzUsuńDzień dobry :)
Powiedziała że nie zna:)
UsuńA traumy dzieciństwa to bardzo złożony temat, co mają powiedzieć Ci co wychowali się w czasie wojny lub krótko po? To dopiero była trauma. I to skrzywdzone pokolenie wychowywało kolejne pokolenie, przenosząc na bank swoje traumy na dzieci i wnuki.
OdpowiedzUsuńA o tym nie pomyślałam. ....
UsuńA do tego w Polsce specyficzna powojenna rzeczywistość.
UsuńNie dało się nie pić. .
Dla każdego dziecka jego trauma jest największa. Dzieci bite, wychowywane w rodzinach z problemem alkoholowym, żyjące z tego powodu w ciągłym strachu i poczuciu wstydu, poniżanie przez rodziców, wyróżniające się z powodu patologii, biedy, zaniedbania...
UsuńDzień dobry. A właściwie to... kurwuś nie dobry. Wracam do pracy po kilku dniach wolnego i czego się dowiaduję? W sobotę inwentura! Tak. Na osiem inwentur na siedmiu byłam ja i teraz znowu! Będę w pracy od 7 do cholera wie której, bo praca mnie kocha. I nawet mi za to nie zapłacą, bo "w naszej firmie nie ma nadgodzin" i " odbierzecie sobie w godzinach" Taaa ciekawe kiedy, skoro do końca miesiąca jesteśmy na styk. Czyli w sobotę po godzinach będę robić charytatywnie:/ Plany o pojechaniu na działkę i pomocy Mamie wzięły w właśnie w łeb. I po co poinformować przed ułożeniem grafiku, żeby się można było przygotować psychicznie, niczego nie planować, rozłożyć godziny? Ach osttnia inwentura wypadła w dzień, w który szliśmy na imprezę firmową Wenszyka. Musiał za mnie zapłacić. Impreza w sobotę w połowie tygodnia informacja o inwenturze. Nie mam siły... Przesadzam czy mam rację, że się wściekam? MP na wygnaniu
OdpowiedzUsuńMasz rację że się wściekasz
Usuńi jestem pewna że to niezgodne z prawem.
Rybeńko:* Trochę pomaga fakt, że jak wszystko pójdzie dobrze, to niedługo stąd zniknę.
UsuńPowiem Ci Rybeńko tak na marginesie... Ta firma jest duża a wałki jeszcze większe od niej samej. Wypłata gówniana i kupa stresu. Zarabiam o 1/3 mniej, niż 3 lata temu a obowiązków przybywa. Ech szkoda gadać. MP
Normalnie mnie zagotowało!! Kochana zrob zdjęcie min zwierzchników ,kiedy dowiedzą sie ze odchodzisz!Inspekcja pracy aż sie prosi!!
Usuń:*
Kilka dni wolnego za które i tak trzeba "odrobić" ..... no współczuje wiem jak to jest ...
UsuńMiśka, można się wrukwić :(((
Usuń:*
UsuńMały, to sprzeczne z prawem!
UsuńAle wiem, wiem, taka jest rzeczywistość...
dzień dobry :)
OdpowiedzUsuńja nie miałam i z wiekiem uświadamiam sobie to coraz bolesniej- wypierałam latami to co złe, bo tak bardzo chciałam mieć je dobre, sama siebie okłamywałam, potem jako dorosła dziewczyna wyfrunęłam z domu i tym bardziej starałam się nie pamietać
teraz pewne sprawy powracają ze zdwojona siłą:/
Chyba wiele osób tak ma
Usuńwypieranie to obrona
pytanie jak się bronić jak te złe sprawy wracają. ..
