środa, 14 maja 2014

i tak źle i tak niedobrze

znam dwie historie, kiedy rodzice zerwali kontakty z dzieckiem własnym

w jednym przypadku dziecko nie chciało spełnić oczekiwań rodziców, wybrało inny kierunek studiów niz sobie mama życzyła , dający mniej szansy na wielką karierę i duże pieniądze
a w tej rodzinie licza sie tylko pienniądze i kariera
jak dla mnie, brak tam Boga i Miłości

drugi przypadek skrajnie różny, teoretycznie dla rodziny liczy się tylko Bóg
albo raczej fanatyzm religijny, który sprawił, że rodzice odwrócili się od dziecka, bo przestał chodzić do kościoła.
nie jestem pewna, czy Bóg tego właśnie oczekuje od kochających rodziców...











149 komentarzy:

  1. straszne, straszne, straszne...

    mam nadzieje, ze nigdy mi tak nie odbije.
    chyba bym umarla gdybym nie mogla zobaczyc, porozmawiac z wlasnymi dziecmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę że w rodzinie w której szanuje się dzieci nie dochodzi do taki dramatów

      Usuń
  2. Dzień dobry :)
    \o/? \o/?
    (_)> (_)> (_)> (_)> (_)> (_)> (_)>
    ]_[* ]_[* ]_[* ]_[* ]_[* ]_[* ]_[* ]_[* ]_[*
    {_}> {_}> {_}> {_}> {_}> {_}> {_}> {_}>
    |_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
    (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
    (_)> (_)> (_)> (_)> (_)> (_)> (_)>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzień dobry:)
      Olgusiu,mam nadzieję,że nic się nie wydarzyło,że to niewinne zaspanie:*

      Usuń
    2. Basiu, dzięki :) wszystko ok :)
      :*

      Usuń
    3. A ja wstala o 4 tylko posta jeszcze nie byuo :))

      Usuń
    4. Boszzz, Olga dosłownie współczuję... ani pospać nie dadzą ::)))

      Usuń
    5. a co ja zrobie jak nas Olga rozpuściła jak dziadoski bicz;P

      Usuń
    6. to tak jak z dziećmi, potem na głowę wlezą!! :)

      Usuń
    7. dzieci można się wyprzeć i wydziedziczyć!
      a Fariatek - e -e:P

      Usuń
    8. ale zawsze można z linków usunąć ;)))

      Usuń
    9. ooo, jak ja Was usunę to dopiero będzie!!! :PPPP

      Usuń
    10. nie da się Olguś,no nie da się:***

      Usuń
    11. całe szczęście, Blogger mnie uchronił :)))
      :***

      Usuń
  3. No cóż,oba pszypadki nie grożom w mojej rodzinie.Ani nam ze strony rodziców,ani moim dzieciom z mojej strony.Aczkolwiek z różnych powodów;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzień dobry:)
    Niestety głupota ludzka nie zna granic; P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ludzie zrywając rodzinne więzi z najbliższymi nie wiedzą co tracą, są bezrozumni, zaślepieni i źli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tak sobie myślę że podstawowym obowiązkiem rodziców jest wspierać dziecko. choćby błądziło

      Usuń
    2. Kiedyś przeczytałam, w wywiadzie z p. Krystyną Jandą, że bez względu na okoliczności matka musi być przy dziecku, wspierać je. I tego staram się trzymać.

      Usuń
    3. oczywiście, że tak, szczególnie, że czasem wybory dziecka są pobłądzeniem tylko w oczach rodziców, którzy wymarzyli sobie dla niego inną karierę
      a jeśli o prawdziwe zbłądzenie chodzi, to w kim dziecko ma znaleźć oparcie i pomoc, jeśli nie w rodzicach

      Usuń
    4. rodzic, który od samego początku bycia rodzicem kieruje się miłością i szacunkiem do swoich dzieci, nigdy nie stanie w obliczu takich problemów..

      Usuń
    5. Mia moja kochana,pozwolę se nie zgodzić się z tobom.Z własnego doświadczenia.

