Już kiedyś pisałam, 3 moich dzieci zdawało na prawo jazdy w 3 różnych krajach w 3 różnych językach. A najstarszy syn miał jeszcze ciekawiej jeżeli chodzi o języki, kurs miał po angielsku, zdawał po francusku a dokument dostał po holendersku.
Każdy system ma swoje wady i zalety. Osobiście bym połączyła belgijski z luksemburskim, ale kogo to obchodzi;))
Wczoraj najmłodszy miał doszkalanie. W lux jest przepis, że zdajesz egzamin i w ciągu dwóch lat musisz zrobić kurs doszkalający. Uczą Cię jak jeździć po śliskim, jak nie rozjeżdżać pieszych, jak zachować się po dachowaniu. Literalnie wsiadasz do auta i ono robi dachowanie! Rewelacja!
Dopiero po takim kursie dostajesz prawo jazdy ważne do 50tki. BTW moje muszę właśnie zdrowiem uwiarygodnić, chyba dam radę,))
Sama się chciałam na taki kurs zapisać ale chętnych jest tylu, że rok czekania minimum. To mi się odechciewa;)
Dzień dobry
OdpowiedzUsuń\o/?\o/?
]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
\~/*
|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
(_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
[_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
Mojemu synowi wykupiliśmy kiedyś dodatkowe jazdy w Toruniu, bo za pierwszym razem nie zdała, okazało się , że parę ciekawych rzeczy tamten kursant zdradził i syn zdał bez problemu.
OdpowiedzUsuńBardzo ważny jest nauczyciel, do każdy autem też
UsuńMłodszy też zdawał dwa razy i bardzo dobrze mu to zrobiło. Chciał za pierwszym razem przejechać pieszego🙈
Naczelnik mi chciał zafundować takiecoś...żeby być opanowaną gdyby. ale ja chyba bym wymiękła, no ślizganie owszem ale dachowanie 😟
OdpowiedzUsuńDachowanie w hali, super duper safe
UsuńCiekawe jak by zareagowały moje szalone błędniki
UsuńNie, nie, w ogóle nie jestem ciekawa, wręcz naprzeciwko
UsuńMeluś 😂😂😂😂😂😂
Usuń💪🙈🙈
UsuńCórka zdała za pierwszym razem, ale mówiła, że chyba egzaminator zrobił jej prezent, zdawała w Dzień Dziecka ;) Syn zdawał trzy razy, przy pierwszych dwóch zrobił jakieś banalne błędy, właściwie bez znaczenia, ale miał bardzo wymagającego egzaminatora, a poza tym on się bardzo stresuje. Oboje jednak są świetnymi kierowcami, po tacie;)
OdpowiedzUsuńJa zdałam za drugim razem, ale to był nieprzeciętny fart. Nie jeżdżę jednak, choć Jacek próbował mnie douczyć, już kiedy był chory, bo kierowanie samochodem zaczynało mu sprawiać coraz większe trudności. Nie zdążył, choć szło nam nieźle i nawet myślałam o wykupieniu dodatkowych godzin jazdy. Jednak wzrok miałam coraz gorszy i bałam się jeździć, szczególnie po zmroku. A teraz, kiedy wzrok mam (po tych wszystkich zabiegach i dzięki zastrzykom) lepszy, nie czuję potrzeby posiadania samochodu.
W moim przypadku gdybym nie jeździła to by była katastrofa. Literalnie. Ojciec mnie zmusił do prawka, ja się nie paliłam ale miałam 17 lat i słuchałam się rodziców. Bardzo jestem teraz tacie wdzięczna za to.
UsuńChoć teraz mieszkam tak, że na codzień dałabym sobie radę to nie wyobrażam sobie, że nie mogłabym samochodem pojechać do Polski np
Prawko zrobiłam ponad ćwierć wieku temu, w sumie to już nie pamiętam po co. Chyba chciałam pokazać ówczsnemu mężowi, ze też potrafię. Dziś nawet nie wiem, gdzie ten kartonik leży. Syn zdał za pierwszym razem i jest świetnym kierowcą. Podobnie jak jego najstarsza córka. Ona po prostu wsiadła do auta i pojechała. Średnia zdawała już kilka razy. 🤷♀️
OdpowiedzUsuńMnie auto nie jest potrzebne.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń