piątek, 14 grudnia 2012

babcia uczciwa inaczej

Babcia moja nie tylko odbierała wsiowe porody. Skupowała też jaja wiejskie. Ciekawe, czy ktoś z was wie, jak to sie kiedyś odbywało?
Otóż przychodziła baba z jajami, a babcia brała każdą sztukę z osobna i prześwietlała w specjalnej lampce,żeby sprawdzić, czy sie tam juz kurczak jakiś nie rozwija, bo kurczaków nie skupowała. Następnie kładla je na wadze i wg wagi płaciła. Potem odwoziła do gminy i wtedy gmina dawała jej prowizję.
Waga była nader prymitywna, ale skuteczna, uwielbiałyśmy się nią bawić, takie śliczne odważniczki miała. I oto ktoregoś dnia odkryłyśmy, że babcia OSZUKUJE! Pod aluminiowym talerzykiem wagi, na której stawiano odważniki był klucz żelazny!
Szok był ogromny.
Dziś wiem, że babcia zyskiwała na tym procederze jakieś dwa jajka miesięcznie.
Po śmierci dziadka musiała sama w polu pracować, na odrobki chodzić, ciężko strasznie przychodziły jej marne grosze.


Ale nie pamiętam, żeby się na coś skarżyła.

To zupełnie jak bohaterka TEGO wydarzenia.

102 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. ty sie dzisiaj wszedzie wpychasz!!!
      dobrze, ze poludnie juz niedaleko!

      Usuń
    2. w sumie to autobusy som...dzieci se rade dadzom. zostaję!

      Usuń
    3. ale bardzo sie spozniaja, slyszalam te autobusy!!
      A zimnica? oj

      Usuń
    4. hartuj się, hartuj się, bo kto się hartuje- nigdy nie, nigdy nie, nigdy nie choruje!

      Usuń
  2. Cieszę się, ze wzięłaś się do roboty ostatnio i często można coś tu u Ciebie przeczytać. Cieszę się z powodu " podobny ogląd świata" ( vide przedwojenny szmonces ).
    Miałam dwie ukochane Babcie - jedna z nich straciła męża w czasie wojny ( był więźniem Auschwitz )i sama musiała wychować czwórkę dzieci. Jedyną córkę straciła tuż po wojnie - trzynastolatka utonęła w rzece.
    Druga została wywieziona z czwórką maluchów na Syberię ( dziadek był żołnierzem KOP), gdzie jak wiadomo życie nie było usłane różami...W czasie podróży straciła malutką córeczkę przy piersi.

    Obie Babcie po wojnie po wojnie żyły jeszcze długie lata. Rzadko wspominały tamte straszne lata i nigdy nie słyszałam, by się na cokolwiek skarżyły.

    Zaiste, z najszlachetniejszej stali były te Kobiety ukute. Kudy mi tam do Nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kudy mi

      bardzo lubie historie rodzinne, kazda jest inna, z reguly nie brak dramatyzmu.
      Te Twoje, ech, mozna by film nakrecic.
      Ale na pewno masz w genach choc czesc ich Sily!

      Usuń
    2. mój Dziadek też zginął w Oświęcimiu
      Babcia została z dwiema córkami...
      a mój syn urodził się w rocznicę śmierci Dziadka
      gaga

      Usuń
    3. bylam w tym roku w Aushwitz, ze starszymi dziecmi. Myslalam, ze wszystko wiem, ogladalam filmy, czytalam ksiazki. Ale to miejsce mnie powalilo na emocjonalne kolana.
      Ludzie z gruntu chyba tacy dobrzy jednak nie sa....

      Usuń
    4. a moja druga Babcia(ze strony Taty) wzięła na wychowanie
      w 1943 dziecko, którego matka zmarła przy porodzie..
      w ten sposób mój ojciec i jego rodzony brat zyskali
      malutkiego braciszka
      dzielne te nasze Babcie...
      gaga

      Usuń
    5. Urszula- byś musiała, byś była! No ale, nie będziemy udowadniać ;)

      Usuń
    6. moja macocha ( sama kaze sie tak nazywac, chociaz czy pani ktora dolacza do ojca po mojej 40stce to moze byc macocha?) jest dzieckiem znalezionym w polskim kosciele, w wieku kilku miesiecy. Dobrzy ludzie ja wychowali. Ale nie znosi obchodzic urodzin, ani swoich, ani czyichs

      Usuń
    7. a czy teściowa może być mamą?

      Usuń
    8. wg mnie - nie, he he he

      Usuń
    9. no właśnie. a macocha to macocha.. gorzej jak jest młodsza od dzieci

      Usuń
    10. masz racje :D
      1. moja macocha jest ok, zajmuja sie soba nawzajem z tata. Byl zdruzgotany po smierci mamy, a teraz ma przyjaciolke i jestem pewna, ze to moja Mama mu tam odgornie zalatwila.
      2. Ja swoim synowym i zieciowi zaproponuje mowienie po imieniu. I mam nadzieje ze sie zgodza, zwlaszcza ze przy moim obecnym podejsciu bedziemy sobie mowic po imieniu od poczatku.