      Usuń
    6. rozumiem, że Twoje doświadczenie jest dowodem na to, że rodzic który kocha i wspiera dziecko, szanuje go w jego czynach i decyzjach i tak może się go wyrzec z racji wyborów, z którymi się nie zgadza, tak??
      no to wówczas okazuje się, że ten rodzic nie jest taki jak napisałam..
      a ja pisałam o właśnie kimś takim...
      oczywiście nie jest to łatwe, ale chyba nie niemożliwe,...
      choćby sytuacja o której napisała Lamia....

      Usuń
    7. oż rukwa! żle cię zrozumiałam Mia...miałam na myśli,że mimo wspierania,miłości,rozmów dziecko zaczyna robić rzeczy wbrew twojemu wychowaniu,wbrew temu co wpajałaś.Tak czasem bywa.Mea culpa,Mia:*

      Usuń
    8. ale oczywiście że tak bywa
      ale wtedy matka nie odwraca się i ie mówi -spaduwa!
      zwykle znacze sie tego nie robi

      Usuń
    9. też tak myślałam Basiu ::)))

      Usuń
  6. A propos kościoła. Mamy przyjaciół do których matka niezmiennie od dwudziestu kilku lat dzwoni co niedziela i pyta, czy byli w kościele. Na co przyjaciółka odpowiada jej pytaniem, czy dzwoni również do jej brata. Na co mama mówi: przecież on nie chodzi do kościoła:)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale się uśmiałam!!!
      :PPP

      Usuń
    2. no cóż.... żelazna logika! skoro nie chodzi, to po co go pytać :) inna sprawa, że być może brat potrafił być asertywny w odpowiednim momencie, a ona nie...

      Usuń
  7. Cienzki klimat\

    ogladalam kiedys reportaz o seryjnym zabojcy ktory robil potworne rzeczy\
    i wypowiedziala sie mama jego, ktora potwierdzala ze ich rodzina byla normalna i naprawde nie wie dlaczego wyrzadzil im tyle krzywdy\
    nie bronila go
    na koniec padlo pytanie czy nadal uwaza go za syna, na co ona: oczywiscie, i nie przestalam go kochac. \
    bardzo mnie wzruszyla w tym swoim nieszczesciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to strasznie mi jej żal, bo to musiała być potworna tragedia dla niej..

      Usuń
    2. a mama Mariusza T.?
      to skrajna sytuacja, ale dla niej to jednak było zbyt wiele

      Usuń
    3. matka Mariusza T sie go bala
      tez bym cenila zycie wyzej, tak mi sie wydaje, gdyby syn tfu
      a pamietacie Ballade o Januszku?

      Usuń
  8. smutne to co napisałaś...
    mój szwagier powiedział, że jakby okazało się, że jego syn jest homoseksualistą to by się go wyrzekł!!!!!! oczywiście może jakby tak faktycznie było, to by tego nie zrobił, teoretyzowanie a praktyka to dwie różne rzeczy, ale sam fakt, że tak powiedział mocno mnie przeraził i zdystansował do niego!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obawiam się, że jakby się okazało, to by to zrobił... w naszej rodzinie wuj wyrzekł się córki, która zaszła w ciążę z Arabem, zabronił nawet pozostałym dizeciom i żonie się z nią kontaktować... dłuuuugo był konsekwentny, chbya z 10 lat - gdzie nawet na oczy nie widział wnuczek z tego związku, mieszkając w tym samym mieście! Pozostałe córki jak nie spełniły jego oczekiwań i były "tylko rozczarowaniem" - również wydziedziczył, w czym był konsekwentny do końca - dostały tylko coś symbolicznie, cały spory majątek przepisał na syna...

      Usuń
    2. potworne!!!
      co siedzi w takich ludziach????

      Usuń
    3. prawda? moja mamcia płakała na nimi....

      Usuń
    4. nie wszyscy potrafią kochać, jak widać...

      Usuń
    5. ale wszyscy tę miłość deklarują!!!

