czwartek, 9 lutego 2017

diametralna zmiana

są ludzie, którzy wiodąc jakieś tam swoje życie nagle decyduja się na diametralne zmiany

rzucaja prace w korpo i zaczynaja pisać książki
rzucają cywilizację i jadą do Azji medytować
rzucaja męża i dzieci i wiążą się z koleżanka z kółka różańcowego

pewnie to są przemyślane decyzje, człowiek nieustannie szuka szczęścia w życiu

ja się tylko cieszę, że nie musze do tej Azji czy na tą wieś jechać!!




Zdjęcie użytkownika Andrzej Rysuje.

93 komentarze:

  1. Dzień dobry :)

    \o/?\o/?
    ]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*]_[*
    {_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>{_}>
    \~/*
    |_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?|_|?
    (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?
    [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
    )_(" )_(" )_(" )_(" )_(" )_("
    [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_] [_]
    (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)? (_)?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdzie się nie wybieram :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę tej pewności!

      Usuń
    2. nigdy nie muf nigdzie :P

      Usuń
    3. nigdzie z mojego życia :)

      Usuń
  3. A ja bym se pojechala na jakies wyspy na Pacyfiku i tam sie schowala przed calym tym syfem, jaki panuje w Europie, o!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepsze to od pisu i uchodzcow.

      Usuń
    2. na niektórychw yspach to uchodźców tłumy

      Usuń
  4. decyzje czasem są pochopne, ale konsekwencje wyboru już nie. Moim zdaniem
    Szczęście można tylko odnaleźć w Nas, a nie tam gdzieś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konsekwencje nie pochopne?
      Muszę przemyśleć

      Usuń
  5. Na razie wielkich zmian nie planuje,ale takie zaszycie sie na jakiejs pieknej wyspie...czemu nie😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tego to ja w ogóle nie rozumiem!
      Dla mnie najważniejsi są ludzie. Szukanie nowych to harówa. Przeżyłam dwa razy. Nie chcę nigdy więcej

      Usuń
    2. A tak powaznie to nie wyobrazam sobie teraz gdzies wyjechac na stale.Zostawic bliskich...Ja nie potrafie byc szczesliwa w samotnosci.

      Usuń
    3. ja też nie cierpię samotności, zapłakałabym się pierwszego dnia

      Usuń
  6. Nie lubie diametralnych zmian
    Dzień dobry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzy co zrozumiemy przez diametralnom zmianem. Czyż nowy członek rodziny to nie jest taką zmianą?

      Usuń
    2. No jest ;P
      To może ja nie lubię niediametralnych???;pp

      Usuń
    3. Ty sobie taimi dylematami ślicznej nieobecnej głufki nie zawracaj ;p

      Usuń
  7. Ja czasami myślę, że mogłabym gdzieś w świecie prowadzić jakąś agroturystykę:)
    I mogłoby tam być zawsze ciepło, bo już dosyć mam tej zimy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śniłas mi się dzisiaj.
      W Barcelonie
      miałyśmy wieczorem u mnie pić twoje ulubione białe wino:))

      Usuń
    2. To ja bym mogla Sollet pracowac u Ciebie😃
      W recepcji natenprzyklad😉😉

      Usuń
    3. A ja bym mogla byc tam np. pokojowka albo w kuchni:) Zaraz będziesz miala caly personel, Sollet! A po pracy, kiedy goście spaliby, my moglybysmy gadać przy tym białym winie o diametralnych zmianach w zyciu:)

      Usuń
    4. Ja bym mogła prowadzić kontrolę jakości w kuchni
      Czyli probowac czy fszystko jest pyszne ;pp

      Usuń
    5. bym jeździua na koniach :)

      Usuń
    6. Rybcia nie do końca ten sen twój rozumiem. Przenosisz się do Barcelony? Może tam polubię inne wino:))

      Usuń
    7. Dodam jeszcze, że Barcelona to jedno z miast wymarzonych na najbliższe zwiedzanie. Jak czasy się polepszą:)

      Usuń
    8. To ja będę w tej Twojej agroturystyce otwieraczem drzwi ☺

      Usuń
    9. dobra, dziefffczynki, skoro mowa o Barcelonie, to lecę tam we wtorek - rozeznać wstępnie możliwości? :)