doszłam do wniosku, że jeśli nie mam na to wpływu, to muszę się z tym pogodzić i odciąć od tego, co nie zmienia faktu, że ból pozostaje
Usuńtrudno o tym nie myśleć, ale staram się
bardzo w tym pomagają mi moje dzieci
w moim przypadku problemem jest moje wewnętrzne poczucie sprawiedliwości i gdy widzę jego brak na zewnątrz, gdy widzę kłamstwa, obłudę i złe intencje, to mnie to rozwala
problemem jest też nie wyrzucenie tego z siebie, gromadzenie się pewnych spraw, ale jak napisałam, doszłam do wniosku, że muszę to zostawić, olać to, odizolowac się od tego - tylko tyle mogę i na to mam wpływ
:**
Usuń:**
Usuńporuszyłaś poważny problem, rybeńko, dotyczący wiele z nas
i tak sobie myślę, że własnie trudne dzieciństwo, złe relacje z rodzicami, a szczególnie matkami, zaowocowało tym, że dziś my, jako matki, staramy się nie popełniac tych błędów i nasze dzieci są dzięki temu szczęśliwe:)
:***
UsuńMam nadzieję że tak jest
UsuńChoć mój mąż zawsze mówi- NIE popełnimy może tych samych błędów co nasi rodzice. Ale jakieś na pewno popełnimy.
kiedyś mama powiedziałą,że rodzice z nią nie rozmawiali i żal jej tego, no cóż moi rodzice też ze mną nie rozmawiali, więc wniosków nie wyciągnęła, wydaje mi się, że byłam dużo z moimi chłopcami i dla nich, może za mało konsekwentna, ale przymusu nienawidzę,w żadnej postaci
UsuńWypieranie traumy na nic się nie zdaje. Mam jednego pomysła:))
UsuńZałożenie specjalnego, tajnego bloga, na którym człek będzie się terapeutyzował, a raczej autoterapeutyzował.
Takiego bloga założyła Teatralną ☺
UsuńMiałam bardzo szczęśliwe dzieciństwo,mimo,że w ubogich,socjalistycznych czasach.
OdpowiedzUsuńBardzo ciepły dom,w ktorym czułam miłość:) Naprawdę nie przypominam sobie traumatycznych przeżyć...,zresztą dziecięce "traumy" niejedno mają imię:)
To cudowne; )
UsuńGdy tak sobie logicznie pomyślę, to rzecz jasna też zdaję sobie sprawę, że miałam bardzo szczęśliwe. Tyle, że o wiele bardziej liczy się to, co człowiek czuje, niż to, co wie.
UsuńJa miałam szczęśliwe dzieciństwo , na wsi . I cały czas planuje jakby moje życie pokierować na wieś z powrotem .
OdpowiedzUsuń:-)
Ale nie mogę powiedzieć żebym jakoś super pewna siebie była .....
UsuńOj tam
Usuńnajważniejsze że patrzysz wstecz z uśmiechem:)
Co się martwisz,co się smucisz ze wsi jesteś na wieś wrócisz.Miśka ja "miastowo"ale juz miesiące odliczam do wykończenia domu i będę mieszkać w górach,gdzie sielsko i anielsko,pracy będzie wiecej na lonie natury,co mnie cieszy
Usuń:-)
Wspaniale nie ma jak dom , ja w dżungli z betonu usycham :(((((
UsuńMisia,ale przecież,to też się może zmienić nie trać wiary Kochana :*
UsuńTy nadal przed badaniami?Trzymam kciuki aby wyniki wyszly dobre
30 dopiero , dzieki :-*****
Usuńtaki temat, ze z wlasnej perspektywy nie chce popelnic bledów mamy, których nie mam jej za złe bo nie ze swojej winy zostala sama
OdpowiedzUsuńale zastepowala mi tate i to podwajalo jej wysilki i stres i nerwy z tym zwiazane
ostatnio smialysmy sie ze powinna sie wyedy raczej wyluzowac i byc tylko mama
ale to tak teraz latwo sie mowi
dzien dobry
aha meża mam:))
Usuńchodzilo mi o to ze postaram sie córce dac czegos wiecej a czegos nie za duzo
Dziecko oczekuje od rodzica że ów będzie herosem.
Usuńdopiero jak samemu zostaje się mamą sprawy widać inaczej
Zawsze powtarzałam, że będę inna niż moja mama. Jestem inna, oczywiście, ale powielam też wiele często nieświadomie.
UsuńZostając mamą zrozumiałam swoją mamę i to, jak czasami musiało jej być ciężko.