      Usuń
    6. niekoniecznie wszyscy, dla niektórych "twarde zasady" są ważniejsze :(

      Usuń
    7. też mam w dalszej rodzinie bardzo religijną matkę, która wyparła się córki z powodu nieślubnego dziecka
      dodam, że nie było to w XIX wieku
      wnuczka ma już 21 lat, mimo wielokrotnych prób pojednania ze strony córki nic się nie zmieniło :(

      Usuń
    8. no to dla mnie jest w ogóle niezrozumiałe
      znam sytuację, kiedy ojciec nie zgadzał się na ślub syna, ten się ożenił, ale po ślubie ojciec utrzymywał stosunki z dzieckiem i jego żoną
      inna sprawa, że tej nieobecności na slubie syn ojcu nigdy nie zapomniał, starego go nawet bolało...

      Usuń
    9. to widzę, że ta pani bardziej jeszcze nieprzejednana niż mój wuj....
      dodam, że związek z Arabem był poniekąd przez niego sprowokowany - kuzynka miała wczesniej fajnego chłopaka, którego wujo nie akceptował z powodu, ze jego ojciec był milicjantem...... no to potem córusia zrobiła mu na złośc....

      Usuń
  9. Cos tak w kolorystyce Szarytek że tak wątek chóralny kontynuuje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. dzień dobry, dziefczynki :)))

    lećta do Ostrej !!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. właśnie układam z uczniami "Kodeks dobrego rodzica", a tu u Rybeńki taki post na temat. chyba przeczytam na głos.

    OdpowiedzUsuń
  12. dzień dobry...miskę uśmiechu, szklaneczkę optymizmu, łyżeczkę szczęścia, przyjmę w zamian za głupie myśli,strach łzy i paskudny nastrój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a przytulasek może być Misiu???

      Usuń
    2. :):):)
      \_/ :)
      :DDDD

      tylko tak umniem na odległość

      Usuń
    3. Misiorku, choć do mię, to Ciem utulam :***

      Usuń
    4. dziękuję!!!!!!!!!!
      słucham

      https://www.youtube.com/watch?v=gudBgor1mfI

      Usuń
    5. Misiu, całe pokłady dobrej energii ślę :*

      Usuń
    6. Miśka,ty potrzebujesz miśka,a nawet wielkiego niedźwiedzia do utulenia ciem:*

      Usuń
    7. sugerujesz, że jestem za gruba???

      Usuń
  13. a gdzie Margo?? sprzęt jej padł???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w kontekście Twojego posta dziwnie mi się ten sprzę padniety kojarzy :PPP

      Usuń
    2. ale Margo to nie uon tylko uona ;)))))

      Usuń
    3. ło matko, jak ty te biedne dziecka uświadomisz, jak ty nie wiesz, że kobieta też ma sprzet?
      Tylko inny???

      Usuń
    4. ta akurat terminologia mię się nie podobuje!!

      Usuń
    5. a to już se nazywaj jak kcesz:PPP

      Usuń
    6. i Vikusi bidulki nie ma :(

      Usuń
    7. też o niej pomyślałam :(

      Usuń
    8. wiecie co, zawsze jak ktos choc na niedlugo milknie, to ten rak jest bardzo widoczny...

      Usuń
  14. monsz i jego rodzenstwo chodzili do szkol katolickiech. Bratu sie przegielo sie w lewo i stracil wiare, siostrze w prawo i nie rozmawia z niewierzacym bratem. Porozmawia z nim jak sie nawroci. To juz trwa tyle lat, na wakacjach ich dzieci sie spotykaja (o tyle dobrze, ze im nie zabraniaja spotkan i rozmow), a oni szerokim lukiem sie omijaja.
    tez chore.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jako rodzic czułabym porażkę wychowawczą!!

      Usuń
    2. smutne...
      albo jak w rodzinie przestaje się rozmawiać z powodu różnych sympatii politycznych

      Usuń
    3. smutne i chore, bo juz trwa tyle lat.

      ja kiedys zerwalam z chlopakiem jak sie dowiedzialam, ze glosuje na komunistof. :P i w sumie nie zaluje. :)

      Usuń
    4. jesteś, Lola, w pełni usprawiedliwiona! :)

      a w rodzeństwie to chyba jeszcze więcej rzeczy musiało negatywnych zaistnieć... z rodzeństwem mojego ojca tak jest - potrafią latami ze sobą nie rozmawiać...

