Najmłodszy wnuk kończy 8 miesięcy, kiedy to zleciało, jeszcze wczoraj córka była singielką!
Ciepełko trzyma się nieźle. Mam taki słodki patent na picie zimnej wody
Widzicie to serduszko w środku?
Wczoraj spędziłam dzień robiąc NIC.
Po 10 godzinach snu, tak tak, zmęczenie i przeziębienie mają swoje prawa, postanowiłam, że to będzie mój dzień. Trochę zszedł ze mnie stres. Jak bym miała porównać swój nastrój sprzed roku z nastrojem dzisiaj to jakby porównywać rozbicie awionetki w Andach zimą z siedzeniem latem w ogródku kawiarni. Piję kawę i nie myślę przez chwilę o jutrze i to jest piękne.
Smacznej kawuni i na zdrowie!
Tomasz Terlikowski: Lefebryści zerwali z Kościołem. Schizma dokonana
Lata debaty, liczne ustępstwa Stolicy Apostolskiej – wszystko to poszło na marne i wracamy do punktu wyjścia. Święcenia biskupie w Écône, siedzibie Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, które miały miejsce 1 lipca, oznaczają ponowną schizmę i ekskomunikę zarówno wyświęconych, jak i wyświęcających.
Tomasz Terlikowski
To już wiemy. Bractwo Kapłańskie św. Piusa X (popularnie, choć jego zwolennicy tego nie lubią, nazywane lefebrystami) wróciło do punktu wyjścia, czyli do stanu pełnej schizmy, niegodności (a w pewnych przypadkach nieważności) sprawowanych sakramentów, a także ekskomuniki wszystkich swoich biskupów. Lata dialogu zapoczątkowanego przez Benedykta XVI, zdjęcie ekskomunik z biskupów tej wspólnoty, kanoniczne ustępstwa Franciszka, który de facto znormalizował (na ile to było możliwe) status kanoniczny księży tej wspólnoty, wszystko to wzięło w łeb.
I tak wracamy do punktu wyjścia, momentu kształtowania się ruchu lefebrystycznego, w którym biskupi (wszyscy związani z bractwem) znajdują się w stanie ekskomuniki, a sprawowane przez księży Bractwa sakramenty są niegodne, a niektóre nieważne, co jasno wskazał w liście do przełożonego generalnego zgromadzenia Leon XIV. „Zachęcam was, abyście z całą powagą rozważyli dobro duchowe wiernych, ponieważ akt schizmy, którego byście się dopuścili, pozbawiłby ich możliwości godziwego, a w niektórych przypadkach nawet ważnego przyjmowania sakramentów, które miłują i których poszukują dla swojego uświęcenia” – napisał kilka dni temu papież.
Uczciwie rzecz oceniając, sytuacja jest jednak nawet gorsza, niż w latach 80. ubiegłego wieku, gdy Jan Paweł II ekskomunikował arcybiskupa Marcela Lefebvre’a i czterech wyświęconych przez niego biskupów (dwóch z nich – wyświęcających teraz w Écône – zostało teraz ekskomunikowanych ponownie). Dlaczego? Bo wtedy istniała jeszcze wiara w to, że możliwe jest zaleczenie schizmy i rozłamu. Teraz po latach dialogu i ustępstw Watykanu wiadomo już, że takiej możliwości nie ma. Bractwo Kapłańskie św. Piusa X opublikowało swoje wyznanie wiary, w którym w istocie odrzuca wiele z elementów posoborowego nauczania Kościoła katolickiego. Zgoda Watykanu, by wewnątrz Kościoła istniała wspólnota, która de facto uważa nauczanie Pawła VI, Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka za heretyckie i wymagające zmiany, oznaczałaby uznanie, że magisterium papieskie nie obowiązuje, i że Kościół jest omylny. Tego zaś Stolica Apostolska nie przyzna, bo to nie tylko podkopywałoby jej pozycję, ale w istocie oznaczałoby uznanie, że Écône stało się nowym Rzymem, w którym przechowana została prawdziwa wiara.
Lefebryści zaczną przekształcać się w nowy Kościół
Co zatem wydarzy się w najbliższych miesiącach, a najpóźniej latach? Prawdopodobnie struktury Bractwa zaczną stopniowo (z licznymi zastrzeżeniami) przekształcać się w nowy Kościół. Jeśli Watykan zdecyduje się na mocne przypomnienie o tym, że w kaplicach nie wolno przyjmować katolikom sakramentów i jeśli zdecyduje się mocno przypominać, że księża Bractwa nie mają żadnego statusu kanonicznego, to proces ten może być szybszy. I w takiej sytuacji spora część osób znajdujących się między obiema wspólnotami będzie musiała podjąć decyzję, czy chce być w jedności z Écône czy z Rzymem.
Reklama
Odpowiedzi w USA czy Francji, ale niekiedy także w Polsce mogą nie być oczywiste, a to oznacza, że licząca obecnie pewnie około trzystu tysięcy wiernych wspólnota może się powiększyć. Ale wzrosty te i tak będą ograniczone, bo sięgać mogą kilkudziesięciu tysięcy nowych wiernych, a samo Bractwo obejmować może pół miliona wiernych, i to głównie skupionych w krajach zachodnich i USA. To będzie oczywiście realna strata dla Kościoła w Europie czy USA, ale też wyznaczać będzie koniec sporu, który nie prowadzi już do niczego konstruktywnego. Czy istnieją inne scenariusze? Długofalowo, jak się zdaje, nie, bo nie ma żadnych szans, by rozumienie wiary Bractwa i Watykanu dało się w jakikolwiek sposób pogodzić. Albo jest się z Écône, albo z Rzymu. Nie ma trzeciego wyjścia.
Tomasz Terlikowski