niedziela, 7 czerwca 2026

Niedzielny handel

 Kiedy prawie 30 lat temu przyjechaliśmy do lux w niedzielę wszystkie sklepy były pozamykane a na dodatek dzień przed niedzielą czy świętem były czynne krócej. Było to zaskakujące i pamiętam, że 15go sierpnia 1997 roku cały dzień jedliśmy ryż bo nie było gdzie kupić bagietki. 

Bardzo szybko się przyzwyczailiśmy i pokochaliśmy niedziele bez zakupów i tłoku na drogach. Kibicowałam zmianom w Polsce. 

Powolutku się to zmieniało i od dawna można w lux w niedzielę do 13 zrobić zakupy spożywcze. W niedużym sklepie. A teraz nawet w dużym Auchan...

No i właśnie dowiedziałam się o kolejnym dużym, no,  może średnim, spożywczaku, będzie czynny w niedzielę do 21 🙈

Nie podoba mi się to. 

Choć dziś będę szukała kwiatów, bo przyjaciółka kończy 70 lat i się ukrywa ale ja jej nie zapomniałam 😜

28 komentarzy:

  1. Dzień dobry!
    \o/?\o/?
    ]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
    {_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
    \~/*
    |_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
    (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się - nie tylko zakupami człowiek żyje.
    W Australii supermarkety są otwarte w niedzielę tak jak w dni powszednie.
    Skutek uboczny - to wyeliminowało z gry wiele małych, rodzinnych sklepików bo oni nie mają siły pracować 7 dni w tygodniu.
    I o to właśnie chodziło.

    OdpowiedzUsuń
  3. i co z tego? nic

    OdpowiedzUsuń
  4. Było dużo krzyku, ale wszyscy się przyzwyczaili, choć rozumiem tych, którzy wola kupować w niedziele, są tez tacy, którzy wolą pracować w niedziele, a inny dzień mieć wolny.
    Ja zakupów o 22 nie robię, ale wiele osób tak.
    Unikam małych sklepików, bo ciasno, czasami brzydko pachnie, obsługa długo trwa, a brak klimatyzacji, to dziś masakra...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja kuzynka ma mamy sklepik, jest w nim klimatyzacja. Mimo że są niedaleko jakieś duże sklepy ludzie lubią do niej przychodzić. W niedzielę zamyka

      Usuń
    2. Jotka, a ja staram się kupować w małych sklepikach i do tego płacę gotówką, by ratować polski handel i polskiego przedsiębiorcę.
      anonimowa72

      Usuń
    3. Miałam taki sklep pod balkonem, dostawy od 4-6 rano, warzywa i owoce zwiędnięte, ceny z kosmosu, pani nie ukrywała, ze zarabia głównie na alkoholu, co było słychać i czuć. Na szczęście już sklepu nie ma.
      jotka

      Usuń
  5. U nas duze sieci sklepowe, w duzych miastach, czynne sa na calodobowo. To pozostalosc po pandemii. Male sklepiki przy stacjach benzynowych w zasadzie tez maja dlugie godziny pracy, wieksze tez na okraglo. Mnie sie to podoba.
    Jakie to ma znaczenie czy w niedziele lub czy noca? Sa kupujacy to interes sie kreci.
    A co z nocnymi lokalami? Tez piwinny dzialac tylko w dzien i od poniedzialku do piatku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma prawo do swojej opinii. Mnie się zdawało, że jest wystarczająco dużo awaryjnych sklepów i nie trzeba ich mnożyć.

      Co do lokali, w lux dużo jest w niedzielę zamkniętych restauracji, bo ludzie nie bardzo w niedzielę, zwłaszcza wieczorem, wychodzą.

      Usuń
    2. :))) Niestety tu podobnie dzialaja kawiarnie czy restauracje, w niedziele zamkniete a szczytem "dobrej obslugi klienta" byl urlop letni pracownikow restauracji w okresie najbardziej turystycznym. Ale nic to, rowniez szpitale, przychodnie czy urzedy w okresie letnich urlopow maja okrojona dzialalnosc. Strach sie bac, ze sie latem zachoruje i ... przejdzie na wieczny urlop w niebie. :)))
      Kazdy kraj pewno ma swoje zasady urlopowo-otwartosciowe.
      W danym kraju dzialac nalezy wedlug krajowych zasad :))).

      Usuń
    3. Mnie bardzo denerwuje, że w niedzielę w stolicy nie ma prawie miejsc, gdzie się pójdzie na kawę. Takie sztandarowe miejsca w niedzielę są zamknięte i ja tego nie ogarniam.
      A niestety, te urlopowe czasy w szpitalach faktycznie są załamujące. Nie miło doświadczyliśmy tego wokół Wielkanocny...

