Kiedy prawie 30 lat temu przyjechaliśmy do lux w niedzielę wszystkie sklepy były pozamykane a na dodatek dzień przed niedzielą czy świętem były czynne krócej. Było to zaskakujące i pamiętam, że 15go sierpnia 1997 roku cały dzień jedliśmy ryż bo nie było gdzie kupić bagietki.
Bardzo szybko się przyzwyczailiśmy i pokochaliśmy niedziele bez zakupów i tłoku na drogach. Kibicowałam zmianom w Polsce.
Powolutku się to zmieniało i od dawna można w lux w niedzielę do 13 zrobić zakupy spożywcze. W niedużym sklepie. A teraz nawet w dużym Auchan...
No i właśnie dowiedziałam się o kolejnym dużym, no, może średnim, spożywczaku, będzie czynny w niedzielę do 21 🙈
Nie podoba mi się to.
Choć dziś będę szukała kwiatów, bo przyjaciółka kończy 70 lat i się ukrywa ale ja jej nie zapomniałam 😜
Dzień dobry!
OdpowiedzUsuń\o/?\o/?
]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
\~/*
|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
(_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
Zgadzam się - nie tylko zakupami człowiek żyje.
OdpowiedzUsuńW Australii supermarkety są otwarte w niedzielę tak jak w dni powszednie.
Skutek uboczny - to wyeliminowało z gry wiele małych, rodzinnych sklepików bo oni nie mają siły pracować 7 dni w tygodniu.
I o to właśnie chodziło.
No właśnie...
Usuńi co z tego? nic
OdpowiedzUsuńJakże błyskotliwy komentarz
UsuńByło dużo krzyku, ale wszyscy się przyzwyczaili, choć rozumiem tych, którzy wola kupować w niedziele, są tez tacy, którzy wolą pracować w niedziele, a inny dzień mieć wolny.
OdpowiedzUsuńJa zakupów o 22 nie robię, ale wiele osób tak.
Unikam małych sklepików, bo ciasno, czasami brzydko pachnie, obsługa długo trwa, a brak klimatyzacji, to dziś masakra...
Moja kuzynka ma mamy sklepik, jest w nim klimatyzacja. Mimo że są niedaleko jakieś duże sklepy ludzie lubią do niej przychodzić. W niedzielę zamyka
UsuńJotka, a ja staram się kupować w małych sklepikach i do tego płacę gotówką, by ratować polski handel i polskiego przedsiębiorcę.
Usuńanonimowa72
Miałam taki sklep pod balkonem, dostawy od 4-6 rano, warzywa i owoce zwiędnięte, ceny z kosmosu, pani nie ukrywała, ze zarabia głównie na alkoholu, co było słychać i czuć. Na szczęście już sklepu nie ma.
Usuńjotka
U nas duze sieci sklepowe, w duzych miastach, czynne sa na calodobowo. To pozostalosc po pandemii. Male sklepiki przy stacjach benzynowych w zasadzie tez maja dlugie godziny pracy, wieksze tez na okraglo. Mnie sie to podoba.
OdpowiedzUsuńJakie to ma znaczenie czy w niedziele lub czy noca? Sa kupujacy to interes sie kreci.
A co z nocnymi lokalami? Tez piwinny dzialac tylko w dzien i od poniedzialku do piatku?
Każdy ma prawo do swojej opinii. Mnie się zdawało, że jest wystarczająco dużo awaryjnych sklepów i nie trzeba ich mnożyć.
UsuńCo do lokali, w lux dużo jest w niedzielę zamkniętych restauracji, bo ludzie nie bardzo w niedzielę, zwłaszcza wieczorem, wychodzą.
:))) Niestety tu podobnie dzialaja kawiarnie czy restauracje, w niedziele zamkniete a szczytem "dobrej obslugi klienta" byl urlop letni pracownikow restauracji w okresie najbardziej turystycznym. Ale nic to, rowniez szpitale, przychodnie czy urzedy w okresie letnich urlopow maja okrojona dzialalnosc. Strach sie bac, ze sie latem zachoruje i ... przejdzie na wieczny urlop w niebie. :)))
UsuńKazdy kraj pewno ma swoje zasady urlopowo-otwartosciowe.
W danym kraju dzialac nalezy wedlug krajowych zasad :))).
Mnie bardzo denerwuje, że w niedzielę w stolicy nie ma prawie miejsc, gdzie się pójdzie na kawę. Takie sztandarowe miejsca w niedzielę są zamknięte i ja tego nie ogarniam.
UsuńA niestety, te urlopowe czasy w szpitalach faktycznie są załamujące. Nie miło doświadczyliśmy tego wokół Wielkanocny...
