Lori poznałam 15 lat temu, nasi najstarsi synowie sie zaprzyjaznili, mieli po kilka lat. Dwa lata pózniej wszyscy wrócili do swojej Ameryki a mój P mimo, że towarzyski i zawsze wśród kolegów, nigdy nie wyróżnił żadnego tak jak Tonyego.
Utrzymywaliśmy kontakt cały czas, raz nawet odwiedziliyśmy ich w USA, oni kilka razy nas odwiedzili. Gdy Lori dowiedziała się o moim raku, bardzo sie przejeła, przysłała paczke z przydatnymi drobiazgami do szpitala, a przede wszystkim postanowiła do końca leczenia przysyłać mi co tydzień realną kartę pocztową. A pod wpływem moich wieści poszla w listopadzie na mammografię. Nic nie wykazała. A kilka miesięcy póżniej - bach! guzy w obu piersiach, jeden 5cm, obustronna mastektomia. Jak zobaczyłam kilka tygodni temu jej łysą głowę na Skypie to aż mi się serce ścisnęło. I ciągle nie umiem uwierzyc w ten zbieg okolicznocśi!
A teraz anegdota o mojej pochemicznej pamięci.
Postanowiłam zrobić na drutach czapke dla Lori. Ona haftuje, ma w ogóle talenty manualne, i wiedziałam że doceni reczną robotkę. Wzięłam zatem koszyk z włóczkami, żeby zabrać się do roboty iii, ha! okazało się że jakieś 4 tygodnie wcześniej zrobiłam jej te czapkę!!!!Leżała w koszyku i czekała na wysłanie....
No proszę, ktoś ma zamiar przebić takie roztargnienie swoją historią??
deja vu?
OdpowiedzUsuńraczej deja fait:P
Usuńaj tam- ja biorę tabletkę i za pół godziny nie pamiętam czy brałam..no i takie tam tym podobne klimaty.
Usuńz tabletkami to ja też tak mam, a to już żarty nie są droga moja:P
Usuńnio... zaznaczałam sobie na pasku dni tygodnia a teraz mam takie w buteleczce i mój plan runął.. chyba będę pisać kreski na kartce
UsuńHA! Godzinę temu mąż do mnie - co robisz? Ja: liczę na opakowaniu czy dziś wzięłam tabletkę... Ostre - witaj w klubie.
Usuńbo jakby kurna nie mogli dni tygodnia pozaznaczać i w takiej formie tablety podawać.
Usuńwszystkim żyłoby się łatwiej!
Roztargnienie to moje drugie imię, non stop coś gubię albo zabieram nieswoje, szukam komórki prowadząc przez nią rozmowę, rozglądam się za kluczykami do auta jadąc samochodem... - za szybkie życie prowadzę. Ale mgiełką brokatową czy lakierem do włosów po pachami jeszcze się nie spryskałam.
OdpowiedzUsuńno tak, jeszcze masz do czego dazyc, jako ideal :P
Usuńno chyba nie pobiję, ale jak mi ktoś powie gdzie włożyłam klucze od biura których szukam od roku, to dostanie nobla.
OdpowiedzUsuńKlucze zgubiłam na odcinku 3 metrów prostej betonowej drogi.
Nie ma. zapadły się pod ziemię.
moze zapadly sie pod ziemie ze wstydu?:P
Usuńnie wiem, ale śnią mi się po nocach, cholery jedne.
Usuńa moje dokumenty w ręcznikach w łazience, których szukałam 2 tyg?
Usuńw ręcznikach???
Usuńto, zaczynasz mnie zastanawiać...
ano...sama się nad sobą zastanawiam
Usuńzdobyczna kura rosołowa od chłopa, pyrka mi kilka godzin i pachnie, czas wyjąć wsad, coby rosół był "czysty"; odcedziłam na sito prosto do zlewu :]
OdpowiedzUsuńoooo, to sie nie najedliscie :D:D:D
UsuńNom, bo nie było zatyczki ;)
Usuńjuz widze, jakbyc czerpakiem wyciagala rosol ze zlewu, ratujcie mnie:P
Usuńhaha moja mamuśka tak kiedyś mięso na galart:P
Usuńa moja kiedys zjechala z kilku schodow na zewnatrz domu, trzymajac na tacy miseczki ze swiezo zalana galaretka, i niec nie rozlala, ha!!
Usuńno i co z tego? Ty pewnie nie potrafisz tak chodzić z tacą! ;)
UsuńJuż dawno miałam spytać, ale było mi głupio: co stało się z tą czapką, którą mi obiecałaś jakiś czas temu? ;p
wyslalam do Lori?:P
UsuńRazem z kolorową kartką "Belgia by night" ? kurde!!!
