to pytanie dla urodzonych przed powiedzmy 75 rokiem
ja nie
zanosiło się cukierki do szkoły, rodzice dawali prezent i tyle
czasem tort
w towarzystwie rodziny
nie odstawałam od innych rówieśników pod tym względem
no a sama organizuję i organizuje, dzieci to tak lubia
rodzice jakby mniej :pp
Miałam podobnie, cukierki do szkoły, życzenia, prezent od rodziców, ale na imieniny. Urodzin się nie celebrowało w szkole, w domu jakiś drobiazg i życzenia. Imieniny były znacznie większym świętem :) Jedyne urodziny, które się obchodziło z koleżankami i kolegami ze szkoły to osiemnastka! Miłego dnia i udanego balu :))
Oj tak! Rok w rok zapraszałam kolezanki do siebie do domu i zapraszana byłam ja. Robilysmy sobie drobne upominiki. Udawałysny ze jestesmy dorosle sidzac przy stole zastawionym przez mamy smakołykami. Przez cała podstawowke sie goscilysmy ;)))) Moim Dzieciom w Mc Donald robilam taki byl zwyczaj. Teraz juz nie organizuje MC a szkoda bo było niedrogo i pani przez 2 godziny zajmowała sie dzieciakami. Teraz podobno w bardziej wypasionych lokalach sie robi ;)
dzień dobry. przyjęć urodzinowych nie pamiętam. może jakieś skromne w gronie najbliższej rodziny. ale to i tak wtedy, jak byłam mała. potem przeważnie - tylko życzenia i prezent.
ruda, ale heca, u mnie też zezujące oko wyszło na zdjęciu!! :)
u nas sie na szczęście świętowało i imieniny i urodziny, ale bez takiej pompy jak teraz.... jak byłam mała, to przychodziła rodzina, czasem z jakimiś koleżankami, ale skromnie, w domu, najbliższe koleżanki i tyle, nie wypas całej klasy z atrakcjami i klownem :) Jak juz byłam nastolatką, to te rodzinne się skończyły, a zaczęło świetowanie z koleżankami, ale też w domu, dopiero 18-tka bardziej huczna, acz też bez przesady - porównując do dzisiejszych zwyczajów... U nas chęć zaimponowania - głównie innym rodzicom, jak sądzę, przechodzi już ludzkie pojęcie.... kulkownia, macdonald są już passe, teraz park linowy, wypasiona knajpa..... jakaś taka bańka się robi jak z komuniami
Ja moglam zapraszac rowiesnikow, tancowalo sie przy adapterze Bambino, w rytm Majdaniec i Filipinek (jesu, to prehistoria!). Wtedy jednak nie byly w modzie takie fajne tematyczne, jakie organizuja dzisiejsze matki. Dla swoich dzieci organizowalam przyjatka z wiekszym polotem niz moja mama, ale i tak nijak sie one mialy do tych dzisiejszych.
Ja sie urodzilam po roku 75. Przyjec urodzinowych dla kolezanek w dziecinstwie nie mialam.Synowi robimy urodziny w rodzinnym gronie,a od 6 roku ma tez przyjecie dla kolezanek i kolegow.
U mnie nie było ani prezentów ani przyjęć. No oczywiście była huczna 18-ka. Ale u moich koleżanek były wyprawiane urodziny i bardzo im tego zazdrościłam:)
jak na tamte czasy hucznej miałam na 40 osób, w takiej piwnicy na Politechnice, jedzenie i picie sama przyniosłam, koledzy biegali co jakiś czas na meline po wódke ja wtedy jeszcze nie piłam :)))
tez nie pamietam zadnej wczesniejszej acz pardonsik, taka fotke mam 3 sfieczki na torcie ja dmucham w te sfiatuo i mam lysom guowe na stole herbaty dla gosci i uwaga czekolada sztuk 1. wiec to raczej poczestunek byu potem 18-tki
lubię własnie taki mokry.. a jaki jadłam chleb mojego szwagra!!! boszzz!! chłopina powinien nie być profesorem, tylko piekarzem!! wyślę Wam zdjęcie, bo nawet wizualnie jest imponujący :) a jaką miał chrupiącą skórkę... - chleb znaczy, nie szwagier :)
...tylko 18 - ste składające się z 5 osób. A urodzinowych imprez nie było. Nawet z torby papierowej cukierki nikogo nie podniecały. Każdy miał swoje, gdyż to był czas mikołajkowy.
smutno mi było i pewno trauma do dziś mi pozostała ;) Leczyć to ??? hmmmm
A na mojom 18 tke umarł kochany Dziadziuś. Więc nawet ta impreza mnie ominęła. Mama pozwoliła mi kilka dni później zaprosić dwie najbliższe przyjaciółki, ale skromnie, bez szaleństw i muzyki, bo żałoba.
Mam ogromną prośbę do WSZYSTKICH CZYTACZY znów można zrobić coś dobrego zagłosujcie moi drodzy na stronie lider-plebiscyt.pl na Spółdzielnię Socjalną KOBIERZYN z Krakowa codziennie można oddać jeden głos
Spółdzielnia Socjalna KOBIERZYN z Krakowa Spółdzielnia założona przez Fundację Pomocy Chorym Psychicznie im. Tomasza Deca oraz Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Psychiatrii i Opieki Środowiskowej – organizacje, których misją jest kompleksowe wsparcie osób chorujących psychicznie, ich reintegracja społeczna, aktywizacja zawodowa oraz szeroko pojęta destygmatyzacja chorych psychicznie w świadomości społecznej. Główny obszar działalności spółdzielni to usługi związane z utrzymaniem porządku w budynkach i zagospodarowaniem terenów zielonych. Jest to pierwsza firma w Polsce o takim profilu zatrudniająca osoby chorujące psychicznie.