      Usuń
  6. Nie oburza mnie praca w niedzielę, sama przez wiele lat pracowałam (chociaż nie w handlu) i gdyby mi bardzo przeszkadzało, to bym zmieniła. Ale wolałam mieć wolny piątek, inni wybrali wolny poniedziałek 🙂
    U nas też są sieci czynne całodobowo i często robiłam zakupy w środku nocy wracając z pracy i to była najlepsza pora - towar już na półkach, a ludzi pojedyncze egzemplarze 😉 W niedzielę sklepy też czynne, ale od 11:00-17:00.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W nocy w lux wszyscy śpią 😜😁😁
      Nie ma nocnych sklepów. Może na autostradzie na stacjach benzynowych można się w coś zaopatrzyć.

      Usuń
    2. Bo Wasze całe Lux mniejsze od jednej londyńskiej dzielnicy 🤪😈😂

      Usuń
    3. Ale bardziej urocze😜

      Usuń
    4. A to już co kto lubi 😁 Ale nie zaprzeczam, bo nie widziałam 😃 Może kiedyś się uda... 🤞

      Usuń
    5. Z Londka rzut beretem!

      Lubię Londyn. Ale mieszkać w nim bym nie chciała

      Usuń
  7. W Irlandii w drugą stronę. Podobno kiedyś zakupów nie można było zrobić w niedzielę ani żadne święta, a przed świętami wszystko zamykano wcześniej. Zmieniło się to bardzo w ostatnich 20 latach, już za "kadencji" mojego męża. Teraz zaskakują nas zamknięte restauracje w bank holiday, ale i to się zmienia, bo migranci nie mają problemu z pracą w te dni. Bardzo mnie drażni podejście "niedzielne", podobnie jak typowe godziny otwarcia 9-5, zakładające, że w domu zawsze jest jakaś osoba niepracująca, zależna od wypłaty innych osób, która ogarnie zakupy, czy kontakt z gminą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubię spokój niedzielny. Absolutnie nie z powodów religijnych. Wiem od ludzi pracujących w handlu że te niedzielne dyżury są dla nich naprawdę ciężkie.

      Ale to o czym piszesz na końcu to mnie też wkurza. Na szczęście coraz więcej rzeczy można załatwić online

      Usuń
    2. W ramach oszczędności placówka poczty u mnie otwarta jest od 9 do 15. Placówka banku (jedna jedyna) od 9 do 16. Ni w kij ni w dupę. W ramach założenia, że nikt nie musi pracować....

      Usuń
  8. W Poznaniu Żabki czynne i w niedziele, i w święta, i te z obslugą, i te bezzałogowe.A namnożylo się ich bez liku.

    OdpowiedzUsuń
  9. W pobliżu mnie było kiedyś kilka małych sklepików. Trzy dosłownie o minutę od mojego bloku, w bloku sąsiednim. Był spożywczy, papierniczy, potem dodano do niego pasmanterię, kosmetyki, w końcu mięsny, był warzywniczy, teraz została tylko piekarnia (sieciówka) i mały sklep typu mydło i powidło po drugiej stronie ulicy. Odkąd w pobliżu jest kilka dużych sklepów, małe nie wytrzymują konkurencji. Ten, który został, działa, bo jest wygodny, zawsze można kupić coś, o czym się zapomniało. Poza tym na naszym osiedlu przeważają emeryci, którzy nie lubią - albo nie mogą - daleko chodzić po zakupy. Nie jest czynny w niedzielę, piekarnia też nie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie nie przeszkadza, że w niedziele wszystko (no, prawie) pozamykane. Córka czasem narzeka, bo ona pracuje na okrągło i często wyjeżdża, ale ma w pobliżu żabkę (oczywiście!) i jeszcze jeden sklep czynny na okrągło, więc narzeka coraz mniej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to nawet dwie żabki bardzo blisko :D

      Usuń
  11. Mysle,że to rynek powinien regulować takie sprawy,a nie urzednicy.Ja jestem za "handlowymi" niedzielami,głównie z przyczyn ekonomicznych. Często się mówi o ochronie praw pracowniczych w kontekscie pracy w sklepach,ale jakos nikt sie nie martwi o pracownikow hoteli,restauracji,basenow,barow itp...o szpitalach nie mowiąc,Blisko mnie jedyny sklep otwarty zawsze to mały "sieciowy" alkoholowy, znamienne:)) Generalnie ,wiadomo - pracownik nie powinien być zmuszany do pracy w niedzielę. To jego wybór pomiędzy wolną niedzielą, a pracą w niedzielę za wyższą płacę i dodatkowym dniem wolnym w tygodniu.

    OdpowiedzUsuń