piątek, 23 listopada 2012

Lori, czyli szczęścia do ludzi kontynuacja

Lori poznałam 15 lat temu, nasi najstarsi synowie sie zaprzyjaznili, mieli po kilka lat. Dwa lata pózniej wszyscy wrócili do swojej Ameryki a mój P mimo, że towarzyski i zawsze wśród kolegów, nigdy nie wyróżnił żadnego tak jak Tonyego.
Utrzymywaliśmy kontakt cały czas, raz nawet odwiedziliyśmy ich w USA, oni kilka razy nas odwiedzili. Gdy Lori dowiedziała się o moim raku, bardzo sie przejeła, przysłała paczke z przydatnymi drobiazgami do szpitala, a przede wszystkim postanowiła do końca leczenia przysyłać mi co tydzień realną kartę pocztową. A pod wpływem moich wieści poszla w listopadzie na mammografię. Nic nie wykazała. A kilka miesięcy póżniej - bach! guzy w obu piersiach, jeden 5cm, obustronna mastektomia. Jak zobaczyłam kilka tygodni temu jej łysą głowę na Skypie to aż mi się serce ścisnęło. I ciągle nie umiem uwierzyc w ten zbieg okolicznocśi!

A teraz anegdota o mojej pochemicznej pamięci.
Postanowiłam zrobić na drutach czapke dla Lori. Ona haftuje, ma w ogóle talenty manualne, i wiedziałam że doceni reczną robotkę. Wzięłam zatem koszyk z włóczkami, żeby zabrać się do roboty iii, ha! okazało się że jakieś 4 tygodnie wcześniej zrobiłam jej te czapkę!!!!Leżała w koszyku i czekała na wysłanie....

No proszę, ktoś ma zamiar przebić takie roztargnienie swoją historią??

58 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. aj tam- ja biorę tabletkę i za pół godziny nie pamiętam czy brałam..no i takie tam tym podobne klimaty.

      Usuń
    2. z tabletkami to ja też tak mam, a to już żarty nie są droga moja:P

      Usuń
    3. nio... zaznaczałam sobie na pasku dni tygodnia a teraz mam takie w buteleczce i mój plan runął.. chyba będę pisać kreski na kartce

      Usuń
    4. HA! Godzinę temu mąż do mnie - co robisz? Ja: liczę na opakowaniu czy dziś wzięłam tabletkę... Ostre - witaj w klubie.

      Usuń
    5. bo jakby kurna nie mogli dni tygodnia pozaznaczać i w takiej formie tablety podawać.
      wszystkim żyłoby się łatwiej!

      Usuń
  2. Roztargnienie to moje drugie imię, non stop coś gubię albo zabieram nieswoje, szukam komórki prowadząc przez nią rozmowę, rozglądam się za kluczykami do auta jadąc samochodem... - za szybkie życie prowadzę. Ale mgiełką brokatową czy lakierem do włosów po pachami jeszcze się nie spryskałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, jeszcze masz do czego dazyc, jako ideal :P

      Usuń
  3. no chyba nie pobiję, ale jak mi ktoś powie gdzie włożyłam klucze od biura których szukam od roku, to dostanie nobla.
    Klucze zgubiłam na odcinku 3 metrów prostej betonowej drogi.
    Nie ma. zapadły się pod ziemię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moze zapadly sie pod ziemie ze wstydu?:P

      Usuń
    2. nie wiem, ale śnią mi się po nocach, cholery jedne.

      Usuń
    3. a moje dokumenty w ręcznikach w łazience, których szukałam 2 tyg?

      Usuń
    4. w ręcznikach???
      to, zaczynasz mnie zastanawiać...

      Usuń
    5. ano...sama się nad sobą zastanawiam

      Usuń
  4. zdobyczna kura rosołowa od chłopa, pyrka mi kilka godzin i pachnie, czas wyjąć wsad, coby rosół był "czysty"; odcedziłam na sito prosto do zlewu :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo, to sie nie najedliscie :D:D:D

      Usuń
    2. Nom, bo nie było zatyczki ;)

      Usuń
    3. juz widze, jakbyc czerpakiem wyciagala rosol ze zlewu, ratujcie mnie:P

      Usuń
    4. haha moja mamuśka tak kiedyś mięso na galart:P

      Usuń
    5. a moja kiedys zjechala z kilku schodow na zewnatrz domu, trzymajac na tacy miseczki ze swiezo zalana galaretka, i niec nie rozlala, ha!!

