środa, 10 czerwca 2026

Taka sytuacja

 Agata dowiaduje się, że jej kuzynka, z którą spędziła całe dzieciństwo, była nawet świadkową na jej ślubie, ma bardzo poważnie chorego męża. Mówi, że jest jej bardzo przykro, że (oczywiście) będzie się modlić i takie tam. No i tyle w temacie. Przez rok. Nie ma pytania, jak sprawy, jak M się czuje, czy nie potrzebujesz wsparcia, pomocy, null, zero. I to nie z powodu, że Agata zła kobieta była, no tak się jakoś ułożyło? Zajęta była? Zamodlona..

A nie, odezwała się raz, przedwczoraj, przysyłając linki do "wspaniałych" rekolekcji dla kobiet. Pierwszy link to było dość ekhm ciekawe, bo był o miesiączce i o staraniu się o dziecko, hmmm....Ale ok.  

Kurcze blade. Chyba z nowu weszłam w tryb "oczekiwania". Oczekuję, że ktoś będzie zachowywał tak, jak ja to sobie wyobrażam. Jak ja uważam, że powinien. Niby wiem, że się tak nie powinno, ale się podkurwiłam po dostaniu tych linków. Bardzo zresztą banalnych i nudnych, kompletnie nie dla mnie.

Tyle dobrego, że pomogło mi to w podjęciu pewnej decyzji.

Ale są też fajne sprawy. Najmłodszy kończy dzisiaj 22 lata! Kurczaki, jaki fajny z niego facet! A za rok będzie miał mgr inż przed nazwiskiem:)))

59 komentarzy:

  1. Dzień dobry!
    \o/?\o/?
    ]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
    {_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
    \~/*
    |_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
    (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech...

    Najlepszego dla najmłodszego 🎂🍀

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyjas choroba jest zawsze trudnym tematem. Jedni chca o niej rozmawiac otwarcie, inni unikaja tematu (i nie wazne czy to wlasna choroba czy bliskiego). Zwykle ludzie sie wycofuja we wlasne sprawy. Postronni maja wlasne problemy. Jak chcesz na kogos liczyc to licz na siebie. Nikt inny nie ma obowiazku angazowac sie w cudze problemy jesli nie potrafi pomoc. I raczej nie potrafi: odleglosc w przesyrzeni i czasie, zaufanie do medycyny fachowej, czasem lepiej nie znac szczegolow, wlasna filozofia zycia itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko że ja mam takie doświadczenie, że wszyscy moi znajomi i bliską rodzina stanęli na wysokości zadania. Zawiodłam się tylko na tej części dewocyjnej.

      Ja rozumiem to wycofanie
      Nie rozumiem fanatyzmu religijnego pomijajacego człowieka

      Usuń
    2. Masz wiec doskonale doswiadczenia. Daruj sobie ten jeden przypadek. "Wyjatek potwierdza regule" Wszystko w 'porząsiu'.

      Usuń
    3. Z osobistych powodów to mnie jednak porusza. W rzeczywistości są dnie takie Agaty. Obie dewotki. Kiedyś fajne dziewczyny.

      Zastanawiam się, czy aby na ma pewno ja bym się inaczej zachowała. I tak. Bym się inaczej zachowała.

      Usuń
    4. ... jeden problem: one nie sa Toba, one sa soba :))))

      Usuń
    5. No i ja nawet o tym piszę w poście

      Ale musiałam sobie ulżyć.
      Życie z wkurwem jest niezdrowe

      Usuń
  4. Niechaj synowi szczęście i zdrowie sprzyjają!
    Nieraz przekonałam się, że oczekiwania a rzeczywistość, bardzo się mijają...gdzieś przeczytałam, że musimy zweryfikować oczekiwania, bo rozczarowaniom nie będzie końca.
    No i jak mówi Echo, niektórzy uciekają od cudzych problemów. To ich sposób na spokój lub mają dość swoich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech uciekają ale niech mnie nie wkurwiają😂😂😂

      Dzięki!

      Usuń
  5. Trudny temat. Jakiej pomocy oczekiwałabyś od Agaty, tak konkretnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby zadzwoniła i zapytała co u mnie. I co u eM.
      Żeby zamiast poświęcać czas na wysyłanie mi durnych linków wysłała mi serduszko.

