poniedziałek, 31 lipca 2017

jak zostać pogodną staruszką?


rozmawiałam niedawno ze starsza panią
bardzo miłą, jest już babcią a nawet prababcią
ale nie jest zbyt szczęśliwą osobą, mimo braku konkretnych powodów do bycia przygnębioną, z czego sobie zdaje sprawę zresztą
i powiedziała coś takiego - jak fajnie by było być wesołą pogodną staruszką...

no i jak to zrobić?
wszyscy straszą, że się Panu Bogu nie udała starość
że jest samotna i obolała
jak wtedy zachować wesołe fariactfo???



205 komentarzy:

  1. Dzień dobry :)

    \o/?\o/?
    ]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
    {_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
    \~/*
    |_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
    (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
    [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
    )_(" )_(" )_(" )_(" )_(" )_("
    [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
    (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziś MOCE potrzebne, to wysyłam!!!

    A ta pogodność w starości to jednak chyba wyłącznie od charakteru zależy. Kto patrzył pozytywnie na życie, to i na starość będzie szukał dobrych stron i małych radości, nawet wśród trosk i problemów. Kto był zgorzkniały i skupiony tylko na sobie, ten pogodną staruszką nie zostanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olguś,musze to przemyśleć,bo ja z tych uprawiających czarnowidztwo.....

      Usuń
    2. Olga ma rację, że cechy charakterystyczne się nasilają na starość. Maruda marudzi jeszcze bardziej, gaduła gada, jak gadał, a zazdrośnik zazdrości jeszcze bardziej. A jak ktoś ma poczucie humoru, to liczę na to, że później też będzie je miał.

      Usuń
    3. Dokładnie...uwazam tez tak jako Olga.
      Oczywiscie czasami zycie zmusza do braku bycia pogodna ale zazwyczaj jest to przejsciowe....

      Usuń
    4. Coś w tym chyba jest
      To może mi się uda? ;)

      Usuń
    5. Czasem ktoś jest samotny na własne życzenie. Odcina się od ludzi, bo myśli, że już go nic dobrego z ich strony nie spotka, albo jest wrażliwy i nie chce obarczać innych swoimi problemami, albo..albo..przyczyn może być wiele. Może być też tak, że ktoś całe życie był wredny.
      Warto jednak zauważyć takiego człowieka, spróbować wyciągnąć do niego dłoń, czasem bardzo drobny gest, na pozór nic nie znaczący, wiele może zdziałać :)
      Tak na zasadzie,parafrazując znany cytat :)): nie pytaj, co człowiek zrobił dla Ciebie, spytaj, co Ty możesz zrobić dla niego :)
      Pytamy czasem znajomych, a co tam u pani Iksińskiej? Nie pytaj ludzi, zapytaj u źródła!
      Ot, takie refleksje poranne moje.

      Usuń
    6. Czasem jest też tak że ten ktoś zrobił wiele żeby zrazić do siebie bliskich. Toksyczny rodzic np. A potem oczekuje że jak on jest w potrzebie to inni powinni cho wspierać. Nie każdy umie spuścić zasłonę zapomnienia na krzywdy

      Usuń
    7. Zgadza się rybko
      I często taka osoba jest roszczeniowa i nie ma skrupułów żeby dalej dręczyć wymagając "odwdzieczenia się" za wychowanie. Ale zawsze w jej mniemaniu dzieci robią za malo.
      Myślę akurat o konkretnym przypadku w mojej rodzinie

      Usuń
    8. Tak, dlatego napisałam, że bywają i wredni.
      Bywają też niereformowalni.
      I wiem też, że całego świata się nie zbawi!

      Usuń
  3. No wlasnie jak? Kiedy dodatkowo jeszcze renty nie wystarcza na wszystko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani o której piszę do szczęścia nic nie brakuje.

      Usuń
    2. No to moze byc sobie pogodna. Gdyby tak miala wybierac, czynsz czy leki...

