Ewa mnie natchnęła trochę pisząc o zasługach rodziców w sukcesach dzieci
Przeszłam w życiu wiele jeżeli chodzi o relacje z pokoleniem tym wyżej. I uważam, że za to, jak się układa między ludźmi starszymi a młodszymi odpowiadają rodzice. To oni mają przewagę doświadczenia. Najpierw jest histeryczny dwulatek, potem rozchwiany hormonalnie nastolatek. Nie z wyboru są trudni. To ten dorosły ma nauczyć młodego człowieka radzić sobie z emocjami.
Ale również potem, kiedy dzieci są już dorosłe i zakładają rodziny, trzeba dać im prawo do popełniania błędów. Puszczać mimo uszu głupie teksty.
Starsi powinni być bardziej dorośli.
Tak myślę.
Dzień dobry
OdpowiedzUsuń\o/?\o/?
]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
\~/*
|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
(_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
[_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
)_(" )_(" )_(" )_(" )_(" )_("
[_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
(_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)
Dorosły często, gęsto sam jest zbyt rozemocjonowany, aby normalnie reagować na nienormalne zachowania dzieci. Wzrasta liczba dzieci z problemami psychicznymi, bo dorośli cały czas dorastają i dorosnąć nie mogą. Dzieci rządzą rodzicami, znają sposoby bezpośrednio z komórek. buźka.
OdpowiedzUsuńBławatkowa z Ciechocinka
Nie powinno tak być
Usuńowszem i za traumy z dzieciństwa też odpowiadają dorośli. jako pedagog, instruktor teatralny otwieram takie traumy, i gaszę...a już najbardziej mnie wkurza myślenie i działanie w stylu, ja dałam radę, ty też dasz oraz mamusia z tatusiem są głupimi tłukami i nigdy nie dorośli, na tyle by za kogoś odpowiadać, nawet za siebie.
OdpowiedzUsuńO tak.
UsuńKiedyś dla odmiany królowało rodzicielstwo pt. dzieci i ryby głosu nie mają.
Ja bym szkoda w edukację.
Kto odpowiada za traumy dorosłych, którzy byli kiedyś dziećmi i nigdy nie dorośli? To nie jest problem w jednym pokoleniu rodziny. Patologia, czy zerwanie z tradycyjną formą wychowania?
OdpowiedzUsuńEdukacja mówisz? Szkolna w takim wydaniu, gdzie dziecko jest przedmiotem przetargu ideologicznego, a rodzice nie mają wpływu czego ich pociechy mają się uczyć?
Tu zgoda, wtedy za wychowanie dziecka w szkole ma odpowiadać pedagog i psycholog. Jeśli oni nie dotrą, rodzice nie dorośli, prosta droga na manowce. Ewentualnie do psychiatry. Mylę się? Wychowaliśmy trójkę urwisów z powodzeniem. Wyjątek?
Bławatkowa z Ciechocinka
Dożo pytań na które nie ma odpowiedzi.
UsuńNie znam ludzi bez traum. O ja i mąż mamy swoje a też wychowaliśmy świetne dzieciaki. Ale też mają swoje traumy, nie wyrastały w normalnych warunkach.
Wierzę, że można coś poprawić. Nie wiem jak.
Tradycyjna forma wychowania wg mnie jest do bani. to z niej wynika ta szkolna przedmiotowość dziecka zamiast podmiotowość i refleksja co poniosą nasze dzieci w przyszłość oprócz traum? W kraju tutejszym wszyscy jesteśmy przedmiotowo traktowani. Tak edukacja jest nadzieją. No i w tym momencie słychać śmiech ana sali...
UsuńNie dała bym możliwości wpływania rodziców w stopniu decydującym na programy i inne formy w szkole. Nie mam do nich zaufania. choć są wyjątki.
Przecież nie mówimy lekarzom jak leczyć. Czy raczej nie powinniśmy. Każdy powinien robić to, na czym się zna.
