u nas było tak
rodzice kazali nam iść do drugiego pokoju i wyglądać, czy jest juz pierwsza gwiazdka
w pewnym momencie dzwonił ktoś do drzwi
bieglismy, ale bez względu na to jak szybko, Mikołaja już nie było, za to pod choinką były już prezenty
a jak was oszukiwali rodzice?
Dzień dobry :)
OdpowiedzUsuńmiłego świętowania!
\o/?\o/?
]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
\~/*
|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
(_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
[_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
)_(" )_(" )_(" )_(" )_(" )_("
[_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
(_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
Jak zwykle dziękuję ;))
UsuńIza, jak dzieciaki? Zdrowe?
Usuńdzień dobry:)
Usuńdzień dobry Basiu :*
Usuńdzień dobry.
Usuńwczoraj byłam odcięta od łącza, nawet telefon przetraciłam, więc dopiero dziś przesyłam spóźnione świąteczne uściski. wszystkiego dobrego.
:***
Wesołych Świąt Rudziaszku :)
Usuń:***
U mnie nie oszukiwali, ZAWSZE był prawdziwy Mikołaj :). Cudne to były lata. Długo w Mikołaja wierzyłam.
OdpowiedzUsuńu mnie nie oszukiwali,nigdy nie było Mikołaja:)
OdpowiedzUsuńA ja jakoś nie pamiętam jak to było, ale prezenty pod choinką skądś się brały ;))
OdpowiedzUsuńU mnie pod choinkę przynosił je Aniołek, Mikołaj był wyłącznie 6 XII, tylko raz przyszedł osobiście ;) w kolejnych latach budziłam się i prezenty leżały koło łózka :)
Mnie nie oszukiwali, ja moim jak byli mniejsi mówiłam ze Mikołaj był i zostawił. Dzień dobry.
OdpowiedzUsuńA u nas był prawdziwy Mikołaj z prawdziwym brzuszkiem i Olus śpiewał recytował liczył wymieniał :)))
OdpowiedzUsuńDzień dobry. U mnie przychodził Gwiazdor, ale miał buty cioci,co głośno zakomunikowałam,więc szybko straciłam złudzenia. Później było tak, jak u Ciebie- dzwonek,pod choinką prezenty a za drzwiami pusto. Zawsze wcześniej wiedziałam, co dostanę, bo opracowałam mapę potencjalnych kryjówek prezentów. Nieważne gdzie były-zawsze wyryłam
OdpowiedzUsuńMy mieliśmy iść do innego pokoju i wypatrywać Gwiazdora przez okno. ;)
OdpowiedzUsuńNie pamiętam :)
OdpowiedzUsuńa my pomagalismy babci przy myciu naczyc. Ona myla a my z bratem wycieralismy i trochem siem fkurzuam, ze przeciez mogom wyschnac na syszarce, a sztucce to jusz naprawdem tak po jednym wycierac. Raz babcia miala czerwony sfeter i zobaczylam go w odbiciu okna i umarlam na zawal bo wydawalo mi sie, ze Gwiazdor przez okno zaglonda. ;0
OdpowiedzUsuńA jak juz powycieralismy to dzwonek, ped no i jak zwykle polecial nim ktokolwiek go zobaczyl.
Wesołych Swiąt!
OdpowiedzUsuńa mnie interesowało czy cos było pod choinką bez względu na źródło pochodzenia :))
U nas prezenty zostawiała Gwiazdka. Mało pamiętam, bo szybko przestałam wierzyć w magiczną moc Gwiazdki.
OdpowiedzUsuńWesołych Świąt!
OdpowiedzUsuńSzybko się zorientowałam jak, kiedy i kto podkłada te prezenty pod choinką;:)
Później największą atrakcją było szukanie prezentów. Moja Zu też przejęła ten zwyczaj i obszukała cały dom. Prezent dla niej był u sąsiadki:))
Na poczontku kazali paczac pszez okno i podrzucali :-) potem starszy brat psuu mi niespodzianki :p
OdpowiedzUsuńU mnie choinka stała w dużym pokoju koło balkonu. Mikołaj dostawął się do domu przez balkon, zostawiał prezenty pod choinką, trochę śniegu na podłodze i uchylony balkon i odsłoniętą firankę;-))
OdpowiedzUsuńJa z Galicji, a tu Aniołek przychodzi w Wigilię. Otóż po wieczerzy dzieci kolumną, tłoczną zazwyczaj :) udawały się do łazienki umyć ręce, a dorośli pędem z prezentami pod choinkę! Im było się starszym, tym bardziej wyostrzało się słuch na dziwne zamieszanie w korytarzu. A potem śpiewanie kolęd, którego nie mogę wyegzekwować wśród swoich - sama śpiewam :] Gloria, Rybeńko!
OdpowiedzUsuń