Nigdy nie zastanawiałam sie , czy moje dzieciństwo było szczęśliwe.Do dziś- patrząc wstecz - największą traumą, jaką pamiętam była taka scena: Jadę tramwajem, z Babcią, widzę- jakiś mężczyzna biegnie do przystanku...nie zdążył...rozpłakałam się, obudziłam się w nocy ze szlochem, bo tak mi było zal tego pana:) ha, do dziś widzę, jak tak biegnie:) no, to chyba bardzo szczęśliwa byłam...ale zostało na zawsze: na dworzec, lotnisko, przystanek przychodzę godzinę za wcześnie!
OdpowiedzUsuń:)))
UsuńTo Cudna opowieść o empatii.
I ja też muszę być na lotnisku duuuzoo przed czasem:)
Kocham moje dzieci nad życie.
OdpowiedzUsuńWydaje mi się że robie wszystko żeby były szczęśliwe.
Ale może kiedyś się okaże że było im źle bo wychodziły na plac zabaw a tam dzieci mówiły w nieznanym im języku?
I nie mogły się bawić?
ja mam inny problem, ja staram się je nadmiernie chronić, wszędzie widzę zagrożenie, boję się złych ludzi, więc np. nie puszczam Myszy samej nawet do sklepu po drugiej stronie ulicy :) Piekniczną odbierałam z każdej imprezy, z KAŻDEJ! lub ewentualnie jechała taxi, wczoraj o mało nie dostałam zawału, gdy 2 godz nie odbierała telefonu, a okazało się, że przedłużyły się zajęcia, a ona miała wyciszony telefon- dodam, że była 18-ta i jasno na dworze :)))
Usuńto trochę przesadzasz
Usuńnad tym naprawdę musisz zapanować, bo zadręczysz dzieci, potem te dorosłe będą Cie okłamywać, znam takie przykre przypadki
nie, nie ma powodu do kłamstwa- one są bardzo uważne i pewnie przeze mnie też widzą te zagrożenia, ale nie ma to wpływu na ich relacje z ludźmi, koleżankami itd, po prostu są ostrożne
Usuńto ja się męczę, wymyślając zagrożenia :)
na pewno wiesz jak jest
Usuńja mam jakąś awersję do tego powszechnego w Polsce meldowania się kilka razy dziennie rodzicom, ale przecież innym to może odpowiadać, to co dla mnie jest przesadą dla większości jest normą:)))
jak się rozmawia z dziećmi i ich słucha, to łatwiej ominąć problemy
mi nie chodzi o kontrolę co robią i z kim, tylko o bezpieczeństwo
Usuńnie dobieram im znajomych, puszczałam starsze na wycieczki ze znajomymi, koncerty, oni mają luz, zawsze tylko proszę, by dali znac, czy dotarli bezpiecznie
no pewnie nie ma w tym nic złego
Usuńja za daleko jestem od mojej dwójki dorosłej żeby mieć jakąkolwiek możliwość kontroli
ale jak córeczka w nocy wraca z lotniska to też jej każę przysłać esemesika:))
to dobry zwyczaj, zameldować, że się bezpiecznie dotarło na miejsce
Usuńw mojej rodzinie to naturalne i nikt nie odbiera tego jako przejawu kontroli, raczej jako okazanie szacunku dla emocji drugiej osoby
ja mam 38 lat i nadal muszę się odmeldowywać po trasie i rodzicom i teściowej. Kiedyś teściowa mi się przyznała, że jak nie dałam znaku, że wróciliśmy z podróży służbowej to wsiadła w samochód i podjechała pod nasz blok aby zobaczyć czy świeci się światło ;) No ale moją teściową trochę usprawiedliwiam, bo jednego syna niedawno straciła więc o mojego męża boi się podwójnie.
Usuńja wychodzę z założenia, że złe wiadomości szybko się rozchodzą
Usuńjeżeli nie ma prawdziwego zagrożenia, to myslenie, czy 40sto latka doszła z przystanku tramwajowego do domu o 18 jest dla mnie starta czasu i energii
jak lece samolotem i coś się stanie, to wieść o katastrofie szybciutko się rozejdzie,
takie meldowanie się traktuje raczej jak kontakt z bliskimi, oznake troski, a nie strachu
Tak myślę jak Ty, Rybko. Zawsze mówię, jak coś się złego stanie, to od razu wszyscy się dowiedzą.