UsuńNiestety spotkałam w życiu też pedagogów do bani. Na szczęście mało. Bo dzieci były w wypasionych prywatnych szkołach
Ej Rybko otóż mówimy a w czasach gugla to nawet wiemy lepiej jak leczyć. I przekazują rodziciele taki model że nie ma autorytetu, że wiedza jest w zasięgu telefonu i wystarczy. a potem sami dostają zwrotną informacje że też nim nie są. Tym autorytetem. I ja spotkałam całkiem sporo beznadziejnych pedagogów.
UsuńAutorytet to ktoś, kto się cały czas uczy. Trudno być dla dziecka autorytetem w sprawach komunikacji jak się nie umie obsługiwać whatsapa np
UsuńChyba że mu zaimponujesz pisaniem na maszynie ;) albo recytacją Pana Tadeusza z pamięci. Ja moim uczniom imponuje wiedza. Opowieściami z podróży.Oni mnie pomagają w kwestiach technicznych czasami jak się coś spierniczy z tablicą multimedialna. I sobie wzajemnie imponujemy.
UsuńI o to mi chodzi! Żeby się szanować i wzajemnie czerpać. A nie dzidersować, a co ty tam wiesz gówniarzu..
UsuńDobrze myślisz.
OdpowiedzUsuńAle to nie takie proste. I nie do końca oczywiste. Dom to fundament i musi być solidny, bo potem przychodzi szkoła i wpływ środowiska. Polska szkoła w większości represyjna. Bo taki mamy system.
A jeśli chodzi o relacje z dorosłymi dziećmi, to i one powinny zadbać, żeby się nie poluźniły, szczególnie jak już założą własne rodziny.
Podobnie jest z przyjaźnią. Nie może tylko jedna ze stron ją pielęgnować. Żyjemy szybko, w zabieganym świecie, często nie mając czasu choćby zadzwonić. Z Tatą rozmawiam codziennie. Wieczorem. Czasem są to tylko 3 zdania. Dosłownie. Dzwoni on albo ja.
Tak, obie strony powinny pielęgnować relację.
UsuńW rodzinie najpierw rodzice mają obowiązek być tymi madrzejszymi
Co dom to inne warunki, inne możliwości. Dla jednych rodziców sukcesem będzie, kiedy zapewni dzieciom chleb, ciepłe miejsce i ukończenie szkoły średniej, dla innych zapewnienie studiowania w Anglii, kupienie dobrego samochodu na start.
OdpowiedzUsuńTak naprawdę osiągnąć sukces m subiektywny charakter. Ale większość rodziców, tak myślę, stara się, by dzieciom pomóc tzw. ustawić się w życiu, albo dobrze wystartować w życie.
Dla mnie sukces to szczęście. A raczej to, że dzieci są szczęśliwe to jest już sukces. Chciałabym ich wyposażyć w poczucie, że nie pieniądze dają spełnienie.
UsuńI chyba tak się udało
Jeżeli tak pojmować sukces, to ja jestem najszczęśliwszą istotą pod słońcem, a raczej odwrotnie mam ogromny sukces życiowy:):):) I to jest prawda- jestem. A i dzieci mam poukładane pod tym względem.