      Usuń
  15. Wiecie co tak sobie kumkam i mi wychodzi, ze w pierwszym przypadku tych rodzicow co to sie wyrzekli bo dziecko obralo inny kierunek studiow to chociaz wyjdzie temu dziecku na zdrowie to wyrzeczenie. Dlugoterminowo oczywiscie.
    Ale ten drugi przypadek to chcialabym zapytac po co ci rodzice chodza do kosciola, bo wyglada na to ze tylko zajmuja miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  16. Chodzenie do kościoła nie ma nic, albo ma niewiele wspólnego z miłością do Boga. Wiele osób chodzi z przyzwyczajenia albo na wszelki wypadek. Ja bym jednak nie oceniała tak ostro tych rodziców z drugiej grupy, bo być może oni kierują się nauka Jezusa "Kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie" i nie chcą służyć dzieciom, które się od Boga odwróciły. W końcu przecież Jezus powiedział, że przyniósł miecz, którym poróżni dążących do Światła od służących ciemnościom. I mówił, że trzeba być zimnym albo gorącym. Czasem trzeba niestety wybierać, bo z kim przestajesz, takim się stajesz. Oczywiście dziecko trzeba najpierw odchować, ale potem każdy ma prawo żyć po swojemu. Przecież dziecko cię nie zbawi.
    Wyspana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdroszczę Ci tego wyspania :PP

      ale też jesteśmy uczeni, że Bóg kocha nas zawsze to jak to, rodzice nie, a bóg tak?
      jest też napisane "trzciny nadłamanej nie złąmie"
      a rodzice łąmią?

      ja uważam, że to Bóg ma prawo oceniać, my jesteśmy za mali na to, jeżeli jestem powołana do rodzicielstwa, to moim obowiązkiem jest dzieci wspierać, a Bóg znajdzie drogę do każdego

      ja nie oceniam surowo tych rodziców
      mnie sie serce kraje, że rodzina się rozwaliła

      Usuń
    2. Bóg kocha nas zawsze, bo jest Miłością. I daje nam nie to, co dla nas miłe, wygodne, tylko to, co dla nas korzystne. Nawet kataklizmy ku opamiętaniu. I możliwość wyboru dobra albo zła ze wszystkimi tego konsekwencjami. Moja znajoma też w tym sensie kocha swoją córkę, o której napisałam poniżej. Nie łamie jej woli, ale żyje swoim życiem. nie przejmuj się, może dobrze, że rodzina się rozwaliła, bo nie wszyscy pójdą na zatracenie? I rodzice będą zdrowsi. Kiedy Bóg jest naprawdę w życiu na pierwszym miejscu, to wszystko inne jest na dobrym miejscu. Nie mówię tu o fanatykach religijnych, ale o ludziach, którzy do swojej wiary podchodzą poważnie i nie wchodzą ze złem w kompromisy, tylko się od niego odcinają.
      Wyspana

      Usuń
    3. myślisz, ze jeżeli nie zerwie sie kontaktu z dzieckiem które nie praktykuje skazujemy się na potępienie????

      Usuń
    4. Nie praktykuje -co przez to rozumiesz?
      Ja osobiście nie praktykuję w potocznym tego słowa znaczeniu żadnej religii, ale codziennie staram się żyć tak, by się przed Bogiem nie wstydzić, nie być obłudnikiem. I życie bez Boga nie miałoby dla mnie żadnego sensu. Staram się coraz bardziej zamiast opłatka przy ołtarzu przyjmować Słowo Boże do swojej duszy i według niego żyć. na pewnym etapie kościół był mi potrzebny, ale w takiej postaci, w jakie jest obecnie, kościół raczej mąci i przesłania ludziom Prawdę.