Usuńja pisząc o odmeldowywaniu się miałam na myśli dłuższe trasy, a nie przejście z domu do pracy czy sklepu ;) Sama nie mam dzieci więc ciężko mi taką troskę oceniać, ale sama też lepiej śpię jak wiem, że ktoś mi bliski bezpiecznie gdzieś dojechał. Inna sprawa, że wg mnie starta dziecka wyzwala wiele zachowań niezrozumiałych dla ogółu. Uważam, że moja teściowa i tak dzielnie to wszystko znosi, nie przenosi swojej rozpaczy na całe otoczenie. Mogę sobie tylko wyobrazić ile ją kosztuje normalność jakiej otoczenie od niej oczekuje.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńmhmhm...
Usuńnie doczytałam, ale jeśli gagunia napisała, że jestem walnięta, to potwierdzam ;PPP
Usuńjak ona się pięknie kasuje....:))
Usuń:*
Gaguniu, a czy moguabyś kasować się troszkę później? ;)
Usuńwyobraziłam sobie jak by to było, gdyby gagunia miała bloga
Usuńnotka i ciach wykasowana
człowiek chciałby się odnieśc, a tu puste tło
ale w sumie byłoby tak jak tu- komcie nie na temat, bo nikt by nie zdążył zobaczyć posta ;PP
rozmarzyłam się....:)
to byłby blog o tytule- samokasującysie blog.blogspot.com :)
mhmhm....
UsuńTo chyba pasuje do kaszdego komcia?
Gagunia prosiua o wsparcie, bo idzie do fryzjera :p
Usuńa bendzie blondynkom?
UsuńBasia :DDD
UsuńMoce w drodze!!
czekamy na pikczery ;p
Usuńwiem tylko, ze rudy miut :p
Usuńa koleszanka mi zauatwiua miut z pasieki i jest prawie biauy! piersz ras taki miut widziauam :)
biały miut to faceliowy, albo akacjowy, albo jakis tam inny jeszcze, bardzo dobry!
Usuńw radio leci "Czas nas uczy pogody"
OdpowiedzUsuńto chyba dobra puenta do tego posta ;)
A moje dziecinstwo...Do 6roku bylo wszystko ok,wrecz idealnie,potem nagle trach:diagnoza u Mamy RAK. 1 wrzesnia,rozpoczecie szkoly,wszystkie dzieci z rodzicami a ja sama,zagubiona,wystraszona,samotna.W tym czasie Mama w szpitalu czekajaca na amputacje piersi.Potem cale dziecinstwo z rakiem w tle...Chwilami bylo normalnie,spotkania z kolezankami,wyjazdy z rodzicami. Wiedzialam,ze jestem kochana. Po dluzszej przerwie rak znowu zaatakowal,tym razem bardzo agresywnie.Ja zylam jakby w dwoch swiatach:chodzilam do szkoly gdzie byly wesole kolezanki majace beztroskie dziecinstwo a za jej murami byl moj dom,a w nim bol,cierpienie i totalna bezradnosc.Chcialam miec Mame jak najdluzej,niestety zycie jest okrutne. Gdy odeszla caly swiat legl w gruzach. Tata znalazl pocieszenie w alkoholu.Ja musialam szybko dorosnac. Taka trauma zmienia czlowieka. Teraz staram sie byc dobra mama,ale jaka jestem to trzeb by bylo zapytac mojego kochanego synka.
OdpowiedzUsuńMartek, już nie będę narzekać na dzieciństwo, że mi czegoś tam zabrakło, bo to betka przy twoich przeżyciach :(
UsuńMartek, tulę mocno :*
UsuńDziekuje kochane! Teraz jak pomysle o corce Madzi to lzy leca jak grochy...Madzia juz nie cierpi,ale corka nigdy nie przestanie. W tym wypadku czas nie leczy ran.
UsuńMoze i nie leczy ale zabliznia.
UsuńWiecie jak to jest z bliznami, czasami zaboli i szarpnie w zaleznosci od pogody....
Tulę Cię :*
UsuńMartek - przytulam.
Usuń:***
Martku
Usuńto był i jest mój strach największy
A miał 7 lat jak zostałam zdiagnozowana
zrobiłam wszystko co w mojej mocy, żeby nie obciążać dziecka chorobą
każdy upływający w spokoju rok szkolny jest dla mnie jak bezcenny diament.
modlę się , żeby nie było mu dane dzieciństwo bez rodzica...