Jako, że jestem za młoda (nie myślałam, że jeszcze doczekam chwili, w której będę na coś za młoda- dzięki Ryba:*) nie wypowiem się w temacie. Uśmiecham się szeroko i macham do blond Gospodyni i do całej rzeszy Gości:) I uciekam:)
Witam :) Ja od rodziców nawet prezentów nie dostawałam, czasami tort, jak miał ktoś przyjść. Zazwyczaj ten ktoś przychodził z bombonierką lub czekoladą w prezencie ale zaraz musiałam z wszystkimi się podzielić, zjeść tylko jeden kawałek i tyle było z prezentu:( Imienin moja rodzina też nie obchodziła. Za to teraz moi rodzice próbują szaleńczo pamiętać i obdarowywać moje dzieci z okazji urodzin. Zmiana czasuf???
Iza, ja też niw dostawałam od rodziców ani życzeń ani prezentów. Na 18-kę też nie, ale za to była u mnie cała klasa:) Niestety moje dzieci też nie wiedzą co to prezent od babci (mojej mamy) i myślę, że po prostu tak byli kiedyś wychowywani a teraz rzeczywiście nastąpiła zmiana.
ja dostawałam jakieś prezenty, ale mama zawsze miała z tym kłopot wolała dać jakieś pieniądze ( nieduże) a ja wolałam choćby majtki, byleby to była niespodzianka a moja teściowa umie robic prezenty, bardzo się stara, naprawdę to miłe jest
To siem wypowiem, chociaz pokreslam, ze za mloda jestem :PPP U mnie byly, imreza w domu, kiedys juz opisywalam, ze nie bylo oczywiscie zaproszen, mama kazala zaprosic kilka dobrych kolezanek wienc zaprosilam pol osiedla. Tanczylismy przy muzyce Natalki Kukulskiej i to byly pienkne chwile. Mama sie chyba szybko organizacyjnie wypalila, bo potem wymyslila, ze jest taka zasada :PPP, ze urodziny wyprawia siem do 10-ego roku zycia, a potem 18-tke. A prezenty, sama pamietam pare razy jak szlam do kolezanek, a czesto zapominalam powiedziec mamie o tych planach i nagle przypomnialo mi sie, ze wlasnie iede do samsadki na urodziny, to wtedy przegladalam wlasne zabawki i ksiazki i dawalam cos najmniej zniszczonego. :P I podobne prezenty otrzymywalam od moich kolezanek z sasiedzwta, poza paroma, bo jednej mama jezdzila do Czech i dawala najbardziej wypasione kredki. ;)
Lola, kiedys do mnie przyszla kolezanka, której w ostatniej chwili powiedzialam, że mam urodziny (imprezy nie bylo, ale muwic moglam) z bardzo wypasionym prezentem, chyba 3 dobre książki mi przyniosła, a w tamtych czasach nie było nic w ksiegarniach. Puźnym wieczorem przybiegła jej mama z paczkom delicji :)) proszonc, abym oddała książki, bo jej curka tak bez pytania wyjęła z półki (mama miłośniczka książek) i mi przyniosła. Lubiłam czytać ale były biblioteki, to delicje mnie bardzo przekonały :))
moja koleżanka kiedyś poszła na urodziny z prezentem, dałą, wyszła, poszła do domu i wróciła - gospodyni otwiera drzwi zdziwiona a ona - przepraszam, ale zapomniałam zabrać prezent z powrotem :p
:PPP Raz tesz tak chciauam, gdy tata kupil kolezance lusterko, takom puderniczkem i grzebien z helou kiti. Asz mnie skrencalo, ze muszem jej to dac, a helou kiti wtedy nikt nie znau i nikt nawet nie wiedziau, ze to takie dzieuo szatana. :P
:PPP ja tesz nie! :P i jeszcze pamientam naprasowywanki. Raz komus kupilam z Limalem i to byl bardzo trafiony preznet. A sobie ftedy na pociechem kupilam logo adidasa i se na koszulce naprasowauam. :PPPP
:DDDD i tak i nie! taki szczykakuf z farbami nie było raczej :pp wkładało się do gara z jedną farbą, to co uciśnięte, dawało inny kolor w zależności od uciśniecia i tyle:)
a nie każda farba dobrze farbowała.... ja to cierpliowści nigdy nie miałąm
Mela to były takie czasy, że nic normalnie nie było teraz nawet my, co to na zywca pamiętamy, nie dowierzamy, że możliwe, że w sklepie byławły czasy, że na chleb się polowało./...
a moja kuzynka miała cudną bluzkę z pieluch uszytą kiedys suszyła włosy nad gazem ( nie miała suszarki, co było normą) i się jej ta bluzka zapaliła....
:PP ja res farbowalam, ojciec pszywezu mnie z ameryki kurtkem dzinsowom, z jasnego dzinsu, a ja kciauam granatowom, wienc zakupiuam farbem granatowom i wyszla mi "piekny"robotniczy kolor. Moglabym smialo isc w niej na bodowem. Bylam zauamana, ale kolezanka znalazla mi klijenta, ktroy ze wzglledu na logo levisa brau i nie paczyu na kolor. :P
Mela, patrzymy teraz na te czasy z dystansu, wiemy, ze się ten koszmar skończył, to możemy sobie na śmiech pozwolić ale wielu ludzi oddało zycie i wolność za to, żeby teraz był chleb dla każdego wiadomo, że nie ma idealnie w Polsce ale każdy może powiedzieć co myśli i co czuje
oj liczyuam, ze lepszej jakosci som te farby. :p Oczyma wyobrazni widzialam ten ciemny, gleboki granat, dalam nawet dwa razy tyle farby u tu panie kolor brudnej ulicy. :P
jak ja sobie przypomnę moje pierwsze oryginalne jeansy, Wranglery, nawet nie z Pewexu, ale z samej Hameryki! ja się do nich modliłam, wszystko!!! mi się w nich podobało to był początke lat 80
to prawda! to był bardzo inny świat próbowałam kiedyś wytłumaczyć znajomej Amerykance , jak to było wtedy w Polsce i znając realia, powiedziałam, że nie można było np kupić telewizora i ona zapytała, jka dłogo trwała taka sytuacja..
no pewnych rzeczy nie da się wytłumaczyć, trzeba je przeżyć to nie jest kwestia jak dłogo, ale dlaczego!
to w trudnym czasie dla rodziców się urodziłąś Melu...