      Usuń
    5. ty jestes ta wyspana czy inny anonim?
      nie umiem rozmawiac jak nie wiem z kim

      Usuń
    6. Wyspana, ale zapracowana.
      Przepraszam, ale robię trzy rzeczy naraz.

      Usuń
    7. Wyspana - trochę to naginanie do swojego widzimisie - i wybieranie sobie zdań z Pisma Świętego, które akurat pasują.
      1."Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza" (Łk 11, 23). nie oznacza wcale, że jak dzieci odwracają się od Boga to rodzic ma je skreślić i zerwać kontakty!Chodzi raczej o to, że wybierając Chrystusa muszę postępować zgodnie z Jego nauką .
      Św.Monika nie wyrzekła się syna, tylko ciągle modliła się o jego nawrócenie - z dobrym skutkiem.
      2.Opłatkiem to się dzielimy w Święta Bożego Narodzenia - dla osób wierzących to Najświętszy Sakrament - rozumiem, że jeśli ktoś powołuje się na urywki Pisma to przyjmuje je w całości.
      3.Największe i najważniejsze jest przykazanie miłości i jeśli ktoś wierzy, że Bóg jest Miłością i kocha nas zawsze to sam sobie przeczy twierdząc, że pochwalały czyny rodziców WBREW miłości.
      Czy byliby zdrowsi czy nie...

      Przepraszam Rybeńko, ale nie mogłam się powstrzymać

      Usuń
    8. chodziło mi o rozróżnienie, że przy ołtarzy przyjmujemy Najświętszy Sakrament

      Usuń
    9. Misia!
      Liczyuam na tfom mondrość teologicznom, ja goopiutka

      Usuń
    10. Rybeńko -sorry, ale widzę, że to prowokacja - to nie blog religijny, nawracający, czy wyjaśniający, a Wyspana "trąci" mi znajomą blogerką, która buszuje po blogowisku po różnymi nickami i sieje ferment;/
      Jak szuka odpowiedzi -jest mnóstwo książek , jeśli chce namącić to tutaj nie jest miejsce na to!

      Usuń
    11. misia, ja prosty inżynier:)))

      Usuń
    12. sprawdz haslo w wyszukiwarce na dzisiaj :))

      Usuń
  17. To człowiek powinien szukać drogi do Boga kierując się nauką Jezusa. Boża miłość w ten sposób się przejawiła, że każdemu dała szansę pójścia przez życie drogą przez Niego wskazaną.
    Ja osobiście znam osobę, która z dorosłą córką, która z Boga się śmieje, w Niego nie wierzy, też zerwała kontakt. I ja za to podziwiam, bo jej wiara jest żywa, choć nie ma nic wspólnego z chodzeniem do kościoła czy jakimikolwiek praktykami religijnymi.
    I od tego momentu wiedzie się jej w życiu znacznie lepiej. Córka idzie inną drogą, szeroką i wygodną. Żeby rodzina była szczęśliwa, to musi być bliskość duchowa i podobne wartości. Znasz chyba słowa Jezusa "Kto kocha matkę lub córkę bardziej
    niż mnie, nie jest mnie godzien". Kto kocha córkę, liczy w życiu na pomoc córki, a kto kocha Boga, musi liczyć na siebie. Jak sobie wyobrażasz to wspieranie dziecka?
    Wspierać można w dobrym, a jak się podtrzymuje złe wybory, to się jest za nie współodpowiedzialnym. Samo wierzenie, że Bóg istnieje nie przyniesie nikomu zbawienia. Oczywiście najlepiej by było, żeby wszyscy w rodzinie patrzyli w tym samym kierunku, wtedy nie ma konfliktów. Moja znajoma nie chce dalej wzmacniać czyjegoś egoizmu i próżności i ma do tego prawo. Rodzicielstwo skończyło się w tym wypadku z osiągnięciem przez córkę pełnoletności i wejściem w związek z mężczyzną. Chociaż córka chętnie by pożerowała czasem na mamusi...
    Wyspana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem, może i religijnie, teologicznie masz rację
      a może nie
      z tego co piszez, rodzina wygląda dziwnie, skoro córka by "pożerowała" na mamusi
      widocznie mama skupiona na religii nie nauczyła córki miłości
      takie jest moje zdanie
      i trzymam sie wersji, że to Bóg szuka człowieka, jak tej setnej owcy zagubionej
      i nie kocham córki i syna dlatego, że liczę na ich pomoc
      a wspieranie dziecka to akceptowanie jego wyborów w tym przypadku

