Baaaardzo polecam ten podkast z onkologiem.
Jest o tym, na czym polega postęp w leczeniu raka i jakie rysują się możliwości w przyszłości. I ja i mój mąż jesteśmy beneficjentami tego postępu. Jakaś dodatkowa nadzieja mi się włączyła..
Wiecie co. Z wiekiem coraz mniej mam cierpliwości do płaskoziemców. Zresztą wszyscy, których znam, co uważają, że raka da się wyleczyć witaminami i lewatywą z kawy, chodzą do dentysty i jak złamią nogę to lecą na ostry dyżur. Tak że ten
Ja mam dzisiaj ciekawe spotkanie z młodą osobą, jeśli się uda to trochę o tym jutro napiszę.
Dzień dobry!
OdpowiedzUsuń\o/?\o/?
]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
\~/*
|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
(_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
zawsze mnie zastanawiali ludzie, którzy boją się szczepionki a palić i pić się nie boją
OdpowiedzUsuńA ci to dopiero są najlepsi!
UsuńPostęp w onkologii, w kardiologii i pewnie w każdej innej dziedzinie medycyny daje nadzieję ( funkcjonowanie systemu opieki zdrowotnej to inna sprawa).A w Poznaniy na Starym, przed ratuszem wczoraj jakiś znany zgromadził tlumy, bo wypędzał demony, usuwał klątwy, no po prostu dusze uzdrawiał🤣i to nie salcesonem🤔( XXI wiek mamy.
OdpowiedzUsuńO rany, coś mnie ominęło, muszę wiedzieć, kto to!!
UsuńTomasz Dorożała. Tyle dobrego, że nie z KK
UsuńPostęp widać na każdym kroku, gdyby moja mama zachorowała dużo później, to pewnie byłaby z nami...
OdpowiedzUsuńNie jestem pewna, jak by było z moją bo ona nie chodziła do lekarzy za bardzo. By żyła, gdyby przy pierwszych objawach się zbadała...
Usuńmoja MJ na szczęście jest hipochondryczką...
UsuńNa szczęście!
UsuńTa lewatywa z kawy to chyba najlepsza na wszystko 😂
OdpowiedzUsuńA wiesz, kiedyś robiło się lewatywy z wody ryżowej. Potem jednak wszedł na rynek Salofalk, także w formie klistieru.
Ja też w życiu robiłam lewatywę, a raczej zmuszono mnie, przy pierwszym porodzie
UsuńDranie
Wiele dekad temu, w latach młodości, kiedy to moja kariera pacjenta trwała w najlepsze funkcjonowały dwa obozy. Jedni byli bardzo za stosowaniem hegaru, klizmy, wlewki czy jak to tam się nazywało te zabiegi, zaś drudzy byli bardzo przeciw. Jak dobrze kojarzę to zwolennicy tychże metod to roczniki okołowojenne które wchodziły w świat medycyny w czasach Bieruta, Ochlaba, czy wczesnego Gomułki.
UsuńGdyby nie postęp w medycynie byłabym dziś ślepa jak kret. Pewnie, że zastrzyk w oko to nic przyjemnego, mimo że nie boli. Ale te zastrzyki, a także usunięcie zaćmy i laseroterapia, sprawiły, że teraz widzę lepiej niż jakieś 20 lat temu.
OdpowiedzUsuńCzytałam też o rysujących się możliwościach leczenia raka trzustki. Niestety, to już nie dla Jacka :(
:(((
UsuńJa też czytałam o tej trzustce i to jest trzęsienie ziemi w onkologii. Literalnie
Ja i mąż również jesteśmy beneficjentami tego postępu.
OdpowiedzUsuńCieszę się z wami!💚
UsuńJakiś rok temu w moich okolicach odnalazłem swojego kolegę ze studiów. Chcieliśmy się spotkać niemniej jegomość nie miał czasu, wyjeżdżał to tam to ówdzie, ciągle czuł się zmęczony. Któregoś razu kontakt zamarł kompletnie. Po długiej przerwie napisał tyle, że ma nowotwór. Sam nie wiedziałem co mam odpowiedzieć bo każdy pomysł który przychodził mi do głowy nie pasował do zastanej sytuacji.
OdpowiedzUsuńW młodości moje zdrowie było dość kruche. Dość regularnie gościłem w przychodniach, poradniach, a niekiedy nie obyło się bez szpitala. Statystyk nie prowadziłem natomiast nie wydaje mi się aby tyle przypadków nowotworów było wśród lokalnej społeczności.
Co do różnych dziwnych metod leczniczych to myślę, że ludzie w skrajnych sytuacjach są gotowi na różne szalone pomysły, a często też ich słabości wykorzystują szamani oferując swoje produkty które mają zdziałać cuda.
No dokładnie jest tak jak piszesz. Szarlatani żerują na nieszczęściu innych
UsuńPs.
Po duch dniach od publikacji moderuję komentarze żeby ich nie przegapić