Pierwszą, moulinexa, kupiliśmy już w lux, używaną, miała już 3 lata, znajomi się wyprowadzali i odsprzedali nam. Jest mikrofalą kultową. Od jakiegoś czasu mieszka w Polsce. Ma takie funkcje, że dzisiaj tego nie znajdziecie. Albo ja nie umiem. Optiquick. Jeden przycisk i podgrzewa 45 sekund. Dwa naciśnięcia i minuta 15. Najczęściej używana przez nas opcja.
W różnych domach mieliśmy do użytku inne i żadna nie była taka dobra.
Kupiliśmy sobie jakiś czas temu firmy na W. Matko kochana co za debil ją projektował! NIGDY nie doszliśmy do tego, jak ustawić na niej moc! Zmiana czasu bez instrukcji i 15 minut- nołłej! A często trzeba było zmieniać bo się spieszył zegar ponad minutę na miesiąc.
Raz nawet postanowiliśmy kupić nową, zamówiliśmy, przyszła inna niż w zamówieniu i na dodatek zepsuta😂😂😂.
Poddaliśmy się. Syndrom sztokholmski wziął górę.
Aż się w końcu ta głupia zepsuła!! Nie mogliśm;)y uwierzyć we własne szczęście, dzieci patrzyły się na nas jak na wariatów, bo śmialiśmy się do rozpuku.
Potem już było mniej śmiesznie, bo zaczęliśmy szukać nowej. Ja wymyśliłam sobie Smega al - long story short - niech spierdalają.
Kupiliśmy Panasonika z tymi airfrejami itepe. Przyszła nawet ta, co zamówiliśmy. Działa. Zegar ustawia się w 3 sekundy intuicyjnie. Jest nawet funkcja optiquick. Taaaa. I trzeba dwa guziczki nacisnąć. Trzeba będzie się pocić
Nasza pierwsza na zawsze pozostanie naszym ideałem. Cóż.
Róże dla Livii. I innych co je chcą i potrzebują.
.jpg)






