No głupio to wymyśliłam. W lux się poprawia czyli oziębia a ja jadę do Wrocławia na nocleg, gdzie ma być bardzo gorąco. No ale jak mus to mus... Dokooptowała koleżanka, taka co zawsze chętnie pomogę, bo ogólnie najwolę sama. Po kilku dniach 40 stopni w cieniu 10 godzin w klimie jawi mi się jak bajka. Choć kaszlę jak pół potępieńca ci najmniej.
Apropos horrorów to bardzo wam polecam Widow's Bay, nie mam siły sprawdzić polskiego tytułu. Ubawiamy się po pachy.
Auto jak zwykle zapakowane pod sufit, wiozę min krzesło ogrodowe i kwiat czyli krzak. Nie pytajcie...
I tak jestem przekonana, że ważnych rzeczy zapomniałam. W ten upał ciężko się myśli no i trudno śrubie wyobrazić, że kiedyś muszę być deszczowo i chłodno.
Na zdrowie!

