niedziela, 4 stycznia 2026

Rozpakowywanie

 Nie lubię się rozpakowywać 

A zwłaszcza po wyjeździe zimowym. Tych rzeczy jest pierdylion, swetry, czapki, szaliki, buty wszelkiego sortu. Prezenty, kosmetyki, phew. Enyłej, prawie już się udało. 

Za to zyskiem z powrotu zimowego jest natychmiastowy przybór dnia o godzinę. Miłe to bardzo. 

Dokucza mi żołądek. Ewidentnie z powodu stresu. Święta były cudowne, spotkania z dziećmi. Ale z tyłu głowy łup łup łup.

Nie śpiąc w nocy z powodu skurczu żołądka uświadomiłam sobie, że czegoś ważnego nie powiedziałam córce. Otóż ustaliliśmy, że przyda im się komplet pościeli, akurat trafiłam na bardzo dobrą jakościowo i chciałam im kupić. No ale akurat ich rozmiar jest trudny trudny do zdobycia i żeby nie było, że nic, to kupiłam na razie prześcieradło i miałam im powiedzieć, że dokupię tę pościel, uznałam, że lepiej żeby dostali później to, czego potrzebują niż szukać czegoś na siłę teraz. 

No ale im nie wyjaśniłam tej sytuacji i spodziewali się powłoczek na kordłę i poduszki a znaleźli prześcieradło 🙈. Trochę się zdziwili 😅😁🤭🤭🤭. Ale nic nie powiedzieli oczywiście. Grzeczne dzieci;)

Macie jakieś takie wpadki prezentowe w zanadrzu?

Ps. Oczywiście moce nieustannie lecą do potrzebujących!

Pps. Nie. O Trumpie nie napiszę. 


52 komentarze:

  1. Dzień dobry
    \o/?\o/?
    ]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
    {_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
    \~/*
    |_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
    (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
    [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]

    OdpowiedzUsuń
  2. Przytulam najcieplej ❤️

    OdpowiedzUsuń
  3. I tę godzinę widać na blogu 😀😀😀

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo nie lubię rozpakowywania, ale teraz po szpitalu zajmuję się tym OM😅

    Zdążyłam skompletować prezenty dla wnucząt, również dla OM a dzieciom co kupiłam, to wrzucałam na dno szafy luzem oczywiście nawet połowy nie zgromadziłam. Tuśka musiała to jakoś ogarnąć w torby prezentowe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, ile taki wypadek nagle Dużo problemów!!

      Usuń
    2. kurcze a ja nie lubię się pakować, choć też jestem wytresowana, i mam zestaw ciuchów na każde wyprawy. ale trwa to tygodniami jeśli dłuższy wyjazd, z czego połowa w mojej głowie :-)
      a rozpakowania to hyc hyc do pralki i już.

      Usuń
    3. To zależy z jakiego wyjazdu
      Z wycieczki to tak jest
      Z domu do domu zimą to innego zestaw w walizkach. Sukienki wieczorowe, pantofelki, prezenty, książki, ech

      Usuń
  5. Nienawidzę rozpakowywania, ale nie usiądę po powrocie, póki tego nie zrobię 🙈
    Rybeńko przytulam 🫂♥️
    A historia z pościelą mnie rozbawiła 😂🤭

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie najpierw załamała ale u nas w rodzinie się śmiejemy z takich rzeczy.

      Usuń
  6. No właśnie, po powrocie więcej zawsze prania, niż gdy się siedzi na miejscu.
    Nie pamiętam wpadki prezentowej, ale może ktoś tak ocenił mój prezent, a nie powiedział nic, nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to zawsze jest taka obawa!

      Na szczęście w Polsce też jest pralka, ale po drodze sylwester no i w ogóle

      Usuń
  7. jestem juz tak wytresowana, ze mi nie straszne rozpakowywania. powyjazdowe. w ciągu 20 minut walizki wywalone, ciuchy posegregowane, prezenty i dobra wszelakie w postaci słoików soków i nalewek poukładane. i już wszystko poprane :-) najdłużej schodzi ogar po norwesko szwedzikich wyprawach trzytygodniowych, wtedy dom rozbebeszony, łazienka zawalona praniem... cały tydzień.
    ooo wpadki prezentowe mi się zdarzały a jakże, że coś nie dotarło albo sie gary nie wypaliły albo w rękawicach spawalniczych wlokłam te prezenty do domu i gorące pakowałam albo się tłukły w czasie transportu...ech.
    MOCE wielkie i myśli ciepłe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się ma jedną walizkę z samolotu to pół biedy. Gorzej jak walizek jest fafnaście...

      Usuń
    2. o w kamperze czasem ląduje pół domu, ciuchy na wszystkie pory roku, gary, elektronika, kołdry, poduchy, koce, buty...jedzenie 🙈😫

      Usuń
  8. Najlepszego w Nowym Roku, bo się jeszcze nie witałam 😃
    Mam tak samo jak Teatralna - po godzinie już śladu nie ma, że gdzieś wyjeżdżałam, nawet jeśli wracam z miesięcznego wyjazdu do Pl. Ale to chyba zależy od sposobu pakowania, bo pakuję pudła i torby tematycznie, więc nie niosę do sypialni słoików z przetworami albo ubrań do kuchni 😉 Inaczej jest z pakowaniem przed wyjazdem. W sypialni mam wtedy duży karton do którego wkładam wszystko to co chcę zabrać ze sobą, tam wrzucam i wiem, że nie zapomnę 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie może do sypialni wszystkiego. Ale i tak nie lubię

      Usuń
  9. Miałam mała wpadkę. Jednego drobiazgu zapomniałam, schowałam za dobrze. Ale to nic dałam po wigilii, jak znalazłam. 😘

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam się pakować, L. twierdzi, że uwzględniam wszystkie możliwe zmiany klimatu🤣Gorzej do samolotu:).Za to rozpakowywać nienawidzę:) muszę ochlonąć, powoli wejść w rzeczywistość- wino, zdjęcia, telefony, że dojechaliśmy...Powolutku...Z prezentami różnie bywa, czasem szukam w poplochu, bo dobrze schowalam!

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja zawsze wszystkim tak dogadzam ze nie ma wpadki. Ale w tym roku mowię stop. Dogodzę sama sobie . A co ma być to będzie. Pozdrawiam w Nowym Roku i życzę wam osiągnięcia tego co każdy uważa za ważne. ♥️

    OdpowiedzUsuń
  12. od razu rozpakowuję, segreguję, wrzucam do pralki co brudne, laptop na biurko, walizka na miejsce, ale za to na wyjazd pakuję się przez kilka dni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja odwrotnie, pakuję się za 5 minut wyjazd, a rozpakowuję się nawet tygodniami, tylko brudne rzeczy szybciej...

      Usuń
    2. Ja bardziej jak Roksana

      Usuń
  13. Rozpakowywanie zazwyczaj wiąże się z praniem,prasowaniem, układaniem w szafach.Nie jestem fanką😊 Podziwiam podróżujących rodziców z małymi dziećmi na etapie pieluch,butelek..itp.Z więcej niż jednym to prawdziwy hardcore.
    Oraz pięknie na świecie,wracamy ze spaceru nad stawem😊 Dobrego dnia wszystkim!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dzieci z dwiema córkami poniżej 2 lat cały świat okrążyli, dla mnie to było szaleństwo!

      Usuń
  14. Wenezuela, kiedyś kraj mlekiem i miodem płynąca. Dziś bieda, ludzie zarabiają grosze, kolejki do stacji benzynowych, brak prądu i wody na porządku dziennym ( przez cały tydzień naszego pobytu, oprócz hotelu z własną studnią i zasilaniem, brak wody i prądu). Galerie puste ( tylko bogatych stać), hotele puste. Zakaz wjazdu do wiosek żeby nie zobaczyć jak żyją ( my akurat dostaliśmy pozwolenie, ku wielkiemu zdziwieniu przewodniczki). Tam gdzie byliśmy, maleńkie domki, spanie na podłodze, kraty w oknach. Duuuuuużo bezpańskich psów ( brak sterylizacji, a jedzenie jest dla ludzi).
    Widoki cudne, ludzie serdeczni, ropa, rum, perły za grosze. Aaaa i narkotyki
    ( proponowali nawet na plaży). Państwo policyjne, wszędzie robili nam zdjęcia do raportów.
    Jeszcze długo mogłabym pisać o moich wrażeniach. Zupełnie zmarnowany potencjał kraju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam, ja bym się chyba bała tam pojechać

      Usuń
    2. My byliśmy rok temu, wszystko zorganizowane przez biuro podróży, maleńka wyspa. Turystów tam się pilnuje, bo żyją z nas. Takie miejsca uświadamiają, że u nas nie jest źle.

      Usuń
    3. Zapomniałam jeszcze o " dostępie" do służby zdrowia i lekach+ dramat. Ja po konsultacji z panią doktor z ośrodka ( jej wyposażenie: duża torba, stetoskop, ciśnieniomierz, blister leków przeciwbólowych i mała maść na stłuczenia, serio!) zostawiłam leki. Jak ona dziękowała !!! Tak wygląda Wenezuela za władzy Maduro!

