mam sporo znajomych w podobnej sytuacji dziecięcej, czyli takich, co mają swoje pociechy albo na wylocie, albo już wyleciane, albo na studiach
wywiązała się ostatnio dyskusja, która z nas lubi mieszkać ze swoimi dorosłymi dziećmi, która nie
ja nie bardzo i wiem na pewno, że moje dorosłe dzieci kochają swoją samodzielność i nawet tygodniowe wspólne mieszkanie jest pewną perturbacją choć oczywiście mają pełną swobodę
jedna moja koleżanka bardzo jest związana ze swoimi dziećmi
jak studiowały to każdy możliwy weekend spędzała w podróży do i od nich - a mówimy o dalekich krajach europejskich
nie ma dnia bez skypa i rozmowy
zwierzyłam się mężowi, że przy niej czuję się nie za dobrą matką, mogę przeżyć kilka dni bez kontaktu i nawet nie zauważę
na to mi odpowiedział - a nie dziwi Cię, że teraz te jej dzieci chcą mieszkać w Azji i Australii?
kurtyna
Dzień dobry :)
OdpowiedzUsuń\o/?\o/?
]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
\~/*
|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
(_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
[_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
)_(" )_(" )_(" )_(" )_(" )_("
[_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
(_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
Oczywiście, że młodzi powinni mieszkać oddzielnie!
OdpowiedzUsuńTak wiele młodych małżeństw gniotło się z rodzicami i własnymi dziećmi w małych blokowych klitkach. Teraz jest znacznie łatwiej wynająć mieszkanie i żyć własnym życiem.
Masz racje, Olgo.
UsuńJa sie bardzo cieszylam, kiedy dostalam po studiach male mieszkanko w budynku szkoly. Trzeba bylo palic w piecach, ale bylo nasze I tylko nasze. Nie moglabym mieszkac razem z rodzicami. No I do pracy schodzilam tylko po schodach :-)
Ja bym nie wyszła za mąż gdybyśmy musieli zamieszkać z rodzicami. Zresztą moja mama od razu powiedziała że nas nie zaprasza do mieszkania razem😄😄😄
UsuńMoi zapraszali, ale skoro moglam oddzielnie, to tak wybralam. Moj ojciec nie lubil mojego meza, wiec nie wyobrazalam sobie bbyc pod jednym dachem. Nie o takim zieciu marzyl:(
UsuńSmutne troche, ze mama tak powiedziala...
Smutne??
UsuńOkropne!!!
To przede wszystkim Twój mąż a nie zięć rodziców!!
Znam takie sytuacje i nie mieści mi się to w głowie.
Mysle, ze odleglosc od rodziny to wypadkowa wielu, wielu czynnikow, niekoniecznie zle swiadczy o matkach. Moze wlasnie odwage, wsparcie i wielkie skrzydla daly.
OdpowiedzUsuńMasz rację. Tym bardziej że mnie się ta rodzina wydaje bardzo ciepła i dobra
UsuńJa tam swietnie sobie bez dzieci radze i juz nie wyobrazam sobie, zebysmy mogly zamieszkac razem. Moze dlatego dzieci nie uciekaja na inny kontynent ;) Ale zawsze jest tym wieksza radocha, kiedy sie spotykamy, bo zdazymy za soba zatesknic.
OdpowiedzUsuńTo jak my!
UsuńZa miesiąc przyleci córka a za półtora syna.
I u nas tak jest-tesknimy, spotykamy sie, a potem kazdy na swoje:-) To jest "najzdrowsze"!
Usuńjeszcze 30 lat temu ludzie budowali wielkie domy z myślą o dzieciach i o życiu w trzypokoleniowej rodzinie, i teraz te domy stoją prawie puste bo zmienił się styl życia, młodzi wolą żyć w wynajętych mieszkaniach lub spłacać kredyt, odwozić dzieci do żłobków i przedszkoli a kobiety pracują zawodowo. Nie wije się gniazda w gnieździe. Tak się wymądrzam bo od 10 lat mieszkamy sami i jak padła propozycja, żeby budować wspólny dom to się nie zgodziłam bo bardzo cenię miłość i spokój w rodzinie.
OdpowiedzUsuńA kto wyszedł z takim pomysłem?