      czy kocham dzieci bardziej niz Boga dlatego, że pozwalam im, dorosłym iść swoją drogą?
      to On zdecyduje o ich zbawieniu lub nie

      moje dorosłe dzieci chodzą do kościoła i wierzą, jakby sie kto pytał

      Usuń
    2. Nie Rybeńko -teologicznie ,ani religijnie Wyspana nie ma racji

      Usuń
    3. ja sie nie znam, a Tobie wierzę jak mało komu
      :)))

      Usuń
    4. łomatko - mam cztery tomy Pisma Świętego z komentarzami! (czasem komentarz jest na 3/4 strony) muszę się przygotować,żebym sobie siary nie zrobiła;))

      Usuń
  18. Jeśli się Boga nie wyparły, to nie masz tego problemu, jaki miała moja znajoma.
    Rybeńko, miłości nie można kogoś nauczyć. Nie ma takiej możliwości. Nawet Jezus nie mógł tego uczynić, bo to jest indywidualna cecha człowieka. Można nauczyć dobrych manier, posłuszeństwa, można wyedukować dziecko itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeżeli nie można nauczyć, to znaczy że jest od Boga
      miłość

      nie wyparłąbym się dzieci
      nie mam poczucia, że tak powinnam zrobić
      miłość i przykład robią najwięcej
      rodzina o której pisałam płaciła dzieciom za chodzenie do kościoła.... jakoś nie widzę w tym PRAWDY I WIARY

      Usuń
    2. No to faktycznie dziwne. Chodzenie do kościoła nic nikomu nie da, jeśli się ktoś w życiu na prawdziwą miłość nie otworzy.

      Usuń
    3. Wyspana.

      Usuń
    4. a
      a trudno otworzyć się na miłość jeżeli własna matka się odwraca

      Usuń
  19. Rybeńko, a dlaczego nie popatrzysz na to z innej strony, że to córka się odwróciła od wartości, które starała się jej przekazać matka. Była troskliwą matką, dała wykształcenie, ale pozwoliła córce odejść w stronę ciemności na jej własne życzenie.
    I to, że nie podąża za córką można nazwać odwracaniem?
    Wyspana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeżeli człowiek żyje dobrze, uczciwie, z miłością do bliźniego a jedyną oznaką że zeszła na złą drogę jest deklaracja, że nie będzie chodzić do kościoła - to uważam, że to rodzice źle postępują nie chcac utrzymywać kontaktu z dzieckiem

      co innego jeżeli dziecko jest nieuczciwe, podłe, żyje kosztem innych itp. To jest inna historia.

      Usuń
  20. Tu się z Toba zgadzam w stu procentach, bo sama przestałam chodzić do kościoła. A nawet wydaje mi się , że teraz kocham Boga bardziej, niż kiedy w tłumie odmawiałam paciorki. Teraz modlitwa wypływa z głębi duszy w samotności i czuję, że czasem się gdzieś unosi. Nie potrafię, niestety, modlić się na "trzy- cztery".
    Wyspana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja wlasnie o tym piszę
      o wyparciu sie dziecka, bo nie chodzi do kosciola

      Usuń
  21. To rodzaj zaślepienia. To Bóg zbawia, a nie kościół. Ale ludzie niektórzy mają wryte, że nie ma zbawienia poza kościołem, że trzeba przyjmować sakramenty. W przykazaniach bożych nie ma nic o chodzeniu do kościoła. Każdy może święcić dzień święty po swojemu, byle jego uczucia były zwrócone ku Bogu.
    Wyspana

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie ma nic złego w sakramentach, jeśli nie przesłaniają komuś prawdziwego Boga.
    Wyspana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sorry, ze sie wtacam, ale swoje trzy grosiki doloze.
      Czym jest wiara? I jesli ja ktos stracil to czy przez wywalenie z domu rodzinnego ja odzyska? Czy ma udawac, ze ja dozyskal? Czy to nie bedzie podwojne zlo, bo nie dosc, ze stacil wiare to do tego perfidnie klamie?