      Usuń
    10. Rozeznaj aLusia! Absolutnie....😃😃

      Usuń
    11. http://madameedith.com/podroze/barcelona-warto-zobaczyc/

      aLusia zobacz przed wyjazdem. Może się przyda:)

      Usuń
    12. I jeszcze to:
      http://madameedith.com/podroze/gdzie-jesc-w-barcelonie/

      Usuń
    13. widać, że jest przygotowana:)

      Usuń
    14. Jak ciepło, to ja zawsze przygotowana. Mój portfel niekoniecznie:))

      Usuń
    15. ooo, dzięki sollet! chętnie skorzystam, zwłaszcza z tego z jedzeniem, choć kwiestię fajnych knajpek ma rozkminić małz - ale mozę mu teraz będzie łatiwej :) a w ogóle to jedziemy z tak zorganizowaną koleżanka, że ona uzwyszstko ma rozkmninione i napisamy własny miniprzewodnik, żeby, jak sę wyraziła, nie trzeba się było zajmowac rozkminianiem na miejscu. Oraz załatwiła na jeden dzień przewodnika :) czuję, że to będzie męczący wyjazd :) :)

      Usuń
    16. Bardzo dobry pomysl z tom Barcelonom albo cieplom wyspom! Wchodzem w ten ineteres, nie wiem tylko co mam robic, moze nalewac wino. ;P

      Usuń
  8. Medytowac to jezdza do Azji celebrytki, ktorym to tak pomaga , ze wracaja z gladka buzia i rybimi ustami :p

    Osoboscie moglabym wyjechac na wieś. Jednak nie na jakas bieszczadzka gluszcze ale w miare blisko cywilizacji....tak...to tak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto nam zabroni medytować, Margo? Tylko bez tych rybich ust:)

      Usuń
    2. Margo, zaproszenie ciągle aktualne. Jeszcze mieszkam na wsi:)

      Usuń
    3. margo, myślisz, że te rybie to się robią od powtarzania świętej sylaby ohmmmm? :)

      Usuń
    4. Rybie usta mówicie? ?

      Usuń
    5. Bez nazwisk 😄 ale kilka celebrytek odminiło swoje oblicze wyjezdzajac na "medytacje" do Azji :pp

      Usuń
    6. Sollet moje walizki sie juz,juz sie zapełnjaja!:*

      Usuń
  9. Mogłabym wyjechać gdzies na wies, ale żeby blisko miasta. Jakiś maly domek z ogrodem, blisko las, jezioro... Ale kto mi zagwarantuje, ze nie zrobi sie z tego potem aglomeracja i miasto mnie "nie zeżre"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam razem z Margo. Jeziora jedynie brak, ale jak się postaramy, to kto wie?:)
      No i trzeba się spieszyć, bo nie wiem jak to z tą aglomeracją będzie:))

      Usuń
    2. Dziekuje za zaproszenie:) Oj, zeby tak sie dalo, nawet jezioro bym przebolala. Na razie tylko w marzeniach, a potem... i tak może juz nie będziesz na wsi:(

      Usuń
    3. taaa, wieś jest cudowna od maja do września, można wtedy mieszkać na wsi wiedząc że jesienią wraca się do miasta

      Usuń
    4. Klatka, masz niestety trochę racji. Ale wiosna i lato jakoś rekompensuje nam te niedogodności zimy, nie?

      Usuń
    5. Ach ten słownik:) Klarka oczywiście

      Usuń
    6. tak, głównie piwnicą pełną przetworów własnej roboty. Dynia w lutym albo konfitura z czarnej porzeczki czy przecier z szarej renety pomagają przetrwać. I spirytus, to jasne:). Ale stałam w sobotę 40 min na przystanku i to nie był dobrze spędzony na wsi czas.

      Usuń
  10. Rybko, azja i wieś nie, ale koleżance nie zaprzeczylas 😊. Twój blog sie fajnie rozwija, ciekawie 😈. A na razie biore kawkę i pędzę do roboty. Milego dla wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jest mi dobrze tak jak jest...prawie 😉
    Mieszkanie w mieście, dom na wsi -gdzie co weekend jak tylko zacznie się wiosna -uciekamy...jedynie gór mi brakuje 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może przeprowadzka w góry? :)

      Usuń
    2. Cały czas ta myśl krąży mi po głowie, zwłaszcza że Idzia idzie teraz do szkoły więc od razu moglibyśmy ją posłać do docelowej 😉

      Usuń
    3. ano ano, czyli to realne widoki na przeprowadzkę sa?!