Olga, ja np mia łam b dobrze, bo mama pracowała dla wojska i miała nawet wiekszy przydział kartkowy na mięso, plus - dobry wojskowy sklep:) i przyjaciółkę, która umiała telewizor kolorowy skombinować - ale prawie ostatni na osiedlu mielismy :ppp
ja miałam we wczesnym nastolatkowym wieku komplet d żinsowy spudnica plus kurtka ale z rodzimej produkcji dżinsu :pp a i tak je uwielbiałam do dziś wielbię dżins:)
Tak, często słyszałam ze w trudnym czasie się urodziłam ;) Urodziłam się w lipcu a na samym początku stanu wojennego postanowiłam zachorować i mama mówiła ze miała problemy z zawozeniem mnie na zastrzyki
Olga, dziadek z AK to dobrze, że dożył naturalnej śmierci...
Mela mam bratanicę z 80 roku... paczki z kościoła, wyprawka, ech.. dla rodziców to był koszmar
zawsze doceniałam, że urodziłam dzieci w innych czasach, mimo, że żyliśmy od1 do 1go, na pampersy nie było nas stać na codzień, ale światło w tunelu biło po oczach!!
Rybenko, to jeszcze ciekawostkę opowiem w Stanach był brat mojego Taty, w soboty mocno zaangażowany w działalność polonijną, prowadził też szkołę polską na jego prośbę Tato wysyłał mu z Polski Elementarze Falskiego kiedyś do tych książek dołożył kilka numerów Przekroju Stryj został tam zaproszony na rozmowę dyscyplinującą i prosił, żeby już nigdy, przenigdy komunistycznych gazet mu nie przesyłać ;p
to jeszcze Ci powiem, jak ubecja przesłuchiwała mojego Dziadzia było dwóch Polak i Rosjanin Polak uderzył Dziadzia w twarz, a Rosjanin na to: towarzyszu, jak można, to przecież starszy człowiek! I nie była to gra dobry-zły policjant po prostu był człowiekiem
ulga wielga! byłam kiedyś na urodzinach, odbywały się w zamkniętym placu zabaw, super bezpieczny, miękkie wszystko, a mała dziewczynka spadła i sobie złamała rękę! na szczęście organizowała imprezę lekarka, od razu wyczuła, że sprawa jest poważna ( złamanie w łokciu!!) i zabezpieczyła dziecko jak się należy do przyjazdu rodziców ja bym mogła źle zinterpretować sytuację:(
u nas tesz kiedys dziefczynka siem pouamaua. Bylo to dziecko ktore nigdy nie pszychodzilo na zadne urodziny, dosyc izolowane, ale zrobila wyjontek i przyszla, a urodziny byly na arenie z wrotkami. I tak jak zauozyua tak siem przewrocila, matka lekarka od razu jom zawiozua na przeswietlenie. :(
Tak. Jest o Wilczyńskiej Niby książka dla dzieci a sama kilka razy czytałam ;)) "Więc ten Pandoktor, taki szczupły, z bródką, w okularach, to się okazało ze to nie tylko PAN doktor, czyli lekarz, ale też i dyrektor tego sierocińca. Najważniejszy. A inna najważniejszą osoba to była pani Stefan Wilczyńska. On był tatą dla dzieci, ona mamą"
nie, Misiu :) dizś miałam bardzo towarzyski dzień, mimo zasmarkania :) też odpoczywam, dojrzewam do podlania kwiatków na tarasie, ale jakoś mi się nieeee chceeeeee wstać...
mój boszzz....... do nas weczorem dobiła jeszcze kolega, bardzo sympatyczny, którego żona puściła kantem, że się tak wyraże... troje dizeci, a ona sobie kogos na boku znalazła..... nie, żebym była dyskryminantka, ale taka brzydka, że się w życiu nie spodziewałam.....
Dzień dobry :)
OdpowiedzUsuń\o/?\o/?
]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
\~/*
|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
(_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
[_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
)_(" )_(" )_(" )_(" )_(" )_("
[_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
(_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
Dzień dobry :)
UsuńKawka do łóżka; ))
UsuńCudny luksus;))
Miałam podobnie, cukierki do szkoły, życzenia, prezent od rodziców, ale na imieniny.
OdpowiedzUsuńUrodzin się nie celebrowało w szkole, w domu jakiś drobiazg i życzenia. Imieniny były znacznie większym świętem :) Jedyne urodziny, które się obchodziło z koleżankami i kolegami ze szkoły to osiemnastka!
Miłego dnia i udanego balu :))
Dzięń dobry,
Usuńu mnie było tak samo, a dzieciom to urodziny, często podwójne dla babć i dla kolegów
Oj tak! Rok w rok zapraszałam kolezanki do siebie do domu i zapraszana byłam ja. Robilysmy sobie drobne upominiki. Udawałysny ze jestesmy dorosle sidzac przy stole zastawionym przez mamy smakołykami. Przez cała podstawowke sie goscilysmy ;))))
OdpowiedzUsuńMoim Dzieciom w Mc Donald robilam taki byl zwyczaj. Teraz juz nie organizuje MC a szkoda bo było niedrogo i pani przez 2 godziny zajmowała sie dzieciakami. Teraz podobno w bardziej wypasionych lokalach sie robi ;)
dzień dobry.
OdpowiedzUsuńprzyjęć urodzinowych nie pamiętam. może jakieś skromne w gronie najbliższej rodziny. ale to i tak wtedy, jak byłam mała. potem przeważnie - tylko życzenia i prezent.
Raczej nie, choć zdarzały się drobne imprezy rodzinne. Z jednej nawet mam zdjęcie :)
OdpowiedzUsuńja też pamiętam jedno zdjęcie z takiej imprezy. to na nim wychwycono zezujące oko.