      Usuń
  4. Trzeba umrzeć mlodo będąc babcią:p

    OdpowiedzUsuń
  5. A kiedy zaczyna się być staruszką?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak cię mole zaczynają atakować: pp

      Usuń
    2. No właśnie?
      Bo moja babcia, która od 8 lat nie żyje strzelilaby Focha gdybym ja tak nazwała ;pp Ale tez nigdy jej tak nie postrzegalam bo gdyby żyła to miałaby dopiero 81 lat.
      A była bardzo wesoła i rozrywkowa. No po prostu fariatka. Lubiła imprezy i ciągle nam powtarzała ze my młodzi to się nie umiemy tak bawić jak ona ;)
      Imieniny obchodzili z dziadkiem tydzień, było mnóstwo gości, pol wsi, śpiewy i tańce.
      I nigdy nie mogła przeżyć ze jej ukochana wnuczka nie lubi alkoholu ;p
      Pamiętam jak moja młodszą siostra zaczynała popalać ukradkiem papierosy. I ktoś ja gdzieś poczestowal, czasami tacie podebrala... I raz podebrala kilka sztuk dziadkowi a on zauważył i naskarzyl mojej mamie ;)
      A babcia tak opierdzielila dziadka, żeby się wstydził tak mówić, ze co on sobie wyobraża i jak może tak na wnuczkę! Przecież obcemu nie ukradła tylko swojemu ;PPP
      Siostra miała wtedy z 15 lat i dziadkowi raczej nie chodziło ze mu podprowadziła tylko ze zaczyna palić 😄
      Babcia zdecydowanie do śmierci była wesoła fariatką.

      Usuń
    3. Pozazdrościć!
      Fajna opowieść: ))

      Usuń
    4. Z druga babcię juz nie jest tak wesoło bo ciągle szuka dziury w całym ;)

      Usuń
    5. Ano właśnie
      Współczuję takim ludziom.
      Obym sama taką nie była

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Juz wczoraj uruchomione!

      Usuń
    2. Dzięki, ale przedłużam prośbę na jutro. Dziś były jeszcze jakieś badania, operacja jutro.

      Usuń
    3. Będą i moce jutro!!!

      Usuń
    4. Sierpień miesiącem wielgich mocy:)

      Usuń
    5. Dziękuję wam bardzo...

      Usuń
    6. Dla mojej przyjaciółki, ale dzięki.

      Usuń
  7. Moja mama - szlag by ją trafił gdybyś nazwał ją staruszką bo cóż to jest mieć prawie 80 lat. Farbuje włosy, wstydzi się młodych lekarzy, opierdziela nas, swoje córki, gdy narzekamy. Lubi się wygłupiać i dokucza ojcu, swojemu mężowi, że chodzi jak stary dziad, cóż to jest 84 lata. Częstuje nas jedzeniem ale bez "babcinej" namolności. Jak nie chcesz to nie jedz. Ma życie towarzyskie, często woli koleżanki niż rodzinę (bo my się trzęsiemy nad nimi, tego nie możesz, tamtego nie powinnaś itd) do niedawna paliła, dzień zaczyna od kawy ( a co, umrę zdrowsza ale bardziej wkurwiona jak mi będziecie wszystkiego co lubię bronić) więc je bigos i sałatki z majonezem, trzyma sztamę z najmłodszymi wnukami, ma niecałe siedemset złotych na miesiąc i kocha nas wszystkie jak wariatka, choć często z nas kpi, ale częściej z siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre masz geny Klarko!
      Mama czaderska!

      Czyli jednak charakter...

      Usuń
    2. Twoja mama i babcia Meli-pozazdroscic, brawo!

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czepta siem, fstrentne baby :ppp

      Usuń
    2. no przecie kfalimy!!!

      Usuń
    3. Oj tam, ja nie kfa bo nie zdazylam zobaczyc. Speeszmy sie sie czytac komenty bo tak szybko znikaja :-(

      Usuń
  9. Hmm najpierw trzeba dożyć;p
    potem trzeba mieć za co żyć;p

    a tak serio, to pogodę ducha i apetyt na życie albo się ma albo nie i wiek nie ma aż takiego znaczenia.
    Bywają jednak sytuacje, kiedy los odbiera cały optymizm. Kiedyś pisałam o Starszej Pani właśnie ok. 80-ki, która chodziła na basen, jogę, żyła aktywnie i zderzyła się z chemioterapią. Jeszcze przed powiedziała, że po co ma żyć, jeśli tego wszystkiego nie będzie mogła kontynuować. Po drugiej serii już jej nie widziałam, znalazła się w innym szpitalu, ratując funkcje życiowe...nawet nie wiem czy żyje...
    dlatego napiszę, że
    najważniejsze być zdrową staruszką, wtedy o humor, optymizm dużo łatwiej, podsumowując: charakter + zdrowie.