      Usuń
  15. Nie lubię ani się pakować, ani rozpakowywać, Przy pakowaniu zawsze boję się że czegoś zapomnę, ale mówię sobie, że jeśli mam portfel, telefon, leki i okulary, to sobie poradzę. Ale rozpakowywać się nie lubię bardziej, dlatego np. wczoraj zrobiłam to od razu po powrocie do domu, żeby mieć z głowy. Prania nie robiłam, bo w pralce czekały ręczniki wrzucone tuż przed wyjazdem (właśnie zaraz będę je wieszać), a poza tym, jako że mieszkam sama, muszę zgromadzić tyle jasnych i tyle kolorowych rzeczy, żeby ekonomicznie wykorzystać pralkę.
    Wpadki prezentowe, hmmm... Może z dawnych czasach, z doby kryzysu, kiedy nic w sklepach nie było. Mimo to starałam się zawsze coś kupić, a po latach dowiedziałam się (oczywiście od innych), że niektórzy uważali moje prezenty za bezwartościowe, bo były, ich zdaniem, zbyt tanie. O swoich dla mnie oczywiście nawet w ten sposób nie pomyśleli, ale ja zawsze cieszyłam się nawet z byle drobiazgu i umiałam znaleźć dla niego zastosowanie. Faktem jest, że te osoby przy odpakowywaniu prezentów miały kamienne twarze, ale mylące było to, że tak było przy wszystkich prezentach. A kiedyś siostra pokazała mi jakąś koszmarną sukienkę, pytając, dlaczego kupiłam TO dla jej córki, czego oczywiście nie zrobiłam i nie mam pojęcia, od kogo była ta sukienka. Oraz skrytykowała mnie za kupienie książki z bajkami nie za pięknie wydanej, jak to w kryzysie. Dla mnie książka jest wartością sama w sobie i jej stanowisko wydało mi się kompletnie niezrozumiałe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję relacji z siostrą...

      Tak, im mniej osób w domu tym trudniej prać ekonomicznie...

      Usuń
  16. Lubię "rozpakowywać" prezenty jakie otrzymuję!

    OdpowiedzUsuń
  17. I żeby nie było, że popieram Trumpa ale Maduro ( który na 3 kadencję sam siebie ogłosił prezydentem) to potwór. Nie znam się w jaki sposób trzeba tego człowieka odsunąć od władzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, że to potwór. Niczego dobrego my nie życzę. Ale...

      Usuń
    2. No właśnie ja też mam ale..

      Usuń
    3. Gdyby to chodziło o ludzi to ok, ale przecież wiemy o co chodzi. Straszne.

      Usuń
    4. Bo czy ludziom na pewno zduni się lepiej?

      Usuń
    5. O właśnie, zapewne marzyli o obaleniu Maduro, ale kto będzie kolejnym ( może ten, który wygrał ostatnie wybory ale nie został ). I do tego Trump. Żeby nie było : zamienił stryjek, siekierkę na kijek.

      Usuń
    6. Przepraszam, bo poruszyłam temat o którym nie chciałaś pisać !

      Usuń
    7. Nie szkodzi!
      Jak ktoś ma coś do napisania to tylko dobrze
      Bardzo ciekawie napisałaś o podróży, dziękuję!

      Usuń
  18. Najbardziej hardcorowe rozpakowanie przeżyłam trzy lata temu, kiedy po przyjeżdzie z wakacji w sierpniu i wywaleniu wszystkich rzeczy z walizy odkryłam, że mamy w domu ... pluskwy. Pamiętam jak siedziałam na tych wszstkich betach na podłodze i nie wiedziałam, czy mam je pakować z powrotem, czy mam wszystkie prać (ale jak suszyć?? żeby mieć pewność, że w wysuszonych ubraniach nie ma tych choler), czy mam wszystko wynieść do ogrodu i spalić. Dwa dni wszystko leżało na podłodze w sypialni, a ja siedziałam w internecie i włosy mi dęba stawały, zanim wymyśliłam system sortowania. Generalnie wszystko poszło do czarnych worów, i jak mówię wszystko, to naprawdę wszystko - koce, poduszki, WSZYSTKIE CIUCHY Z CAŁEGO DOMU, kosmetyczki, kołdry itd. Wszsytkie czarne wory zostały zamknięte i wywiezione do pralni, gdzie godzinami się prały i suszyły, a potem zostały zapakowane w czyste, szczelnie zamykane przeźroczyste wory. W międzyczasie wszystkie meble zostały przejrzane i przejechane gorącą parą dwukrotnie, po czym zamówiłam oprysk całego mieszkania. I tak TRZY razy, trzy razy pranie i suszenie, chowanie do worów wszystkiego. CO się nie dało wymyć ani wyprać, poszło do zamrażarki na tydzień. Uff. Aż się zmęczyłam jak to opisywałam;D
    Innygłos

    OdpowiedzUsuń
  19. Na szczęście z mebli musieliśmy tylko wywalić dwa łóżka. Do dzisiaj sprawdzam systematycznie, i zawsze w hotelach i gdziekolwiek śpimy, bo mam traumę;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy zasnę!!!
      Naprawdę koszmar!!

      Usuń
    2. Przepraszam!!!!😂

      Usuń
    3. Bardzo współczuję takiego doświadczenia!

      Usuń
  20. Dziękuję! Daliśmy radę 🙂 jakby ktoś potrzebował porady, to prawie zrobiłam doktorat z pluskw, łącznie z oglądaniem słynnego Japonskiego entymologa miejskiego, specjalisty od karaluchów, pluskw i rybikow 😆 mogę dać link do yt, ale nie chcę ludzi straszyć.
    Innyglos

    OdpowiedzUsuń