Agata dowiaduje się, że jej kuzynka, z którą spędziła całe dzieciństwo, była nawet świadkową na jej ślubie, ma bardzo poważnie chorego męża. Mówi, że jest jej bardzo przykro, że (oczywiście) będzie się modlić i takie tam. No i tyle w temacie. Przez rok. Nie ma pytania, jak sprawy, jak M się czuje, czy nie potrzebujesz wsparcia, pomocy, null, zero. I to nie z powodu, że Agata zła kobieta była, no tak się jakoś ułożyło? Zajęta była? Zamodlona..
A nie, odezwała się raz, przedwczoraj, przysyłając linki do "wspaniałych" rekolekcji dla kobiet. Pierwszy link to było dość ekhm ciekawe, bo był o miesiączce i o staraniu się o dziecko, hmmm....Ale ok.
Kurcze blade. Chyba z nowu weszłam w tryb "oczekiwania". Oczekuję, że ktoś będzie zachowywał tak, jak ja to sobie wyobrażam. Jak ja uważam, że powinien. Niby wiem, że się tak nie powinno, ale się podkurwiłam po dostaniu tych linków. Bardzo zresztą banalnych i nudnych, kompletnie nie dla mnie.
Tyle dobrego, że pomogło mi to w podjęciu pewnej decyzji.
Ale są też fajne sprawy. Najmłodszy kończy dzisiaj 22 lata! Kurczaki, jaki fajny z niego facet! A za rok będzie miał mgr inż przed nazwiskiem:)))
Dzień dobry!
OdpowiedzUsuń\o/?\o/?
]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
\~/*
|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
(_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
Ech...
OdpowiedzUsuńNajlepszego dla najmłodszego 🎂🍀
Dzięki:))
UsuńSto lat dla najmłodszego! 🎂
OdpowiedzUsuńDziękuję:))
UsuńCzyjas choroba jest zawsze trudnym tematem. Jedni chca o niej rozmawiac otwarcie, inni unikaja tematu (i nie wazne czy to wlasna choroba czy bliskiego). Zwykle ludzie sie wycofuja we wlasne sprawy. Postronni maja wlasne problemy. Jak chcesz na kogos liczyc to licz na siebie. Nikt inny nie ma obowiazku angazowac sie w cudze problemy jesli nie potrafi pomoc. I raczej nie potrafi: odleglosc w przesyrzeni i czasie, zaufanie do medycyny fachowej, czasem lepiej nie znac szczegolow, wlasna filozofia zycia itp.
OdpowiedzUsuńTylko że ja mam takie doświadczenie, że wszyscy moi znajomi i bliską rodzina stanęli na wysokości zadania. Zawiodłam się tylko na tej części dewocyjnej.
UsuńJa rozumiem to wycofanie
Nie rozumiem fanatyzmu religijnego pomijajacego człowieka
Masz wiec doskonale doswiadczenia. Daruj sobie ten jeden przypadek. "Wyjatek potwierdza regule" Wszystko w 'porząsiu'.
UsuńZ osobistych powodów to mnie jednak porusza. W rzeczywistości są dnie takie Agaty. Obie dewotki. Kiedyś fajne dziewczyny.
UsuńZastanawiam się, czy aby na ma pewno ja bym się inaczej zachowała. I tak. Bym się inaczej zachowała.
... jeden problem: one nie sa Toba, one sa soba :))))
UsuńNo i ja nawet o tym piszę w poście
UsuńAle musiałam sobie ulżyć.
Życie z wkurwem jest niezdrowe
Niechaj synowi szczęście i zdrowie sprzyjają!
OdpowiedzUsuńNieraz przekonałam się, że oczekiwania a rzeczywistość, bardzo się mijają...gdzieś przeczytałam, że musimy zweryfikować oczekiwania, bo rozczarowaniom nie będzie końca.
No i jak mówi Echo, niektórzy uciekają od cudzych problemów. To ich sposób na spokój lub mają dość swoich.
Niech uciekają ale niech mnie nie wkurwiają😂😂😂
UsuńDzięki!