UsuńA ja mam maksymalnie wyszczerzony uśmiech, ale zrobiony specjalnie do aparatu...
Usuńruda, ale heca, u mnie też zezujące oko wyszło na zdjęciu!! :)
Usuńu nas sie na szczęście świętowało i imieniny i urodziny, ale bez takiej pompy jak teraz.... jak byłam mała, to przychodziła rodzina, czasem z jakimiś koleżankami, ale skromnie, w domu, najbliższe koleżanki i tyle, nie wypas całej klasy z atrakcjami i klownem :)
Jak juz byłam nastolatką, to te rodzinne się skończyły, a zaczęło świetowanie z koleżankami, ale też w domu, dopiero 18-tka bardziej huczna, acz też bez przesady - porównując do dzisiejszych zwyczajów...
U nas chęć zaimponowania - głównie innym rodzicom, jak sądzę, przechodzi już ludzkie pojęcie.... kulkownia, macdonald są już passe, teraz park linowy, wypasiona knajpa..... jakaś taka bańka się robi jak z komuniami
Ja moglam zapraszac rowiesnikow, tancowalo sie przy adapterze Bambino, w rytm Majdaniec i Filipinek (jesu, to prehistoria!). Wtedy jednak nie byly w modzie takie fajne tematyczne, jakie organizuja dzisiejsze matki.
OdpowiedzUsuńDla swoich dzieci organizowalam przyjatka z wiekszym polotem niz moja mama, ale i tak nijak sie one mialy do tych dzisiejszych.
Ja sie urodzilam po roku 75. Przyjec urodzinowych dla kolezanek w dziecinstwie nie mialam.Synowi robimy urodziny w rodzinnym gronie,a od 6 roku ma tez przyjecie dla kolezanek i kolegow.
OdpowiedzUsuńNigdy nie świętowaliśmy jakos specjalnie urodzin,
OdpowiedzUsuńDzień dobry,
Siem nie kfalifikujem. :P
OdpowiedzUsuń;PPP
Usuńsię Lolek nie migaj, nie skończuas jeszcze 75 lat :P
UsuńLola, nie przesadzaj, ryba napisała "z grubsza"
Usuńja sie szczerze wypowiedziałam, więc Ty też jedziesz z koksem!
U mnie nie było ani prezentów ani przyjęć. No oczywiście była huczna 18-ka. Ale u moich koleżanek były wyprawiane urodziny i bardzo im tego zazdrościłam:)
OdpowiedzUsuńJa u koleżanek też nie pamiętam przyjęć.
UsuńMoże wyparlam?
Ale osiemnastkę też miałam huczną:)
ja nie miałam hucznej
Usuńte imprezy osiemnastkowe dopiero zaczynały być modne :)
jak na tamte czasy hucznej
Usuńmiałam na 40 osób, w takiej piwnicy na Politechnice, jedzenie i picie sama przyniosłam, koledzy biegali co jakiś czas na meline po wódke
ja wtedy jeszcze nie piłam :)))
:0 nie wiem jak Ty, ale wódki z meliny to ja w sumie do dzisiaj nie pijam... :) :)
Usuńtez nie pamietam zadnej wczesniejszej acz pardonsik, taka fotke mam 3 sfieczki na torcie ja dmucham w te sfiatuo i mam lysom guowe
Usuńna stole herbaty dla gosci i uwaga czekolada sztuk 1.
wiec to raczej poczestunek byu
potem 18-tki
sory, ale tera ide nie na temat na dół napisac
Jak zaprosiłam sobie koleżankę, to imieniny były;) Żadnych życzeń, prezentów od rodziców.
OdpowiedzUsuńdzień dobry:)
OdpowiedzUsuńmiłego dnia:))
nie świętowaliśmy, ale za to teraz pamiętamy;)
I wszystkie komcie ma temat!
OdpowiedzUsuńJednak dostałam kawę do łóżka. ;)
jak on Cię kochaaaaa :)))
Usuńjak on Cię kochaaaaa :)))
Usuńjak on Cię kochaaaaa :)))
Usuńalbo jest ślepy na kolory:))
Usuńjak to facet ;p
Usuńale czemu na kolory?
Usuńna mój bląd;)
UsuńWybacz mi mój komentarz ;)
UsuńU mnie
Zjadłam na śniadanie dwie kanapki swojego chleba, strasznie mokry, ale taki dobry!
OdpowiedzUsuń:)))
Usuńlubię własnie taki mokry..
Usuńa jaki jadłam chleb mojego szwagra!!! boszzz!! chłopina powinien nie być profesorem, tylko piekarzem!! wyślę Wam zdjęcie, bo nawet wizualnie jest imponujący :) a jaką miał chrupiącą skórkę... - chleb znaczy, nie szwagier :)
Urodzinki skromne:) w WLKP się obchodzi imieniny i te są co roku:) a urodziny tylko symbolicznie
OdpowiedzUsuńJa mam dwa w jednym:)
UsuńJadem😊
OdpowiedzUsuńGrzes obiecał zaopiekować się Lusią.
Pociąg mam za godz,za dwie zacznie się dziać :)
Miły ten Grześ:)
UsuńNie szalej:)
Nie miałam :) ani razu! I też wyprawiam dzieciom :) lubią.
OdpowiedzUsuńone lubiom
Usuńa ja się męczę:)
wiadomo :)
Usuń...tylko 18 - ste składające się z 5 osób. A urodzinowych imprez nie było. Nawet z torby papierowej cukierki nikogo nie podniecały. Każdy miał swoje, gdyż to był czas mikołajkowy.
OdpowiedzUsuńsmutno mi było i pewno trauma do dziś mi pozostała ;) Leczyć to ??? hmmmm
leczyc !