    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są chore osoby rozsiewające wokół radość życia:)

      Usuń
    2. jasne
      nawet te 70+, sama doświadczałam na oddziale:))
      Ba, one wszystkie ( te z poczuciem humoru)miały więcej siły niż ja, podróżowały pociągiem SAME! i to jest ta różnica, bo gdy nagle człowiek w pełni sił traci je, a perspektywy są takie a nie inne, to i nastrój leci, szczególnie, gdy łyka się sterydy, które są depresyjne...
      wszystko jak zwykle zależy jaka to choroba i na jakim etapie...

      Usuń
    3. Miałam Ciocię, która do końca (82 lata) była jedną wielką radością! Choć nie było Jej łatwo, wcześnie owdowiała, borykała się sama z trójką dzieci, miała głodową emeryturę. Ale umiała się cieszyć drobiazgami i zarażała swoim humorem. Nigdy nie słyszałam, żeby się skarżyła na swój trudny los. Zmarła na raka płuc, rozmawiałam z Nią dzień przed śmiercią i nawet wtedy, zmęczona chorobą i bólem potrafiła zażartować.

      Usuń
    4. ile ludzi tyle historii, ale to prawda, że najwięcej zależy od nas samych! Czyli naszej psyche, charakteru :)
      Czasem mam wrażenie, że umiejętność cieszenia się drobiazgami łatwiej przychodzi tym, których los nie rozpieszczał. Z kolei tym, którzy wiedli szczęśliwe życie nagle los coś odebrał, trudniej jest pogodzić się z rzeczywistością...
      Pani Starszej odpowiedziałam, że ma za co dziękować losowi, ze rak nie dopadł jej wcześniej, że przeżyła fajnie prawie 79 lat, a nie każdemu jest to dane...i dopóki walka, dopóki nadzieja i życie...

      Usuń
  10. Podpisuję się pod wszystkim co napisała roksanna.
    Taka fajna starsza pani Panna Marple.Zdrowie ,humor ,inteligencja i odwaga.I od siebie dodam ;jeszcze starszy ,elegancki pan w obwodzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym starszym panem to dobrze zauważyłaś: ))

      Usuń
    2. a młodszy to źle?
      skuteczniej rozrusza

      Usuń
    3. ale oby nie za młody:p

      Usuń
    4. no taki co już sam koło siebie i wie co do czego służy;p

      Usuń
  11. Postanowilam byc pogodna staruszka, jesli sie uda:)
    Powaznie, liczy sie to wszystko, o czym pisalyscie wyzej-charakter, zdrowie, warunki, w jakich zyjemy i ktos do pogadania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. charakter to tylko jeden skłądnik a okazuje się, że może przeważać nad całą resztą

      Usuń
    2. i to jest smutne bardzo

      Usuń
  12. Wiek nie ma wiekszego znaczenia na pogodna osobowosc.
    I w zasadzie kiedy zaczyna sie byc staruszka/staruszkiem? Byc pogodna staruszka to umiec cieszyc sie zyciem,
    tym co jeszcze zostalo, na miare mozliwosci.
    Dla mnie rozczarowania sa bolesne w zyciu, wiec od innych staram sie oczekiwac jak najmniej, mam osobowosc ze latwo godze sie z tym co zycie mi niesie.
    A tak ladnie napisal o starosci Jozef Antos SJ, a mial wtedy tylko 50 lat.
    "Daj mi jeszcze, Panie, troche polotu i fantazji,
    daj piecdziesieciolatkowi,
    bo starosc chyba nie jest w Twoim guscie.
    W tym ciele, ktore wiednie, niechze sie duch kolebie.
    Niechze ten duch nie zna co starosc.
    Niechze mysl mloda ulatuje do Ciebie."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba faktycznie pogodną staruszką trzeba się urodzić:)

      Usuń
    2. i nie zatracić gdzieś tego po drodze ;)

      Usuń
  13. No dobrze Rybko, ale gdzie nowa letnia torebka ? Szybciutko poprosze, bo cieplo ma byc tylko tydzien, trzeba to lato wykorzystac. No i tak w letnich sukienkach z letnimi torebkami biegniemy na spacerek po parku z mrozona kawa w lapce :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oczadziala?
    35 w cieniu i bieganie po parku:D
    Zapraszam niedogrzanych na Podkarpacie,upały do przyszłego tygodnia,potem 2 dni ludzkich temp.i z powrotem Afryka....

