środa, 12 kwietnia 2023

Nie mogę się pozbierać...

 Znajoma dziewczynka lat 18, młoda, piękna, zdolna. Studiowała tam, gdzie mój najmłodszy, są rówieśnikami.

Byli rówieśnikami.

Zginęła w wypadku. Rach ciach. Był człowiek, - nie ma człowieka. Miałeś dziecko - nie masz dziecka.

Takie rzeczy przytrafiają się innym. Jak rak np. Ale nie nam. Nie dzieciom naszych kolegów. 

Jak znależć potem siły do życia? Do przeżycia kolejnego dnia? Kolejnej godziny? Choć jednej minuty?

Czasem bym chciała już być stara. I wiedzieć, że wszystkie dzieci i wnuki mają się dobrze.

Kto jak umie, niech podeśle moce tym rodzicom i bratu, i babciom i dziadkom i całej rodzinie. Niech znajdą w sobie coś, co da im siłę przetrwać to najgorsze.

23 komentarze:

  1. Dzień dobry
    \o/?\o/?
    ]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
    {_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
    \~/*
    |_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
    (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
    [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
    )_(" )_(" )_(" )_(" )_(" )_("
    [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
    (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie wiem co napisać 🥹 Nie mam pojęcia jak po czymś takim pozbierać się i dalej żyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby człowiek nie musiał dam tego przeżywać...

      Usuń
  3. Wspolczuje bardzo. Jestem.
    Rodzicom zycie sie zawalilo. Niewyobrazalne cierpienie. Ile czasu potrzeba zeby zlagodnialo, a i tak zostanie na zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie da się pocieszyć,nie ma takich słów..

    OdpowiedzUsuń
  5. Ty wiesz kochana co to stracić dziecko...

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wyobrażam sobie, masakra...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wrócił?!
    Umarł czy zaginął??
    Boże kochany...

    OdpowiedzUsuń
  8. W mojej bliskiej rodzinie zdarzylo sie nieszczescie ze dziecko zginelo tragicznie, rodzice kilka lat niby ukladaja to zycie a trauma wraca zupelnie niespodziewanie i znow sa w dolku i tak w kolko. Duzo sil dla tej rodziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak trudno pomóc takim rodzicom.

      Usuń
    2. Kiedy w tragicznych okolicznościach, w wypadku tak głupim że trudno to sobie nawet wyobrazić , zginął dziewięcioletni chrześniak mojej mamy, to jego rodzice oszaleli z rozpaczy. Jego ojciec próbował odebrać sobie życie. Nigdy w tej rodzinie się nie poukładało, a minęlo jakieś 30 lat.

      Usuń
    3. To też był głupi wypadek, ale rodzice nie mieli ma to żadnego wpływu. Modlę się, żeby rodzice i siostra znaleźli siłę.
      Pamiętacie Otylię Jędrzejczak? Jej brat zginął w wypadku kiedy ona prowadziła.
      Mam wrażenie, że oni dają radę...

      Usuń
  9. Moja chrzestna umarła na rękach mojej mamy
    32 lata...

    OdpowiedzUsuń
  10. Współczuję. Bardzo współczuję. Myślę, że nie ma nic gorszego niż śmierć dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  11. To prawda. I to bez względu na wiek. Moja mama umarła, kiedy miała 54 lata. Wtedy babcia stwierdziła, że nie ma po co żyć. Umarła pół roku po niej. Mieszkała ze mną i widziałam jak gasła. Rozmawiałam z nią, mówiła, że już nikomu nie jest potrzebna. Zresztą chorowała już wcześniej, w końcu miała prawie 87 lat, ale po śmierci mamy było tak, jakby ktoś jej odciął zasilanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama była na pogrzebie, gdzie starsza pani jej powiedziała, że to już trzecie dziecko chowa...Ostatnie...

      Usuń