Jako dziecko marzyłam o nauce grania na pianinie. Teraz widzę, jak bardzo to było nierealne. I widzę też, jak bardzo muzykalni byli moi rodzice. Niby pochodzili z prostych wiejskich rodzin. Ale mama śpiewała w chórze dyrygowanym przez znanego muzyka. A tata grał na akordeonie. Który musiał sprzedać na chleb dla rodziny. Takie to były czasy.
Każde moje dziecko ma podstawowe wykształcenie muzyczne. Słyszą i potrafią posługiwać się nutami. A ja jestem przeszczęśliwa...
I teraz planujemy małe muzykowanie q wigilię. Ze śpiewaniem na głosy włącznie ;))
Wy śpiewacie kolędy rodzinnie?
Dzień dobry :)
OdpowiedzUsuń\o/?\o/?
]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
\~/*
|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
(_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
[_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
)_(" )_(" )_(" )_(" )_(" )_("
[_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
(_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
Śpiewamy! Choć teraz nas mało, ale lata temu był całkiem niezły chórek :)
OdpowiedzUsuńCuudniee
UsuńNie. Słuchamy raczej.
OdpowiedzUsuńSłuchanie też jest bardzo piękne!
UsuńŚpiewamy:)
OdpowiedzUsuń:)))
UsuńU mnie będzie granie. Pianino, skrzypce 3 ukulele i gitara .:)
OdpowiedzUsuńOrkiestra normalnie!!
UsuńBrawo
Ha tylko śpiewam :)
UsuńNo ja też
UsuńI to nie najlepiej
Kiedyś grałam kolędy na skrzypcach, ze słuchu. Kolędy są łatwe, więc jakoś szło. Uspokajalo mnie granie na skrzypcach.
OdpowiedzUsuńAnia
UsuńNigdy nie przestaniesz mnie zaskakiwać!!
Pisałam o tym kiedyś w moim blogu, ale dawno, na samym początku. Najpierw to były skrzypce córki, a potem stuletnie skrzypce moje przyjaciółki - leżały u niej, więc pożyczyła mi, a ja oddałam do renowacji i nawet miałam prywatnego nauczyciela, żeby ogarnąć grę z nut.
UsuńAle potem miałam problem z nerwem łokciowym i niedowład ręki, potem operację uwolnienia nerwu. Niektórych pozycji palców jednak nie mogę przyjąć, mrowi mnie. Skrzypce oddałam przyjaciółce, w zasadzie całkiem niedawno, jakoś w zeszłym roku.
U mnie też wszyscy grający, a najwięcej się naśpiewaliśmy dwa lata temu, jak na święta przyjechali do nas rodzice synowej, kolęd zabrakło 😉
OdpowiedzUsuńElaj
UsuńCoś zjada moje komentarze u Ciebie!!
Sto lat!!
Dziękuję Rybeńko bardzo 😊. Pewnie znowu jakieś fiksum Bloggera, tym razem z komentarzami, mój kontrolny się pojawił 🤔
UsuńMoja dwa poszły w chmurę
UsuńTata grał na akordeonie i śpiewał w chórze cerkiewnym, ja z Mam raczej z tych, co im słoń na ucho, ale śpiewać nam nie zakazano ;p
OdpowiedzUsuńO, to nasze taty by mogły razem na ten akordeonie!!
UsuńI mój też!
UsuńI mój też!
UsuńRodzina taty bardzo muzykalna. Wielość instrumentów, ładne głosy.
To by była fajna orkiestra!
UsuńŚpiewamy! Zięć się trochę wyłamuje, ale mu wybaczamy, bo sprezentował nam pianino;) Gdy nie ma chętnych- śpiewam sobie sama. Mamy teraz taką "nową świecką tradycję"_ mąż gra mi Kiedy ranne wstają zorze 0 wtedy wiem, że kawa gotowa, więc schodzę na dól:)
OdpowiedzUsuńBasia, no cudna ta tradycja😍
UsuńBardzo cudna!!
UsuńTradycyjnie w wigilię gram na skrzypcach kilka kolęd z tych smutnych;nikt nie śpiewa tylko widzę skrywane wzruszenie. Dlatego w tym roku będą skoczne pastorałki dla wnuczek.
OdpowiedzUsuńTrzeba się próbować weselić
UsuńUwielbiam te smutne
UsuńJa też
UsuńW rodzinnym domu była mandolina, akordeon i skrzypce, po kolacji kolędowaliśmy aż do chwili gdy trzeba było iść na pasterkę. Teraz tylko ja umiem więcej niż pierwszą zwrotkę.
OdpowiedzUsuńTo dobry moment, żeby to zmienić. Z Hanią
Usuń