UsuńPatrzeniem na śpiące dziecka :))
A na mojom 18 tke umarł kochany Dziadziuś. Więc nawet ta impreza mnie ominęła. Mama pozwoliła mi kilka dni później zaprosić dwie najbliższe przyjaciółki, ale skromnie, bez szaleństw i muzyki, bo żałoba.
UsuńMam ogromną prośbę do WSZYSTKICH CZYTACZY
OdpowiedzUsuńznów można zrobić coś dobrego
zagłosujcie moi drodzy na stronie lider-plebiscyt.pl na Spółdzielnię Socjalną KOBIERZYN z Krakowa
codziennie można oddać jeden głos
Spółdzielnia Socjalna KOBIERZYN z Krakowa
Spółdzielnia założona przez Fundację Pomocy Chorym Psychicznie im. Tomasza Deca oraz Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Psychiatrii i Opieki Środowiskowej – organizacje, których misją jest kompleksowe wsparcie osób chorujących psychicznie, ich reintegracja społeczna, aktywizacja zawodowa oraz szeroko pojęta destygmatyzacja chorych psychicznie w świadomości społecznej. Główny obszar działalności spółdzielni to usługi związane z utrzymaniem porządku w budynkach i zagospodarowaniem terenów zielonych. Jest to pierwsza firma w Polsce o takim profilu zatrudniająca osoby chorujące psychicznie.
Dziękuję :)
Sprubujem głosować.
UsuńChociaż po tych innych głosowaniach zawsze pozostawał niesmak. Ale lubie popierać takie inicjatywy.
Iza, masz rację,
Usuńgłosuję z nadzieją, że będzie uczciwie
głosowanie trwa do 14 VI
Jako, że jestem za młoda (nie myślałam, że jeszcze doczekam chwili, w której będę na coś za młoda- dzięki Ryba:*) nie wypowiem się w temacie. Uśmiecham się szeroko i macham do blond Gospodyni i do całej rzeszy Gości:) I uciekam:)
OdpowiedzUsuńWybraliśmy się na wycieczkę. Jedynie 20 km. W 30 stopniowym upale...hm:D za chwile krem z faktorem mi się skończy.
OdpowiedzUsuńW ubiegłym roku tez takie trasy pokonywalismy, a w tym jakoś nie możemy się rozkręcić. Miłej wycieczki, pogoda jest cudna :)
Usuńpare razy pamietam, kilka koleszanek ale chyba niezbyt udane, bo nie pamientam, co robilismy :)
OdpowiedzUsuńWitam :)
OdpowiedzUsuńJa od rodziców nawet prezentów nie dostawałam, czasami tort, jak miał ktoś przyjść. Zazwyczaj ten ktoś przychodził z bombonierką lub czekoladą w prezencie ale zaraz musiałam z wszystkimi się podzielić, zjeść tylko jeden kawałek i tyle było z prezentu:(
Imienin moja rodzina też nie obchodziła.
Za to teraz moi rodzice próbują szaleńczo pamiętać i obdarowywać moje dzieci z okazji urodzin. Zmiana czasuf???
Iza, ja też niw dostawałam od rodziców ani życzeń ani prezentów. Na 18-kę też nie, ale za to była u mnie cała klasa:)
UsuńNiestety moje dzieci też nie wiedzą co to prezent od babci (mojej mamy) i myślę, że po prostu tak byli kiedyś wychowywani a teraz rzeczywiście nastąpiła zmiana.
A moi rodzice najwyraźniej się zmienili i podążyli za zmianą, albo to tęsknota za wnukami.
Usuńja dostawałam jakieś prezenty, ale mama zawsze miała z tym kłopot
Usuńwolała dać jakieś pieniądze ( nieduże) a ja wolałam choćby majtki, byleby to była niespodzianka
a moja teściowa umie robic prezenty, bardzo się stara, naprawdę to miłe jest
To siem wypowiem, chociaz pokreslam, ze za mloda jestem :PPP
OdpowiedzUsuńU mnie byly, imreza w domu, kiedys juz opisywalam, ze nie bylo oczywiscie zaproszen, mama kazala zaprosic kilka dobrych kolezanek wienc zaprosilam pol osiedla. Tanczylismy przy muzyce Natalki Kukulskiej i to byly pienkne chwile. Mama sie chyba szybko organizacyjnie wypalila, bo potem wymyslila, ze jest taka zasada :PPP, ze urodziny wyprawia siem do 10-ego roku zycia, a potem 18-tke.
A prezenty, sama pamietam pare razy jak szlam do kolezanek, a czesto zapominalam powiedziec mamie o tych planach i nagle przypomnialo mi sie, ze wlasnie iede do samsadki na urodziny, to wtedy przegladalam wlasne zabawki i ksiazki i dawalam cos najmniej zniszczonego. :P I podobne prezenty otrzymywalam od moich kolezanek z sasiedzwta, poza paroma, bo jednej mama jezdzila do Czech i dawala najbardziej wypasione kredki. ;)
ciekawe, czy nasze matki się znały w tajemnicy i listownie wymieniły tą zasadą..... mi też taką narzucili....
UsuńLola, kiedys do mnie przyszla kolezanka, której w ostatniej chwili powiedzialam, że mam urodziny (imprezy nie bylo, ale muwic moglam) z bardzo wypasionym prezentem, chyba 3 dobre książki mi przyniosła, a w tamtych czasach nie było nic w ksiegarniach. Puźnym wieczorem przybiegła jej mama z paczkom delicji :)) proszonc, abym oddała książki, bo jej curka tak bez pytania wyjęła z półki (mama miłośniczka książek) i mi przyniosła. Lubiłam czytać ale były biblioteki, to delicje mnie bardzo przekonały :))
Usuń:DDDD
Usuńpiekna historia!!
moja koleżanka kiedyś poszła na urodziny z prezentem, dałą, wyszła, poszła do domu i wróciła - gospodyni otwiera drzwi zdziwiona a ona - przepraszam, ale zapomniałam zabrać prezent z powrotem :p
:DDD
Usuń:DDDDD
Usuń:PPP Raz tesz tak chciauam, gdy tata kupil kolezance lusterko, takom puderniczkem i grzebien z helou kiti. Asz mnie skrencalo, ze muszem jej to dac, a helou kiti wtedy nikt nie znau i nikt nawet nie wiedziau, ze to takie dzieuo szatana. :P
UsuńLola, no proszę Cię!!