      Ja mialam swoje zwatpienia i to, ze moja mama jest osoba bardzo wierzaca, ale zadnych watpliwosci nie wysmiala, z listy czlonow rodziny mnie nie wykreslila, pozwolilo mi wiare odzyskac. Bo wiara to tez dobry przyklad, dobrego, milosiernego czlowieka.

      Usuń
    2. co za herezje???
      Sakramenty są po to, by ludzi zbliżyć do Boga,by włączyć człowieka w zbawcze misterium Chrystusa, a nie przesłaniać Go!
      Zresztą w jaki sposób??

      Usuń
    3. Misia!
      Luzik
      spoko
      wieczór
      jest
      wszystko dobrze się układa
      jutro nawet będzie lepsze
      wdech
      wydech

      Usuń
    4. ufffff
      masz racje:P
      szkoda nerf

      Usuń
    5. i f ogle:)))
      na tfoim blogu ludzie czekajom
      a ty sie buonkasz tu i tam
      dobranoc!

      Usuń
    6. no przecież piszem i tam:))

      Usuń
  23. To nie był przypadek chwilowej utraty wiary, tylko zaciekłego ateizmu. Przykład człowieka, który wiarę nazywa zabobonem. Żyje według praw tego świata i nawet nie wierzy, że ma duszę. A tacy ludzie kierują się w życiu innymi zasadami niż prawo ustanowione przez Boga.
    Wyspana

    OdpowiedzUsuń
  24. Na pewnym etapie rozwoju człowieka szuka się bliskości duchowej. Niestety, nie zawsze jest to zgodne z więzami krwi. I Kain i Abel wyszli z jednego łona, mieli takie same wzorce w rodzinie, a jakże byli różni....
    Wyspana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja akurat mam dobrą rodzine
      kocham brata, bratowa to cudowna kobieta, cały tłum fajnych kuzynek
      moje dzieci się kochają i wpsieraja
      nie wiem od czego to zależy
      moja mama umierajac mówila tylko to, zebyśmy sie z bratem kochali

      Usuń
    2. brat mojego meza, ktory jest ateista jest dobrym czlowiekiem. Adoptowal 2 dzieci z Rosji (mieszkamy w Stanach), a gdy zobaczyl w jakich warunkach zyja tam dzieci do dzis co swieta sle dla tych dzieci prezenty na swieta. I ogolnie, jest dobrym czlowiekiem, ktory innym pomaga. Gdy go zapytalam o wiare, powiedzial mi, ze przykro mu, przeczytal Biblie z parawa na lewo i poczul, ze juz nie wierzy. :(

      czy te jego dobre uczynki nie sa wiecej warte, bo bezinteresowne, niz te dobre uczynki w oczekiwaniu w nagrode po smierci?

      Usuń
    3. ja bardzo wierzę w miłsierdzie boże
      a pan bóg jak zechce, to znajdzie drogę do jego serca

      Usuń
    4. Ludzie zapominają często o ważnej sprawie - Bóg dał człowiekowi wolną wolę - to my dokonujemy wyboru.Jakim prawem więc mamy narzucać swoją wolę dorosłym dzieciom??

      Usuń
    5. Miska, masz racje!

      Usuń
  25. I jeszcze jedno zdanie do Wyspanej - bardzo bym uważała na takie rozumienie -z jakim przestajesz takim się stajesz - trąci mi to pychą!
    Dla mnie worem jest Siostra Małgorzata, która właśnie przystaje z takimi ludźmi, którymi inni się brzydzą i lekceważą (oczywiście wielu z nich ma taki los, bo sobie sami tak życie ułożyli)
    Obym nigdy nie pomyślała, że ktoś jest gorszy ode mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obym i ja!
      jak czytam co pisze i robi siostra Małgorzata, chcę się schować w ciemny kąt ze strasznego wstydu...

