Ciąg dalszy moich wtorkowych przygód. A raczej od tego to się zaczęło.
Pojechałam do dużego centrum handlowego i niestety wbrew swoim zasadom nie zapamiętałam, gdzie zostawiłam samochód. Nie tylko miejsca ale i poziomu. Byłam przekonana, że to minus 0.5 albo minus 1.
Po obejściu obu poziomów poddałam się i zaczęłam od podstaw, czyli wyszłam na zewnątrz i weszłam tak, jak wjechałam. Na minus 2 😵💫...
Myślałam żeby zapytać w jakimś monitoringu ale do tego trzeba by pamiętać nr rejestracyjny samochodu 🙈
Dzień dobry
OdpowiedzUsuń\o/?\o/?
]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
\~/*
|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
(_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
[_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
)_(" )_(" )_(" )_(" )_(" )_("
[_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
(_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)
Rzeczywiście! Mocno zaczęłaś.
OdpowiedzUsuńJak u Hitchcocka 😜
UsuńZakochana czy co?
OdpowiedzUsuńZmęczona chyba tylko
UsuńZakochana też, od 34 prawie lat:))
Raz w życiu szukałyśmy z przyjaciółka i dzieciakami auto. Przyjechałyśmy do ogromnego parku rozrywki ( w okolicach Toronto) i żadna z nas nie zapamiętała, gdzie je zostawiłyśmy a parking choć na powietrzu to ogromny. Cały dzień do pozna bo wychodziłyśmy już nocą, wymęczone marzące o lampce wina na tarasie a tu jeszcze ponad godzinna jazda i na koniec szukanie auta. Trochę to trwało, mimo że parking już w dużej części był opustoszały i to trochę przyspieszyło. To mnie nauczyło zapamiętania miejsca na parkingowcach wszelakich 😉
OdpowiedzUsuńMy mieliśmy taka przygodę chyba w Arizonie. Ogromny mall. Myśleliśmy, że poznamy miejsce parkingowe ale się okazało, że wszystko wyglądało identycznie.
UsuńNa szczęście mieli tam maszyny dla idiotówconiesąwstaniezapamiętaćgdziezaparkowali.
Wystarczyło wpisać nr rejestracyjny i wuala
Przebijam - nigdy nie byłam nawet na Goa,samochód zdarza mi się zgubić w pobliskim lesie:)) i rower mi raz ukradli...sprzed sklepu:))
UsuńA gdzie jest Goa?
Usuńnie wiem dokladnie,gdzies koło Indii chyba,celebryci bywają:))
UsuńMyślałam, że na Zanzibarze 😜
UsuńOj tam, oj tam, to po prostu nie był Twój dzień i tyle, najlepszym się zdarza. Znam taką panią, co zdążyła złożyć na policji zawiadomienie o kradzieży auta, a ono sobie cierpliwie czekało na właścicielkę za wiatą na wózki zakupowe (nie, nie, to nie ja!)...
OdpowiedzUsuńMnie kiedyś koledzy malucha przenieśli na inne podwórko. Dopiero jak dzwoniłam na policję to się przyznali
UsuńMyślałam, że ich zabiję, bo to był taty wychuchany automobil
U nas taki numer zrobili uczniowie dyrektorce podstawówki, przestawili za słupki z boku dziedzińca szkoły. No była afera.
UsuńMojemu Tacie zaś auto samo się przestawiło o kilka miejsc, nie wspomnę już o tym jak przyjechał po Mam do szpitala i zapomniał ją odebrać, za to odwiózł przyjaciela- profesora do domu, blok obok… ogólnie to w tym stylu historyjek w roli głównej z Tatą to mam pierdylion,
Mateńko!!!😵💫😵💫😵💫
UsuńPewnie w tym momencie nie było Ci wesoło. Kiedy kupiłam czarnego forda, to prawie miesiąc myliłam go z innymi czarnymi samochodami na parkingu, a zaraz po kupnie pchałam się do wszystkich białych w kształcie Clio. Jeszcze teraz mam problem z tymi czarnymi. Tym, bardziej, ze tylne lampy w wielu są prawie takie same.
OdpowiedzUsuńJa czemuś zapominam, że przyjechałam mężowskim samochodem. I wtedy szukam i szukam...