      Usuń

    2. Każdy ma inne oczekiwania, i inne tryby pomocy. Ja np jestem bardziej za konkretną rozmową, przedstawieniem mi faktów, I wtedy oferuję pomoc, także fizycznie. W sensie pójść, załatwić, odciążyć, zatelefonować. Ja też z gatunku tych niewysyłających serduszka, a raczej paczuszki z czymś miłym czy potrzebnym.

      Usuń
    3. Dla mnie najważniejsze jest poczucie, że nie jestem w tym sama. Bardzo wiele osób oferowało konkretną pomoc i wem, że to było bardzo szczere.
      Z powodu odległości Agaty nie mogą mi pomóc fizycznie i to jest ok. Mamy miały ochotę mi coś przysłać też by było bardzo miłe. Choć nie wiem, czy różaniec by mnie zachwycił w tym momencie.
      Ale
      Czemu nie. To też by był znak, że są ze mną w tej sytuacji.

      Usuń
    4. Wiesz, każdy jest jaki jest, I każdy inny. I każdy wierzy w różne siły. Jeśli faktycznie przysłała by ci różaniec, to prawdopodobnie z wiarą w jego moc, z nadzieją, że pomorze. Inni trzymają kciuki i ślą serduszka. To po prostu inne formy bycia z kimś uczuciowo.

      Usuń
    5. Tak, dlatego dodałam ostatnie zdanie.
      Ale nawet tego nie dostałam

      Usuń
  6. nie wiem co ci napisać, staram sie nie narzucać mojej jedynie słusznej interpretacji i nie oceniać...jak wiesz mam z tym kłopot.
    Wszystko zależy od bliskości... ja sobie nie wyobrażam , żebym komuś bliskiemu nie towarzyszyła. Miałam kuzynkę, z którą spędziłam dzieciństwo...jako dorosłe kobiety nie byłyśmy blisko, ot wizyty od święta do święta, gdy zachorowała dzwoniłam, często rozmawiałyśmy...ale nie odważyłam sie pojechać, gdy była już końcówka...myślę o tym często.
    Rybeńko domyślam sie, co cie wkurwia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie oczekuję przyjazdu i gotowania obiadu
      Ale wysłanie emotikonka od czasu do czasu to by było coś...
      A to była naprawdę bardzo bliska relacja

      Usuń
  7. Nadmierna religijność może sugerować, że sobie nie radzi z życiem, z realna utratą itd, co by wyjaśniało jej zachowanie.
    Ale nie dziwie się, że jest Ci przykro.
    Innyglos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio tak jest?
      Bo są dwie Agaty i jedna zdecydowanie wpisuje się w ten schemat...

      Usuń
    2. Nie radzi bądź w ten sposób sobie radzi. Jej życie, cóż nam do niego? I oczywiście napatoczylo mi się powiedzenie o przejściu odcinka w czyichś Butach I potem oceniania. Nie, nie biorę tejże Agaty w obronę, po prostu jej nie znam i nie znam jej motywów postępowania.
      Wiele ludzi zawiodło i mnie, no cóż, mieli powody. Na szczęście jest na tym świecie tyle ludzi, że nie musimy uganiać się za tymi, którzy nas zawiedli, nieprawdaż? Chociaż to boli, znam ten ból.

      Usuń
    3. Och wcale Agaty nie oceniam, tym bardziej że jej przecież nie znam! Przeciwnie, staram sie zrozumiec skad brak empatii dla bliskiej osoby moze sie brac. Pisze tylko o konstukcie teoretycznym powiazania nadmiernej religijnosci z deficytami radzenia sobie w bardziej konstruktywny sposob. Podkreślam - 'nadmiernej'. Ale może też być tak, że owa Agata ma swoje, być może jeszcze większe troski.
      Innyglos

      Usuń
    4. Lucy
      Tak, nie muszę.
      I chyba nie tyle zabolało co wkurzyło. Czuję w tym hipokryzję.
      Jestem zła!

      Usuń
    5. To też może być, jak i przypuszczenie, że kompletnie inne formy pomocy byłyby jej milsze.
      Niestety człowiek ma to do siebie, że wydaje opinie że swojego punktu widzenia czy siedzenia, bo moje jest najmojsze. I nie wykluczam się z takiego czasem zbyt pospiesznego trybu rozumowania.