Nie oburza mnie praca w niedzielę, sama przez wiele lat pracowałam (chociaż nie w handlu) i gdyby mi bardzo przeszkadzało, to bym zmieniła. Ale wolałam mieć wolny piątek, inni wybrali wolny poniedziałek 🙂
OdpowiedzUsuńU nas też są sieci czynne całodobowo i często robiłam zakupy w środku nocy wracając z pracy i to była najlepsza pora - towar już na półkach, a ludzi pojedyncze egzemplarze 😉 W niedzielę sklepy też czynne, ale od 11:00-17:00.
W nocy w lux wszyscy śpią 😜😁😁
UsuńNie ma nocnych sklepów. Może na autostradzie na stacjach benzynowych można się w coś zaopatrzyć.
Bo Wasze całe Lux mniejsze od jednej londyńskiej dzielnicy 🤪😈😂
UsuńAle bardziej urocze😜
UsuńA to już co kto lubi 😁 Ale nie zaprzeczam, bo nie widziałam 😃 Może kiedyś się uda... 🤞
UsuńZ Londka rzut beretem!
UsuńLubię Londyn. Ale mieszkać w nim bym nie chciała
W Irlandii w drugą stronę. Podobno kiedyś zakupów nie można było zrobić w niedzielę ani żadne święta, a przed świętami wszystko zamykano wcześniej. Zmieniło się to bardzo w ostatnich 20 latach, już za "kadencji" mojego męża. Teraz zaskakują nas zamknięte restauracje w bank holiday, ale i to się zmienia, bo migranci nie mają problemu z pracą w te dni. Bardzo mnie drażni podejście "niedzielne", podobnie jak typowe godziny otwarcia 9-5, zakładające, że w domu zawsze jest jakaś osoba niepracująca, zależna od wypłaty innych osób, która ogarnie zakupy, czy kontakt z gminą.
OdpowiedzUsuńA ja lubię spokój niedzielny. Absolutnie nie z powodów religijnych. Wiem od ludzi pracujących w handlu że te niedzielne dyżury są dla nich naprawdę ciężkie.
UsuńAle to o czym piszesz na końcu to mnie też wkurza. Na szczęście coraz więcej rzeczy można załatwić online
W ramach oszczędności placówka poczty u mnie otwarta jest od 9 do 15. Placówka banku (jedna jedyna) od 9 do 16. Ni w kij ni w dupę. W ramach założenia, że nikt nie musi pracować....
UsuńW Poznaniu Żabki czynne i w niedziele, i w święta, i te z obslugą, i te bezzałogowe.A namnożylo się ich bez liku.
OdpowiedzUsuńŻabki to wiadomo
UsuńI to jest dla mnie ok
W pobliżu mnie było kiedyś kilka małych sklepików. Trzy dosłownie o minutę od mojego bloku, w bloku sąsiednim. Był spożywczy, papierniczy, potem dodano do niego pasmanterię, kosmetyki, w końcu mięsny, był warzywniczy, teraz została tylko piekarnia (sieciówka) i mały sklep typu mydło i powidło po drugiej stronie ulicy. Odkąd w pobliżu jest kilka dużych sklepów, małe nie wytrzymują konkurencji. Ten, który został, działa, bo jest wygodny, zawsze można kupić coś, o czym się zapomniało. Poza tym na naszym osiedlu przeważają emeryci, którzy nie lubią - albo nie mogą - daleko chodzić po zakupy. Nie jest czynny w niedzielę, piekarnia też nie.
OdpowiedzUsuńMnie nie przeszkadza, że w niedziele wszystko (no, prawie) pozamykane. Córka czasem narzeka, bo ona pracuje na okrągło i często wyjeżdża, ale ma w pobliżu żabkę (oczywiście!) i jeszcze jeden sklep czynny na okrągło, więc narzeka coraz mniej ;)
OdpowiedzUsuńWłaściwie to nawet dwie żabki bardzo blisko :D
UsuńMysle,że to rynek powinien regulować takie sprawy,a nie urzednicy.Ja jestem za "handlowymi" niedzielami,głównie z przyczyn ekonomicznych. Często się mówi o ochronie praw pracowniczych w kontekscie pracy w sklepach,ale jakos nikt sie nie martwi o pracownikow hoteli,restauracji,basenow,barow itp...o szpitalach nie mowiąc,Blisko mnie jedyny sklep otwarty zawsze to mały "sieciowy" alkoholowy, znamienne:)) Generalnie ,wiadomo - pracownik nie powinien być zmuszany do pracy w niedzielę. To jego wybór pomiędzy wolną niedzielą, a pracą w niedzielę za wyższą płacę i dodatkowym dniem wolnym w tygodniu.
OdpowiedzUsuń