      Usuń
    2. miałam napisać, wzorem, a nie worem:))

      Usuń
    3. Miśka:PPP
      ale worem brzmi bardzo fariatkowo :PPP

      Usuń
    4. Myślę, że i Siostra by się pośmiała;))

      Usuń

    5. Do Miśki: Nie ja wymyśliłam to przysłowie, ale niestety jest ono w dużej mierze prawdziwe. Tak jak i to o wronach. Nawet nie wiecie, że ludzie podświadomie ulegają złym wpływom, ale w większości w kupie czują się raźniej. Po co komu podtrzymywanie więzów rodzinnych, kiedy obu stronom jest ze sobą źle? A tak każdy żyje po swojemu i jest na swój sposób szczęśliwy.
      Wyspana
      A siostra się opiekuje niepełnosprawnymi, o ile wiem, a nie wykształconymi, mającymi wysoka pozycje życiową ateistami...

      Usuń
    6. Wyspana
      Niewiele wiesz o siostrze, prawda?

      Usuń
    7. Ano, prawda.
      Wyspana

      Usuń
    8. Moralność znaczy więcej niż intelekt. Nigdy nie powinien pan nic czynić przeciw własnemu sumieniu, nawet jeśli państwo tego żąda./A.Einstein - świadomy klęski, którą poniósł- jego prace umożliwiły zbudowanie bomby atomowej./

      Ale zajrzałam na jej bloga i skopiowałam ten cytat. Jeśli czyjeś sumienie mówi, żeby w pewnych przypadkach odciąć się nawet od własnego dziecka, to należy to zrobić, jeśli się nie chce żyć w myśl zasady "Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek".
      Wyspana

      Usuń
  26. Margo odcienta, Michalina dotleniona, Futi zapracowana, Viki smutna...
    ehhh

    jutro Soutys dostanie umowę -albo i nie - zależy co mu we krfi puyfa;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ty idż spać! Jutro też jest dzień.

      Usuń
  27. Jeszcze do Miśki, która zarzuciła mi herezję:
    Pracuję w środowisku, w którym ludzie masowo uczęszczają do kościoła, regularnie przystępują do komunii, a ich codzienne życie, ich słowa i postępowanie jakoś nie świadczy o tym, że są blisko Boga. Szczegółów oszczędzę, ale jest to przykład na to, że sam opłatek nie ma mocy sprawczej przemienienia człowieka. Bez otwarcia się na naukę Chrystusa, czyli Słowo Boże i szczerej chęci życia według niej sakramenty są martwe. Chlebem dla ducha jest Słowo Boże, a niektórym ludziom wystarczy monstrancja, która jest tylko symbolem. Gdzie tu widzisz herezję?
    Wyspana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie czytasz ze zrozumieniem -jałowa dyskusja - napisałam, że to herezje w odniesieniu do zdania "Nie ma nic złego w sakramentach, jeśli nie przesłaniają komuś prawdziwego Boga."
      Może być niewłaściwe (niegodne)przyjmowanie sakramentów, a nie twierdzenie, że coś złego może być w sakramentach, rozumiesz?

      Usuń
  28. Może być - bałwochwalstwo, jeżeli ktoś uważa, że spożywa fizyczne ciało Chrystusa.
    Dzieci boją się gryźć. Moja córka niezbyt dobrze się z tym czuje, że będzie jeść czyjeś ciało, a tak powiedziała katechetka na przygotowaniu do komunii. M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli wierzy, że spożywa Ciało Chrystusa to czyni to ponieważ SAM JEZUS nam to nakazuje - 53 Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.Ewangelia Jana- "Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym"
      Dla kogoś może być bałwochwalstwem, dla wierzącego nie jest.
      Nie mówię nikomu , że ma wierzyć jak ja -szanuję wybory , każdy jest wolny, ale chciałabym , żeby ktoś uszanował i mój wybór, że , jako chrześcijanin wierzę w naukę Jezusa Chrystusa.

      Usuń