UsuńSamochód Jaskóła jest dużo większy i raczej go nie mylę z poprzednim. Jego stary też był biały, a teraz jest czarny:) No i nim nie jeżdżę, bo jest wielki, a ja raczej z tym mniejszych ludzi jestem:)
UsuńTo masz jeden problem mniej,)
UsuńOch, Rybeńko, myślałam, że ja tylko tak mam, że gubię samochód... Większość moich bliskich ma ten zmysł orientacji, który pozwala od razu kierować się w stronę samochodu i nie jest możliwe żeby go zgubić. A ja, jak ta sierota. Jak nie zapamiętam dokładnie (sektor c 5, lub jagiellońska 24) to jestem przerażona...
OdpowiedzUsuńElla-5
Ja mam dość dobrą orientację
UsuńAle czasem to poczucie jest zgubne...
Ja w Barcelonie się bałam, że nie znajdziemy auta, robiłam fotki z nazwą ulicy.
OdpowiedzUsuńTak, za granicą też tak robię!
UsuńAle tutaj w swojej galerii byłam tak pewna swego czasu 🙈
Czasu skreślić!
UsuńNa la Ramblas okradają na bezczela☹️przy Sagradzie zresztą też..
UsuńO Boże!
UsuńTak jest!
Sama to widziałam, takiej bezczelności nigdzie indziej nie spotkałam
bezczelności i sprytu:))
UsuńNo tak
UsuńJa kiedys rano mialam spotkanie na warszawskiej starowce, objechalam dolem co mozna, wcisnelam auto w jedyne miejsce jakie wyhaczylam i pobieglam szukac miejsca spotkania. Po spotkaniu, na ktore dotarlam z problemami zataczajac mniejsze i wieksze kolka bo nie moglam znalezc wejscia, wyszlam i sie poryczalam bo nie mialam zielonego pojecia w ktora strone isc, tak sie zamotalam. Szukalam auta ponad pol godziny.
OdpowiedzUsuńNa parkingu przynajmniej ograniczony teren a w miescie...🤣
Trzeba tak zataczać kręgi, no!
Usuń😜
Moja Mam poszła do apteki ( w DM!) swoją ulicą w dół i cały czas prosto, mijając skrzyżowanie, a potem lekko w prawo i na rogu apteka przy innej już ulicy. Jak wyszła, to nie wiedziała gdzie jest, w która stronę ma iść, więc wezwała taxi 🙈
UsuńNie, nie miała demencji, chyba wtedy była między 50-60lat. No ale Tata w końcu miał z niej ubaw😂
Ja się gubię w dużych galeriach. Wejdę do sklepu i wyjdę i juz nie wiem w ktora stronę iść. Jak w lesie.
UsuńJa nigdy nie moge znalezc wejscia do parkingu ktorym wchodzilam. Zawsze schodze innym, no ale zapisuje miejsce auta wiec jest latwiej😂
UsuńJa staram się zapamiętywać sklep naprzeciwko którego wyszłam z podziemi
UsuńMoja znajoma poszła dzieckiem w wózku do piekarni i wróciła bez🙈
UsuńMój Znajomy tak zgubił psa
UsuńZgubiłam się w Posnanii ( największe centrum handlowe w Wielkopolsce) Dzwoniłam do Tomka do Sopotu żeby pomógł mi wyjść🤪
UsuńWyjść czy wyjechać??
UsuńNa amen zgubił Bogusiu?
UsuńNie na amen, wrócił do domu i żona spytała o psa. A pies był przywiązany pod sklepem.
UsuńUffff
UsuńTeż mam odwieczny problem z parkowanie, tzn. z niewiedzą gdzie to się stało :). Nie pomaga nawet fakt, że mogę sobie zamigać światłami z daleka dlatego zawsze robię zdjęcie poziomu, na którym stoję. Ale kiedyś zaparkowałam samochód "na mieście" i później nie mogłam go znaleźć, i to nie tak, że przez chwilę ale z godzinę chyba. Myślałam, że się rozpłaczę. Podobnie jak Ty ruszyłam na pieszo trasą, którą przyjechałam. Ale od tamtego wydarzenia mam nauczkę i zaznaczam sobie lokalizację, żeby znów nie błądzić szukając samochodu. Zatem doskonale Cię rozumiem i sama zobacz, to że człowiek nie wie gdzie zaparkował zdarza się ludzkości dosyć często :)
OdpowiedzUsuńNo właśnie widzę!!
Usuń