wtorek, 12 marca 2019

Dzieci i mieszkanie

mam sporo znajomych w podobnej sytuacji dziecięcej, czyli takich, co mają swoje pociechy albo na wylocie, albo już wyleciane, albo na studiach

wywiązała się ostatnio dyskusja, która z nas lubi mieszkać ze swoimi dorosłymi dziećmi, która nie
ja nie bardzo i wiem na pewno, że moje dorosłe dzieci kochają swoją samodzielność i nawet tygodniowe wspólne mieszkanie jest pewną perturbacją choć oczywiście mają pełną swobodę

jedna moja koleżanka bardzo jest związana ze swoimi dziećmi
jak studiowały to każdy możliwy weekend spędzała w podróży do i od nich - a mówimy o dalekich krajach europejskich
nie ma dnia bez skypa i rozmowy

zwierzyłam się mężowi, że przy niej czuję się nie za dobrą matką, mogę przeżyć kilka dni bez kontaktu i nawet nie zauważę
na to mi odpowiedział - a nie dziwi Cię, że teraz te jej dzieci chcą mieszkać w Azji i Australii?

kurtyna




57 komentarzy:

  1. Dzień dobry :)

    \o/?\o/?
    ]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
    {_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
    \~/*
    |_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
    (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
    [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
    )_(" )_(" )_(" )_(" )_(" )_("
    [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
    (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, że młodzi powinni mieszkać oddzielnie!
    Tak wiele młodych małżeństw gniotło się z rodzicami i własnymi dziećmi w małych blokowych klitkach. Teraz jest znacznie łatwiej wynająć mieszkanie i żyć własnym życiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje, Olgo.
      Ja sie bardzo cieszylam, kiedy dostalam po studiach male mieszkanko w budynku szkoly. Trzeba bylo palic w piecach, ale bylo nasze I tylko nasze. Nie moglabym mieszkac razem z rodzicami. No I do pracy schodzilam tylko po schodach :-)

      Usuń
    2. Ja bym nie wyszła za mąż gdybyśmy musieli zamieszkać z rodzicami. Zresztą moja mama od razu powiedziała że nas nie zaprasza do mieszkania razem😄😄😄

      Usuń
    3. Moi zapraszali, ale skoro moglam oddzielnie, to tak wybralam. Moj ojciec nie lubil mojego meza, wiec nie wyobrazalam sobie bbyc pod jednym dachem. Nie o takim zieciu marzyl:(
      Smutne troche, ze mama tak powiedziala...

      Usuń
    4. Smutne??
      Okropne!!!
      To przede wszystkim Twój mąż a nie zięć rodziców!!
      Znam takie sytuacje i nie mieści mi się to w głowie.

      Usuń
  3. Mysle, ze odleglosc od rodziny to wypadkowa wielu, wielu czynnikow, niekoniecznie zle swiadczy o matkach. Moze wlasnie odwage, wsparcie i wielkie skrzydla daly.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Tym bardziej że mnie się ta rodzina wydaje bardzo ciepła i dobra

      Usuń
  4. Ja tam swietnie sobie bez dzieci radze i juz nie wyobrazam sobie, zebysmy mogly zamieszkac razem. Moze dlatego dzieci nie uciekaja na inny kontynent ;) Ale zawsze jest tym wieksza radocha, kiedy sie spotykamy, bo zdazymy za soba zatesknic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak my!
      Za miesiąc przyleci córka a za półtora syna.

      Usuń
    2. I u nas tak jest-tesknimy, spotykamy sie, a potem kazdy na swoje:-) To jest "najzdrowsze"!

      Usuń
  5. jeszcze 30 lat temu ludzie budowali wielkie domy z myślą o dzieciach i o życiu w trzypokoleniowej rodzinie, i teraz te domy stoją prawie puste bo zmienił się styl życia, młodzi wolą żyć w wynajętych mieszkaniach lub spłacać kredyt, odwozić dzieci do żłobków i przedszkoli a kobiety pracują zawodowo. Nie wije się gniazda w gnieździe. Tak się wymądrzam bo od 10 lat mieszkamy sami i jak padła propozycja, żeby budować wspólny dom to się nie zgodziłam bo bardzo cenię miłość i spokój w rodzinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto wyszedł z takim pomysłem?