Martek....brakuje słów,czytając taką historię,przytulam mocno...
UsuńDziewczyny dziekuje. Jestescie kochane. Tyle lat minelo,a to dalej boli.Nieraz patrze na malego i sie rozklejam...Moja mama miala marzenie:doczekac wnuka i wziac go na rece.I wiecie co?Mojemu bratu 16czerwca urodzil sie syn.Mama byla w stanie fatalnym.Nowotwor byl juz w kregoslupie i plucach.Tata z bratem wywalczyli w szpitalu 1 dzien i wzieli mame do domu. Brat przyjechal z malenstwem,mama go wziela resztkami sil i powiedziala:teraz juz moge odejsc,Martus zaluje,ze twoich dzieci nie poznam.Potem rak zaatakowal mozg i 19 lipca odeszla... Rybenko,zycze Ci z calego serca,zebys spokojnie i w zdrowiu doczekala doroslosci swojego najmlodszego synka i zebys mogla sie cieszyc wnukami dlugie lata.
UsuńMartek, rana po śmierci mamy nigdy się do końca nie zabliźnia....
UsuńMartek, nie umiem powstrzymać łez...
UsuńJeszcze raz Cię przytulam :*
UsuńMartek, tez tule. :***
UsuńA ja dziekuje,ze jakos tutaj trafilam. Z nikim oprocz mojej przyjaciolki nie poruszam tego tematu.Buziaki dla Was!
UsuńMartek, bo tu jest takie specyficzne miejsce, gdzie jakoś łatwo przychodzą zwierzenia
Usuńktoś już powiedział, że tu kozetka, konfesjonał i dobra energia
a nade wszystko Gospodyni
i Czytacze-Gadacze
mówiłam już, że Was Kocham?
:*
A znacie sie osobiscie czy tylko z bloga?
Usuńi tak i tak
Usuń:)
Martek przytulam bardzo mocno:***
UsuńMartek :*
UsuńMartek ściskam za łapkę:*
UsuńTule was!
UsuńMartek:**
UsuńSpotkałam niedawno psycholog, która mi powiedziała, że według niej, wszyscy w jakimś stopniu wychowywaliśmy się w toksycznej rodzinie i mieliśmy toksycznych rodziców i że to nie jest problem. Pytanie tylko, czy sobie radzimy z tym i jak. Problem zaczyna się, gdy sobie nie radzimy.
OdpowiedzUsuńI jako rodzice czy możemy być idealni? Moje dzieci też mają różne traumy, może małe ale jednak.
w sumie mi się podoba co powiedziała ta psycholog
Usuńi czasem za bardzo się nad sobą użalamy, wracamy do przeszłości
choć chyba najlepiej czasem się użalić, pogodzić z przeszłością żeby móc dobrze iść dalej
nic nie jest idealne, każdy jakieś błędy popełnił i będzie popełniał
Usuńwszystko zależy od wagi tych błędów
czym innym będzie nie puszczenie dziecka na dyskoteke, a czym innym ojciec pijacy za dużo, na którego niegdy nie można liczyć..
UsuńFakt, że waga błędów jest istotna. Ale znam osoby, które przeżyły ogromne traumy, wybaczyły, pogodziły się z przeszłością, poszły dalej i czują się szczęśliwe. Oraz takie, które tkwią w traumach dzieciństwa i każde niepowodzenie w życiu usprawiedliwiają tym i ciągle są zgorzkniałe. I w obu przypadkach traumą był pijący i bijący ojciec.
UsuńOczywiście, nie chcę usprawiedliwiać rodziców, którzy biją, itd.
Jednak zwrócić uwagę na to, że to, co my sami zrobimy z naszą przeszłością ma ogromny wpływ na nasze życie, nie tylko traumatyczne wydarzenie.
Dla każdego co innej traumą będzie, ale nie demonizowałabym tych traum, trudno na pewno jak rodzice pili, bili, albo ich nie było, ale nie można wszystkiego zrzucać na karb naszych traum, ja to musialabym być bardziej rozj...na niż jestem mając ojca w więzieniu, dziadka alkoholika kryminalistę, babcie samobójczynię, drugiego psychopatę, matkę z problemami i bez szkoły, adoptowaną, eh.
