Ninka mnie natchnęła
Uwielbiałam wyprawkę do szkoły! Jako wzorowa uczennica miałam prawo do zakupu nowych podręczników. Takie to były czasy. (Te z poprzedniego roku się odsprzedawało).
Ależ one pachniały!
No i te zeszyty! Takie dziewicze, z gładkimi stroniczkami! Bardzo lubiłam.
No i te tornistry, chińskie piórniki, pachnące gumki. Znaczy o ile się udało kupić, wystać w kolejce itepe.
Dzieciom poza krótkim epizodem najmłodszego w szkole europejskiej nie robiłam wyprawek. Poza jakimiś szczególnymi przedmiotami. Wyrafinowany kalkulator, flet, pisaki, temperówki.
Powodzenia dzieciaki!
Powodzenia nauczycielki i nauczyciele!