    To moze TOTO -Africa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rybko uprzejmiem proszem o wybaczenie,wszak z tego upału źle sie podpłam :)))to byl do Lidki :D

      Usuń
    2. Oj, nie oczadziala tylko stesknila sie za ciepelkiem :-) A to bieganie to taka bardziej figura stylistyczna byla, znaczy w cieniu na laweczce z zimna kawka :-)

      Usuń
    3. Owocku, czyli po 10-tym spodziewac sie na poludniu Afryki ? Mi pasuje, bo na wywczasy do zakopanego sie wybieramy, a ze my raczej czesciej goscimy na termach niz na wysokich szczytach (dziecko rulez) wiec ciepelko mile widziane :-)

      Usuń
    4. Lidka na 90% traficie na cieple dni....ja juz Ci mogę oddac to ciepelko,którego nie cierpie:-) Bier ile chcesz:-)
      Zakopane -rulez :D

      Usuń
    5. Dzieki :-) Jeszcze tylko cza sie przedrzec przez zakopianke, ale co to dla nas :-)

      Usuń
    6. Byle była klima w aucie

      Usuń
  15. Wszystko co napisałyście to prawda, ale dodałabym jeszcze, że czasem pogodę ducha skutecznie zabiją przeżycia, że każdy ma inną tolerancję na razy zadawane przez życie i ta tolerancja jest też inna starszym wieku. Przyjaciółka mojej Mamy (obecnie lat 90-nadal buty tylko na obcasach) pochowała synka 4 letniego, potem Mąż w wieku 40 lat zachorował na chłoniaka (nie wiem jaki to był cud: wyzdrowienia czy błędnej diagnozy) -wyzdrowiał (?) i umarł w wieku 60 lat, jedyna córka wyjechała do Ameryki ale został syn- fantastyczny, profesorem został w wieku 43lat. Niestety umarł w wieku 58 lat (rozległy zawał) i od wtedy Ciocia (tak do niej mówię) nie miała już żadnej rodziny( synowa zaczęła po śmierci męża chyba ćpać i zginęła w wypadku 3 lata później), wnuk studiował w Stanach i też tam został. To te najważniejsze dramaty (były jeszcze związene z jej matką i bratem ) I wiecie Ona jest bardzo pogodną....Panią , bo nie odważyłabym się powiedzieć staruszką. Podziwiam ją bardzo,ale mam świadomość, że ja nie poradziłabym sobie z tym wszystkim. Nie potrafiłabym 2 miesiące po śmierci syna (tego drugiego, jak umarł ten 4 latek mnie na świecie nie było) przyjść na imieniny (mojej Mamy) uśmiechać się i brać udział w dyskusji która sałatka jest smaczniejsza.I nie chcę powiedzieć, że ona nie przeżywała-bo bardzo przeżywała , ale jest silna psychiczne, potrafiła się "wyłączyć", wyciszyć i nie straciła ani energii życiowej ani pogody ducha.
    No i jeszcze jedna sprawa: poziom serotoniny w mózgu- często spada z wiekiem i nawet ktoś całe życie wesoły i pogodny może niestety z tego powodu zmienić się bardzo na stare lata .Dlatego jestem za suplementacją w przypadku obniżenia nastroju w starszym wieku-a może to jest przyczyną przygnębienia tytułowej niepogodnej Staruszki ?
    ups chyba znów za dlugo wyjszło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duzo w tym prawdy, Ajda!

      Usuń
    2. Ajda, bardzo celnie to ujelas. Sa takie osoby, ktore nieszczescia przyjmuja niejako ze stoickim niemal spokojem. Mojej cioci maz zmarl jak dzieci byly jeszcze dosc male. Wypil w upal i nastepnego dnia znalezli go sasiedzi lezacego przy drodze juz niezywego. Wszyscy rwali wlosy z glowy, jakie to nieszczescie i co ona teraz z dziecmi pocznie itd. A ciocia, na te komentarzze odpowiedziala z usmiechem: no coz, kazdy kiedys przeciez umrze, to ze bede plakac nic przeciez nie zmieni. A trzeba dodac ze meza kochala i mimo ze zagladal do kieliszka to byl dobrym czlowiekiem.