UsuńI to jest piękne:)
UsuńTo indywidualne, osobiste spostrzeżenia. Wadliwy jest cały system. Dotknął mnie tylko ten w Polsce, ale takie wzorce skądś muszą płynąć. Transformacja była za dużym szokiem, a na rozsądek zabrakło czasu. W coraz większym stopniu promuje pasożytnictwo i związany z tym konsumpcjonizm. Dobrobyt często opłacany za pożyczki, czyli zwykłe uzależnianie się od decydujących o losie naszych rodzin. Przeprosiny się należą za wtargnięcie do "akwarium"-całusy
OdpowiedzUsuńBławatkowa z Ciechocinka
Pełna zgoda
UsuńNie rozumiem tego o przeprposi nach
UsuńPolsce i Polakom brakuje ciągłości historycznej. Co kilkadziesiąt lat rewolucje i przemiany nie pozwalają na zbudowanie w spokoju społeczeństwa obywatelskiego
Rybko,tak,do pewnego wieku możemy czuć się odpowiedzialni za swoje dzieci.Ale dorosłe dzieci mają,powinny mieć ukształtowaną osobowość i same odpowiadają za swoje działania i wybory.Oczywiście są rodzice,ktorzy chcą sprawowac"kontrolę" nad swoimi dorosłymi już dziećmi,posiadającymi wlasną rodzinę,na dłuższą metę przeważnie nic dobrego z tego nie wynika.Na pewno duży wplyw na nas ma nasze dzieciństwo,dom rodzinny,szkoła.Ja mam świadomość,ze w wychowaniu mojego dziecka popełnilam wszystkie błędy świata,macierzyństwo,rodzicielstwo jest trudną sztuką,nie wszyscy mają talent i predyzpozycje.I jako dziecko PRL-u ja sama byłam, żyłam w nieco innych warunkach - w tamtych czasach ludzie skupiali się na tym,co powierzchowne.,jak wyglądasz,co lubisz jeść.itp.,o tym,co siedzi w nas w środku interesujemy się stosunkowo od niedawna.
OdpowiedzUsuńTak, dorosłe dzieci podejmują swoje decyzje
UsuńJa raczej mówię o relacjach. Że to np teściowa ma być cierpliwsza od synowej i zięcia i od niej więcej zależy jak ta relacja się rozwinie
Wspolczesna polska szkola to osobny temat,nie bedę rozwijać,myślę o niej jak najgorzej.
OdpowiedzUsuńW trakcie wymiany zdań padło oświadczenie pani pedagog, jakoby rodzicom nie należy się prawo decydowania o programach szkolnych ze względu na brak zaufania. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam?
OdpowiedzUsuńZnaczy to, że państwo(a więc system?) bierze na swoje konto odpowiedzialność, ograniczając prawa rodziców. Nauczyciele muszą się podporządkować władzom, a za porażki będą rozliczani rodzice. Jest to duże uogólnienie, ale to już było przerabiane...
Oczywiście, żadnych pretensji do nauczycieli!
Na każde pytanie musi być odpowiedź. Musi! Jeżeli nie potrafimy znaleźć odpowiedzi, to świadczy o naszej ( nauczycieli, rodziców, opiekunów itd) bezsilności. Wiadomo, z urzędami się nie walczy-o tym wpajają na terapiach dla uzależnionych, ale jeśli chcemy mieć zdrowy system, to należało by określić hierarchię wartości.
Dziękuję za wyrozumiałość.
Bławatkowa z Ciechocinka
Cen jest się bezradnym. Ale to racja. Jeśli nie znam odpowiedzi dzisiaj to muszę jej szukać, żeby kto już ją mieć
UsuńNie znoszę narzekania na młodzież, że leniwa, że pazerna, że nastawiona materialistycznie, że żyjąca tylko dla siebie....a biedni starzy rodzice samotni i porzuceni sami przy Świątecznym stole... a KTO tych samolubów i materialistów wychował ????
OdpowiedzUsuńA może nie byli wychowywani tylko HODOWANI ???
UsuńJola
UsuńBardzo bardzo się zgadzam.
Nie znoszę tego, aby ta dzisiejsza młodzież.
UsuńDziaderstwo.
Młodzież nigdy się nie zestarzeje? Przy tak niskiej "dzietności", nie będzie miał kto w przyszłości narzekać na samotność z braku potomków. Standardy szwedzkie?
OdpowiedzUsuńBławatkowa z Ciechocinka
Ja mam 3 dzieci, wnuki się zaczynają rodzić to u mnie ten. Będzie na kogo narzekać;)
UsuńJa kocham młodych ludzi. Słucham tego, co mówią. Podziwiam i uczę się od nich wielu rzeczy.
Młodzi ludzie lubią mnie też
Ale mam dla was njusa jutro!!
OdpowiedzUsuń