Trudny temat. Jakiej pomocy oczekiwałabyś od Agaty, tak konkretnie?
OdpowiedzUsuńŻeby zadzwoniła i zapytała co u mnie. I co u eM.
UsuńŻeby zamiast poświęcać czas na wysyłanie mi durnych linków wysłała mi serduszko.
UsuńKażdy ma inne oczekiwania, i inne tryby pomocy. Ja np jestem bardziej za konkretną rozmową, przedstawieniem mi faktów, I wtedy oferuję pomoc, także fizycznie. W sensie pójść, załatwić, odciążyć, zatelefonować. Ja też z gatunku tych niewysyłających serduszka, a raczej paczuszki z czymś miłym czy potrzebnym.
Dla mnie najważniejsze jest poczucie, że nie jestem w tym sama. Bardzo wiele osób oferowało konkretną pomoc i wem, że to było bardzo szczere.
UsuńZ powodu odległości Agaty nie mogą mi pomóc fizycznie i to jest ok. Mamy miały ochotę mi coś przysłać też by było bardzo miłe. Choć nie wiem, czy różaniec by mnie zachwycił w tym momencie.
Ale
Czemu nie. To też by był znak, że są ze mną w tej sytuacji.
Wiesz, każdy jest jaki jest, I każdy inny. I każdy wierzy w różne siły. Jeśli faktycznie przysłała by ci różaniec, to prawdopodobnie z wiarą w jego moc, z nadzieją, że pomorze. Inni trzymają kciuki i ślą serduszka. To po prostu inne formy bycia z kimś uczuciowo.
UsuńPomoże
UsuńTak, dlatego dodałam ostatnie zdanie.
UsuńAle nawet tego nie dostałam
nie wiem co ci napisać, staram sie nie narzucać mojej jedynie słusznej interpretacji i nie oceniać...jak wiesz mam z tym kłopot.
OdpowiedzUsuńWszystko zależy od bliskości... ja sobie nie wyobrażam , żebym komuś bliskiemu nie towarzyszyła. Miałam kuzynkę, z którą spędziłam dzieciństwo...jako dorosłe kobiety nie byłyśmy blisko, ot wizyty od święta do święta, gdy zachorowała dzwoniłam, często rozmawiałyśmy...ale nie odważyłam sie pojechać, gdy była już końcówka...myślę o tym często.
Rybeńko domyślam sie, co cie wkurwia.
Ja nie oczekuję przyjazdu i gotowania obiadu
UsuńAle wysłanie emotikonka od czasu do czasu to by było coś...
A to była naprawdę bardzo bliska relacja
Nadmierna religijność może sugerować, że sobie nie radzi z życiem, z realna utratą itd, co by wyjaśniało jej zachowanie.
OdpowiedzUsuńAle nie dziwie się, że jest Ci przykro.
Innyglos
Serio tak jest?
UsuńBo są dwie Agaty i jedna zdecydowanie wpisuje się w ten schemat...
Nie radzi bądź w ten sposób sobie radzi. Jej życie, cóż nam do niego? I oczywiście napatoczylo mi się powiedzenie o przejściu odcinka w czyichś Butach I potem oceniania. Nie, nie biorę tejże Agaty w obronę, po prostu jej nie znam i nie znam jej motywów postępowania.
UsuńWiele ludzi zawiodło i mnie, no cóż, mieli powody. Na szczęście jest na tym świecie tyle ludzi, że nie musimy uganiać się za tymi, którzy nas zawiedli, nieprawdaż? Chociaż to boli, znam ten ból.
Och wcale Agaty nie oceniam, tym bardziej że jej przecież nie znam! Przeciwnie, staram sie zrozumiec skad brak empatii dla bliskiej osoby moze sie brac. Pisze tylko o konstukcie teoretycznym powiazania nadmiernej religijnosci z deficytami radzenia sobie w bardziej konstruktywny sposob. Podkreślam - 'nadmiernej'. Ale może też być tak, że owa Agata ma swoje, być może jeszcze większe troski.
UsuńInnyglos
Lucy
UsuńTak, nie muszę.
