poniedziałek, 21 grudnia 2020

Śpiewanie na głosy

 Jako dziecko marzyłam o nauce grania na pianinie. Teraz widzę, jak bardzo to było nierealne. I widzę też, jak bardzo muzykalni byli moi rodzice. Niby pochodzili z prostych wiejskich rodzin. Ale mama śpiewała w chórze dyrygowanym przez znanego muzyka. A tata grał na akordeonie. Który musiał sprzedać na chleb dla rodziny. Takie to były czasy. 

Każde moje dziecko ma podstawowe wykształcenie muzyczne. Słyszą i potrafią posługiwać się nutami. A ja jestem przeszczęśliwa...

I teraz planujemy małe muzykowanie q wigilię. Ze śpiewaniem na głosy włącznie ;))


Wy śpiewacie kolędy rodzinnie?




32 komentarze:

  1. Dzień dobry :)

    \o/?\o/?
    ]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
    {_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
    \~/*
    |_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
    (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
    [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
    )_(" )_(" )_(" )_(" )_(" )_("
    [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
    (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?

    OdpowiedzUsuń
  2. Śpiewamy! Choć teraz nas mało, ale lata temu był całkiem niezły chórek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie będzie granie. Pianino, skrzypce 3 ukulele i gitara .:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś grałam kolędy na skrzypcach, ze słuchu. Kolędy są łatwe, więc jakoś szło. Uspokajalo mnie granie na skrzypcach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania
      Nigdy nie przestaniesz mnie zaskakiwać!!

      Usuń
    2. Pisałam o tym kiedyś w moim blogu, ale dawno, na samym początku. Najpierw to były skrzypce córki, a potem stuletnie skrzypce moje przyjaciółki - leżały u niej, więc pożyczyła mi, a ja oddałam do renowacji i nawet miałam prywatnego nauczyciela, żeby ogarnąć grę z nut.
      Ale potem miałam problem z nerwem łokciowym i niedowład ręki, potem operację uwolnienia nerwu. Niektórych pozycji palców jednak nie mogę przyjąć, mrowi mnie. Skrzypce oddałam przyjaciółce, w zasadzie całkiem niedawno, jakoś w zeszłym roku.

      Usuń
  5. U mnie też wszyscy grający, a najwięcej się naśpiewaliśmy dwa lata temu, jak na święta przyjechali do nas rodzice synowej, kolęd zabrakło 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elaj
      Coś zjada moje komentarze u Ciebie!!

      Sto lat!!

      Usuń
    2. Dziękuję Rybeńko bardzo 😊. Pewnie znowu jakieś fiksum Bloggera, tym razem z komentarzami, mój kontrolny się pojawił 🤔

      Usuń
    3. Moja dwa poszły w chmurę

      Usuń
  6. Tata grał na akordeonie i śpiewał w chórze cerkiewnym, ja z Mam raczej z tych, co im słoń na ucho, ale śpiewać nam nie zakazano ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to nasze taty by mogły razem na ten akordeonie!!

      Usuń
    2. I mój też!
      Rodzina taty bardzo muzykalna. Wielość instrumentów, ładne głosy.

      Usuń
    3. To by była fajna orkiestra!

      Usuń
  7. Śpiewamy! Zięć się trochę wyłamuje, ale mu wybaczamy, bo sprezentował nam pianino;) Gdy nie ma chętnych- śpiewam sobie sama. Mamy teraz taką "nową świecką tradycję"_ mąż gra mi Kiedy ranne wstają zorze 0 wtedy wiem, że kawa gotowa, więc schodzę na dól:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tradycyjnie w wigilię gram na skrzypcach kilka kolęd z tych smutnych;nikt nie śpiewa tylko widzę skrywane wzruszenie. Dlatego w tym roku będą skoczne pastorałki dla wnuczek.

    OdpowiedzUsuń
  9. W rodzinnym domu była mandolina, akordeon i skrzypce, po kolacji kolędowaliśmy aż do chwili gdy trzeba było iść na pasterkę. Teraz tylko ja umiem więcej niż pierwszą zwrotkę.

    OdpowiedzUsuń