Usuńpo 75 roku głosu nie majom!
ja nawet o barbie nie syszałam ! :pppp
:PPP
Usuńja tesz nie! :P
i jeszcze pamientam naprasowywanki. Raz komus kupilam z Limalem i to byl bardzo trafiony preznet. A sobie ftedy na pociechem kupilam logo adidasa i se na koszulce naprasowauam. :PPPP
o, te wpraowanki to był czad!!
Usuńale farbowania tiszertów z gumkami to na pewno nie pamientasz!!
a ja pamiętam! :)))
Usuńu nas byly tylko spodnice z pieluch. :P
Usuńale moje dziecka sobie takie restamanskie koszulki na polkoloniach robia!
restamanskie?
Usuńtego nie słyszałam
pieluchy to wiadomo, że się przerabiało:))
no nie wiem jakie wy robilyscie ale one robia tego typu:
Usuńhttps://www.pinterest.com/pin/7670261840568474/
to samo?
:DDDD
Usuńi tak i nie!
taki szczykakuf z farbami nie było raczej :pp
wkładało się do gara z jedną farbą, to co uciśnięte, dawało inny kolor w zależności od uciśniecia i tyle:)
ja miałam jednokolorową!
Usuńale cieniowaną?
Usuńtakie bardziej okręgi współśrodkowe na niej były
Usuńtrochę cieniowana
ach ten gar z farbą!!!!
UsuńMama przestrzegała mnie, żebym kuchni nie zapaćkała ;p
no, mówimy o tym samym:)
Usuńa farby trzeba było u "prywaciarza" kupować:)
O tak!
Usuńgar za farbą!
i trzeba było przy gotowaniu mieszać
a potem ocet do utrwalania!
A co wy w tych garach robiłyscie z farbami????
Usuńdżizas...
Usuńmłodzieży, ty tego nie pojmiesz...
tak!
Usuńi jeszcze ten garnek wynegocjować :)
Farba w proszku była
Usuńrozpuszczało się w wodzie
w garze :)
Ale chcę pojąć! Nie brońcie mi dostępu do wiedzy!!!;PPP
Usuńtak Rybenko! ocet do utrwalenia koloru :)))
Usuńa nie każda farba dobrze farbowała....
Usuńja to cierpliowści nigdy nie miałąm
Mela
to były takie czasy, że nic normalnie nie było
teraz nawet my, co to na zywca pamiętamy, nie dowierzamy, że możliwe, że w sklepie byławły czasy, że na chleb się polowało./...
jak spódnice z pieluch weszły, to znajome farbowały w pralce!
Usuńjak się chciało mieć modny podkoszulek Melciu, to się nie szło do sklepu ( bo po co???) tylko się kombinowało
Usuńale ocet był!! ;pp
Usuńa moja kuzynka miała cudną bluzkę z pieluch uszytą
Usuńkiedys suszyła włosy nad gazem ( nie miała suszarki, co było normą) i się jej ta bluzka zapaliła....
Octu nigdy nie brakło:ppp
UsuńMela, zdobyło się białą tzw. koszulkę gimnastyczną i się farbowało
Usuńalbo we wzorki, albo całą na czarno :)))
No tak, ze niczego nie było to wiem ze słyszenia
Usuńbo ja nie pamiętam żeby czegoś nie było ;)
I o tym słynnym occie na półkach tez ze słyszenia wiem
Się trzeba było kreatywnoscią wykazać żeby mieć cos fajnego ;)
Usuńto dobrze, że ze słyszenia :))
Usuńale kreatywnością trzeba się było wykazać, fakt
i wzorki niepowtarzalne były! ;pp
każden wszak hendmejd:p
UsuńMela, czytałaś mi w myslach ;pp
Usuń:PP
Usuńja res farbowalam, ojciec pszywezu mnie z ameryki kurtkem dzinsowom, z jasnego dzinsu, a ja kciauam granatowom, wienc zakupiuam farbem granatowom i wyszla mi "piekny"robotniczy kolor. Moglabym smialo isc w niej na bodowem. Bylam zauamana, ale kolezanka znalazla mi klijenta, ktroy ze wzglledu na logo levisa brau i nie paczyu na kolor. :P
Rybenko, ale w sumie to było fajne :)
Usuńi te emocje, jak się zdejmowało gumki albo sznurki ;pp
Olga :))
UsuńLola, po prostu przedobrzyłaś ;pp
Mela, patrzymy teraz na te czasy z dystansu, wiemy, ze się ten koszmar skończył, to możemy sobie na śmiech pozwolić
Usuńale wielu ludzi oddało zycie i wolność za to, żeby teraz był chleb dla każdego
wiadomo, że nie ma idealnie w Polsce
ale każdy może powiedzieć co myśli i co czuje
Lola, chyba cię pojebało??
UsuńOlga, było fajnie, bo byłyśmy młode!! :)))
Usuńoj liczyuam, ze lepszej jakosci som te farby. :p Oczyma wyobrazni widzialam ten ciemny, gleboki granat, dalam nawet dwa razy tyle farby u tu panie kolor brudnej ulicy. :P
Usuńjak ja sobie przypomnę moje pierwsze oryginalne jeansy, Wranglery, nawet nie z Pewexu, ale z samej Hameryki! ja się do nich modliłam, wszystko!!! mi się w nich podobało
Usuńto był początke lat 80
Pewnie gdybyś użyła tej farby tyle i trzeba to wyszedłby piękny, głęboki granat ;)))
Usuńnie wiem Mela
Usuńto były czasy, że można było wybudować dom, w który,m jak człowiek siedział w toalecie na kiblu, to się drzwi nie domykały;)
A co na to kierownik budowy Rybko ??? ;pp
Usuń:ppp
Usuńtowarzysz zgadzał się z towarzyszem architektem co do czego czeba było :p
Niby tak niedawno a całkiem inny swiat
Usuńto prawda!