      Usuń
    3. ajda,
      za to jak zwykle mądrze!!! :)
      przeżycia, wiek, lekarstwa brane, to wszystko może powodować, że trudno o dobry nastrój.

      Usuń
    4. Nic nie zadlugo:-)Ajda super się Ciebie czyta...
      Moja ś.p.Mama byla pogodnym człowiekiem,praktycznie do konca życia,a życie miala naprawdę ciężkie,zawsze Ją podziwiałam za silę za niezwykly hart ducha...

      Usuń
    5. Ajda, święta prawda. Każdy wszak reaguje inaczej. A w tym przypadku o którym piszesz, to prawdziwa kumulacja nieszczęść...

      Usuń
    6. Dzięki, jak się rozpędzę to skończyć nie mogę :P
      Roksanno właśnie nie dodałam, że ciocia nigdy nie chorowała.
      Owocku właśnie niektórzy mają ciężko i pozostają pogodni a innych złamie jedno niewielkie(obiektywnie) niepowodzenie.
      I jakoś trudno mi uwierzyć, że ktoś chce być taki ....raczej nie; pytanie na ile możemy to zmienić (?)-ale to genialnie opisała Anuk w ostatnim poście( "rak to burak")

      Usuń
    7. Olgo,były jeszcze pomniejsze np operacja córki z powodu raka,który się okazał guzem łagodnym-ale przez dłuższy czas nim był, jak tragiczna śmierć matki -wyjątkowo tragiczna więc wolę nie pisać szczegółów...
      Kogoś innego sam życiorys chyba by zabił ...

      Usuń
    8. Mnie zabija czytanie tego życiorysu...

      Usuń
    9. Ja to czasem nie jestem w stanie ogarnac, jak ludzie sa w stanie zniesc tyle cierpienia i powaznych zakretow zyciowych. Mysle, ze ja bym nie dala rady (i tfu, tfu sprawdzac tego nie chce )

      Usuń
    10. Też nie chcę sprawdzać!!

      Usuń
    11. A wiecie co? Ja dawno temu tez mówiłam, ze nie zniosłabym takiej czy innej sytuacji, ze nie dałabym rady (raczej slaba nam psyche). Dzis sie okazuje, ze wiele tego bylo i... zyje! Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono- jak mądrze napisala Szymborska.

      Usuń
    12. to tak właśnie jest Iza...

      Usuń
  16. hej Ajda hej dziewczyny, wczoraj wrocilam z lona.Pozdrawiam was wszyskie serdecznie , a teraz ide nadrabiac niedobor serotoniny drzemka.Te dwa dni podrozy jednak mnie wykonczyly.
    Ajda dostalas mojego sms-a ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpoczywaj Małgosiu :*

      Usuń
    2. no co Ty , byłaś na uonie ?
      Ja też byłam w lipcu ale już dwa tygodnie temu wróciliśmy.
      Małgosiu nie dostałam od Ciebie SMS-a....przecież bym zaraz odpisała :p
      sprawdzałam właśnie :-O
      Odeśpij podróż a potem pomyślimy jak się skontaktować ;)

      Usuń
    3. Ajda :)
      Bylam na lonie na pogrzebie taty...
      Rybenka dala mi do ciebie telefon ale widocznie cos zle przepisalam...
      Poprosze Rybenke o Twoj adres mailowy,dasz?Albo powiem jej zeby wyslala ci moj.

      Usuń
    4. to pewnie ja coś zawaliłam, przebodźcowana jestem taka

      Usuń
    5. dzieki rybenko:) a ty jeszcze dlugo na lonie?

      Usuń
    6. To niedlugo nareszcie odpoczniesz:)

      Usuń
  17. To fakt starość się Panu bogu nie udała .I nie mam pomysłu co dobroć,żeby wesołą pogodną staruszką się stać (tak w perspektywie i osobie myślę)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ciągle mam wrażenie że jak się chce to się uda

      Usuń
    2. Pod warunkiem, ze w ogole bedziemy czaic rzeczywistosc :-)

      Usuń
    3. A brak czajenia to może bardzo pozytywnie wpłynąć na nastrój: ))

      Usuń
    4. Pod warunkiem, że jest spowodowane marychą a nie starczą demencją ;pp

      Usuń
    5. No i tu się nie zgodzę. Demencja jest za darmo a na maryche trzeba mieć walory :-)

