niedziela, 11 stycznia 2026

Do góry nogami

 Już kiedyś pisałam, 3 moich dzieci zdawało na prawo jazdy w 3 różnych krajach w 3 różnych językach. A najstarszy syn miał jeszcze ciekawiej jeżeli chodzi o języki, kurs miał po angielsku, zdawał po francusku a dokument dostał po holendersku. 

Każdy system ma swoje wady i zalety. Osobiście bym połączyła belgijski z luksemburskim, ale kogo to obchodzi;))

Wczoraj najmłodszy miał doszkalanie. W lux jest przepis, że zdajesz egzamin i w ciągu dwóch lat musisz zrobić kurs doszkalający. Uczą Cię jak jeździć po śliskim, jak nie rozjeżdżać pieszych, jak zachować się po dachowaniu. Literalnie wsiadasz do auta i ono robi dachowanie! Rewelacja!

Dopiero po takim kursie dostajesz prawo jazdy ważne do 50tki. BTW moje muszę właśnie zdrowiem uwiarygodnić, chyba dam radę,))

Sama się chciałam na taki kurs zapisać ale chętnych jest tylu, że rok czekania minimum. To mi się odechciewa;)

15 komentarzy:

  1. Dzień dobry
    \o/?\o/?
    ]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
    {_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
    \~/*
    |_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
    (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
    [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]

    OdpowiedzUsuń
  2. Mojemu synowi wykupiliśmy kiedyś dodatkowe jazdy w Toruniu, bo za pierwszym razem nie zdała, okazało się , że parę ciekawych rzeczy tamten kursant zdradził i syn zdał bez problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ważny jest nauczyciel, do każdy autem też
      Młodszy też zdawał dwa razy i bardzo dobrze mu to zrobiło. Chciał za pierwszym razem przejechać pieszego🙈

      Usuń
  3. Naczelnik mi chciał zafundować takiecoś...żeby być opanowaną gdyby. ale ja chyba bym wymiękła, no ślizganie owszem ale dachowanie 😟

    OdpowiedzUsuń
  4. Córka zdała za pierwszym razem, ale mówiła, że chyba egzaminator zrobił jej prezent, zdawała w Dzień Dziecka ;) Syn zdawał trzy razy, przy pierwszych dwóch zrobił jakieś banalne błędy, właściwie bez znaczenia, ale miał bardzo wymagającego egzaminatora, a poza tym on się bardzo stresuje. Oboje jednak są świetnymi kierowcami, po tacie;)
    Ja zdałam za drugim razem, ale to był nieprzeciętny fart. Nie jeżdżę jednak, choć Jacek próbował mnie douczyć, już kiedy był chory, bo kierowanie samochodem zaczynało mu sprawiać coraz większe trudności. Nie zdążył, choć szło nam nieźle i nawet myślałam o wykupieniu dodatkowych godzin jazdy. Jednak wzrok miałam coraz gorszy i bałam się jeździć, szczególnie po zmroku. A teraz, kiedy wzrok mam (po tych wszystkich zabiegach i dzięki zastrzykom) lepszy, nie czuję potrzeby posiadania samochodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku gdybym nie jeździła to by była katastrofa. Literalnie. Ojciec mnie zmusił do prawka, ja się nie paliłam ale miałam 17 lat i słuchałam się rodziców. Bardzo jestem teraz tacie wdzięczna za to.
      Choć teraz mieszkam tak, że na codzień dałabym sobie radę to nie wyobrażam sobie, że nie mogłabym samochodem pojechać do Polski np

      Usuń
  5. Prawko zrobiłam ponad ćwierć wieku temu, w sumie to już nie pamiętam po co. Chyba chciałam pokazać ówczsnemu mężowi, ze też potrafię. Dziś nawet nie wiem, gdzie ten kartonik leży. Syn zdał za pierwszym razem i jest świetnym kierowcą. Podobnie jak jego najstarsza córka. Ona po prostu wsiadła do auta i pojechała. Średnia zdawała już kilka razy. 🤷‍♀️
    Mnie auto nie jest potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubie jeździć. Do dziś pamiętam moment, kiedy auto pod moim butem ruszyło

      Usuń
  6. Ooo, ja zrobiłam prawko trzy lata temu, tuż przed 50 tka:) nigdy wcześniej nas nie było stać na prawko, w Polsce byliśmy za biedni na cokolwiek, a w Irl jest taki system, ze zdaje się egz teoretyczny i można jeździć z osobą która prawko ma, a my nikogo takiego nie mieliśmy, więc najpierw musieliśmy kupić samochód, a potem nim jeździliśmy z instruktorem.
    Moj maz robil w tym samym czasie, mielismy tego samego instruktora, ktory mi mowil, ze jezdze lepiej od meza:) maz zdawał pierwszy i zdal za pierwszym razem, ja dwa miesiace po nim i tez zdalam za pierwszym razem, musialam!😄
    Ale teraz on wiecej jeździ, bo musi do pracy i czasem daleko, a ja mniej , więc jest już lepszym kierowca, mysle. Uwielbiam jeździć autem, ale długie trasy jeszcze się trochę boje. Jeżdżę kiedy tylko mam okazję, żeby nie zardzewieć.
    Innyglos

    OdpowiedzUsuń