Usuńto był bardzo inny świat
próbowałam kiedyś wytłumaczyć znajomej Amerykance , jak to było wtedy w Polsce
i znając realia, powiedziałam, że nie można było np kupić telewizora
i ona zapytała, jka dłogo trwała taka sytuacja..
no pewnych rzeczy nie da się wytłumaczyć, trzeba je przeżyć
to nie jest kwestia jak dłogo, ale dlaczego!
masz rację, byłyśmy młode :)
Usuńi nie znałyśmy innego świata
ech, te kolejki i komitety kolejkowe pod meblowymi
Usuńte talony dla młodych małżeństw, żeby kupić wersalkę ...
Urodziłam się w 81, więc wszystko co wiem o tamtym świecie znam z opowieści rodziców,rodziny
Usuńto w trudnym czasie dla rodziców się urodziłąś Melu...
UsuńOlga, ja np mia łam b dobrze, bo mama pracowała dla wojska
i miała nawet wiekszy przydział kartkowy na mięso, plus - dobry wojskowy sklep:)
i przyjaciółkę, która umiała telewizor kolorowy skombinować - ale prawie ostatni na osiedlu mielismy :ppp
ja miałam oryginalną jeansową spódnicę jak byłam na studiach
Usuńkochałam ją, tak jak Ty te spodnie :)
fakt, długo miałam czarno biały telewizor
Usuńskont ta spudnica????
Usuńmoja Mama, jako onkologiczna miała zwiększone kartki na mięso!
Usuńno co Ty???
Usuńkurczę
to są ciekawe historie!!!
spódnica z Ameryki oczywiście! :)))))
Usuńtaaaa
Usuńale kto dostał paczkę pytam??
potem za bony dokupiłam do niej kamizelkę w Pewexie
Usuńooo, a skont bony??
Usuńmiałam rodzinę w Stanach
Usuńw trudnych czasach czasami przysłali jakieś ciuchy
ale niezbyt często
ja miałam we wczesnym nastolatkowym wieku komplet d żinsowy
Usuńspudnica plus kurtka
ale z rodzimej produkcji dżinsu :pp
a i tak je uwielbiałam
do dziś wielbię dżins:)
muszę o tym kiedys napisac:))
bony można było kupić w banku :)
UsuńOlga, to chyba rodzina z takimi koneksjami kariery w Polsce nie zrobiła :ppp
Usuńw szpitalu onkologicznym wypisali stosowne zaświadczenie i na tej podstawie Mama dostawała te bogatsze kartki
Usuńnie miałam pojęcia o takich sprawach!
Usuńu nas w domu w czasie kartkowym dwie kobiety mialy duże kartki, a dw óch facetów małe
a jedliśmy na odwrót :ppp
nikt się nas specjalnie nie czepiał
Usuńale korespondencja była regularnie kontrolowana
większe kłopoty miał mój Dziadziu za to, że był oficerem AK
Tak, często słyszałam ze w trudnym czasie się urodziłam ;)
UsuńUrodziłam się w lipcu a na samym początku stanu wojennego postanowiłam zachorować i mama mówiła ze miała problemy z zawozeniem mnie na zastrzyki
to prawda Mela, nie było łatwo
UsuńOlga, dziadek z AK to dobrze, że dożył naturalnej śmierci...
UsuńMela
mam bratanicę z 80 roku...
paczki z kościoła, wyprawka, ech..
dla rodziców to był koszmar
zawsze doceniałam, że urodziłam dzieci w innych czasach, mimo, że żyliśmy od1 do 1go, na pampersy nie było nas stać na codzień, ale światło w tunelu biło po oczach!!
Rybenko, to jeszcze ciekawostkę opowiem
Usuńw Stanach był brat mojego Taty, w soboty mocno zaangażowany w działalność polonijną, prowadził też szkołę polską
na jego prośbę Tato wysyłał mu z Polski Elementarze Falskiego
kiedyś do tych książek dołożył kilka numerów Przekroju
Stryj został tam zaproszony na rozmowę dyscyplinującą i prosił, żeby już nigdy, przenigdy komunistycznych gazet mu nie przesyłać ;p
a to bardzo ciekawe Olga!!!!
Usuńpunkt widzenia zależy od punktu siedzenia baaardzooo!!!
i tyle wiemy, co przeżyliśmy!
absolutnie!!!! :)
Usuń:)))
Usuńto jeszcze Ci powiem, jak ubecja przesłuchiwała mojego Dziadzia
Usuńbyło dwóch Polak i Rosjanin
Polak uderzył Dziadzia w twarz, a Rosjanin na to: towarzyszu, jak można, to przecież starszy człowiek!
I nie była to gra dobry-zły policjant
po prostu był człowiekiem
wierzę!
Usuńchoć akurat w mojej rodzinie są historie o dobrych Niemcach i strasznych Ruskich...
ale babcię od gwałtu ( rusek) uratował oficer ( rusek)
sporo takich historii
Usuńw mojej rodzinie też
są ludzie i wilki
w każdej nacji
oj tak!
Usuńale jak szli Niemcy przez wieś, wszystko było ok...
a nie zgadniecie, z kim się widziałam!!! nie zgadniecie!!! :) :)
OdpowiedzUsuńno chyba, że margo wypaple :) :)
penkne z zasdrości??
UsuńZ Faratkom jakomś oczywiście ?
Usuńz margo??
Usuńciekawe, czy się dowiemy :/ ;)
UsuńMiśka??
UsuńaLusia buduje napięcie ;pp
UsuńNie, z Margo tylko o tym rozmawiałam 😄 z Anią M 😄
Usuńooooo
Usuń:)))
nie pierwszy raz ręce sobie ściskałyście:)
Pendolino nie zawiodło :)
UsuńA pikczery som? Mi się nie udalo z Anią jak byłam w stolycy
Usuńufffff!!!
