środa, 9 września 2026

Komuś peron odjechał

 W Paryżu na wieży Eiffla doszło do czegoś takiego klik

Dla tych, co im się nie chce czytać skrót.

W sobotę pracownice wieży Eiffla zostały poproszone przez pracodawcę, żeby stały się niewidzialne,   bo, uwaga, będzie delegacja religijna która uważa, że mężczyźni nie mogą być narażani na spotkanie z niewiastami. 

Jprdl!

Serio??

Może jak przyjedzie Kukluxklan do Paryża to zabrońmy ciemnoskórym wychodzić na ulicę?

A jak muzułmanin wejdzie na basen to wszystkie kobiety myk w burkini.

Nie dajmy się zwariować!

wtorek, 8 września 2026

Frajer

 Nie mogłam sobie darować. W związku z dennym zachowaniem pewnej kurfposłanki taki żarcik

Nowe rozwinięcie 

PiS

Psy i Suki 😂😂😂

Byłoby bardziej śmieszne gdyby nie chory entuzjazm po tej stronie po wygraniu faszystów w Niemczech. Nie wiem, co bardziej przeraża, ta wygrana czy ta radość...

No dobra. Nie podbijajmy lęków swoich ani cudzych. 

Mam pytanie, podrzucicie szybkie przepisy do erfrajera? Bez linków chyba, że coś macie sprawdzone

Zanabył się w pakiecie a raczej obudowie z mikrofalom.

poniedziałek, 7 września 2026

Projekt Hail Mary

 Łagodna bajka, bardzo potrzebujemy dobrych historii odpowiadających o przyjaźni, bezinteresowności, miłości,  zaufaniu. Dlatego film bardzo polecam

Przez cały film się zastanawiałam, skąd ten tytuł? Dlaczego po polsku nie przetłumaczono na "Projekt Zdrowaś Mario"? Odpowiedź na to pytanie bardzo mnie zaskoczyła. Nie wystrczy znać dość dobrze język angielski, żeby znać wszystkie kulturowe niuanse.

Dla tych, co też nie wiedzieli, wyjaśnienie.

Rzecz się wzięła z futbolu amerykańskiego.

Sformułowanie zostało rozsławione jako „Hail Mary pass”. Oznacza ono desperackie, bardzo dalekie podanie piłki w ostatnich sekundach przegranego meczu. Zawodnik rzuca piłkę w tłum rywali, licząc wyłącznie na ślepy traf i cudowne złapanie jej przez partnera z drużyny.

Nie ma dobrego polskiego tłumaczenia tego wyrażenia, można by nazwać Projekt jedynej/ostatniej szansy ale nie wiem, czy to by było lepsze. 

Takczysiak.

Życzę wam jak najwięcej dobrych chwil z bliskimi ludźmi. 




niedziela, 6 września 2026

Wierny jak Penelopa

 Obejrzeliśmy wczoraj Odyseę. Na bogato. W kinie. Każde z nas ma 50 centów zniżki przez wzgląd na starczość. Yupiiii!! Jak tu nie korzystać😂😂😂😂

Bardzo się nam podobało. Piękne widowisko, świetna muzyka, zdjęcia. 

Nie rozumiem zarzutów rasowych, zadziwia mnie, że ludzie potrafią się na tym skupiać. 

Jedyna wada wg mnie tego filmu to obsada. Nie że, niedobra. Ale że same sławy. Znane gęby. To o to chodzi, żeby do kin przyciągać znanymi nazwiskami? Może tak. Dla mnie to wada ale co to za wada przy pozostałych zaletach. 

Widzieliście?

Jakie macie zdanie?


sobota, 5 września 2026

Dzień bez bloga

W sumie to nawet ciekawe doświadczenie. 

Od czasu do czasu sprawdzałam o co kaman i nic. Przygotowałam spotkanko. Zrobiłam długą kompiel.  I myślę sobie. 

A co, jeśli tak to już będzie zawsze?

I nie wiem  czy mogę zadać to pytanie, znaczy czy mogę liczyć na podpowiedzi 😂😂😂

piątek, 4 września 2026

Korzystając z okazji, że nie można komentować

 Zaraz przyjdą do mnie koleżanki. Fantastyczne dziewczyny wspierające mnie zawsze a najbardziej w ciągu tego roku. 

Wszystko zaczęło się od bardzo powiększonego węzła szyjnego. M nie lekceważy niczego. Poszedł do lekarza. Jedno badanie, drugie. Trzecie.  Antybiotyk. Zero poprawy. Za to niepokój rósł. Bo czuł się coraz gorzej. Pojawił się stan podgorączkowy i bóle w brzuchu. 

Po jednym z badań, wysłałam wyniki znajomej lekarce. I odpisała natychmiast. M musi zobaczyć onkologa ASAP. Nogi się pode mną ugięły... Mimo że była na wakacjach umówiła nas z onkolożką. Zajmującą się chłoniakami bo wszystko wskazywało na taki właśnie scenariusz. 

Nie będę pisać o tym, jak się czuliśmy psychicznie bo albo ktoś to przeżył i wie albo nie przeżył i nie zrozumie..

Wizyta w piątek rano i od razu hospitalizacja. Pierdyliony badań, biopsja od razu w sobotę,  PET we środę. We czwartek wstrząśnięta lekarka mówi, że to nie chłoniak. Że w węźle to komórki przerzutowe. Tylko, że nie wiadomo, co to za rak. ... Na PET nie widać litego guza...

Rollercoaster się dopiero rozpędza...

M wrócił do domu. Czuł się coraz gorzej. Lekarka zleciła gastroskopię. Gastrolog zajrzal do środka. Orzekł, że nic nie widzi poza lekkim stanem zapalnym. Pobrał próbki oczywiście. 

Kilka dni później telefon. 

Rak żołądka. 

Jakkolwiek to zabrzmi, ale jak my się ucieszyliśmy! Brak diagnozy był najgorszym scenariuszem! Leczenie w ciemno byłoby bezcelowe.

Na tym teraz skończę. O leczeniu w innym terminie. 

Napisałam to wszystko po to, żebyście nic nie lekceważyli. Nigdy. 

I żeby oddać hołd moim przyjaciołom z całego świata co od samego początku trzymali mnie za rękę

❣️


Houston mamy problem

 Nie mogę ani u siebie ani u innych komentować 


Może się potem odblokuje!


Buziaki