      Usuń
    6. Zdecydowanie wydałam opinię ze swojego punktu widzenia

      Usuń
    7. I to jest Twoje dobre prawo.
      Jak to było z tą wolnością, że własną kończy się tam, gdzie zaczyna się granicą drugiej osoby?
      Ludzie się zmieniają, z różnych powodów. Może nas to wkurwiaj, jeśli mamy energię na wkurw. Ja często nie mam, co nie znaczy, że nie cierpię z różnych powodów.
      Piszesz, że spędziłyście razem dzieciństwo, nawet swiadkowanie na ślubie było. To były z pewnością wspaniale czasy. Które odeszły.
      Wieloletnie przyjaźnie potykają się o życie, i o to, co życie z nami roboi. Nie ma w tym nic dziwnego, że wieloletnia przyjaźń pasuje jak ulał do konkretnego odcinka życia, a jeśli ten odcinek się kończy, życie diametralnie się zmienia, to ta przyjaźń często odchodzi do lamusa. Realia weryfikują wiele.
      Tu mam też takie smutne doświadczenie, przyjaźń trwająca ćwierć wieku, o to od liceum, czyli już nawet nie "dziecinna od piaskownicy", poszłam się po tym właśnie ćwierć wieku huśtać.
      I co zrobisz, jak nic nie zrobisz? Cierpię do dzisiaj, przyznaje. W końcu nie jestem człowiekiem bez uczuć, ta przyjaźń była mi tak wiele warta, nie mam rodzeństwa, a Krysia, bo tak się nazywa, została starsza siostra klasie maturalnej. O narodzinach jej braciszka, 17 grudnia 1986 roku, pisywałam nablogu, bo co roku ta data przypomina mi jego samobójstwo niecałe 20 lat później. A potem się posypało.
      No cóż, w życiu nie ma gwarancji na nic.
      Ja się cieszę, że mam wokół siebie życzliwych ludzi i wiele z nich są wartościowymi znajomościami. Nawet przytrafiła mi się znajoma z opcją na przyjaciółkę od serca w realu. Ostatnia jej propozycja powaliła mnie z nóg, co też jej powiedziałam, że niezwykłe cenie i w sercu zachowam.

      Usuń
    8. Moja przyjaciółka od przedszkola zniknęła bez słowa z mojego życia kiedy zaszłam w ciążę z pierwszym dzieckiem. Nigdy nie dowiedziałam się, o co kaman.
      Już nie boli,
      Uznałam że to co nas łączyło nie było prawdziwe

      Usuń
    9. Ciąża jako trigger?
      Też być może.
      Różni ludzie reagują różnie na różne okoliczności. Nie tylko nas, opuszczonych, boli, tych, co opuszczają, być może nawet bardziej boli, o czym my niw wiemy, bo skąd?

      Usuń
    10. Nie mam pojęcia
      Może moje szczęście?
      W jej rodzinie wszystko było bardzo dziwne...

      Usuń
    11. Być może. Do tego "dziwne" podłoże rodzinne. Mimo tego była jakiś czas, i to dlugi, mianowana przyjaciółka.

      Usuń
    12. Dorastałyśmy razem
      Ta sama podstawówka
      Ta sama klatka schodowa
      Ciekawa jestem co u niej...

      Usuń
    13. Jednakże dałaś tej przyjaźni odejść. Miałaś powody. Ona widocznie też. Ból był z pewnością obustronny.

      Usuń
    14. Nie zdarza się często, że można ot po prostu powiedzieć, "ja cierpię, bo ona była gupia"

      Usuń
    15. O, ja nie dałam!
      Walczyłam!
      Przez lata szukałam kontaktu
      Jeżeli ona cierpiała to ja nie mam pojęcia dlaczego

      Raz jeden, zaraz po mojej 40 udało mi się nawiązać kontakt, przez Naszą Klasę. Zapytałam w wiadomości, ojej, to Ty?? Napisz coś więcej.
      Odpowiedziała

      Coś więcej.

      To mnie przerosło, za dorosła byłam na takie gierki.

      Usuń
    16. Hm, musiało być coś, co ja przerosło i wolała nie. No ale ja nie psycholog, nie będę diagnozować z kanapy.

      Usuń
  8. Najlepszego dla Młodego! Dawniej myślalam, że wszyscy w jakichs sytuacjach zachowują się tak, jak ja bym postąpiła.No i byłam w błędzie.Ale mamy przecież prawo oczekiwać od bliskich empatii i serdecznosci, bo inaczej będą obcymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może o to chodzi, że jednak są obcy?
      No właśnie
      Czy mamy prawo oczekiwać?