      Usuń
    4. realne :)))
      Tylko muszę przenieść tam część swoich lekarzy, bo co mam szukać kolejnych ;)

      Usuń
    5. który lekarz się nie oprze taiej górskiej perspektywie??

      Usuń
  12. No .... ja tez zmienilam swoje zycie , i w ogole nie wyglada tak jak sobie zaplanowalam :)
    Jest ciezko nie ma co kryć a najgorsze to ze sie jest zaleznym od babć :(((( ale podobno to stan tymczasowy i bedzie lepiej
    Pozdrawiam Was :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miska, ale idzie ku lepszemu
      już niedługo dasz radę bez babć, zbaczysz
      oby do wiosny i lata:)
      zapomniałam, kiedy kończymy rok?

      swoją drogą na tym blogu co chwilę ktoś rodzi:p

      Usuń
    2. 25go maja , ale zlecialo...

      Usuń
    3. no tak!
      będą latem biegac:))

      Usuń
  13. tak, rzucić wszystko z miłości i zaszyć się daleko od ludzi a potem się kończy pod kołami pociągu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w sumie troche tak zrobilam
      z miłości wszak rzuciłam ojczyzny łono:)
      póki co samobójstfa nie rozważam!

      Usuń
    2. ja tak zrobiłam ale się po pół roku wróciłam, i powiem Ci tak - to jest kuszące!

      Usuń
    3. Ja tez w sumie mogem pofiedziec, ze rzucilam lojczyzne s milosci i ciongle trwam w nowej lojczyznie z milosci jeno ta milosc juz sie kilkakrotnie zmieniala w miendzyczasie:))) Ale dobrze mi, samobojstfa jako i pofrotu nie rozwazam :)))

      Usuń
    4. To jest nas czy. ;)
      U nas nawet pociagi nie jezdzom to najwyzej wskocze pod leconcy samolot. ;P

      Usuń
    5. Lola, ten samolot to calkiem niezly pomysl i schylac sie nie trzeba :))

      Usuń
  14. Nie lubię diametralnych zmian... Trzęsidupa jestem straszna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja wrecz naprzeciwko uwielbiam, mozne nawet za Was obie :)))

      Usuń
    2. dobrze, że ludzie som różne!

      Usuń
  15. doooogi już dzień jest:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znuf pszesuać Ci zdjencie wiosny ?

      wrrrr

      Usuń
    2. no ale dłuższy dzień jest??? JEZD!!!

      Usuń
  16. Zbyt czesto zapominam kupic czegos niezbednego w sklepie wiec nie wyobrazam sobie zyc z daleka od sklepu. Ze jedziesz 3 godziny przez pola, lasy, rozpakowujesz wszystko i nie ma wina albo kawy, albo jajka i co? Zawracasz, czy mowisz sobie phi, na co komu wino/kawa/ jajko? Nie, sklep musi byc. A bez interentu to juz wogole. To jeszcze gorzej niz bez sklepu. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swientom racje prawisz Lola.

      Usuń
    2. Lola, juz wiem, dlaczego moja kuzynka rzuciua picie!!
      I czemu nie wydaje się szczenśliwa!!!

      Usuń
  17. Taaaa... zachcialo sie zmian, w wieku powiedzmy dojrzalym, teraz zbieram "owoce" tej gleboko przemyslanej decyzji. Jakze rzeczywistosc bywa inna niz wyobrazenia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Renata, to jutro czekam na odpowiedź:))

      ja miałam 31 lat wyjeżdżając
      to wtedy myślałam, że jestem stara
      tylko nie zdawałam sobie sprawy
      z niczego

      Usuń
    2. No mialam 42 lata, ogromne doswiadczenie zawodowe i ciekawosc swiata. Zawodowo rewelacja, nie moge narzekac.
      Zderzenie z codziennoscia - bolesne.

      Usuń
    3. Czyli klasyka
      Poniekąd

      Usuń
  18. Diametralnie wróciłam do korzeni i zaplanowałam że będę szczęśliwa niezależnie od sytuacji. Taaaa kto mnie zabroni?

    OdpowiedzUsuń