      Usuń
    2. A my mieszkamy w takim trzypokoleniiwym domu właśnie. Są plusy i minusy ale u nas stanowczo plusy przeważają. Moi rodzice są fajni, nie wtracają się zbytnio a i my nie rzadzimy się u nich. Jak dziecko było małe też nie wykorzystywalisny dziadków, przez 5 lat mąż nie pracował i był z dzieckiem, potem szkoła. Mamy oddzielne wejścia, choć i tak korzystamy z jednego i każdy swoje piętro.

      Usuń
    3. Czyli nie ma wspólnej kuchni np?
      I łazienki?
      To też dużo zmienia

      Usuń
    4. z pomysłem wyszedł mąż, ja się nie zgodziłam bo cały czas mam nadzieję, że któregoś dnia porzucę to miejsce, nie lubię tu mieszkać ale to już całkiem inna historia

      Usuń
    5. To chyba dobrze się stało
      I tak z tego co się domyślam nie mieszkacie daleko od siebie

      Usuń
  6. Oj, tez myslalam, ze jestem niedobra matka, bo ciesze sie, kiedy dzieci odjezdzaja po tygodniowym pobycie np. Ciesze sie na ich przyjazd,po odjezdzie placze I zaczynam tesknic, ale cieszy mnie, ze znowu zostajemy sami, bo kocham nasza codzienna rutyne. Razem nie moglabym mieszkac z corka, bo pewnie doszliby do zatargow. Kazdy ma swoje przyzwyczajenia, lubi robic cos innego... A tak-nacieszymy sie soba, zawsze jest zgoda I tesknimy:-)
    Lola, masz racje, dleglosc nie zawsze swiadczy o wczesniejszych relacjach (choc rozumiem dzieci kolezanki Rybki).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Relacje chyba w tej rodzinie są dobre. Ale może dzieciom nie pasują takie częste wizyty mamy?

      Ja też lubię swoją rutynę

      Usuń
  7. Nie wyobrażam sobie mieszkania z rodzicami. Nie wyszłabym za mąż gdybym musiała tak mieszkać.
    Natomiast bardzo podobają mi się takie zgodnie żyjące rodziny wielopokoleniowe, i często zastanawiam się jak wygląda codzienność w takich domach. Bo np nie wyobrażam sobie kłócić się z chłopem przy teściowej 😋
    Kocham chłopaków nad życie , ale dom wybudowaliśmy mały, bo mam nadzieję że żadne z nich z nami nie będzie mieszkać kiedy dorosną 😝

    OdpowiedzUsuń
  8. My się po prostu nie klocimy, ja bym pewnie poszalala ale mąż jest z rodziny po przejściach i pierwsze kłótnie strasznievodchiriwal, więc jakoś tak przestalusmy się kłócić, zresztą u nas i tak ja mam rację więc po co się kłócić 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mieszkacie z teściami?

      Usuń
    2. Już doczytałam
      Pozazdrościć.
      Ja miałam trudne relacje z mamą i obu nam dobrze zrobiło że ja się wprowadziłam
      A jakbyśmy mieszkali z teściową to dawno bylibyśmy po rozwodzie. Dopiero 1300km pozwoliło nam mieć poprawne relacje

      Usuń
    3. Jak to się nie kłócicie?! FCALE NIC A NIC?! 😱

      Usuń
    4. No czasem tak, ale nie jakoś gwałtownie, z krzykiem etc 😊

      Usuń
  9. Hmmm,
    byłam i jestem w DM często. Dziecka od 16 roku, Tuśka wróciła na wieś, ale Misiek został. Nie nawiedzałam go ani w kawalerce, ani później w drugim mieszkaniu, w którym mieszka już 7 ? lat, a ja byłam w nim dwa razy. Nie mam takiej potrzeby jak i tak się widzimy, bo to on/oni przychodzą do mniej jak jestem w mieście. Tuśka wybudowała się 500m od naszego domu. Jakoś nie miała potrzeby, choćby w pobliskim miasteczku, żeby jak najdalej... Cieszę się, że tak się poukładało, że tu mam blisko córkę, a w DM syna ( ma 5 minut od swojego mieszkania) Jesteśmy razem, ale mieszkamy od lat osobno. Ale bardzo lubiłam jak rodzice przyjeżdżali na dłużej nie tylko na weekend, znaczy Mam, bo Tata tylko na weekend, ale za to w każdy, a potem już wybudowali swój dom na wsi.
    A ja wyszłam jeszcze na studiach za mąż i urodziłam, bo chciałam właśnie przy rodzicach, gdyż wiedziałam, że czeka nas przeprowadzka na wieś. Mieszkaliśmy razem niecałe dwa lata, ale z tego 10 miesięcy to OM był w wojsku- nie chciałam ich spędzać sama na wsi, znaczy się u teściów. Do swojego domu przeprowadziliśmy się przed 2 urodzinami córci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swoją historię