UsuńA ja taka fajna jestem!
to święte słowa sa
Usuńnie można zrzucać winy na cos lub kogos innego
nasze życie zależy w gruncie rzeczy od nas:))
ja tez fajna jezdem :)))
Jakie fajne jezdeście!!!
UsuńAsz chciauobysie Was wyściskać :)))
Dzien dybry! Dajecie czadu kochane! ;)
Usuńkazdy chyba jakies mniejsze lub wieksze traumy ma. Dla jednych bedzie to pijacy ojciec dla innych fakt, ze rodzice go nie rozumieli, za bardzo kontrolowali albo za bardzo olewali. Pytanie, czy odbijamy sie od tych traum jak od trampoliny, czy uczymy sie na bledach rodzicow, czy nimy zyjemy, karmimy nimi nasze dzieci i nasze choroby. Jedni wstrzasaja ramionami i radza sobie sami, inni potrzebuja wsparcia psychologa, chyba zalezy jak kto jest poraniony i jak silny.
Wszystkie jestescie baaardzo fajne!
Usuńtulę Was wszystkie!!!!!!!!!!
Usuń:*
tulimy się i spijamy z dziupków
Usuń:**
Tulimy,tulimy niczym Teletubisie:)Jak mój Kogut to.uwielbiał....to takie lekko kretyńskie bylo,wtedy jeszcze mialam Teletubisie na kasecie,na okrągło...jak wlaczylam to Mlody wpadał w hipnozę,a ja moglam posprzątać i obiad ugotować.Rybciu,tam jedna \jeden..wlasciwie ciezko płeć stwierdzić mialo taką fajną torebeczkę:-))
Usuńno ba!
Usuńprzerabiałam teletubisie, najbardziej z najmłodszym
każdy w rodzinie był kimś, ja właśnie tym z torebeczka :pp
Życie jest fajne i tylko jedno!
UsuńTinky Winky ;pp
UsuńMel :-))))))
UsuńJeszcze byl Po (chyba)
Nie chyba tylko na pewno ;pp
UsuńI jeszcze Dipsy i Lala :D
jesteśmy na etapie teletubisiów
Usuńaaaaaaaaaaaaaaa
aaaaaaa
UsuńA ja znam studentuf /czyt. dwudziestolatkuf!!!/, kturzy na zakrapianych imprezach włączają Teletubisie i podobno majom taki ubaw, że szyby z ich śmiechu siem trzęsom :)))
I jeszcze dodam, że synek znajomych na sfojom maskotke Teletubisia muwił tak jakoś czule i niewyraźnie bubiś, co Amerykanie niezmiennie rozumieli jako boobs, czyli cycki.
UsuńJezdem z trujkom dzueciorow na rowereach!!! To dopiero trauma!!!!€
OdpowiedzUsuńA skąd trujka? Tak nagle?
Usuńdosc duugo myslauam i nie wymysliuam, miauam (i mam) rodzicuf, którzy kochajom swe dzieci, chorub nie byuo, tragicznych pogrzebuf nie byuo, ankoholizmu nie byuo ( dopiero matka mego syna siem ankoholizuje :P); bieda byua i nie brakuo mi jedzenia, brakuo mi innych luksusuf, jak paczki z zagranicy i KLOCKUF LEGO :)) i podlodkiem bendonc fajnych ciuchuf. Temu tych klockuf synu nie zauowauam, to byuo moje marzenie :))
OdpowiedzUsuńczyli bez traum :))
Usuńchyba, wymyslauam sobie powazne problemy typu, ze zaatakowau mie niedzwiec :p pare razy dostauam w dupe, ale nie pamientam nawet za co:) Mama tylko wspomina, ze ras dostauam, bo brat naskarzyu, ze na podwurku podnoszem spudniczkem i muwiem, ze jestem francuskom damom :P
Usuń:DDD
Usuń:DDDD
UsuńUwielbiam Luszki opowieści! !!