      Usuń
    2. Myślę, że mamy prawo oczekiwać. A w sytuacjach trudnych życie weryfikuje, kto jest tak naprawdę bliski, a kto obcy.

      Usuń
  9. Szczęśliwości i świetlanej przyszłości dla Najmłodszego.
    A jeśli o kuzynkę idzie, też byłabym wkurwiona. Myślę, że jeśli komuś zależy na drugiej osobie, to nawet jak nie wie o co i jak zapytać, jak rozmawiać o poważnej chorobie, o chorym, którego to dotyczy, to zrobi to nawet nieporadnie. Będzie chciał pomóc, porozmawiać.
    Miłego

    OdpowiedzUsuń
  10. Ech Rybko, samo życie. Ludzie spierdalają od choroby tak szybko jak mogą. Chyba boją się zarażenia (to sarkazm oczywiście). Potem powiedzą, że nie wiedzieli co powiedzieć... Można wysłać choćby serduszko. Choroba bardzo weryfikuje znajomości.
    To co napiszę będzie brutalne, ale to moje motto: dzisiaj ja choruję, jutro ty i zapewne to samo cię spotka. I będę cię mieć w dupie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a ja jestem taka, że nie necessary umiała mieć w dupie
      Dlatego pewnie oczekuję...

      Usuń
  11. I najważniejsze!!!!!
    Ty wiesz, że ja wiem. Ty wiesz, że ja jestem. Ty wiesz co ja niedawno przeszłam. Wiesz, że ZAWSZE jestem. Nawet jak leżę na podłodze i płaczę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mojej koleżanki córeczka (lat 12) popełniła samobójstwo. Powiem ci, że bardzo bardzo się bałam z nią spotkać, a kiedy jechałam na to spotkanie, bo nie mogłam jej tak zostawić, właśnie zdarzył się
    mój wypadek i myślę, że to dlatego, że miałam głowę gdzie indziej, nie miałam refleksu i nie zahamowałam na czas, jak mi chłopak wyskoczył. A może bałam się go przejechać, bo ta dziewczynka była w mojej głowie.
    Ludzie się boją cierpienia, cudzego także.
    Innygłos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jak się boją!
      Nie każdy ma siłę towarzyszyć tak bezpośrednio i ja to rozumiem
      Ale wysłać serduszko?
      Z plotek wiedzą, że nikt nie leży w hospicjum. W tym momencie...

      Usuń
    2. Rybko, a ona w ogóle wie, że tak bardzo na to serduszko czekałaś, że to twoja forma przyjmowana dobrych życzeń? Się pytam, bo ja np serduszko tak przesłane, na wysokości bym nie wychwalała i sama jakiś nie wysyłam. Wolę rozmowę, list, mail. No tak już mam.

      Usuń
    3. Ale proszę bardzo, chętnie od niej dostanę jakikolwiek znak, że o mnie myśli i się troszczy. Też bym wolała rozmowę albo list
      Mówię o planie minimum

      Usuń
  13. Ludzie mają prawo oczekiwać od bliskich ( niekoniecznie z okazji więzów krwi) życzliwości i wsparcia.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie każdy potrafi dać wsparcie. Nie jest to zła wola tylko właśnie jakiś taki niepotrafizm.
    Najlepszego Twojemu najmłodszego!❤️🌹❤️
    Mojemu Jedynakowi dziś stuknęło 46. Kiedy to zleciało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O!
      Wszystkiego najlepszego dla jedynaka!

      Ps. Jakie to wygodne czasem powiedzieć, ojej, nie potrafię

      Usuń
  15. A ja miewam oczekiwania w stosunku do innych . I uważam że są usprawiedliwione zażyłością. Tak jak nie dziwi mnie że ktoś bliski ma oczekiwania wobec mnie. Uważam że mogę oczekiwać pomocy i wsparcia i sama też je oferuje. I jak 10 lat temu nie dostałam mikrowsparcia od teoretycznie bliskiej osoby ( a wrecz ktos olał moja tragedię i sprawił być może bezmyślnie ze było mi gorzej) to do dziś nie mogę wybaczyc, zapomnieć i to już nie jest bliski. Ot, ktoś kogo znam.

    Najlepszosci dla syna!!!

    Cypel

    OdpowiedzUsuń