      Usuń
    2. Tak. I własne relacje z dziećmi, i to one świadczą o tym, jakimi jesteśmy rodzicami. Nie ma jednego słusznego modelu rodziny, ani wytycznych o częstotliwości kontaktów. Najważniejsze, żeby być tą rodziną- kochającą, akceptującą i wspierającą.

      Usuń
    3. Absolutnie
      Najgorzej to uznać że tylko mój model rodziny jest dobry o jedynie słuszny

      Usuń
  10. Ja nie zauważam wielotygodniowego braku kontaktu z dziećmi...:) Dzwonimy do siebie co jakiś czas, z Anią częściej - czasem nawet co kulka dni, nieraz jak jedzie samochodem, lubi w drodze poopowiadać mi, co u niej słychać. Widujemy się czasem w kawiarni. Z Matyldą rzadziej, choć mieszka bliżej.
    Z moimi rodzicami rozmawiam do drugi dzień albo codziennie przez telefon, bo widujemy się naprawdę rzadko. We wrześniu byłam u nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Relacja to dwie strony
      Naturalnie się do siebie dopasowują w dobrych układach

      Usuń
  11. Brawo :D Azaliż kurtyna. Ja bardzo kocham moją rodzinkę, staram się do nich często zagadywać, ale bywa gdy się orientuję, że 5 dni przeleciało, a ja nie zadzwoniłam do mamy lub taty. Tak czasem w życiu jest i to nie tak, że zawsze jestem zajęta pracą - przyjemności też zajmują. Czy to oznacza, że przestałam moją rodzinkę kochać? Nie. Dobrze mi z nimi, gdy wpadam do domu, choć też wiele rzeczy mnie irytuje po kilku dniach. Każdy ma swój włąsny rytm życia i chodzi o to, żeby to wzajemnie w sobie akceptować ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nic na siłę
      W dobrych relacjach nie częstotliwość kontaktów jest ważna ale ich autentyczność

      Usuń
  12. Moi rodzice pod namową dziadków wybudowali dom zaraz obok. Dziadkowie chcieli ich zatrzymać przy sobie.
    Podejrzewam, że ten dom stanie się też kiedyś moim :przekleństwem".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej
      Nie zabrzmiało to optymistycznie

      Usuń
    2. teraz moja mama i wujek mają "zmartwienie" z domem po dziadkach

      Usuń
    3. A może jednak dasz dobre radę. Będziesz tak samodzielna że nikt Cię do niczego nie zmusi?

      Usuń
    4. moi wręcz nie chcą żebym z nimi została, wiedza z autopsji jak to wygląda wspólne mieszkanie. Choćby nie wiem jak się rodzice z dziećmi kochali to relacje na wspólnym mieszkaniu zawsze cierpią

      Usuń
    5. Też tak uważam
      Choć na pewno są wyjątki

      Usuń
  13. Dorosłe dzieci powinny mieszkania ac osibno😁

    OdpowiedzUsuń
  14. ja puakauam, jak dziecko wyjeżdżało, bo zdawauam sobie sprawę, że jakiś etap się kończy
    po 2 tyg się zastanawiauam jak zagospodarować jego pokuj :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po pewnej rozmowie z pewnom wspulnom koleżankom uważam, że powinien zamieszkać ze swojom dziefczynom, na razie pokuj mu zostawię, na razie żyjom z doskoku i czy ona go nauczy przyzwoitych zachowań, to ich sprawa

      Usuń
    2. A co uważasz za przyzwoite😆😆😆

      Usuń
    3. sprzątanie po sobie np ;p

      Usuń
  15. Spiom?
    Nie wiem czy zjeść jabłko czy krufke🤔😁

    OdpowiedzUsuń
  16. Oraz za 4 godziny kończę 53 lata
    SUPER!!!

    OdpowiedzUsuń