Usuńa tak na marginesie- kartki są fajne, szkoda, że zanikają :(
Mam tylko jedną koleżankę, która nie popuszcza i jest mi głupio, bo ja znam tylko jej adres mejlowy...
a ja na swieta zawsze kartki prawdziwe sle:)
UsuńNo Kochane - mój brak pamięci to już sprawa znana wszystkim moim znajomym. Ostatnio pobiłam rekord: byłam na targach z koleżanką, Sylwią, przysiadła się do nas inna - z innej firmy.
UsuńJa: Ach cześć jak super Cię widzieć! Bla bla bla - rozmowa płynęła wartkim nurtem wśród ogólnej wesołości i wzajemnej adoracji. Owa koleżanka poszła sobie w końcu w pioruny a ja dramatycznym szeptem do tej która była ze mną: Jezus Maria - kto to był!? Sylwia zrobiła wielkie oczy - jak to nie wiesz? Przecież gadałaś z nią jak ze starą znajomą! No nie wiem - ona chyba mnie znała... :)
Ale jest plus mojej sklerozy - mogą ciągle oglądać ten sam film byle zrobić pomiędzy kolejnymi seansami około m-ca przerwy - nic a nic nie pamiętam o co w nim chodziło....
Usuń:D:D:D
Usuńto mi przypomnialo cos.
kiedys w windzie jechalam z kolegami ze studiow i oni cos mowili o jakims Arturze, ja sie pytam a kto to? Zalegla zimna cisza, jakies pol kelwina, winda sie zatrzymala, wysiadlam i spalilam sie ze wstydu,bo mi sie przypomnialo,ze to byl moj chlopak, z pierwszego roku, spotykalismy sie wszytstkiego 3 miesiace, ale zawsze...
czyli nie jest ze mna najgorzej :)
Usuńfilmy akurat pamiętam, ale lubię powtarzać te, które lubię:) Natomiast pamięć do twarzy... szit- rozmawiam codziennie z panią w kiosku informując się wzajemnie o pogodzie- spotkam ją gdzie indziej- ni w cholerę nie wiem, skąd ją znam :)
Usuńza bardzo byla z kioskowego kontekstu wyrwana, ja tez tak mam
Usuńheh, raz spotkałam kobitkę, z twarzy znam, nie wiem skąd; pyta mnie o Mamę, krótka konwersacja i jestem w domu- faktycznie pracowały razem, następnie pani przypomniała mi wycieczkę do Egiptu, na której byłyśmy razem. I tym razem zwątpiłam we wszystko, bo nigdy nie byłam w Egipcie:D
Usuń:D:D:D
Usuńa to mnie uśmiałaś, ja nie mogę!!
Hmm - lat temu kilka (oj dobrych kilka bo jeszcze na studiach byłam), wracałam padnięta z uczelni tramwajem. Podchodzi do mnie babka i wdaje się w przyjacielską pogawędkę. Nieprzytomna z lekka, aczkolwiek świadoma swej nikłej żeby nie rzec żadnej pamięci, w popłochu usiłowałam sobie przypomnieć skąd się znamy. Do chwili gdy babka zapytała czy przychodzę na oddział na dzień czy na noc... Wywnioskowałam z tego że bierze mnie za swoją koleżankę-pielęgniarkę, niechybnie bardzo do mnie podobnej. Ja ze służbą zdrowia mam do czynienia tylko jako pacjent... Ale żeby gadać z kimś kilka minut i nie kapnąć się że ja to nie ona??? A potem już mi było głupio kobitkę wyprowadzać z błędu i nawet udało się nam ustalić jaki lekarz będzie na dyżurze... Pomachała mi ręką jak już wysiadła z tramwaju. Pojechałam dalej oblana zimnym potem z wysiłku po tej przedziwnej konwersacji :).
UsuńPS Powiedz Lori że ją ubóstwiam. Za te drobiazgi - maleńkie gesty pamięci i wsparcia. I za wszystko.
Parę lat temu jechałam sobie tramwajem i widzę zdezorientowaną studentkę, ponieważ lubię gadać zaczepiłam i podałam się za pielęgniarkę i spytałam, kiedy koleżanka ma dyżur. Bo doktor Wysxxxki ma w poniedziałek od 7ej! Norrmalnie się dziewczyna spociła :p
UsuńRybeńka, a ta czapka na pewno dla Lori?:)
OdpowiedzUsuń:D:D:D
Usuńnie pamietam!!