UsuńA my mieszkamy w takim trzypokoleniiwym domu właśnie. Są plusy i minusy ale u nas stanowczo plusy przeważają. Moi rodzice są fajni, nie wtracają się zbytnio a i my nie rzadzimy się u nich. Jak dziecko było małe też nie wykorzystywalisny dziadków, przez 5 lat mąż nie pracował i był z dzieckiem, potem szkoła. Mamy oddzielne wejścia, choć i tak korzystamy z jednego i każdy swoje piętro.
UsuńCzyli nie ma wspólnej kuchni np?
UsuńI łazienki?
To też dużo zmienia
z pomysłem wyszedł mąż, ja się nie zgodziłam bo cały czas mam nadzieję, że któregoś dnia porzucę to miejsce, nie lubię tu mieszkać ale to już całkiem inna historia
UsuńTo chyba dobrze się stało
UsuńI tak z tego co się domyślam nie mieszkacie daleko od siebie
Oj, tez myslalam, ze jestem niedobra matka, bo ciesze sie, kiedy dzieci odjezdzaja po tygodniowym pobycie np. Ciesze sie na ich przyjazd,po odjezdzie placze I zaczynam tesknic, ale cieszy mnie, ze znowu zostajemy sami, bo kocham nasza codzienna rutyne. Razem nie moglabym mieszkac z corka, bo pewnie doszliby do zatargow. Kazdy ma swoje przyzwyczajenia, lubi robic cos innego... A tak-nacieszymy sie soba, zawsze jest zgoda I tesknimy:-)
OdpowiedzUsuńLola, masz racje, dleglosc nie zawsze swiadczy o wczesniejszych relacjach (choc rozumiem dzieci kolezanki Rybki).
Relacje chyba w tej rodzinie są dobre. Ale może dzieciom nie pasują takie częste wizyty mamy?
UsuńJa też lubię swoją rutynę
Nie wyobrażam sobie mieszkania z rodzicami. Nie wyszłabym za mąż gdybym musiała tak mieszkać.
OdpowiedzUsuńNatomiast bardzo podobają mi się takie zgodnie żyjące rodziny wielopokoleniowe, i często zastanawiam się jak wygląda codzienność w takich domach. Bo np nie wyobrażam sobie kłócić się z chłopem przy teściowej 😋
Kocham chłopaków nad życie , ale dom wybudowaliśmy mały, bo mam nadzieję że żadne z nich z nami nie będzie mieszkać kiedy dorosną 😝
Oby nie!!😉
UsuńMy się po prostu nie klocimy, ja bym pewnie poszalala ale mąż jest z rodziny po przejściach i pierwsze kłótnie strasznievodchiriwal, więc jakoś tak przestalusmy się kłócić, zresztą u nas i tak ja mam rację więc po co się kłócić 😊
OdpowiedzUsuńAle mieszkacie z teściami?
UsuńJuż doczytałam
UsuńPozazdrościć.
Ja miałam trudne relacje z mamą i obu nam dobrze zrobiło że ja się wprowadziłam
A jakbyśmy mieszkali z teściową to dawno bylibyśmy po rozwodzie. Dopiero 1300km pozwoliło nam mieć poprawne relacje
Jak to się nie kłócicie?! FCALE NIC A NIC?! 😱
UsuńNo czasem tak, ale nie jakoś gwałtownie, z krzykiem etc 😊
UsuńHmmm,
OdpowiedzUsuńbyłam i jestem w DM często. Dziecka od 16 roku, Tuśka wróciła na wieś, ale Misiek został. Nie nawiedzałam go ani w kawalerce, ani później w drugim mieszkaniu, w którym mieszka już 7 ? lat, a ja byłam w nim dwa razy. Nie mam takiej potrzeby jak i tak się widzimy, bo to on/oni przychodzą do mniej jak jestem w mieście. Tuśka wybudowała się 500m od naszego domu. Jakoś nie miała potrzeby, choćby w pobliskim miasteczku, żeby jak najdalej... Cieszę się, że tak się poukładało, że tu mam blisko córkę, a w DM syna ( ma 5 minut od swojego mieszkania) Jesteśmy razem, ale mieszkamy od lat osobno. Ale bardzo lubiłam jak rodzice przyjeżdżali na dłużej nie tylko na weekend, znaczy Mam, bo Tata tylko na weekend, ale za to w każdy, a potem już wybudowali swój dom na wsi.
A ja wyszłam jeszcze na studiach za mąż i urodziłam, bo chciałam właśnie przy rodzicach, gdyż wiedziałam, że czeka nas przeprowadzka na wieś. Mieszkaliśmy razem niecałe dwa lata, ale z tego 10 miesięcy to OM był w wojsku- nie chciałam ich spędzać sama na wsi, znaczy się u teściów. Do swojego domu przeprowadziliśmy się przed 2 urodzinami córci.