Usuń:DDDD
:DDD
Usuńchyba ze zrozumieniem widziauam kankana :p
Usuń:DDD
UsuńJa w dzieciństwie próbowałam wszystkim pomagać. Pamiętam, ze nie za dobrze to wychodziło. Np byliśmy u ciotek na wsi. Wuja naprawiał Syrenkę. Powiedział, że on się tarzać po ziemi nie będzie,, więc zbudował sobie "kanał" z desek i cegieł. Naprawiali wszyscy. A mi kazali dużo jeść, bo wtedy będę silna. No to się nażarłam jak świnka na obiad. Aż mi niedobrze było, ale stwierdziłam, że to ta siła się gromadzi. Po południu dorośli chcieli spuścić Syrenkę. Syrenka się stacza a MP co? Czułam się tak silna tak bardzo silna, że postanowiłam złapać samochód, zeby się nie uszkodził i stanęłam miedzy dechami, po których zjeżdżał. Jeden człowiek nie zdębiał, niedoszły mąż mojej cioci. Złapał syrenkę za zderzak i ryknął, że mają mnie zabrać stamtąd. Ale dostałam na dupę! I za co?! Chciałam pomóc, byłam baaardzo silna po tym obiedzie. Trauma. Już nigdy więcej nie łapałam samochodu jak się z górki staczał, bo wiedziałam, że to pachnie laniem od mamy...
OdpowiedzUsuńbo naukowo udowodnione jest, ze łapanie staczajoncych siem samochoduf grozi powaznym konsekfencjami ;) tesz bym zlaua :p
UsuńLucha, wiesz co? Serca nie masz:P Taka silna byłam, powiadam Ci. Czułam, że ten samochód, to był dla mnie pikuś:D
Usuństaczajonce siem syrenki som bezwzglendne i zabijajom spiewem nawet obzarte dziewczynki :p
UsuńCusz że ja widzę syreny staczajace się z wysokich klifuufff:pp
Usuńw przepasc :p
UsuńSpicie juz dziewuszki?:)
OdpowiedzUsuńJa nie
Usuńcieszę się córką
i pakuję
ja umyuam poduogem i paczam co wariuje maua kota, pienknie mi rozmazaua ugutowanego ziemniaka na jutrzejszy obiat :)))
UsuńPrzeczytałam ROZMNOZYLA:pp
UsuńMale koty sa cudne. Trzeba im wszystko wybaczyc.Ja leze teraz obok mojego syna,patrze na niego jak spi i nadziwic sie nie moge jaki on juz duzy. 21 czerwca 10 urodziny.Kiedy to zlecialo?Gdzie moj malutki synus?!Kocham go najbardziej na swiecie!
UsuńPatrzę na moją córkę
Usuńza miesiąc 20 lat
jest taka śliczna i mądra
Jakim cudem ją mam?
maua nie da rady nic! ale Fifka tak! bidula ma cieczkem
UsuńKocham naszą Fifke!!!
Usuńjest szurnienta trochem :p i strasznie koffana :)
UsuńMoje dzieciństwo bardzo dawno minęło - było naprawdę WSPANIAŁE.
OdpowiedzUsuńRodzice ciężko pracowali fizycznie, ale nam z siostrą nic nie brakowało na tamtejsze czasy. Czułyśmy o co możemy poprosić rodziców, czy będzie ich stać nam kupić. Tato nie wtrącał się do wychowywania nas, nigdy nie widziałam taty pod wpływem alkoholu, szanowali się, nigdy nie było kłótni, a że ja byłam upartym dzieckiem czasem dostałam ścierką przez łeb od mamy. Byłam z nimi do ostatniej minuty. Uwierzcie mi - życzę wszystkim dzieciom takiego dzieciństwa - swoich nie mam.
Pozdrawiam Ania
Wierzę ci.
UsuńI zazdroszczę.
Chociaż swoje traumy już oswoilam.
śpią śpiochy?
UsuńŻyliśmy skromnie, nie biednie. Moja mama była wspaniałą gospodynią - ja jej do pięt nie dorosłam. Najważniejszy był spokój w domu.
OdpowiedzUsuńNie chciałabym dorastać w dzisiejszych czasach.
Ania
Dogadałabym sie z koleżanką G. :) Może nie pytałabym o traumy, ale drugiego dna szukam i często znajduję... ;))
OdpowiedzUsuń