Nie mogę powiedzieć, że nigdy nie naraziłam swoich dzieci na niebezpieczeństwo. Ale chyba są takie momenty, że chcę rzucić pierwsza kamieniem.
Góry, mgła, zmęczony ośmio i czyernastolatek nie mają siły wspinać się wyżej. Ale mamusia nie po to poszła w góry, żeby nie wejść na szczyt. I weszła. Na szczyt głupoty i braku odpowiedzialności.
Trudno jest mi zrozumieć tę kobietę. Za to dobrze rozumiem dzieci, porzucone, czekające w tej złej pogodzie gdzieś niewiadomo gdzie. Na mamusię ci się zdenerwowała, że dzieci nie dotrzymują jej kroku. I nie może żyć tak jak chce.
Znałam taką kobietę. Wszyscy współczulismy jej synowi.
Zaiste nie każdy powinien mieć dzieci.