      Usuń
    6. ale czasem demencja jest słodka

      chyba ktoś tutaj u mnie pisał
      wchodzi do babci
      ona cos w sensie
      a kt ty jesteś
      on
      jestem wnuk
      co słychać
      wnusia mi sie rodzi
      to wspaniale!!!
      za 5 minut
      kto Ty jestes
      a wnuk
      co u Ciebie słychać
      wnusia mi się rodzi
      to wspaniale!!!

      i tak babcia cieszyła się 1000 rzy:)))

      Usuń
  18. Czyli to jednak kombinacja charakteru, przebytych chorob oraz osobystich przezyc..? moje obie babcie (jedna zyje, jedna nie) obie byly zawsze bardzo cieple, bardzo dbajace o rodzine, potrafily od okazji wypic kieliszek, ale jednak zycie na tyle dalo im popalic, ze wolaly zawsze miec kontrole nad soba.. takze zawsze bardziej powazne byly, niz szalone i beztroskie. I mysle, ze na starosc to zyly (zyje) glownie dziecmi i wnukami. Widac, ze spinaja sie w sobie, odzywaja, jak rodzina przyjezdza. Psiuly byly bardzo wazne dla mojej niezyjacej juz babci. Nigdy sie nie dala wyprowadzic do dzieci, nawet po 80-tce, bo mieszkala blisko rynku i przeciez co ona by bez tych psiul i plotek zrobila.. mysle, ze dlatgo tak szybko pogarszal sie jej stan po skomplikowanej operacji biodra, kiedy to lezala u starszej corki, daleko od domu, juz samej nie mogac sie swobodnie poruszac. Juz do domu nie wrocila.. :/

    Takze rodzina, przyjaciele - sa na starosc bardzo potrzebni. Moze mlodych trzeba edukowac, zeby nie izolowali dziadkow? Mlodzi zazwyczaj sie orientuja, jak wiele dziadkom zawdzieczaja, i jakim zasobem wiedzy o rodzinie sa dziadkowie, kiedy jest juz pozno, czasem za pozno..

    Ja nie mam pojecia kim bede na starosc.. moze mi sie uda zachowac pogode ducha? A moze skwasnieje i bede wszystkim wytykac, jacy sa be.. mam nadzieje, ze zachowam wystarczajaca ilosc pasji, ktore wciaz beda lezec w zasiegu moich fizycznych mozliwsci, zeby nie wbijac rodzinie do glowy, ze mnie zaniedbuja..

    Te fizyczne mozliwosci beda chyba jednak faktycznie kluczowe..

    A w ogole to u mnie mlyn, zagladam tylko sprawdzic, czy Mela sie juz rozpakowala, ale widac, mlody sie nie spieszy.. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać dobrze mu pod sercem mamusi: )

      Usuń
    2. Kas
      A co jak babcia jest głównie wymagająca i wiedząca lepiej od wnuków jak mają żyć?

      Usuń
    3. Dobrze mu pod sercem A jego serduszko bije tak cudnie ❤
      Właśnie wróciłam z ktg 😊
      Ale już bym chciala go zobaczyć

      Usuń
    4. Rybko moja babcia (ta fariatka) też wiedziała zawsze lepiej. Ale ona była w tym wszystkim taka kochana...np zadzwoniła do mnie i pytala o M., o mlodego i co robie. A ja na to ze się uczę do egzaminu. To babcia mi zaraz opr przez telefon dala żebym dała spokój z ta nauka bo taki jeden z jej wsi to na głowę od tego dostał 😜 i ze lepiej zamiast się gupotami zajmować, przyjechalabym babci umyć okna 😄😜

      Usuń
    5. Rybko, moje babcie tez zawsze wiedzialy lepiej. Moja mama tez zreszta wie lepiej, co doprowadza do wrzenia moja sis. :p
      To taki naturalny konflikt pokolen. ;)
      Ja zawsze slucham, szanuje - bo bardzo obie babcie kocham(lam), czasem sie o cos poklocilam, ale bardzo szybko zrozumialam, ze nie me sensu.. a robic i tak robie swoje.