I chyba nie tyle zabolało co wkurzyło. Czuję w tym hipokryzję.
Jestem zła!
To też może być, jak i przypuszczenie, że kompletnie inne formy pomocy byłyby jej milsze.
UsuńNiestety człowiek ma to do siebie, że wydaje opinie że swojego punktu widzenia czy siedzenia, bo moje jest najmojsze. I nie wykluczam się z takiego czasem zbyt pospiesznego trybu rozumowania.
Zdecydowanie wydałam opinię ze swojego punktu widzenia
UsuńI to jest Twoje dobre prawo.
UsuńJak to było z tą wolnością, że własną kończy się tam, gdzie zaczyna się granicą drugiej osoby?
Ludzie się zmieniają, z różnych powodów. Może nas to wkurwiaj, jeśli mamy energię na wkurw. Ja często nie mam, co nie znaczy, że nie cierpię z różnych powodów.
Piszesz, że spędziłyście razem dzieciństwo, nawet swiadkowanie na ślubie było. To były z pewnością wspaniale czasy. Które odeszły.
Wieloletnie przyjaźnie potykają się o życie, i o to, co życie z nami roboi. Nie ma w tym nic dziwnego, że wieloletnia przyjaźń pasuje jak ulał do konkretnego odcinka życia, a jeśli ten odcinek się kończy, życie diametralnie się zmienia, to ta przyjaźń często odchodzi do lamusa. Realia weryfikują wiele.
Tu mam też takie smutne doświadczenie, przyjaźń trwająca ćwierć wieku, o to od liceum, czyli już nawet nie "dziecinna od piaskownicy", poszłam się po tym właśnie ćwierć wieku huśtać.
I co zrobisz, jak nic nie zrobisz? Cierpię do dzisiaj, przyznaje. W końcu nie jestem człowiekiem bez uczuć, ta przyjaźń była mi tak wiele warta, nie mam rodzeństwa, a Krysia, bo tak się nazywa, została starsza siostra klasie maturalnej. O narodzinach jej braciszka, 17 grudnia 1986 roku, pisywałam nablogu, bo co roku ta data przypomina mi jego samobójstwo niecałe 20 lat później. A potem się posypało.
No cóż, w życiu nie ma gwarancji na nic.
Ja się cieszę, że mam wokół siebie życzliwych ludzi i wiele z nich są wartościowymi znajomościami. Nawet przytrafiła mi się znajoma z opcją na przyjaciółkę od serca w realu. Ostatnia jej propozycja powaliła mnie z nóg, co też jej powiedziałam, że niezwykłe cenie i w sercu zachowam.
Moja przyjaciółka od przedszkola zniknęła bez słowa z mojego życia kiedy zaszłam w ciążę z pierwszym dzieckiem. Nigdy nie dowiedziałam się, o co kaman.
UsuńJuż nie boli,
Uznałam że to co nas łączyło nie było prawdziwe
Ciąża jako trigger?
UsuńTeż być może.
Różni ludzie reagują różnie na różne okoliczności. Nie tylko nas, opuszczonych, boli, tych, co opuszczają, być może nawet bardziej boli, o czym my niw wiemy, bo skąd?
Nie mam pojęcia
UsuńMoże moje szczęście?
W jej rodzinie wszystko było bardzo dziwne...
Być może. Do tego "dziwne" podłoże rodzinne. Mimo tego była jakiś czas, i to dlugi, mianowana przyjaciółka.
UsuńDorastałyśmy razem
UsuńTa sama podstawówka
Ta sama klatka schodowa
Ciekawa jestem co u niej...
Jednakże dałaś tej przyjaźni odejść. Miałaś powody. Ona widocznie też. Ból był z pewnością obustronny.
UsuńNie zdarza się często, że można ot po prostu powiedzieć, "ja cierpię, bo ona była gupia"
UsuńO, ja nie dałam!
UsuńWalczyłam!
Przez lata szukałam kontaktu
Jeżeli ona cierpiała to ja nie mam pojęcia dlaczego
Raz jeden, zaraz po mojej 40 udało mi się nawiązać kontakt, przez Naszą Klasę. Zapytałam w wiadomości, ojej, to Ty?? Napisz coś więcej.