Ale jej wyslalam, bo jej na pewno sie przyda:)
Ja jakiś czas temu schowałam pendrive a przed swoją dwulatką, do tej pory szukam, szukały starsze i mąż...kamień w wodę.
OdpowiedzUsuńdwulatka znalazla! I schowala przed mama:)
UsuńTeż tak mam - jak coś dobrze schowam, żeby nie zginęło, nie ma szans, żebym znalazła. Dopiero po czasie, przypadkiem.
UsuńZa dużo kochana blogujesz, za dużo!
OdpowiedzUsuńStąd roztargnienie.
O Lori pisalaś w komentarzach do postu ' Skrzynka na listy ' o Lori.
Połaćzyła Was nie tylko przyjażń,ale i choroba.
Źle się Wam poukładało.
Jakiego koloru jest Twoja czapka Rybeńko ?
bialo jasno rozowego
Usuńw paski
ale ty masz rejestracje, ja ciem przepraszam
chyba malo roztargniona personą jesteś?
Ja pamiętam, żę gdzieś pisałam, ale OCZYWIŚCIE nie pamiętam gdzie.
Zapamiętałam- to niezwykłe każdego dnia dostawać kartkę od Przyjaciela......
UsuńPiękne i niejeden by tak chciał. Ja też.......
A to znacie-prezenty swiateczne znalezione w szafie....po nowym roku.Pozdrawiam Tesia
OdpowiedzUsuńHa ha ha , znamy, znamy:)))
UsuńPozrawiam również:)
Dziefffczynki - normalnie kocham Was!
OdpowiedzUsuńPoprawiłam se samopoczucie jak nie wiem co:)))
Mój najczęstszy sklerotyczny number:
Poranek:
1. Wychodzę zepsem
2. Wracam
3. Po jakimś czasie( 5 minut do kilku godzin) stwierdzam, że zginęły mi klucze - a ja przecież NIE GUBIĘ KLUCZY!
4. Szukam
5. Szukam..
6. Szuuuuukaaaaaaaaaam... wrrr...
7. Są!
8. W psiej szuflandii - razem ze smyczą, kolczatką i workami na psie takietamróżne:)
Wieczór:
1. Wychodzę zepsem
2. Wracam
3. Po jakimś czasie( 5 minut do kilku godzin) stwierdzam, że zginęły mi klucze...
Resztę już znacie:)
Na szczęście nie codziennie mam takie szczęście.
Ale ni cholery nie mogę zapamiętać, żeby szukać w psiej szufladzie!
Dzień świstaka?
UsuńNo ale żeby coraz częściej???:)
UsuńNo dzień świstaka - jak nic!
wracam do domu i mam jedno miejsce, gdzie kładę klucze.
Usuńwychodzę z domu- wkładam do kieszeni: kurtki, spodni, torby (torba ma fyfnaście kieszeni, żadnej nie zagospodarowałam sensownie:) i zawsze panikuję, bo nigdy nie trafiam we właściwą kieszeń:)
Ale jeszcze nie zgubiłam :)
No jak wychodzę z domu to mam JEDNĄ kieszeń - w torebce:)
UsuńZnaczy ja mam problem, jak wracam, Ty - jak wychodzisz:D
P.S. A gdzie gospodyni - ja się pytam???:)
Gospodyni w excelu liczy komenty :D
Usuńa co w temacie rozwinięcia tytułu bloga?
OdpowiedzUsuńCo masz Rybciu na myśli?
Usuńnie wnikam, ale mi się podoba "wymuszony blog" :) a jak będzie się nazywał "zgrajaświrów" or "niepamiętamoczymtoja chciałam" też będzie git! ;)
UsuńYes!
UsuńWymuszony rulez:)
O-ry-gi-nal-ny:)
Albowiem - w rzeczy samej - WYMUSZONY:)))
Noszsz w mordę misia!
OdpowiedzUsuńDoprawdy trza być RYBEŃKOM, żeby w szóstym poście od utworzenia blogaska mieć po 2 godzinach od opublikowania rzeczonego szóstego posta 46 komciófff!
Rybciu złota - czapki z głów, szacun i klękajcie narody:)
u mnie też kiepsko z pamięcią
OdpowiedzUsuńnajgorzej jak spotykam kogoś na ulicy/w sklepie i wiem, że znam, a nie wiem skąd, czy dobrze, czy też przelotnie i czy powinnam zagadać czy nie..:)
na wszelki wypadek kłaniam się i krzyczę "dzień dobry" prawie wszystkim mijanym ludziom ;)))
Latwo będzie cię rozpoznać w realu;)
Usuń