      Usuń
    6. no i co z tego? Ty pewnie nie potrafisz tak chodzić z tacą! ;)

      Już dawno miałam spytać, ale było mi głupio: co stało się z tą czapką, którą mi obiecałaś jakiś czas temu? ;p

      Usuń
    7. Razem z kolorową kartką "Belgia by night" ? kurde!!!
      a tak na marginesie- kartki są fajne, szkoda, że zanikają :(
      Mam tylko jedną koleżankę, która nie popuszcza i jest mi głupio, bo ja znam tylko jej adres mejlowy...

      Usuń
    8. a ja na swieta zawsze kartki prawdziwe sle:)

      Usuń
    9. No Kochane - mój brak pamięci to już sprawa znana wszystkim moim znajomym. Ostatnio pobiłam rekord: byłam na targach z koleżanką, Sylwią, przysiadła się do nas inna - z innej firmy.
      Ja: Ach cześć jak super Cię widzieć! Bla bla bla - rozmowa płynęła wartkim nurtem wśród ogólnej wesołości i wzajemnej adoracji. Owa koleżanka poszła sobie w końcu w pioruny a ja dramatycznym szeptem do tej która była ze mną: Jezus Maria - kto to był!? Sylwia zrobiła wielkie oczy - jak to nie wiesz? Przecież gadałaś z nią jak ze starą znajomą! No nie wiem - ona chyba mnie znała... :)

      Usuń
    10. Ale jest plus mojej sklerozy - mogą ciągle oglądać ten sam film byle zrobić pomiędzy kolejnymi seansami około m-ca przerwy - nic a nic nie pamiętam o co w nim chodziło....

      Usuń
    11. :D:D:D

      to mi przypomnialo cos.
      kiedys w windzie jechalam z kolegami ze studiow i oni cos mowili o jakims Arturze, ja sie pytam a kto to? Zalegla zimna cisza, jakies pol kelwina, winda sie zatrzymala, wysiadlam i spalilam sie ze wstydu,bo mi sie przypomnialo,ze to byl moj chlopak, z pierwszego roku, spotykalismy sie wszytstkiego 3 miesiace, ale zawsze...

      Usuń
    12. czyli nie jest ze mna najgorzej :)

      Usuń
    13. filmy akurat pamiętam, ale lubię powtarzać te, które lubię:) Natomiast pamięć do twarzy... szit- rozmawiam codziennie z panią w kiosku informując się wzajemnie o pogodzie- spotkam ją gdzie indziej- ni w cholerę nie wiem, skąd ją znam :)

      Usuń
    14. za bardzo byla z kioskowego kontekstu wyrwana, ja tez tak mam

      Usuń
    15. heh, raz spotkałam kobitkę, z twarzy znam, nie wiem skąd; pyta mnie o Mamę, krótka konwersacja i jestem w domu- faktycznie pracowały razem, następnie pani przypomniała mi wycieczkę do Egiptu, na której byłyśmy razem. I tym razem zwątpiłam we wszystko, bo nigdy nie byłam w Egipcie:D

      Usuń
    16. :D:D:D
      a to mnie uśmiałaś, ja nie mogę!!

      Usuń
    17. Hmm - lat temu kilka (oj dobrych kilka bo jeszcze na studiach byłam), wracałam padnięta z uczelni tramwajem. Podchodzi do mnie babka i wdaje się w przyjacielską pogawędkę. Nieprzytomna z lekka, aczkolwiek świadoma swej nikłej żeby nie rzec żadnej pamięci, w popłochu usiłowałam sobie przypomnieć skąd się znamy. Do chwili gdy babka zapytała czy przychodzę na oddział na dzień czy na noc... Wywnioskowałam z tego że bierze mnie za swoją koleżankę-pielęgniarkę, niechybnie bardzo do mnie podobnej. Ja ze służbą zdrowia mam do czynienia tylko jako pacjent... Ale żeby gadać z kimś kilka minut i nie kapnąć się że ja to nie ona??? A potem już mi było głupio kobitkę wyprowadzać z błędu i nawet udało się nam ustalić jaki lekarz będzie na dyżurze... Pomachała mi ręką jak już wysiadła z tramwaju. Pojechałam dalej oblana zimnym potem z wysiłku po tej przedziwnej konwersacji :).
      PS Powiedz Lori że ją ubóstwiam. Za te drobiazgi - maleńkie gesty pamięci i wsparcia. I za wszystko.