      Tylko wazne, zeby wysluchac. Babcie i dziadkowie czesto maja "ponadczasowa" racje, tylko my - bedac mlodzi -nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawe. Z drugiej strony czesto tez tej racji nie maja, bo wlasnie czasy sie zmieniaja i ludzie sa inni, ale jak sie babci (czy mamy) wyslucha, nawet jak sie pokiwa glowa ze zrozumieniem, to przeciez nikt na tym nie traci.. ;)

      Taka jest moja filozofia, i jeszcze mnie nie zawiodla. :)

      A jesli chodzi o wymagania, to tez staram sie z cierpliwoscia podchodzic. Wiem - z opowiadan, bo mnie sie szczesliwie taka nie trafila, ze bywaja takie babcie, ze nie da sie chocby w 50% zadowolic, ale kochac, byc cierpliwym, i dawac z siebie - szczerze - tyle ile mozna, tyle mozna zrobic. Bo w pewnym wieku juz ludzi sie nie zmieni, walka czy pokojowo.. ;)

      Sa rowniez zapewne przypadki bardzo skrajne, ale mysle, ze w tych przypadkach zaburzenia psychiczne wchodza w gre, i takie zwiazki sa bardzo trudne, tragiczne, i sama nie wiedzialabym, co mozna zrobic, oprocz trwania przy, cierpliwosci i milosci..

      Usuń
    6. Mela, biegasz po schodach? Czy bierzesz na powaznie rady Rybki i .. ten teges.. :D ?

      Usuń
    7. leżę i nic nie robię :P
      Czasem wyjdę na taras, czasem coś małego porobie
      No mówię Ci Kas, oklaplam z sil ;pp
      A jak sie miewa dziewczyna mojego syna?:D Na kiedy masz termin?

      Usuń
    8. ilu ludzi tyle historii, taka prawda

      Usuń
    9. Oczywiscie ze Ty sil nie masz! Ja Cie w ogole podziwiam! :p Ja sil nie mam! Na nic! Turlam sie pomalenku, jak pilka lekarska z upuszczonym powietrzem. Co to bedzie we wrzesniu, pazdzierniku, az sie boje pomyslec..

      Termin mam na 19 pazdziernika. Mloda daje popalic, ustawila sie glowa w dol, wierci sie, kopie w pecherz, zdjecia z ostatniego usg wszystkie zamazane, bo sie nie dala uchwycic w jednej pozycji.. :p

      Ale mamy czas, my jestesmy jeszcze bardzo w tyle z przygotowaniami/zakupami..

      A mowia, kiedy beda Cie chcieli na oddziale? Daja Ci dwa tygodnie? :)

      Usuń
    10. Kas, to Twoja panna na pewno będzie zwariowana, pogodna staruszka:)))Juz teraz zaczyna!

      Usuń
    11. Nic mi lekarz nie powiedział. Szóstego jest termin A siódmego mam wizytę. Może wtedy cos zdecyduje. ALE DWA TYG??? Mam nadzieje ze nie :p

      Ty jak piłka lekarska A ja piłka do ćwiczeń (ta najwieksza;p)
      Ciesz się ze mala wariuje :)
      Mnie już tego brakuje bo mały zdecydowanie zwolnił przed porodem.

      Usuń
    12. Iza, niech bedzie pogodna staruszka, byloby wspaniale, ale niech mi tez da przezyc jej dziecinstwo..na razie wyglada, ze temperament ma po tatusiu.. ;)

      Mela, jak troche poczekasz, to bedzie miedzy naszymi tylko dwa miesiace roznicy.. ;) Choc jak juz maly zwolnil, to pewnie zrobi mu sie zaraz za ciasno, i bedzie sie pchal na swiat.. (ja osobiscie tez malej mowie, ze 19 pazdziernika to termin ostateczny wyprowadzki) ;) - od mniej wiecej dwoch tygodni zaczely mnie dopadac wszystkie dolegliwosci 3 trymestru, i powiem szczerze, ze jestem cienias, bo zupelnie mnie rozkladaja na lopatki..

      Usuń
  19. Ja to chyba już jestem (pogodną?) staruszką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha ha
      Na pewno pogodną; ))

      Usuń
    2. Pogodną tak, ale staruszką??? To od kiedy jest sie staruszką:)

      Usuń
    3. Anika obie jestesmy staruszkami😜😜
      Ty pogodna ja zgorzkniałą😂😂😂

      Usuń
    4. Futi, seksu Ci rak??!!