Każdy ma swoją historię
UsuńTak. I własne relacje z dziećmi, i to one świadczą o tym, jakimi jesteśmy rodzicami. Nie ma jednego słusznego modelu rodziny, ani wytycznych o częstotliwości kontaktów. Najważniejsze, żeby być tą rodziną- kochającą, akceptującą i wspierającą.
UsuńAbsolutnie
UsuńNajgorzej to uznać że tylko mój model rodziny jest dobry o jedynie słuszny
Ja nie zauważam wielotygodniowego braku kontaktu z dziećmi...:) Dzwonimy do siebie co jakiś czas, z Anią częściej - czasem nawet co kulka dni, nieraz jak jedzie samochodem, lubi w drodze poopowiadać mi, co u niej słychać. Widujemy się czasem w kawiarni. Z Matyldą rzadziej, choć mieszka bliżej.
OdpowiedzUsuńZ moimi rodzicami rozmawiam do drugi dzień albo codziennie przez telefon, bo widujemy się naprawdę rzadko. We wrześniu byłam u nich.
Relacja to dwie strony
UsuńNaturalnie się do siebie dopasowują w dobrych układach
Brawo :D Azaliż kurtyna. Ja bardzo kocham moją rodzinkę, staram się do nich często zagadywać, ale bywa gdy się orientuję, że 5 dni przeleciało, a ja nie zadzwoniłam do mamy lub taty. Tak czasem w życiu jest i to nie tak, że zawsze jestem zajęta pracą - przyjemności też zajmują. Czy to oznacza, że przestałam moją rodzinkę kochać? Nie. Dobrze mi z nimi, gdy wpadam do domu, choć też wiele rzeczy mnie irytuje po kilku dniach. Każdy ma swój włąsny rytm życia i chodzi o to, żeby to wzajemnie w sobie akceptować ...
OdpowiedzUsuńI nic na siłę
UsuńW dobrych relacjach nie częstotliwość kontaktów jest ważna ale ich autentyczność
Moi rodzice pod namową dziadków wybudowali dom zaraz obok. Dziadkowie chcieli ich zatrzymać przy sobie.
OdpowiedzUsuńPodejrzewam, że ten dom stanie się też kiedyś moim :przekleństwem".
Ojej
UsuńNie zabrzmiało to optymistycznie
teraz moja mama i wujek mają "zmartwienie" z domem po dziadkach
UsuńA może jednak dasz dobre radę. Będziesz tak samodzielna że nikt Cię do niczego nie zmusi?
Usuńmoi wręcz nie chcą żebym z nimi została, wiedza z autopsji jak to wygląda wspólne mieszkanie. Choćby nie wiem jak się rodzice z dziećmi kochali to relacje na wspólnym mieszkaniu zawsze cierpią
UsuńTeż tak uważam
UsuńChoć na pewno są wyjątki
Dorosłe dzieci powinny mieszkania ac osibno😁
OdpowiedzUsuńAmen
Usuńco ja napisałam???mój srajfon jak Meli, pisze co chce;D
UsuńTe srajfony nami rządzo!
UsuńMój się trochę jakby ustatkował
UsuńA bardzo szkoda!!!!
Usuńja puakauam, jak dziecko wyjeżdżało, bo zdawauam sobie sprawę, że jakiś etap się kończy
OdpowiedzUsuńpo 2 tyg się zastanawiauam jak zagospodarować jego pokuj :p
Etapy też opłakuję
Usuńpo pewnej rozmowie z pewnom wspulnom koleżankom uważam, że powinien zamieszkać ze swojom dziefczynom, na razie pokuj mu zostawię, na razie żyjom z doskoku i czy ona go nauczy przyzwoitych zachowań, to ich sprawa
UsuńA co uważasz za przyzwoite😆😆😆
Usuńsprzątanie po sobie np ;p
UsuńSpiom?
OdpowiedzUsuńNie wiem czy zjeść jabłko czy krufke🤔😁
Dobra , zjadłam jabłko i czy krufki
UsuńDobry wybór 👍
Usuń😁😁😁też tak uważam 😉
UsuńJa napiłam śpię grappy
UsuńTakie aconto😉😉😉
Oraz za 4 godziny kończę 53 lata
OdpowiedzUsuńSUPER!!!