      Usuń
    18. Parę lat temu jechałam sobie tramwajem i widzę zdezorientowaną studentkę, ponieważ lubię gadać zaczepiłam i podałam się za pielęgniarkę i spytałam, kiedy koleżanka ma dyżur. Bo doktor Wysxxxki ma w poniedziałek od 7ej! Norrmalnie się dziewczyna spociła :p

      Usuń
  5. Rybeńka, a ta czapka na pewno dla Lori?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D:D:D
      nie pamietam!!
      Ale jej wyslalam, bo jej na pewno sie przyda:)

      Usuń
  6. Ja jakiś czas temu schowałam pendrive a przed swoją dwulatką, do tej pory szukam, szukały starsze i mąż...kamień w wodę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dwulatka znalazla! I schowala przed mama:)

      Usuń
    2. Też tak mam - jak coś dobrze schowam, żeby nie zginęło, nie ma szans, żebym znalazła. Dopiero po czasie, przypadkiem.

      Usuń
  7. Za dużo kochana blogujesz, za dużo!
    Stąd roztargnienie.

    O Lori pisalaś w komentarzach do postu ' Skrzynka na listy ' o Lori.
    Połaćzyła Was nie tylko przyjażń,ale i choroba.
    Źle się Wam poukładało.

    Jakiego koloru jest Twoja czapka Rybeńko ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bialo jasno rozowego
      w paski
      ale ty masz rejestracje, ja ciem przepraszam
      chyba malo roztargniona personą jesteś?
      Ja pamiętam, żę gdzieś pisałam, ale OCZYWIŚCIE nie pamiętam gdzie.

      Usuń
    2. Zapamiętałam- to niezwykłe każdego dnia dostawać kartkę od Przyjaciela......
      Piękne i niejeden by tak chciał. Ja też.......

      Usuń
  8. A to znacie-prezenty swiateczne znalezione w szafie....po nowym roku.Pozdrawiam Tesia

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziefffczynki - normalnie kocham Was!
    Poprawiłam se samopoczucie jak nie wiem co:)))

    Mój najczęstszy sklerotyczny number:

    Poranek:

    1. Wychodzę zepsem
    2. Wracam
    3. Po jakimś czasie( 5 minut do kilku godzin) stwierdzam, że zginęły mi klucze - a ja przecież NIE GUBIĘ KLUCZY!
    4. Szukam
    5. Szukam..
    6. Szuuuuukaaaaaaaaaam... wrrr...
    7. Są!
    8. W psiej szuflandii - razem ze smyczą, kolczatką i workami na psie takietamróżne:)

    Wieczór:

    1. Wychodzę zepsem
    2. Wracam
    3. Po jakimś czasie( 5 minut do kilku godzin) stwierdzam, że zginęły mi klucze...
    Resztę już znacie:)

    Na szczęście nie codziennie mam takie szczęście.
    Ale ni cholery nie mogę zapamiętać, żeby szukać w psiej szufladzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale żeby coraz częściej???:)
      No dzień świstaka - jak nic!

      Usuń
    2. wracam do domu i mam jedno miejsce, gdzie kładę klucze.
      wychodzę z domu- wkładam do kieszeni: kurtki, spodni, torby (torba ma fyfnaście kieszeni, żadnej nie zagospodarowałam sensownie:) i zawsze panikuję, bo nigdy nie trafiam we właściwą kieszeń:)

      Ale jeszcze nie zgubiłam :)

      Usuń
    3. No jak wychodzę z domu to mam JEDNĄ kieszeń - w torebce:)
      Znaczy ja mam problem, jak wracam, Ty - jak wychodzisz:D

      P.S. A gdzie gospodyni - ja się pytam???:)

      Usuń
    4. Gospodyni w excelu liczy komenty :D

      Usuń
  10. a co w temacie rozwinięcia tytułu bloga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co masz Rybciu na myśli?

      Usuń
    2. nie wnikam, ale mi się podoba "wymuszony blog" :) a jak będzie się nazywał "zgrajaświrów" or "niepamiętamoczymtoja chciałam" też będzie git! ;)

      Usuń
    3. Yes!
      Wymuszony rulez:)
      O-ry-gi-nal-ny:)
      Albowiem - w rzeczy samej - WYMUSZONY:)))

      Usuń
  11. Noszsz w mordę misia!
    Doprawdy trza być RYBEŃKOM, żeby w szóstym poście od utworzenia blogaska mieć po 2 godzinach od opublikowania rzeczonego szóstego posta 46 komciófff!
    Rybciu złota - czapki z głów, szacun i klękajcie narody:)

    OdpowiedzUsuń
  12. u mnie też kiepsko z pamięcią
    najgorzej jak spotykam kogoś na ulicy/w sklepie i wiem, że znam, a nie wiem skąd, czy dobrze, czy też przelotnie i czy powinnam zagadać czy nie..:)
    na wszelki wypadek kłaniam się i krzyczę "dzień dobry" prawie wszystkim mijanym ludziom ;)))

    OdpowiedzUsuń