      Usuń
    5. Poczkaj podłączę pod ładowarkom

      Usuń
  20. Biedne staruszki w podarowanych przez córki rzeczach /czasami wyglądają żałośnie bo i kolor i model niestosowny do wieku/ czasami w szarych, własnych sweterkach i spódnicach z bazaru ,z torebeczkami pamiętającymi czasy peerelu,z wyświechtanymi od długich lat używania pugilaresikami gdzie obowiązkowo zdjęcie dzieci lub wnuków i recepty do wykupienia.
    Ale niejednokrotnie uśmiechnięte i pogodne.
    Widzę je często w pobliskim sklepie i aptece .
    Małe radości ,powtarzalność znanej codzienności to też jest szczeście .I nie tylko na miarę starego człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małe radości nadają ton naszemu życiu. Jak ktoś nie umie czerpać z tych małych rzeczy to i duża go nie ucieszy

      Usuń
    2. Bardzo trafnie podsumowalas, Rybko!

      Usuń
  21. dlaczego niektórzy są tak roszczeniowi ??

    OdpowiedzUsuń
  22. To ja opowiem dowcip, moge ?
    Wchodzi facet do autobusu i caly czas pod nosem "k..wa, k...wa". Ludzie oburzeni mowia mu zeby przestal a on nic tylko "k..wa, k...wa". Wiec poszli sie poskarzyc kierowcy. Kierowca podchodzi do niego, cos szepcza a za chwile kierowca "o k..wa. k..wa". Na co ludzie oburzeni a kierowca "ludzie, temu panu wlasnie zona urodzila blizniaki i nazwala je Lech i Jaroslaw". A caly autobus hurem "o k..wa !"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no mialo byc : chorem oczywiscie:-)

      Usuń
    2. Hur brzmi jakiś lepiej na tym blogu

      :DDD

      Usuń
    3. Mnie sie jeszcze ten o hoince podobau

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  23. Odpowiedzi
    1. Zaraz zdechnę, trzymam nogi na balkonie

      Usuń
    2. u mnie przez caly dzien 40°C ... a teraz tylko 36°C

      Usuń
    3. Jutro ma być jeszcze gorecej 😓

      Usuń
    4. maugosia
      sze tua to normal!!

      Usuń
    5. Jutro jade na Alaske😜
      Rybko ten sos to z czego byl bo zapomniałam?

      Usuń
    6. Detale poproszę i wszystkie skladniki

      Usuń
    7. maugosia, nie wierzę

      Repo
      cambozola to podstawa
      reszta to dodatki:))

      Usuń
    8. Ryba , siedzimy w domu bo jak otworze drzwi na taras to jakbym otwierala drzwi piekarnika.
      Nawet koty leza i dysza:)

      Usuń
    9. trochę smietany było

      Usuń
    10. Małgosiu mail do Ciebie poszybował ;)

      Usuń
    11. Na tarasie komary chciały mnie zagryzc na śmierć

      Usuń
    12. gupio wyszio, ale nie nadanrzam:pp

      Usuń
    13. zapraszam do mnie-na tarasie cudnie 19stopni a prognozy na najbliższe 10 dni : słonecznie od 21-26 stopni ;)
      lubię ten klimat

      Usuń
    14. chłodzić wino,mam niejedno fprafdzie nie ot szfagra ale czerfone :P

      Usuń
    15. i komaruf ani innych krząszczy u nas nie ma
      serdecznie zapraszamy-do 2.00 taras czynny ;)

      Usuń
    16. Umiesz człowieka zachęcić!!!

      Usuń
    17. Może to i lepiej Ajda, bo ot szfagra to kfasne jakieś :pp

      Usuń
    18. A po 2 spacer
      A po spacerku ajda ciacho dobre upiecze 😄😉

      Usuń
  24. najzimniej ma być 20 stopni tej nocy
    kurna

    OdpowiedzUsuń
  25. kurda
    dwa i pooou miolion zara lada coś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co dwa i pu miliona ......ale że czego??

      Usuń
    2. Dopiero było dwa milony!😃

      Usuń
  26. Nie mogę się potpionc!
    Rypka, dlaczego się cieszysz że komary mnie zrom!!!!!????
    😜

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mua??
      Bo nie krabonszcze:pp

      Usuń
    2. Mhm
      Krabonszcze tylko atakowaly!A komary zrom i sfendzi 😉

      Usuń
    3. Taaa
      Za dużo wymówek😂

      Usuń
  27. Następnego posta nie budziet

    OdpowiedzUsuń
  28. Życie potrafi być cudne: ))

    OdpowiedzUsuń