OdpowiedzUsuńberwdej party na ten rok zaliczone!
było nawet janie, 4 godziny w lesie w małpim gaju, wszyscy zadowoleni i o dziwo - żywi i nie ranni:)))
Ufff, musiało byc fajnie, no bo bes rannych :p
Usuńulga wielga!
Usuńbyłam kiedyś na urodzinach, odbywały się w zamkniętym placu zabaw, super bezpieczny, miękkie wszystko, a mała dziewczynka spadła i sobie złamała rękę!
na szczęście organizowała imprezę lekarka, od razu wyczuła, że sprawa jest poważna ( złamanie w łokciu!!) i zabezpieczyła dziecko jak się należy do przyjazdu rodziców
ja bym mogła źle zinterpretować sytuację:(
no to ulga :)
Usuńmożna pić ;p
póki można, to nawet trzeba;)
Usuńu nas tesz kiedys dziefczynka siem pouamaua. Bylo to dziecko ktore nigdy nie pszychodzilo na zadne urodziny, dosyc izolowane, ale zrobila wyjontek i przyszla, a urodziny byly na arenie z wrotkami. I tak jak zauozyua tak siem przewrocila, matka lekarka od razu jom zawiozua na przeswietlenie. :(
Usuńaaa, u mnie też się maly chłopiec połamał, kurczę, ale to uż było jak dorosłą byłam i dzieciata, imprerza dla znajomych i ciach!
UsuńA gaga muwi, zw wyprawiaua tylko osiemnastkie i nic z niej nie pamienta :p
OdpowiedzUsuńto musi udana impra była :pp
UsuńJa pamiętam zaręczyny i wesele jeszcze;P
UsuńLuszki czy swoje ? :pp
Usuńa ja we fragmentach takom jednom imrezem wakacyjnom.
Usuńciekawe czy Gagunia pamienta? ;)
Luszki:)
Usuńteż coś mi się majaczy we wspomnieniach :pp
Usuńzawsze można pikczery obejrzeć! :pp
Usuńhttp://weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,18037353,Zycie_i_smierc_w_cieniu_Korczaka__Nieznana_historia.html#TRwknd
OdpowiedzUsuńciekawy artykuł
polecam:)
Rybko, kupiłam kiedyś mojemu F. książkę "Jest taka historia. Opowieść o Januszu Korczaku". Świetną książka dla dzieci i dla dorosłych
Usuńa o Wilczyńskiej tam jest??
UsuńTak. Jest o Wilczyńskiej
UsuńNiby książka dla dzieci a sama kilka razy czytałam ;))
"Więc ten Pandoktor, taki szczupły, z bródką, w okularach, to się okazało ze to nie tylko PAN doktor, czyli lekarz, ale też i dyrektor tego sierocińca. Najważniejszy. A inna najważniejszą osoba to była pani Stefan Wilczyńska. On był tatą dla dzieci, ona mamą"
No i tablet mi Stefę na Stefana przerobił
Usuńja dopiero z tego artykułu się dowiedziałam, że dzieci poszły na śmierć i z mamą i z tatą....
Usuńnormalie zatyka mi gardło....
Ja na studiach poznałam tę historię
Usuńale rzeczywiście osoba Wilczyńskiej jest pomijana często
chyba nie istnieje w powszechnej świadomości
Usuńa szkoda...
Bardzo szkoda...
Usuńczytałam ten artykuł...
UsuńA zdjęcie, które jest w artykule znajduje się tez w tej ksiązce
Usuńchyba nie da się ogarnąć kazdej wiedzy na każdy temat
Usuńale że rola kobiety jest częściej pomijana to fakt najprawdziwszy :(
nie mam siłów komentów przeczytać, intensywnie było
OdpowiedzUsuńto fajna intensywność:))
Usuńbardzo fajna:)
UsuńGasić?
OdpowiedzUsuńaLusia, mam nadzieję, nie w celi?;)
eee już?
Usuńa Ty nie odpoczywasz?
Usuńcały czas odpoczywam:)
Usuńnie, Misiu :)
Usuńdizś miałam bardzo towarzyski dzień, mimo zasmarkania :)
też odpoczywam, dojrzewam do podlania kwiatków na tarasie, ale jakoś mi się nieeee chceeeeee wstać...
a ja prowadze trudne dyskusje o zyciu
Usuńz mężem
nasi przyjaciele stoja nad przepaścią
on pije...
A ja myślałam ze tylko ja nie śpię
UsuńHA!
Usuńja się sobie dziwię
ale jest o czym myśleć:(((
ja idę spać, czytam ale już nie widzę literek.
Usuńmój boszzz.......
Usuńdo nas weczorem dobiła jeszcze kolega, bardzo sympatyczny, którego żona puściła kantem, że się tak wyraże... troje dizeci, a ona sobie kogos na boku znalazła..... nie, żebym była dyskryminantka, ale taka brzydka, że się w życiu nie spodziewałam.....
Ja też się zdziwiłam ze o tej porze nie śpisz ;)))
UsuńAle jak myśli złe po głowie biją to zasnąć trudno
oj trudno....
UsuńaLusia, co masz naprzeciwko niezauadnym z trujkom dzieckuf??
ale ja tez się dziwię
chyba ze seks w końcu odnajszua :pp
Ryba! ;pppp
Usuńwróciuam z miuej imprezy, powinnam się cieszyć itd, nie umiem ,nie mam już siuuf :(((
Usuńno właśnie niby nic nie mam, rybcia :) ale widać tradycjonalistką jednak jestem :) :)
UsuńBasia, jak wrociłaś to fakt, żę sie nie ma z czego cieszyć- czas na cieszenie był jak szłaś!!!
To Śpijcie suotko Fariatki
Usuńmnie po pierwszej tabletce cortuzonu jest bosko i bezboleśnie; )
Mogłabym na tym poprzestać:)))