      Usuń
    11. no właśnie taki też mam plan :P

      Usuń
    12. obysmy zdonzyly go zrealizowac, he he he
      tak sobie pomyslalam, ze jakbym jednak nie dozyla, to dwie fajne dziewczyny ( moi synowie na pewno beda mieli fajne zony) nie beda mialy wrednej tesciowej:)))

      Usuń
    13. no to mnie jak zwykle ubawiłaś. uhahałam się. nie ma tego złego, co by..

      Usuń
    14. no
      bo to juz chyba wiadomo, zem wielbicielkom czrnego humoru jest :P

      Usuń
    15. no przecie wiem, siostro...ach te geny :P

      Usuń
  3. Ja to taka słabo-silna jestem.
    Choć niektórzy twierdzą, ze mocna ze mnie baba, swoje też już przeszłam, aczkolwiek nie ma tu porównania do doswiadczeń moich kochanych Staruszek.
    Zresztą któz wie, jakby to było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba nie mozna porownywac przezyc.
      Dla mnie juz hardcorem bylby fakt zycia w domu bez bierzacej wody!!
      A chyba, jak pisala Szymborska, tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono.
      Mam poczucie ze sie troche sprawdzilas....

      Usuń
    2. ja też sprawiam wrażenie silnej, bo ruda, energiczna i takie tam. czasami jednak potrafią mnie wybić z równowagi takie pierdoły, którymi nie warto nawet zaprzątać sobie głowy. ale już coraz rzadziej, pracuję nad sobą. mój problem polega na tym,że za dużo myślę.

      Usuń
  4. te nasze Babcie, jeju jak ja za tą moją tęsknię!

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja Babcia miała mnóstwo malin co roku przez całe wakacje musiałam je zbierać ale jak poszłam do szkoły to dostałam za to PSA ( małą czarną suczkę- kundla najukochańszą na świecie i mogłam z nią jechać do domu do Krakowa! To był najpiękniejszy prezent który jako dziecko dostałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja babcia tez miala maliny, ale tylko w moim bardzo, bardzo wczesnym dziecinstwie :)

      Usuń
    2. moja Babcia miała "gaj" porzeczkowy- głównie czarne, ale też czerwone i białe. Też trzeba było rwać. "Gaj" był ogromny, bawiliśmy się tam w chowanego, robiliśmy kryjówki. Po latach zobaczyłam wykarczowany kawałek ziemi po porzeczkach- jakieś 8 na 4 metry :)

      A na maliny babcia mnie wysyłała do lasu! z koszyczkiem :)

      Babcia miała zawsze OSTATNIĄ butelkę wina porzeczkowego, bądź malinowego :)

      Usuń
  6. Jak już o owocach - moja miała ogromny sad z ogrodem, to taki eden mojego dzieciństwa. Zaczynało się od truskawek i czereśni - sercówek, potem już leciały papierówki, gruszki- pierdziołki, różne tam śliwki, klapsy, czarny agrest i wiele innych smakowitości.
    Były też warzywa spozywane prosto z grządki - rzodkiewki, marchewki, słodki groszek...
    I kwiaty - lewkonie ( kto dziś pamieta takie kwiatki ?), mieczyki w wielkich ilościach, róże,sierpniowe astry, maciejka upojnie pachnąca wieczorami i jeszcze inne, których nazw nie pamiętam.
    W raju tym spędzałam każde wakacje, pod koniec sierpnia musiałam wracać do odległego domu nad morzem.
    Dziękuję Ci, Rybeńko, że mogłam tu gościnnie wrócić do słodkiej krainy dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też pobyt latem u babci to synonim dzieciństwa.
      :*:*

      Usuń
  7. Ale akurat malin u Babci nie było...

    OdpowiedzUsuń
  8. rybeńko, jak się czujesz?
    i nie chodzi mi o gardło...:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to o co co chpodzi ??:P
      ja niezle, az dziw!
      A ty gagenko?

      Usuń
    2. a Twoje samopoczucie będzie się teraz polepszać?

      Usuń
    3. ale dobrze jeszcze nie jest, skoro sie z moich literowek nie smiejesz...
      serducha dla ciebie ♥♥♥

      Usuń
    4. też dam Ci serducha
      2x(♥♥+♥♥)

      Usuń
    5. teraz musze isc liczyc, ile to :P

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dac se raz na odlew i dalej ruszac sie!
      Nie uzalac sie, zyc!!