Odpowiedziała
Coś więcej.
To mnie przerosło, za dorosła byłam na takie gierki.
Hm, musiało być coś, co ja przerosło i wolała nie. No ale ja nie psycholog, nie będę diagnozować z kanapy.
UsuńNajlepszego dla Młodego! Dawniej myślalam, że wszyscy w jakichs sytuacjach zachowują się tak, jak ja bym postąpiła.No i byłam w błędzie.Ale mamy przecież prawo oczekiwać od bliskich empatii i serdecznosci, bo inaczej będą obcymi.
OdpowiedzUsuńMoże o to chodzi, że jednak są obcy?
UsuńNo właśnie
Czy mamy prawo oczekiwać?
Myślę, że mamy prawo oczekiwać. A w sytuacjach trudnych życie weryfikuje, kto jest tak naprawdę bliski, a kto obcy.
UsuńAno
UsuńSzczęśliwości i świetlanej przyszłości dla Najmłodszego.
OdpowiedzUsuńA jeśli o kuzynkę idzie, też byłabym wkurwiona. Myślę, że jeśli komuś zależy na drugiej osobie, to nawet jak nie wie o co i jak zapytać, jak rozmawiać o poważnej chorobie, o chorym, którego to dotyczy, to zrobi to nawet nieporadnie. Będzie chciał pomóc, porozmawiać.
Miłego
Też mi się tak wydaje
UsuńEch Rybko, samo życie. Ludzie spierdalają od choroby tak szybko jak mogą. Chyba boją się zarażenia (to sarkazm oczywiście). Potem powiedzą, że nie wiedzieli co powiedzieć... Można wysłać choćby serduszko. Choroba bardzo weryfikuje znajomości.
OdpowiedzUsuńTo co napiszę będzie brutalne, ale to moje motto: dzisiaj ja choruję, jutro ty i zapewne to samo cię spotka. I będę cię mieć w dupie.
No a ja jestem taka, że nie necessary umiała mieć w dupie
UsuńDlatego pewnie oczekuję...
I najważniejsze!!!!!
OdpowiedzUsuńTy wiesz, że ja wiem. Ty wiesz, że ja jestem. Ty wiesz co ja niedawno przeszłam. Wiesz, że ZAWSZE jestem. Nawet jak leżę na podłodze i płaczę.
💚💚💚💚☀️☀️☀️☀️
UsuńMojej koleżanki córeczka (lat 12) popełniła samobójstwo. Powiem ci, że bardzo bardzo się bałam z nią spotkać, a kiedy jechałam na to spotkanie, bo nie mogłam jej tak zostawić, właśnie zdarzył się
OdpowiedzUsuńmój wypadek i myślę, że to dlatego, że miałam głowę gdzie indziej, nie miałam refleksu i nie zahamowałam na czas, jak mi chłopak wyskoczył. A może bałam się go przejechać, bo ta dziewczynka była w mojej głowie.
Ludzie się boją cierpienia, cudzego także.
Innygłos
I to jak się boją!
UsuńNie każdy ma siłę towarzyszyć tak bezpośrednio i ja to rozumiem
Ale wysłać serduszko?
Z plotek wiedzą, że nikt nie leży w hospicjum. W tym momencie...
Rybko, a ona w ogóle wie, że tak bardzo na to serduszko czekałaś, że to twoja forma przyjmowana dobrych życzeń? Się pytam, bo ja np serduszko tak przesłane, na wysokości bym nie wychwalała i sama jakiś nie wysyłam. Wolę rozmowę, list, mail. No tak już mam.
UsuńAle proszę bardzo, chętnie od niej dostanę jakikolwiek znak, że o mnie myśli i się troszczy. Też bym wolała rozmowę albo list
UsuńMówię o planie minimum
Ludzie mają prawo oczekiwać od bliskich ( niekoniecznie z okazji więzów krwi) życzliwości i wsparcia.
OdpowiedzUsuńDzięki
UsuńNo chyba tak...
Nie podpisałem się - Mietek.
Usuń