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. ha, widzialam, nie tylko u mnie kasujesz komenty
      i tak cie lubiem

      Usuń
    4. jak się pisze gupoty,to trzeba je kasować szybciutko:P

      Usuń
    5. Ty niesprawiedliwa dla siebie bardzo jestes
      Pamietam ten pierwszy wykasowany i to głupota nie była żadna.
      Będę się martwić

      Usuń
    6. tylko sprobuj się martwić..
      dostaniesz grzmoty:PPP

      Usuń
    7. To się napraw!
      I to już!

      Usuń
    8. Ale o co chodzi?
      Ja już śpię :)))

      Usuń
  10. nie martwimy się...wino pijemy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest
      Mamy co swietowac, prawda siostro?

      Usuń
    2. co prawda wino dziś już piłam, ale malutka lampeczkę za wasze zdrowie wzniosę.

      Usuń
    3. sie wie! a na jakim kanale te egzorcyzmy?

      Usuń
    4. u mnie na AXN, nie wiem jak u rybci.

      Usuń
    5. u mnie jeszcze 10 minut footballu :P

      Usuń
    6. no. to na końcówkę może jeszcze się załapiesz.

      Usuń
    7. AXN
      Nawet mie się podoba:))
      i bojem się!!!

      Usuń
    8. niech się ten mecz skończy!

      Usuń
    9. bo ktoś kiedyś proponował, żeby pić po każdej bramce, golu, więc nie wiem, czy udało Ci sie już coś wypić.

      Usuń
    10. 1:1 musiałam sobie dodać ;)

      Usuń
    11. Ja oglądałam jakiś mecz
      Ale tam było 4:1
      i to dla naszych!

      Usuń
    12. u mnie teraz final countdown..

      Usuń
  11. dziewczyny uważajcie! właśnie przed chwilą widziałam w tv, jak szybkowar swym wybuchem zabił kobietę. chyba przestane gotować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uffff
      Ja kiedyś miałam. Radziecka produkcja :)))
      już nie mam
      Teraz szybko to tylko zasiam :P

      Usuń
    2. hmm,ciekawy skrót. przyznam, ze nigdy bym sie nie domyśliła.

      Usuń
    3. ja byłą przez chwilę ciekawa, co zasiawa? :) tak szybko? :)

      nie mam szybkowaru i na razie nie widzę potrzeby.
      Natomiast dziś sobie kupiłam wiertarko- wkrętarkę! jak mogłam bez tego żyć? podziurawiłam drewniany klocek, nafaszerowałam go wkrętami i ledwo się powstrzymałam, żeby nie dziurawić ściany :D

      Usuń
    4. ja jak zażyczyłam sobie na Dzień Dziecka od rodziców kosiarkę i takową dostałam to z tej radości nie mogłam sie opanować - jeździłam i jeździłam. i tak już mi zostało.

      Usuń
    5. Hy hy
      Ja myślałam kiedyś że zabiję męża ukochanego, kupił takie cudo już po fakcie jak skręclam wieeeelee szaf w naszym domu. Bo generalnie to była moja działka. Do dziś nie pojmuje jak mogłam bez tego żyć??
      To pisał mój duch
      Do jutra:))))

      Usuń
    6. źle to rozegrałaś- trzeba było udawać niechęć i pobierać choćby symboliczną opłatę za koszenie :D

      Usuń
    7. ale swoje kosiłam, tylko że teraz zostało odgórnie przyjęte że jestem też i od koszenia, ale lubiem to, pojeżdżę, pomyślę, nerwy rozładuję.

      Usuń
    8. jak nie kochać rybci za literówki?")

      Usuń
    9. jakbym miała trawnik- prawdopodobnie chciałabym kosiarkę ;D

      ja też dobranoc, bo wybrałam dziś kafelki i robiłam dziury :)

      Usuń
  12. Jak dobrze wstać
    Skoro świt
    Jutrzenki blask
    Duszkiem pić.
    Witam śpiewająco dziś. Miłej soboty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) czy to jest skoro świt?
      Hejka!

      Usuń
    2. ja wlasnie wstalam i mam nadzieje, ze to nie swit :)))
      buzka

      Usuń
    3. gdy rano odpaliłam komputer, mąż się zdziwił "a ty tak ten komputer od rana?". Muszę sprawdzić, czy moje dziewczyny już wstały - odpowiedziałam. możecie być tak trochę moje?

      Usuń
    4. ja tam lubie uczucie przynaleznosci, wiec sie zgadzam :)))

      Usuń
    5. a dlaczego tylko tak trochę?:)

      Usuń
    6. no nie miałam śmiałości o więcej prosić.

      Usuń
    7. nie chciałam żeby wyszło, że jakaś zaborcza jestem czy co.

      Usuń
    8. ruda, Ty jesteś ciemnoruda, czy jak?

      Usuń
    9. bo ja żem miodoruda

      Usuń
    10. ostatnio jakoś chyba tak.

      Usuń
    11. miodoruda - ładnie.

      Usuń
  13. przynależe? właśnie się obudziłam, ale jeszcze nie wstałam:) ostra.

    OdpowiedzUsuń